Gościmy

Odwiedza nas 9 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lata Święte ustanowione przez Kościół dla pogłębienia naszej wiary opisałem w artykule „Przez krzyż do zbawienia” na przedostatniej stronie. W tym artykule chciałem poruszyć temat, który w swej istocie zawiera przesłanie chyba największe i najważniejsze dla całej ludzkości, a mianowicie w jednym z lat świętych jest Rok Różańca Świętego a „Bóg postanowił pozostawić światu dwa środki zaradcze przeciwko złu: Różaniec i nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi” – twierdziła s. Łucja, wizjonerka z Fatimy.

 

1

 

Jest to obszerniejszy temat, dlatego chcę go jako oddzielny, pojedynczy artykuł przedstawić.

 

Ludzie boją się wracać do rzeczy najprostszych, do korzeni, do prostej wiary dziecka, wiary św. Teresy z Lisieux.  Niby wszyscy wiemy, że tak powinno być, ale tego nie praktykujemy, wybieramy tezy profesorów, teologów wszelkiej maści, dokumenty komisji. A ludzie pragną dzisiaj prostej, mocnej Ewangelii, czystego przekazu podstaw naszej wiary. A w naszych kościołach słyszy się tylko: „Jezus cię kocha, kochaj Jezusa, Jezus cię kocha, kochaj Jezusa”. Tyle, że to nic nie zmienia, a ludzie duchowo cierpią. Cierpią, bo Kościół stracił odwagę mówienia o szatanie, o demonicznych zniewoleniach, bo zaczęliśmy głosić, ze jest on postacią symboliczną. A jest inaczej. Jest Pan Bóg i diabeł, jest błogosławieństwo, ale i jest przekleństwo, że można nawet rzucać uroki, ale to jest zło. Dzisiaj to wszystko się rozmywa. Szatan stał się symbolem zła, a to oznacza, że w istocie go nie ma. Jeszcze groźniejsze są gadki o pustym piekle, rekolekcjach w piekle, zbawieniu szatana, szansie dla wszystkich.


O wielu rzeczach, musimy milczeć, zakneblowani przez poprawność polityczną. My mamy mówić, że Pan Jezus wszystkich kocha, wszyscy idziemy do nieba, nie wolno nam nikogo i niczego skrytykować nie wolno nawet wskazać, gdzie jest zło, a mówienie o szatanie czy piekle łączy się prawie z białym męczeństwem. Już na kazaniach to nie istnieje.

 

Aniołowie i człowiek zostali obdarzeni wolną wolą. Mogą więc we własnym zakresie decydować o tym, jak ustosunkują się do woli Bożej i Bożego prawa.

 
Anioł Najwyższy, ten, który niósł światło, wpadł w pychę i zapragnął stać się jak jego Stwórca: „Wstąpię na niebiosa. Powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. … Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego"  Iz 14, 13-14). Jako stworzenie duchowe za swoją pychę został ukarany pozbawieniem możliwości obcowania z Panem Bogiem na wieki. I tak „stworzył” piekło.

 
Człowiek jako stworzenie duchowo-cielesne, mające również wolną wolę, możliwość wyboru, uległ pokusie upadłego anioła, który wiedząc, co stracił, chciał do tej straty wciągnąć i nas. Pan Bóg jednak po upadku człowieka okazał mu litość i dał mu możliwość powrotu do Jego pełnej miłości poprzez pokutę i nawrócenie. Dał człowiekowi zapowiedź przyjścia Zbawiciela, który w swoim czasie zniszczy dzieło diabła „Kto grzeszy, jest dzieckiem diabła, ponieważ diabeł trwa w grzechu od początku. Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieło diabła” (1J 3,8).

 
Naród wybrany nadużył zaufania Pana Boga, nie przyjął obiecanego Zbawiciela, odrzucił Go, skazując na ukrzyżowanie.  Ale my mamy wybór wejścia na drogi Pana Boga. To są Jego przykazania, które Chrystus nie tylko doskonale głosił, ale i doskonale wypełnił. Żyjemy w czasach, w których niemal programowo pomija się świętych, tych, którzy najlepiej naśladowali Pana Jezusa pośród innych Jego wyznawców. Rzadko wskazuje się na ich przykład, i to w wymiarze całego Kościoła. Dzisiejszy człowiek, często formowany jest nie według zamysłu Pana Boga, ale wręcz według pomysłów Jego przeciwnika, diabła, i jego sług. Wyprowadza się człowieka na drogę szeroką, przestronną, którą idzie masa ludzi, ale która prowadzi do zatracenia „Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” (Mt 7, 13-14).

 
Demony same nie przychodzą do człowieka, trzeba je zaprosić i pozwolić im wejść do środka. Jest złota zasada: co zaprosiłem do siebie i swojego życia, to sam muszę wyprosić. Świat demoniczny to zniekształcona kopia świata anielskiego. Demony były przecież archaniołami. Każdy z nich miał swoje zadanie dane od Pana Boga, misję, swój charakter, swoje cechy, swoje specjalizacje. Wiedzą jak posługiwać się oczami czy umysłem, wiedzą, jak nas skłonić do grzechu, uzależnić i zniewolić.


Nie zdajemy sobie sprawy, że wokół nas naprawdę dzieją się wielkie rzeczy. Walka toczy się cały czas, nasz Anioł Stróż jest wciąż aktywny, wciąż nas musi bronić, bo my zawsze coś niemądrego wymyślamy, pchamy się tam, gdzie nie trzeba, spotykamy się z ludźmi, z którymi spotykać się nie powinniśmy, a on cały czas walczy, byśmy szli prosta drogą. Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, co rzeczywiście dzieje się poza naszymi ułomnymi, ludzkimi zmysłami. Codziennie toczy się walka o każdego z nas, niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Dopiero gdy po tamtej stronie zobaczymy swoje życie, dowiemy się, jak wiele zawdzięczamy tej niebiańskiej pomocy. Jedno jest pewne: nie wolno nam się wpatrywać w ciemność i się nią fascynować.  Walka duchowa to jest wysiłek duchowy, który podejmujemy, pokonując własne słabości i grzechy, by zmierzać do Pana Boga. Upadamy i powstajemy, ale zawsze idziemy do przodu i ani krok w tył. To jest podstawa.

 

WALKA PANA JEZUSA Z SZATANEM
Materiał: Stop żelaza platerowany złotem
Rozmiar: średnica 42 mm, grubość 3 mm
Waga: Około 29g
Posiada idealnie wypolerowane (lustrzane) tło i matowy wizerunek, typowa lustrzanka
Kraj / region produkcji: Chiny
Rok produkcji: 2000
Technika:  metoda galwaniczna
Jest przykładem naszej walki z ciemnością wobec światła, przeciwko złoczyńcom i wszystkim, co pociąga za sobą ta walka.

 

2

 

3

 

Często słyszy się pytanie, dlaczego taki zły człowiek, bandzior, tak dobrze żyje, taki jest zdrowy, wszystko ma, a gdy człowiek zaczyna wracać do Pana Boga, to zaczyna mu się wszystko walić. A odpowiedź jest prosta: bo tamtym pierwszym już się diabeł nie interesuje, już go ma. Walka, atak zaczyna się dopiero, gdy człowiek się zmienia, nawraca. Wtedy diabeł dostaje szału i atakuje z całą wściekłością, a my widzimy, jak wszystko nam się sypie. W Piśmie Świętym jest napisane, że Pan Bóg nas oczyszcza jak złoto w tyglu i chodzi tu o to, że w starożytności tak długo oczyszczano złoto, aż w jego tafli można było zobaczyć swoje odbicie. Pan Bóg czyni podobnie, oczyszcza nas przez doświadczenia, próby tak długo, aż będzie mógł zobaczyć w nas swoje oblicze. To jest naprawdę długa i trudna droga, ale tez wielki cel. Pan Bóg z miłości  do mnie chce we mnie zobaczyć swoja twarz. Tak długo topi i pozwala nam zastygać, rozgrzewa i chłodzi, przyciąga i oddala, pozwala na cierpienie, noc ciemną, rany od krzyża, by wreszcie odkryć w nas swoje oblicze.

 

A jeśli ktoś uważa, że mówienie o Szatanie nie jest potrzebne, że to już staroświeckie, niemodne? Świat idzie do przodu, to dlaczego mówią o nim  wielcy mistycy? Po co oni z nim walczą? Czy uważamy, że o. Pio był szaleńcem? I św. Faustyna też? A św. Jan Maria Vianney?

 

Człowiek za życia musi opowiedzieć się, po której stoi stronie. Mój świadomy wybór Pana Boga lub odrzucenie Go jest najważniejszym elementem całego mojego duchowego życia. Trzeba postawić sobie pytanie: jeśli nie ma walki duchowej i duchowej rzeczywistości, jeśli nie ma przekleństwa i błogosławieństwa, to po co nasz wysiłek i ewangelizacja. Nie możemy ulegać postawie wybiórczej religijności, gdzie pewne rzeczy się akceptuje, a inne już się przestarzały i są nieaktualne. Jeśli nie ma w nas wiary, jeśli porzuciliśmy broń duchową, to nie możemy zdobywać i wygrywać. Walka o dusze jest przegrana. Jeśli jesteśmy daleko od Pana Boga, to stajemy się jak gąbka – wchłaniamy zło, a ono wsiąka w nas bardzo głęboko. Bardzo ważne jest więc życie wiarą, trwanie w przyjaźni i bliskości z Panem Bogiem. Trwanie w relacji z Najświętszą Mateńką. Tam gdzie Ona jest, tam nie ma demona. Matka Boża jest dla mnie niezniszczalną tarczą.

 
Gdybyśmy wiedzieli, jaką moc ma modlitwa, pewnie byśmy jej nie przerywali. Matka Boża w kolejnych objawieniach powtarzała: módlcie się, módlcie się, módlcie się, nie ustawajcie w modlitwie. Nie wzywała nas do dokształcania się, do czytania, ale do modlitwy. Godzina przed Najświętszym sakramentem jest warta więcej niż czytanie najpobożniejszych książek, i nie ma znaczenia, jak spędzimy ten czas przed Panem. Możemy po prostu milczeć albo czytać Pismo Święte czy lekturę duchową, albo odmawiać różaniec, ale musimy trwać przed Panem Bogiem, ofiarować Mu swój czas.


Często się słyszy, że ludzie nie mają czasu. Szatan nam ukradł ten czas. Dzisiaj ludzie w ogóle na nic nie mają czasu. Nieustanne bycie czymś zajętym to jest jeden z największych wybiegów Szatana.  


Jak się człowiek nie modli, to nie ma wiary, albo jego wiara jest ledwo żywa. Modlitwa jest tak potrzebna jak tlen organizmowi. Jeżeli nie ma wiary, nie ma ochrony, nie ma świadomości, że człowiek jej potrzebuje.

 

Jeżeli Pan Bóg jest dla mnie żywy, to muszę mieć dla niego czas. Jeżeli Pan Bóg nie ma dla mnie wartości, żywy Pan Bóg, to jaka siła mnie zaciągnie do kaplicy? Żadna. Nic mnie nie zmusi, żebym choćby Różaniec odmówił. Czasami się słyszy, że my katolicy modlimy się do obrazków, ale to ma moc. Matka Boża może wszystko, może nam pomagać, nawet za pomocą zwykłego obrazka, przez prosty wizerunek na papierze.


Pan Bóg dał Najświętszej Mateńce wielką władzę nad demonami i szatanem. One nie są w stanie wypowiedzieć imienia Maryi. I straszliwie przeciwko Niej bluźnią. To jest piękna i wielka tajemnica.


Często się słyszy, że Zdrowaś Maryjo to modlitwa niebiblijna, że wymyślona przez katolików, że bez sensu, ale to nie jest tak. Każde Zdrowaś Maryjo jest potężnym kopniakiem wymierzonym szatanowi i że obietnica Pana Boga, że Ona zetrze na proch szatana, jest realna do bólu.


I to nie jest tak, że czasem mamy gorszy dzień na modlitwie, myśli gdzieś uciekają, organizm bardzo zmęczony po całodziennej pracy, a nam się wydaje wtedy, że modlitwa np. różańcowa to takie „bezpłciowe” powtarzanie „Zdrowaś Maryjo”, takie bez sensu przesuwanie paciorków. To może dotyczyć każdej modlitwy. Ale jeżeli jest ona odmawiana z sercem i z miłością w sercu do Trójcy Przenajświętszej, do Najświętszej Maryi Panny, to jest, pomimo przeciwności najpiękniejszym darem, najpiękniejszą modlitwą. Spróbujmy codziennie odmawiać różaniec, może najpierw samemu, spróbujmy się przemóc a żona czy mąż na pewno z czasem dołączy.

 

4

 

Jest taki obraz namalowany przez Maurycego Retzscha w Dreźnie w 1831 r. "Gra szatana z człowiekiem o duszę". Kopia obrazu znajduje się na Górze św. Anny  w tamtejszym kościele poświęconym św. Annie, matki Maryi. Oryginał znajduje się w Galerii Drezdeńskiej. Rysunek obrazu posiadam na filatelistycznym arkusiku wydanym w 2017 roku w Nigrze. W arkusiku przedstawione są cztery obrazy z szachami. Wyodrębniłem ten nas interesujący.


Szachownica leży na sarkofagu, co daje poczucie wagi gry – „na śmierć i życie”. Ze sklepienia zwieszają się dwa smoki, śledzące jej przebieg, gotowe rzucić się na ofiarę. Stawką jest dusza młodzieńca. Na obrazie widzimy zadowolonego Szatana, przed którym jest zwycięski ruch i zrozpaczonego młodzieńca, który jest świadomy swej klęski. Szatan gra czarnymi figurkami, które przedstawiają małe odrażające potworki. Obok mężczyzny artysta umieścił lwa, który trzyma łapę na trupiej czaszce ludzkiej. W tym kontekście przypominają się słowa św. Piotra: „Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” (1 P 5, 8).


Po drugiej, prawej stronie siedzi młody człowiek ubrany skromnie, z torbą u boku, wydaje się, jakby był w podróży. Widać, że jest bardzo skupiony, zamyślony, a nawet przejęty. Gra białymi figurkami, które wyobrażają aniołki. Na szachownicy widać jednak wyraźną przewagę czarnych potworków, które okrążyły figurki aniołków. Większość białych figurek trzyma przy sobie mężczyzna grający z lewej strony. Z obrazu emanuje duże napięcie. Podkreśla to także czarny pająk, który pełza w stronę młodego człowieka i anioł, który z oddali przypatruje się grze. Ale gra jeszcze się nie skończyła, a z góry na szachownicę pada snop światła. W głębi, pomiędzy grającymi, świetlista postać anioła stróża młodzieńca. Anioł Stróż patrzy na to i mówi człowiekowi: dopóki masz Królową możesz jeszcze wygrać. Biała królowa to religia – najpotężniejsza opiekunka duszy. Postać pełna majestatu z wielkimi skrzydłami i krzyżem w ręce. Właśnie w Królowej - Niepokalanej został nam dany ratunek dla ludzkości. W tej niebezpiecznej rozgrywce między ludzkością a piekłem przewidział to Stwórca, a chodzi tu o wielką stawkę, zbawienie ludzkości.

 

5

 

6


I dlatego trzeba zrobić wszystko by tę walkę o zbawienie duszy wygrać. Jednym z takich ważnych strategii, a może najważniejszych w dzisiejszych czasach, jest Modlitwa Różańcowa.

 

Święty Jan Paweł II ustanawiając rok 2002 -  2003 Rokiem Różańca Świętego pragnął aby dwudziesty piąty rok jego pontyfikatu upływał pod znakiem tej modlitwy. W rozważaniach swoich na „Anioł Pański” 27 października 2002 twierdził, że Różaniec, jak każda prawdziwa modlitwa, nie odrywa od rzeczywistości, lecz pomaga nam w niej żyć w wewnętrznym zjednoczeniu z Chrystusem i dawać świadectwo miłości Boga. Wspomniany dokument uczy nas tym samym odkrywać piękno odmawiania różańca w rodzinie. „Rodzina, która modli się zjednoczona, zjednoczona pozostaje”. Poza tym  różaniec «jest ze swej natury modlitwą pokoju». W tym Roku Różańca chrześcijanie winni skupić uwagę na Chrystusie, Księciu Pokoju, ażeby w sercach i w stosunkach pomiędzy narodami dominowały myśli i gesty sprawiedliwości i pokoju.

 

W innej nauce Jan Paweł II przypominał: „Kościół zawsze uznawał szczególną skuteczność tej modlitwy, powierzając jej najtrudniejsze sprawy. W chwilach, gdy samo chrześcijaństwo było zagrożone, mocy tej właśnie modlitwy przypisywano ocalenie przed niebezpieczeństwem, a Matkę Bożą Różańcową czczono jako Tę, która wyjednywała wybawienie.”

 

Kiedy odmawia się różaniec, to za każdym razem idzie się na randkę z Matką Bożą. To jest ta pewność, że Ona jest tak blisko, że każde Zdrowaś Maryjo ma siłę egzorcyzmu, uwolnienia i uzdrowienia.

 

7

 

246

 

Dla demona bombardowanie Różańcem jest potężną torturą i często zmusza go do odwrotu, a nawet ucieczki z pola bitwy.

 
Najbardziej znany chyba obraz przedstawiający Matkę Bożą Różańcową, to właśnie Maryja Pompejańska.

 

Obraz przedstawia Matkę Bożą siedzącą na tronie z Dzieciątkiem Jezus na kolanach. U Jej stóp klęczy po stronie lewej św. Dominik, a po prawej św. Katarzyna ze Sieny. Maria prawą ręką przytrzymuje Dzieciątko, a lewą podaje różaniec św. Katarzynie. Dzieciątko podaje różaniec św. Dominikowi. Wokół głowy Matki Bożej znajduje się krąg z 12 gwiazd. Kopia obrazu Matki Bożej Różańcowej czczona jest w Skoczowie na Kaplicówce w kaplicy św. Jana Sarkandra. Również kopia obrazu z Pompei znajduje się również w małej kaplicy różańcowej w kościele Parafii Rzymskokatolickiej Przemienienia Pańskiego w Wieńcu.

 

To Matka Boża dała światu Nowennę Pompejańską. Wiele łask, uzdrowień, nawróceń za przyczyną Matki Bożej Pompejańskiej się dokonało. Obietnice Najświętszej Maryi Panny dotyczące odmawiania Różańca Pompejańskiego objawione w XV wieku – Dominikaninowi: Bł. Alanowi de Rupe (1428–1475 r.). Był on wielkim orędownikiem modlitwy różańcowej i kontynuował dzieło jej rozpowszechniania rozpoczęte przez św. Dominika. Z wielkim zapałem zakładał Bractwa Różańcowe.Oto 15 obietnic Różańcowych, jakie od Maryi otrzymał ów Dominikanin – Bł. O.Alan de Rupe:1. Tym, którzy będą pobożnie odmawiali różaniec, obiecuję szczególną opiekę.

 


2. Dla tych, którzy wytrwale odmawiali różaniec, zachowam pewne zupełnie szczególne łaski.
3. Różaniec będzie potężną bronią przeciwko piekłu; zniszczy występek i rozgromi herezje.
4. Różaniec doprowadzi do zwycięstwa cnoty i dobra; w miejsce miłości do świata wprowadzi miłość do Boga i obudzi w sercach ludzi pragnienie szukania nieba.
5. Ci, którzy zawierzą Mi przez różaniec, nie zginą.
6. Ci, którzy z pobożnością odmawiać będą mój różaniec, rozważając jego tajemnice, nie zostaną zdruzgotani nieszczęściem, ani nie umrą nie przygotowani.
7. Ci, którzy prawdziwie oddadzą się memu różańcowi, nie umrą bez pocieszenia Kościoła.
8. Ci, którzy będą odmawiali różaniec, znajdą podczas swego życia i w chwili śmierci światło Boże oraz pełnię Bożej łaski oraz będą mieli udział w zasługach błogosławionych.
9. Szybko wyprowadzę z czyśćca te dusze, które z pobożnością odmawiały różaniec.
10. Prawdziwe dzieci mojego różańca będą się radować wielką chwałą w niebie.
11. To, o co prosić będziecie przez mój różaniec, otrzymacie.
12. Ci, którzy będą rozpowszechniać mój różaniec, otrzymają ode mnie pomoc w swych potrzebach.
13. Otrzymałam od mego Syna zapewnienie, że czciciele mego różańca będą mieli w świętych niebieskich przyjaciół w życiu i w godzinie śmierci.
14. Ci, którzy wiernie odmawiają mój różaniec, są moimi dziećmi – prawdziwie są oni braćmi i siostrami mego Syna, Jezusa Chrystusa.
15. Nabożeństwo mojego różańca jest szczególnym znakiem Bożego upodobania.

 

8

 

Prawdziwym mistrzem modlitwy różańcowej był sługa Boży ks. Dolindo Ruotolo, autor aktu zawierzenia: „Jezu, Ty się tym zajmij”.

 

Tak naprawdę Różaniec to jedyne narzędzie do obrony przed demonami.

 

9

 

Myślę, że Różaniec nie byłby skuteczną Modlitwą, gdyby Mama Pana naszego Jezusa Chrystusa nie doświadczyła tylu udręk jak żaden inny człowiek.

 
Obraz przedstawiony poniżej ma nadrukowaną pamiątkową pieczątkę - Rok Siedmiu Boleści Najświętszej Maryi Panny – 2014 a Najświętsza Mateńka najwięcej cierpiała. Jej męczeństwo było dłuższe i boleśniejsze jak każdego innego świętego Męczennika. Prorok Symeon zapowiedział Maryi, podczas ofiarowania Jezusa w świątyni, cierpienie, "Oto Ten przeznaczony jest na upadek... A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu" (Łk 2, 34a. 35).


Boleść pierwsza: Proroctwo Symeona ;
Boleść druga: Ucieczka do Egiptu ;
Boleść trzecia: Zgubienie Jezusa ;
Boleść czwarta: Spotkanie na Drodze Krzyżowej ;
Boleść piąta: Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa ;
Boleść szósta: Zdjęcie z krzyża ;
Boleść siódma: Złożenie do grobu;


Chrystus Pan przyrzekł czcicielom Boleści Maryi szczególne łaski. Święty Alfons Liguore pisze, że po Wniebowzięciu Najświętszej Panny błogosławiony Jan Ewangelista, pragnąc obaczyć jeszcze raz na ziemi tę Matkę swoją najdroższą, gorąco Ją prosił, aby mu się objawiła. Jakoż ujrzał Matkę Bożą wraz z Panem Jezusem i usłyszał jak prosiła Syna o szczególne łaski dla wszystkich mających nabożeństwo do Siedmiu Jej Boleści. Chrystus Pan uczynił zadość Jej prośbie i przyrzekł:

 

1. Że ktokolwiek udawać się będzie do Matki Najświętszej, jako Matki Bolesnej, i przez Jej boleści prosić będzie o potrzebne łaski, może być pewnym, iż nie umrze bez szczerej pokuty za grzechy.
2. Że uwolniony będzie od przerażenia i ucisków wewnętrznych, jakich zwykle doznaje się w ostatniej godzinie.
3. Że za życia będzie pamiętał o Męce Pańskiej, aby po śmierci szczególną za to nagrodę otrzymał w Niebie.
4. Że wszyscy czczący pobożnie Boleści Matki Najświętszej, mieć Ją będą za szczególną swoją Panią i Władczynię, i że Maryja będzie mogła rozporządzać nimi według woli swojej.

 

10

 

11

 

Walka z tymi złymi nawykami jak między innymi okultyzm, horoskopy, jest jak z alkoholikiem, który nigdy nie może pozwolić sobie na najmniejszy błąd w kwestii picia alkoholu, bo wszystko wróci.

 

Okultyzm to pragnienie posiadania mocy, władzy nad innymi, nad rzeczywistością, nad teraźniejszością i przyszłością. Ludzie wchodzą w rozmaite działanie okultystyczne, wywoływanie duchów, rozmawianie ze zmarłymi, przewidywanie przyszłości, widzenie, czytania w umyśle czy cokolwiek innego, by mieć władzę nad drugim człowiekiem. Jeśli wejdę w pakt z diabłem, to on mi taką władzę da, da mi także moc robienia rzeczy nadzwyczajnych, czytania w myślach; oczywiście do czasu i za straszną cenę. Taka postawa, i to nawet jeśli nie mówimy o pakcie z demonami, ale o samym pragnieniu, nie ma i nie może mieć nic wspólnego z Panem Bogiem. Prawda w tym wszystkim jest taka. Tę władzę, sukces da ci szatan, ale nie za darmo. On oczekuje czegoś w zamian. Ceną jest dusza i wieczność.

 

Horoskopy też są groźne. Trzeba zadać sobie pytanie, komu wierzymy: Panu Bogu czy horoskopom? Czy wierzymy w Opatrzność, w to, że Pan Bóg ma dla nas plan czy w ślepy los, układ gwiazd? Przepowiadanie przyszłości jest największym pluciem Panu Bogu w twarz. Horoskopy niszczą całą naukę o Opatrzności Bożej, o tym, że jestem wolny, że Pan Bóg ma wobec mnie plan. Czytając horoskopy, podważamy wiarę w Ojca, który nas stworzył, który ma dla nas drogę i nas nią prowadzi. Również i powieszenie sobie na szyi znaku zodiaku, może mieć uboczne skutki duchowe.

 

Magia działa. I to nie jest kwestia wiary. To jest autentyczne. To są ogromne siły, a Szatan wchodzi czasem przed zaklęcie, słowo.

 

Co robić, aby się tym praktykom przeciwstawić. Wziąć różaniec i modlić się pokutować. To jest siła większa od okultyzmu. Wielu rodziców żyje dziś w rozpaczy, widząc, co robią ich dzieci jak daleko odeszły od Pana Boga. Nie wolno popadać wtedy w rozpacz, nie wolno się obwiniać, ale modlić się i walczyć o ich dusze do końca. Poprzez rozpacz i samoobwinianie poddajemy się łatwo mocy Złego. On tylko na to czeka.

 

12

 

Ludzie mówią, że dziecko wybierze samo, jak dorośnie. A jak ma nauczyć się wybierać na przykład zdrowe potrawy, jeśli zna tylko smak coli i chipsów, bo tym rodzice go karmią, zakładając, że jak będzie starsze, to „samo wybierze”. To oczywiście bzdura, bo wybór oznacza, że dopuszczamy różne możliwości, i to jako równorzędne. Jeśli dziecko ma wybrać, to musi wybrać między wiarą i niewiarą, między chrześcijaństwem a buddyzmem czy innym wyznaniem. Jak zatem ma wybrać wiarę, jeśli rodzice wychowują je do niewiary? Taka postawa to nie jest żadna wolność wyboru, to obojętność wobec kwestii duchowych. Ten wzór będzie dziedziczony. Coraz częściej, właśnie pod pozorem wolności, zachowujemy taką obojętność wobec naszych dzieci. Szatan w ten sposób bardzo skutecznie niszczy nie tylko rodzinę, ale i wiarę.

 


Modlitwa może prowadzić do pragnienia zmiany. Jest taka koronka do Łez Matki Bożej. Często odmawiana, gdy matki, nie mają już nadziei na zmianę dzieci. Ich łzy jednoczą się ze łzami Matki Bożej. Jest obietnica Najświętszej Mateńki związana z ta modlitwą. „Twoje łzy z moimi łzami będą wielką siłą”.

 

Pan Bóg daje różne dary w momencie, kiedy człowiek zaczyna pracować nad sobą, kiedy się zaangażuje w swoje powołanie, kiedy jest pod górkę, jest ciemno, nikt nie widzi, kiedy Pan Bóg zaczyna czegoś trudnego wymagać. Dar połączony jest zawsze z ofiarą, z krzyżem. Pan Jezus zawsze przygotowuje osobę, którą wybrał i obdarza ją w momencie najmniej spodziewanym.

 

Demon spełnia również swoje różne obietnice, których często człowiek nawet nieświadomie pragnie, ale za cenę duszy. On ma swoich ludzi i swoje wpływy. Tak jak my prosimy świętych o wsparcie, o modlitwę w sytuacjach beznadziejnych, i oni nam pomagają, tak samo może działać diabeł. To nie jest dla niego problem. Ale musimy pamiętać, że nie ma nic za darmo. On się potem o swoje i o nas upomni i nas zniszczy. Pan Bóg go pokonał, ale nie zniszczył, bo jakby go zniszczył, to po co Pan Jezus umierałby na krzyżu. Diabeł jest już pokonany, on to wie, ale chce jak najwięcej ludzi pociągnąć za sobą do piekła. A czasu ma niewiele, wie, że już przegrał, więc nienawidzi jeszcze bardziej i walczy, niszczy.

 

To, że chodzę do kościoła, jestem katolikiem, nie zawsze znaczy, że znam Pana Jezusa, że mam z Nim głęboką relację. Nie wolno nam zostać w miejscu, w którym byliśmy. Musimy iść do przodu, zdobywać nowe obszary w życiu, dawać świadectwo, rozwijać się duchowo. To są prawdziwe skutki uzdrowienia.