Gościmy

Odwiedza nas 119 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

Spis treści

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Krzyż ma wielką tajemnicę i wielką moc. Komnata Rafaela w Watykanie zawiera obraz tzw. Płonącego Ognia. Dekoracja Płonącego Ognia sięga wiekiem lat 1514-1517. Nazwa ta pochodzi od głównego fresku przedstawiającego wydarzenia z roku 847, kiedy to Pożar w Borgo cudem został zatrzymany, gdy Leon IV uczynił znak krzyża, tym samym uratował wierzącą ludność włoskiego miasta.

 

608

 

Początki kultu św. Eustachego jako patrona myśliwych datuje się na VIII w.


Wielką moc ma wiara. Placyd wymierzył już strzałę, ale wnet spuścił łuk, ujrzawszy coś świecącego między rogami jelenia. Przybliżywszy się, ujrzał, że jeleń ma na głowie krzyż i w porożu obraz Chrystusa, i słyszy głos: „Placydzie, czemu Mnie ścigasz? Jam jest Chrystus, którym za twoje i całego świata zbawienie umarł na krzyżu. Widziałem twe jałmużny i dobre uczynki; gdyś ty wyszedł na łowy, Ja umyśliłem ciebie samego ułowić.“ Placyd usłyszawszy te słowa, padł na kolana i zawołał, jak niegdyś święty Paweł: „Panie, co chcesz, abym czynił?“ „Wróć do miasta — odpowiedział głos — idź do Biskupa, daj się ochrzcić wraz z rodziną, a potem przybądź tu na to miejsce, abyś usłyszał, co masz czynić dla wzięcia prawdziwych skarbów.“


Placyd otrzymał na Chrzcie imię Eustachego, żona Trajana imię Teofisty, a synowie jeden imię Agapeta, drugi Teofista.


Rankiem pobiegł Eustachy do lasu, na miejsce, gdzie słyszał głos Pański i uklęknąwszy, zawołał: „Panie, udziel Twemu słudze rad, jakieś mu przyobiecał.“ Na te słowa usłyszał znowu wyraźnie głos: „Błogosławionym jesteś, żeś się przez Chrzest odrodził i szatana zwyciężył. Teraz masz być, jak Mój sługa Job, wystawiony na pokusy i utrapienia, abyś otrzymał koronę niebieską. Oderwij przeto serce od znikomości tego świata, abyś był bogatym w dobra wiekuiste. Nie bój się niczego, albowiem łaska Moja będzie z tobą, jak niegdyś z Jobem. Pozostawiam ci do woli, czy teraz, czy przy końcu życia chcesz cierpieć.“ Na to rzekł Eustachy: „Panie, jeśli tak ma się stać, niech się stanie zaraz.“ Pan przyrzekł, a Eustachy wrócił wesół do domu, będąc gotowym umrzeć dla Chrystusa.


Już po kilku dniach dotknęła go ręka Pańska, bo mu wszyscy słudzy wymarli na morowe powietrze, złodzieje skradli majątek, a nawet i mieszkanie stało się pastwą płomieni.


Zubożały Eustachy zabrał żonę i dzieci, wsiadł na okręt i popłynął do Egiptu. Kiedy miano wysiadać, a Eustachy nie miał czym przewozu zapłacić, właściciel okrętu zabrał mu gwałtem Teofistę, małżonkę, i odpłynął. Kolejną tragedią było to jak wilk ogromny chłopca porwał, a drugiego syna lew uniósł w paszczy. Ale tak jak u Joba, jak przepowiedział Pan Jezus przyszedł czas iż Eustachy odnalazł rodzinę całą i zdrową. W kolenym etapie został w Rzymie wielkim wodzem.


Według zwyczaju bowiem u Rzymian wódz po zwycięstwie wchodził do świątyni Jowisza składać ofiary, podczas gdy jeńców strącano ze skały. Eustachy nie chciał tego uczynić, i odpowiedział cesarzowi z nieustraszoną odwagą: „Ja wierzę w Chrystusa i Jemu samemu tylko składam ofiary.“ Rozgniewany cesarz zagroził mu, że go da lwom na pożarcie, i nie pomnąc jak wielkie Eustachy około ojczyzny położył zasługi, kazał go rzeczywiście wraz z Teofistą, Agapetem i Teofistem zaprowadzić do amfiteatru, gdzie wypuszczono na nich dzikie lwy. Lwy okazały się łagodniejszemi od ludzi, pokładły się u stóp świętej Rodziny, nie wyrządzając nikomu krzywdy. Zaślepiony cesarz, tym cudem jeszcze więcej rozdrażniony, kazał żelaznego wołu, umyślnie dla męczenia chrześcijan zrobionego, rozpalić do czerwoności, i spalić nim świętych wyznawców. Podczas kiedy rozpalano wołu, padł Eustachy z żoną i synami na kolana, i w gorącej modlitwie polecił siebie i swoich Panu Bogu. Potem uściskała się rodzina, pożegnała się i została wrzuconą w brzuch rozpalonego wołu, gdzie natychmiast dusze wyzionęła, roku 120. Po trzech dniach chciano wołu oczyścić z popiołu i spalonych kości. Ze zdumieniem znaleziono jednak ciała nienaruszone, na który widok wielu pogan uwierzyło w Jezusa Chrystusa. Chrześcijanie pogrzebali ciała z czcią wielką, a później nad nimi zbudowano piękny kościół.

 

Święty Eustachy na łowach.

 

687

 

609

 

Podobną legendę o objawieniu się krzyża w porożu mamy zapisaną w  naszym kraju.


25 listopada 1971 r. Watykan wydał dwa znaczki upamiętniające Święte Tysiąclecie Węgier.


Na 50-lirowym znaczku widnieje wizerunek św. Stefana Węgier zaczerpnięty z szaty kapłańskiej przygotowanej ok. 1031 r. Dla kościoła Szekesfehervar i Madonny.

 

Znaczek 180 lirów przedstawia Madonnę jako patronkę Węgier zaczerpniętą z mszału weneckiego z 1511 roku.


Niezwykle interesująca jest także pewna legenda, która wiąże się z sanktuarium Świętego Krzyża na Łysej Górze w Górach Świętokrzyskich. Otóż znajdująca się tam relikwia, którą jest cząstka Krzyża Świętego, należeć miała właśnie do świętego Stefana. Ten zawiesił ją swemu synowi, świętemu Emerykowi, na szyi, gdy królewicz wybierał się do Polski, gdzie miał wspólnie z Bolesławem Chrobrym polować. Podczas łowów Emerykowi miał się ponoć ukazać jeleń z krzyżem widniejącym w porożu. Podczas pościgu za osobliwym zwierzęciem, węgierski królewicz zapędzić miał się na sam szczyt Łysej Góry, tam zaś objawił mu się anioł, który nakazał mu pozostawić relikwię w ufundowanym niedawno benedyktyńskim opactwie, co też Emeryk uczynił. Jeleń z krzyżem pomiędzy rogami jest do dziś symbolem Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

 

735

 

Blask, aż oślepił władcę węgierskiego, aż musiał łuk opuścić i oczy zasłonić. Wtem jeleń zniknął niczym rozwiany podmuchem poranny opar. Teraz dopiero Emeryk rozejrzał się i spostrzegł, iż sam się ostał goniąc byka po lesie. Zaczęło się zmierzchać. Królewicz nie wiedział, w którą stronę się udać na spotkanie towarzyszy polowania. Zadął więc w róg raz, drugi i trzeci, ale odpowiedziało mu tylko echo, po którym zapadała głucha cisza. Wokół robiło się coraz ciemniej. Głodny i strudzony, bez żadnej zdobyczy usiadł Emeryk pod drzewem, aby odpocząć nieco. Nagle rozwidniło się i blask niesamowity rozświetlił polanę przed księciem. W świetle tym ukazał się anioł, zaś strudzony Emeryk, widząc wysłannika niebios, przeżegnał się szybko. Anioł uspokoił go jednak i kazał jechać za sobą.

 

- Pokażę ci drogę, którą dotrzesz do ludzi. Udzielą ci oni pomocy, napoją i nakarmią. Dadzą wytchnąć po trudach, ale w zamian będziesz im musiał zostawić to, co masz przy sobie najcenniejszego.

 

Nie miał wyjścia Emeryk - przystał na propozycję anioła, nie wiedząc jednak, gdzie trafi  i co takiego będzie musiał dać w zamian. Ruszył w drogę. Ciemno już wokół się zrobiło, gdy dotarli do znajdującego się na szczycie góry drewnianego klasztoru. Gdy ukazał się im budynek, anioł zniknął tak szybko, jak się zjawił. Wędrowcem zajęli się klasztorni mnisi. Napojony i nakarmiony królewicz pamiętał, co aniołowi obiecał i w zamian za gościnę i pomoc zostawił u mnichów złoty relikwiarz darowany mu przez ojca przed podróżą. Po kilku dniach zawitał ponownie do klasztoru w towarzystwie biskupa krakowskiego Lamberta, któremu ofiarował to, co miał najcenniejszego przy spotkaniu z aniołem. Biskup złożył relikwie w drewnianej kaplicy u mnichów. Ruszyły też pielgrzymki okolicznych mieszkańców, by zobaczyć cenny podarunek. Bolesław Chrobry zaś, aby podarunek Emeryka godnie przechowywać, postawił na górze kościół wraz z klasztorem, do którego sprowadził z Monte Cassino dwunastu benedyktynów. Ofiarował im też kilka pobliskich wiosek. Od relikwii całe wzgórze z klasztorem zaczęli mieszkańcy nazywać Świętym Krzyżem, zaś okoliczne góry nazwano Świętokrzyskimi. Do dziś też pielgrzymi wędrują na szczyt do klasztoru, gdzie po dziś dzień relikwie są przechowywane.

 

815

 

Fresk namalowany w latach 1511-1514 przez Rafaela, Wygnanie Heliodora ze świątyni, fresk ze Stanza di Eliodoro w Palazzi Vaticani w Rzymie.


Malowidło przestawia historię Heliodora, który został wysłany przez króla Syrii, Seleukosa IV do Jerozolimy, by przejąć drogocenny świątynny skarb. Rafael uwiecznił moment, w którym zesłany przez Pana Boga jeździec oraz dwaj młodzieńcy, wyrzucają Heliodora ze świątyni. Fresk, to alegoria boskiej interwencji w sprawy Kościoła. Poprzez nią, Kościół staje się instytucją nietykalną, czy to z zastępami duchownych, na czele z papieżem, czy też wraz ze swoim nieskończonymi dobrami.


Scena została zaczerpnięta z Księgi Machabejskiej (Księga II, 3, 21-28) i symbolizuje ochronę, jaką Pan Bóg zapewnia Kościołowi w porównaniu z jego wrogami.

 

607

 

Brendan odkrywający Wyspy Owcze i Islandię na okolicznościowym bloczku ze znaczkami wydanym 18 kwietnia 1994 przez Postverk Føroya, Wyspy Owcze. Bardzo czynny w swojej posłudze opat. Założyciel wielu klasztorów: m.in. w Bretanii, na Hebrydach; oraz mocno wspierający już istniejące klasztory w Irlandii, na Szetlandach i Orkadach. To mu jednak nie wystarczyło. Postanowił zawojować dla Pana Jezusa tak wiele ze świata, jak tylko mu się uda.


Istnieje legenda, która mówi, że św. Brendan po przyjęciu święceń kapłańskich modlił się, żeby móc podróżować do nieznanych krajów. W związku z modlitwą miał widzenie, w którym anioł pokazał mu pewną wyspę. W przyszłości Brendan kilkukrotnie miał wyruszyć na morze w poszukiwaniu tej wyspy.


Św. Brendan przystąpił do budowy łodzi.W czasie tych podróży miał wiele przygód W czasie drugiej podróży wyprawa dopłynęła do wyspy Rockall, samotnej skały położonej na Atlantyku. W dzień Wielkanocy z morza miał wynurzyć się olbrzymi wieloryb, którego św. Brendan obłaskawił na tyle, że na jego grzbiecie odprawił Mszę św. Po Mszy wieloryb zanurzył się i odpłynął.


W podróży tej przeszkadzał też diabeł, zsyłając na świętego wizje piekła i mąk piekielnych. Pewnego dnia diabeł przez pomyłkę wizję przeznaczoną dla św. Brendana przedstawił jednemu z jego towarzyszy, który tak się jej przeraził, że zmarł. Św. Brendan wówczas przywrócił życie swemu towarzyszowi.

 

W podróży napotkano także olbrzyma, którego Brendan ochrzcił, odstraszając przez okazji myszy i ogromnego morskiego kota.


Na kolejnej wyprawie, na którą dotarli, została nazwana przez nich Wyspą Kowali z powodu miotanych tam rozgrzanych do czerwoności brył żużlu. Mnisi uznali ten ląd za wrota piekieł i czym prędzej, w trwodze, opuścili go.


Potem wyprawa przebyła gęstą mgłę i dopłynęła do lądu o bardziej umiarkowanym klimacie. Mieli tam natknąć się na rzekę płynącą ze wschodu na zachód i na niewielką kapliczkę oraz zamieszkującego ją mnicha pustelnika odzianego w pióra. Według jego własnych słów miał on być jednym z dwunastu misjonarzy przybyłych na ten ląd w zamierzchłych czasach. Zmarł on wkrótce po przybyciu wyprawy Irlandczyków.


Odwiedzili jeszcze wiele innych, fantastycznych miejsc – chociażby takich, jak Wyspa Ptaków, której pierzaści mieszkańcy zamiast ćwierkać, śpiewają Panu Bogu psalmy.

 

Na innej wyspie pasły się owce większe od wołów, na kolejnej spotkali Judasza, któremu przez chwilę dane było odpocząć od mąk piekielnych (w piekle przebywał wraz z Piłatem, Herodem, Annaszem i Kajfaszem).

 

Wyspę, do której miał dopłynąć, nazwaną Wyspą Świętego Brendana (chociaż nikt nie wiedział, gdzie ona jest).


W Irlandii, Szkocji, Walii, czy Bretanii jest jednym z najbardziej czczonych i najpopularniejszych świętych.

 

611

 

Kalocsa była archidiecezją założoną przez króla Stefana w pierwszych latach państwa węgierskiego. Pierwszym arcybiskupem miasta był Asztrik, który przyniósł koronę od papieża Stefanowi. Dwudziestego sierpnia na Węgrzech Kościół katolicki oddaje w tym dniu cześć świętemu Stefanowi królowi. Krajami Korony Świętego Stefana oficjalnie nazywano węgierską część Austro-Węgier.


Stefan był synem księcia węgierskiego Gejzy i Adelajdy - córki księcia polskiego Mieszka I. Według legendy chrztu udzielił mu św. Wojciech, biskup czeskiej Pragi, czczony jako patron Polski. W nagrodę za zjednoczenie i umocnienie państwa po okresie rozbicia dzielnicowego i gorliwe szerzenie chrześcijaństwa otrzymał od papieża Sylwestra II koronę królewską jako pierwszy król Węgier i zaszczytny tytuł "króla apostolskiego". Koronacja nastąpiła 25 grudnia, w uroczystość Bożego Narodzenia, w roku 1000. Nadto papież przysłał Stefanowi krzyż procesjonalny i nadał mu przywilej obsadzania stolic biskupich w kraju. Król założył słynne opactwo benedyktyńskie w Pannohalma oraz cztery inne klasztory.


A z narodzeniem Stefana było tak, iż jego ojciec Gejza zapałał gorącem pragnieniem, by wszystkich poddanych zjednać dla Kościoła Chrystusowego. Zbyt gwałtownie chciał jednak wytępić pogaństwo; zraził więc sobie naród i jeszcze bardziej w dawnych przesądach go utwierdził. Wtenczas objawia Pan Bóg we śnie zniechęconemu księciu, że czego on nie dopiął, dokaże jego syn, którego niebawem otrzyma. Podobne widzenie miała także jego małżonka: ukazał jej się pierwszy męczennik, św. Szczepan diakon, oznajmując, iż porodzi syna, który wsławi naród węgierski.


Król Stefan miał również swój udział w historii naszego kraju. W 1017 roku Stefan I najechał zbrojnie Polskę i odzyskał Morawy utracone w 1013 roku. W 1018 roku Stefan I wspomógł zbrojnie Bolesława Chrobrego w wyprawie na Ruś przeciwko Jarosławowi I. W 1030 roku Stefan I zawarł sojusz z polskim królem Mieszkiem II.


Król Stefan umarł 15 września, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w Budzie, po zarządzie 46-letnim Królestwa Węgierskiego, a zawieziomy do Szekes, wśród płaczu całego narodu Węgierskiego został pochowany, gdzie Bóstwo użyczyło jego zasługom, iż zaczęły się objawiać na chorych liczne cuda, które się później bardziej zagęszczały. Stefan Król został wpisany i policzony pomiędzy swiętych.


Seria znaczków przedstawia historię św. Stefana
1f = Arcybiskup Asztrik otrzymuje koronę od papieża
2f = Stefan budowniczy Kościoła
4f  = Św. Stefan na tronie
5f  = Sagredo Gellért - męczennik i święty Kościoła katolickiego oraz św. Stefan
6f  = Św. Stefan ofiarujący Świętą Koronę NMP
10f  = Arcybiskup Asztrik otrzymuje koronę od papieża
16f  = Stefan budowniczy Kościoła
20f  = Św. Stefan na tronie
25f  = Sagredo Gellért - męczennik i święty Kościoła katolickiego oraz św. Stefan
30f  = Św. Stefan ofiarujący Świętą Koronę NMP
32f  = Portret św. Stefana
40f = Madonna i Dzieciątko
50f  = Portret świętego Stefana
70f  = Święta Korona Węgierska

 

612 613
614 615
616 617
618 619
620 621
622 623
624 625

 

Ufundowanie obrazu epitafijnego miało skrócić dni spędzone przez Nicolasa Rolina w czyśćcu, a poprzez składane przed nim modlitwy przyczynić się do jego Zbawienia.

 

Eleganckie, dworskie przedstawienie Madonny tronującej z Dzieciątkiem Jezus w obecności koronującego Ją anioła i adorującego kanclerza Burgundii, Nicolasa Rolina, autorstwa niderlandzkiego malarza renesansowego, Jana van Eycka, datowane na lata 30. XV wieku. Czerwony kolor szat Maryi może wskazywać zarówno na Jej godność królewską, jak i na przyszłą Mękę Pana Jezusa, w której Ona będzie współuczestniczyć. Inny tytuł obrazu, "Madonna z Autun", związany jest z miejscem pierwotnego przechowywania obrazu, czyli katedry we francuskim mieście Autun.

 

Pierwotnie znajdował się w kaplicy św. Sebastiana w katedrze w Autun, ale w wyniku zniszczenia kościoła w 1793 został przeniesiony do Luwru w Paryżu, gdzie przechowywany jest do dziś. Przypuszcza się, iż sygnatura i data powstania umieszczone były na zaginionej ramie. Obecnie orientacyjnie przyjmuje się rok 1435. Obraz przedstawia Madonnę z Dzieciątkiem i naprzeciwko niej klęczącego donatora - kanclerza Burgundii, Nicolasa Rolin - ubranego w bogatą brokatową szatę. Dzieciątko trzyma w jednej ręce glob ziemski z krzyżem, drugą błogosławi wiernego. Anioł unosi nad głową Maryi złotą koronę. Scena rozgrywa sie w bogato zdobionym pomieszczeniu. Za potrójną arkadą oratorium widać ogród, a dalej rozciąga się widok na miasto i rzekę. Historycy sztuki dyskutowali czy jest to widok miasta Maastricht, Liège, czy Autun, ale ostatecznie tego nie ustalono. W obrazie ukryte są symbole, będące wyrazem żarliwych uczuć religijnych. Na kapitelach przedstawione zostały sceny z Pisma Świętego. Na zdjęciu obok widać scenę wygnania z raju oraz historię Kaina i Abla. Zamknięty ogród i rosnące w nim lilie symbolizują czystość Marii. Trójdzielne okno natomiast odwołuje się do Trójcy Świętej. Do kompozycji tego dzieła nawiązał później Rogier van der Weyden w swoim obrazie Św. Łukasz rysujący portret Madonny.

 

Nicolas Rolin był kanclerzem księstwa Burgundii. To on siedzi po lewej stronie, z modlitwą i twarzą w twarz z Dziewicą, która przedstawia mu niemowlę Jezusa, podczas gdy anioł unosi się nad nią. Pokój, w którym siedzą, jest bogato wyłożony kafelkami, a kolumny za Rolinem są pokryte rzeźbami przedstawiającymi Siedem Grzechów.

 

W obrazie van Eycka pobożność i szczodrobliwość kanclerza została już nagrodzona. Siedzący na kolanach Marii Chrystus unosi rękę i błogosławi pogrążonego w modlitwie dostojnika. W wizji ukazanej przez Jana van Eycka kanclerz Nicolas Rolin przebywa już w Królestwie Niebieskim. W XV wieku katolicy powszechnie wierzyli, że dobre uczynki, pobożność i modlitwa zapewnią powodzenie w życiu wiecznym. Panowało przekonanie, że im więcej ufunduje się kościołów, kaplic, dzieł sztuki do wnętrz sakralnych, a nawet świec zapalanych do mszy, tym łatwiej będzie się zbawionym. Stąd tak wielka w owym czasie liczba donacji i aktów pobożności.


Czy tak jest, nie wiem. Ale, że to jest pycha to na pewno.

 

626

 

MEKSYK - OKOŁO 1935: znaczek wydrukowany w Meksyku przedstawia Krzyż Palenque, Drzewo Stworzenia, Mitologia Majów, około 1935.


K’inich Kan Bahlam II objął władzę w 684 roku. Największym projektem architektonicznym nowego króla stały się trzy świątynie, określane współcześnie jako Grupa Krzyża. Ich elementy ikonograficzne i wyrzeźbione na ogromnych panelach inskrypcje glificzne miały służyć podkreśleniu związku władcy z bogami–patronami miasta i umocnić jego prawo do dziedziczenia tronu.


Świątynia Krzyża, najwyższa z trzech piramid, została poświęcona bogu GI, który związany był zarówno ze słońcem, jak i z wodą. Cechowały go spiralne źrenice, znak rybiej płetwy lub wąsów na policzku, ornament z muszli Spondylus na uchu i przedni ząb w kształcie litery T lub kła rekina. Jego głowę zdobiło tak zwane naczynie k’in z kolcem płaszczki, muszlą i motywem przeplatających się taśm. Na kamiennym panelu możemy dostrzec Drzewo Świata, z siedzącym na jego koronie ptakiem niebiańskim.

 

729

 

Obfitość Pisma Świętego jest kluczem do wiedzy.

 
Kupiłem bardzo ciekawą kartkę, której cytaty z Pisma Świętego są aktualne w dzisiejszych czasach. Jej tytuł to „Wy wzięliście klucze poznania” z Ewangelii św. Łukasza 11,52.
 
Pan Chrystus mówi o innym kluczu niż ten, którego używamy, aby otworzyć jakieś pomieszczenie i do niego wejść. Mówi o „kluczu poznania”, którym jest Pismo Święte i zawarte w nim pouczenia. Ten klucz trzymali w swoich rękach uczeni w Prawie, gdyż mieli dostęp do ksiąg Pisma Świętego i uważali się za jego znawców. Niestety, jak im zarzuca Pan Jezus, nie zrobili dobrego użytku z tego klucza. Z tego powodu usłyszeli surowe słowa: „Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli”. (Łk 11,52) Chociaż uczeni w Piśmie wzięli w swoje ręce klucz prawdy, czyli księgi natchnione zawierające przepowiednie dotyczące Pana Chrystusa, to jednak nie weszli w posiadanie pełni prawdy. Ta pełnia bowiem zawiera się w Panu Jezusie Chrystusie, którego oni odrzucili. Dodatkowo jeszcze przeszkadzali tym, którzy szli za Zbawicielem, aby karmić się Jego słowem. I tak jest do dzisiaj. Wielu odrzuca Pana Chrystusa, Jego krzyż. Odrzucają zbawienie, które można w Nim znaleźć, i utrudniają innym poznanie jedynego Zbawiciela. A powinno być inaczej: po rozpoznaniu Pana Jezusa, trzeba do Niego prowadzić innych. Wielu jest takich chrześcijan, którzy mają Biblię, „klucz prawdy”, lecz się nim nie posługują, bo „klucz” ten leży całymi latami gdzieś na półce. Nie otwiera się tej Księgi, aby wejść w posiadanie Pana Boga żywego, Prawdy i Miłości. Są i tacy, którzy „uszkodzili” ten „klucz”, bo odrzucili niektóre księgi Pisma Świętego lub cały Nowy Testament albo sfałszowali zawarte w nim treści.
 
I w naszych czasach można spotkać wielu takich, którzy mają mentalność tego znawcy Prawa i Pisma. Obrażają się na Kościół – a nawet na Pana Boga – za pouczenia odnoszące się do sposobu życia. Obrażają się, ponieważ te pouczenia przyjmują często charakter upomnień piętnujących grzech. Wyrażają to swoje oburzenie mówiąc, że się ogranicza ich wolność. Ludzie przywiązani do swojego grzesznego sposobu życia zarzucają nauczającym biskupom i kapłanom brak tolerancji, wtrącanie się życie prywatne itd. Inni natomiast zamknięci na prawdę ludzie powtarzają propagandowe slogany i mówią, że nauczanie Kościoła – mające na celu wyłącznie zbawienie człowieka – to „ciemnota”, „ciemnogród”, „średniowiecze”, „brak zrozumienia współczesnego człowieka” itp. W swojej zawziętości nie potrafią odczytać w nauczaniu Kościoła głębokiej troski o ich wieczne szczęście.
 
Ewangelie pokazują, że ludzie, którzy słuchali Pana Jezusa, różnie reagowali na Jego słowa. Jedni się nawracali, a inni – jak faryzeusze i uczeni w Piśmie – stawali się jeszcze gorsi, bo do swoich codziennych grzechów dorzucali coraz to większą nienawiść do Pana Jezusa. Podobnie jest i dzisiaj. Przekazywana przez Kościół Ewangelia jednych pobudza do skruchy i naprawiania swojego złego życia, a innych drażni i skłania do atakowania tych wszystkich, którzy słowem lub czynem pokazują im niewłaściwość ich postępowania.
 
Klucz wiedzy – nie klucz do otwartej wiedzy, ale wiedza, jedyny klucz do otwarcia nieba. Właściwą znajomością Słowa Bożego jest życie wieczne, ale to coraz bardziej się odbiera ludowi, zastępując go nędznymi tradycjami.
 
Czy Pan Bóg jest Molochem, który torturuje wiecznie? (1 Jana 4.8)
 
Wielu chrześcijan nie chce wierzyć, że miliony nieświadomych dzieci oraz pogan zostały na wieki stracone (co według otrzymanej przez nich nauki znaczy, że zostały posłane do miejsca wiecznych i beznadziejnych mąk) i utrzymuje, wbrew oświadczeniom Biblii, że Pan Bóg nie potępi nieświadomych.
 
Biblia, pełna ducha misyjnego, nie uczy jednak o istnieniu licznych sposobów zbawienia – jednego przez wiarę, drugiego  przez uczynki i jeszcze innego przez nieświadomość.
 
Biblia, pokazując, że wszelkie inne drzwi nadziei są zamknięte dla rodzaju ludzkiego, otwiera szeroko jedne, jedyne drzwi i ogłasza, iż każdy, kto tylko zechce, może przez nie wejść, by otrzymać życie.
 
Gdyby Pan Bóg pozostawił wszystkich ludzi w nieświadomości, czy wszyscy byliby zbawieni? Jeśli tak, to przyjście i śmierć Pana Jezusa byłyby bezużyteczne, głoszenie i cierpienia apostołów oraz świętych byłyby próżne, a Ewangelia zamiast być dobrą nowiną, byłaby bardzo złą nowiną.
 
Jedyną podstawą do zbawienia, wymienioną przez Pismo Święte, jest wiara w Chrystusa jako Odkupiciela i Pana – „łaską jesteście zbawieni przez wiarę” (Efez. 2:8). Usprawiedliwienie przez wiarę jest podstawową zasadą całego systemu chrześcijaństwa.
 
Jak to się ma dla tych, którzy nie poznali Pana Jezusa, a umarli, którzy jeszcze nie znają Pana Jezusa – nie wiem. Może, Pan Bóg wybacza wielu ludziom którzy postępowali najlepiej jak umieli, którzy na pewno staną się częścią „Kościoła Pierworodnych”, mimo że nigdy nie słyszeli o Panu Jezusie.
 
Biblia jest bardzo trudną Księgą, jest Księgą świętą. Ludzie wierzący bywają nieraz rozczarowani lekturą Biblii: szukali w niej gotowych wskazówek i rad praktycznych, a znajdują rozmaite, nie bardzo dla siebie zrozumiałe opowieści, co gorzej, budzące czasem nawet wątpliwości moralne. Niewierzący łatwo tryumfują: i to ma być „Pismo święte”?!… Jedni i drudzy najwyraźniej nie wiedzą, o co tu właściwie chodzi.
 
Według nauki Kościoła katolickiego tekst biblijny ma istotnie dwóch autorów: Pana Boga i człowieka, człowiek nie jest tu bynajmniej biernym narzędziem. W Konstytucji o Objawieniu Soboru Watykańskiego II czytamy, że „do sporządzenia Ksiąg świętych wybrał Bóg ludzi w taki sposób, iż pracując dla Niego posługiwali się swymi własnymi możliwościami i zdolnościami”, byli zatem w pełni „prawdziwymi autorami”. Pan Bóg bowiem „przemawia przez ludzi na sposób ludzki”. Aby Go zatem zrozumieć, trzeba przede wszystkim starać się zrozumieć, co zamierzali powiedzieć ludzcy autorzy.
 
Prześladujecie tych, którzy naprawdę czczą Boga… (Ks. Izajasza 66:5)
 
Wiara w Pana Boga to pokładanie pewności w Nim. Wierzenie w Pana Boga wiąże się oczywiście z uznaniem Jego istnienia, ale prawdziwe wierzenie w Panu Boga jest czymś więcej. Aby wierzyć w Pana Boga konieczne jest posiadanie wiary. Pismo Święte mówi, że wierzenie w prawdziwego Pana Boga jest podstawą w relacji z Nim.
 
Zwykłe wierzenie, że Pan Bóg istnieje nie jest wystarczające. Jak list Jakuba 2.19 wyjaśnia, demony również wierzą w istnienie Pana Boga. Zwykłe uznanie istnienia Pana Boga nie czyni z człowieka bogobojnego.
 
Chociaż wielu ludzi wierzy, że Pan Bóg istnieje i chce mu służyć, bóg którego czczą jest takim, według ich projektu. Ludzie często przerabiają Pana Boga na własny obraz, biorąc i wybierając te aspekty prawdziwego Pana Boga, które są w stanie zaakceptować.
 
Większość ateistów zastanawia się często, dlaczego ludzie w ogóle wierzą w Pana Boga. Ciekawe, że ateiści poświęcają tyle czasu, uwagi i energii, próbując obalić coś, co, jak wierzą, nawet nie istnieje! Co nimi powoduje?
 
Wróg naszej duszy czyni wszystko co możliwe, aby przeciwstawić się Panu Bogu i temu aby nasza świątynia duchowa została odbudowana. Szatan wykorzystuje tych, którzy chcą wypełniać Boże cele w swoim życiu, zwodząc ich i przeciwstawiając się Bożym planom.
 
Powinniśmy wystrzegać się takich zwodzicieli, odpowiadać im tak jak Izraelici i odrzucać ich by nie dać się zwieść ich łagodnym słowom i fałszywym wyznaniom wiary.
 
Nie oznacza to jednak, że każdy, kto zna Pana Boga, uniknie życiowych trudności. Oczywiście, że nie. Kiedy atak terrorystyczny powoduje cierpienie i śmierć, ci, którzy znają Pana Boga, również uczestniczą w tym cierpieniu. Obecność Pana Boga daje jednak wewnętrzny pokój i siłę.
 
Precz z Wami! - poprzez usta wiernych sług zapowiadam ludziom moje królestwo. Sprawiam, że moje królestwo jest znane ludziom. (Oz 4:6)
 
Kolejna część naszego tekstu przewodniego mówi o wstydzie. Wszyscy, którzy porzucają Słowo Boże, z pewnością będą zawstydzeni na końcu. Pan nakazuje nam studiować, aby uniknąć zagłady, Biblia mówi:
„Naród mój ginie z powodu braku nauki: ponieważ i ty odrzuciłeś wiedzę, Ja cię odrzucę od mego kapłaństwa. O prawie Boga twego zapomniałeś, więc ja zapomnęteż o synach twoich”.
 
A kim jest ten kapłan, który odrzucił naukę? Czy jest nim tylko lider, ksiądz, pastor? Tak, są to te osoby i wiele innych, którym dano władzę i autorytet nad Bożym ludem i będą rozliczeni z tego, jak prowadzili ludzi.
 
Amos ostrzegał: „Oto nadchodzą dni, mówi Pan BÓG, gdy ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, ale słuchania słów PANA” (Amos 8:11).
 
Naszą głęboką troską jest to, że sytuacja w naszych czasach i na tej ziemi jest naprawdę podobna do tej za dawnych proroków.
 
Dlaczego sytuacja jest taka, jaka jest obecnie? Żyjemy w „dniach ostatnich” W tym okresie czasu wypełnia się Słowo naszego Pana, że wielu odchodzi a miłość wielu „oziębnie” W samym świecie mamy do czynienia z rażącym materializmem, który zatruł społeczeństwo. Mamy do czynienia z szalonym pędem za coraz większą ilością rozrywki – często najbardziej obrzydliwego rodzaju. Szydercy nadal szydzą, pytając: „Co z obietnicą jego przyjścia?
 
Sytuacja w kościołach jest prawie tak samo zła. Apostazja obfituje. Następuje masowe zbaczanie ze „starych ścieżek”. Są „wilki w owczej skórze”. Urzeczywistnia się proroctwo Pisma Świętego: „Także spośród was samych powstaną ludzie mówiący rzeczy przewrotne, aby pociągnąć za sobą uczniów”. Powstają „nowe” teologie. Wygląda na to, że owce zostaną pożarte przez drapieżne wilki. Nasza pewność zatem może być tylko w Słowie Pana Chrystusa: „Nikt nie może ich wyrwać z mojej ręki” (Jan 10:28).
 
Słońce sprawiedliwości wschodzi chwalebnie (Mal. 4:2)
Dzień Pański spali wszystkie niepobożne a złośliwe, słońce sprawiedliwości wznidzie (staropolski) bogobojnym. 
 
Opowiada, że Eliasz ma uprzedzić dzień sądny.
 
W zależności od użytego tłumaczenia Biblii, podział dokonany z Księgi Malachiasza będzie obejmował 3 lub 4 rozdziały. Tam, gdzie rozdział 3 kończy się wersetem 18, aby uzupełnić rozdział 4 sześcioma wersetami w niektórych tłumaczeniach, inne kontynuują od rozdziału 3 do wersetu 24.
 
Na przykład w tłumaczeniu Davida Martina, werset 1 rozdziału 4 Malachiasza znajdziemy w wersecie 19 Malachiasza 3 w wersji Segond 21 Towarzystwa Biblijnego Genewy (najpopularniejsza Biblia w języku francuskim). Różnice te można wytłumaczyć faktem, że rozdział, budowa i kompozycja wiersza większości Pisma Świętego nie mają pochodzenia biblijnego, ale zostały podjęte kilka wieków po Panu Jezusie Chrystusie.
 
Oczywiście, będą też ogólne zniszczenia i w wyniku tego chrześcijanie też będą cierpieć. Na to nie ma rady. Ale Pan Bóg posyła do nas słowo, a to słowo zachowa nas w tych trudnych czasach. Choćby góry się zachwiały, choćby ekonomia się zawaliła, a wszystko się zatrzęsło, dla tych, którzy boją się Pana, Pan Bóg przekazał całkiem inne słowo.
 
Dla ludu Bożego nie jest to poselstwo o mroku, ale o zadowoleniu. Kiedy ciemność okryje ziemię, kiedy serca ludzkie truchleją ze strachu z powodu tych okropnych rzeczy, które się dzieją, my mamy powiedziane, że dla nas „wzejdzie Słońce sprawiedliwości, z uzdrowieniem na Jego skrzydłach” (Malach. 4:2).
 
Z powodu pojawienia się Syna Bożego coś się wydarzy. Reszta tego wiersza mówi: „I będziecie wychodzić z podskakiwaniem, jak cielęta wychodzące z obory” (Malach. 4:2). Oryginalne hebrajskie tłumaczenie mówi, „Pójdziecie, jak cielęta, skaczące po wypuszczeniu z obory”.
 
Z powyższej kartki wiele wynika i wciąż zadaję sobie pytanie: dlaczego ludziom tak łatwo przychodzi wierzyć w istnienie UFO, w moc cudownych talizmanów, opiekę duchów leśnych, polnych czy domowych, uwierzyć w przepowiednie wróżbitów, we wszechmoc i „nieograniczone” możliwości komputerów, robotów czy internetu, a tak trudno stwierdzić - wierzę w Świętych Obcowanie, wierzę w istnienie aniołów i szatana? Czyżby to była tylko ludzka przewrotność, a może coś więcej?
 
1067