Gościmy

Odwiedza nas 6 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 “Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J. 15,13). A to przykazanie wzajemnej miłości pozostawił nam Pan Jezus. Może za bardzo kogoś bliskiego zdecydowałbym się oddać życie, ale za obcego człowieka, jak to uczynił Maksymilian Maria Kolbe, to miałbym wielki dylemat. Ale i tu nasuwa się inne twierdzenie: każdy człowiek, który staje na drodze mojego życia, jest moim bliźnim i jest godnym miłości. Zawsze w takich momentach przychodzi mi na myśl przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, Uczony w Prawie pytał Pana Jezusa: „Kto jest moim bliźnim, kogo powinienem kochać?”. Pan Jezus odwraca pytanie: „Kto stał się bliźnim człowieka, który wpadł w ręce zbójców?”.

 

431

 

Czyli patrząc samokrytycznie moja wiara jest mało ugruntowana i myślę, że należy nad tym pracować, a że sam z siebie nic nie mogę, to pozostaje mi modlitwa o przysporzenie mi więcej wiary.

 


Tę stronicę chciałem poświęcić, dla mnie jednemu z największych świętych (o ile ten temat można jakąkolwiek miarą mierzyć), Maksymilianowi Maria Kolbe. Trzeba bardzo mocno wierzyć w życie, żeby za kogoś oddać życie. Myślę tu o tym prawdziwym, wiecznym życiu w Raju. Mając za Orędowniczkę swojego życia Najświętszą Maryję Pannę, gdzie również we wszystkim widział miłosierną dobroć Niepokalanej, wiara Maksymiliana była tak mocno ugruntowana, że poświęcił swoje ziemskie życie dla wyższej sprawy.

 


Przełom jego życia miał miejsce w kościele parafialnym w Pabianicach w 1906 roku – oto w wieku lat 12 miał widzenie, bowiem ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna trzymająca dwie korony: białą oznaczającą czystość, i czerwoną - męczeństwo. Gdy spytała, którą koronę wybiera, powiedział: obie!

 

Myślę, że święty Maksymilian Maria Kolbe doszedł do takiej perfekcji w wierze, że wybór wiecznego życia i chęć przebywania w Raju, była dużo silniejsza niż trudy ziemskiego życia. Musiał wiedzieć, że RAJ jest wiecznym centrum wszechświata wszechświatów, stałym miejscem pobytu Boga Ojca, Wiecznego Syna, Nieskończonego Ducha i Boskich istot partnerskich i pomocniczych. Centralna Wyspa jest gigantycznym, największym zorganizowanym ciałem kosmicznej rzeczywistości w całym wszechświecie nadrzędnym. Raj jest zarówno domeną materialną jak i mieszkaniem duchowym. Wszelkie inteligentne istoty, stworzone przez Boga Ojca, zamieszkują w siedzibach materialnych; stąd absolutne centrum kontroli też musi być prawdziwie materialne. Rzeczy duchowe i istoty duchowe są rzeczywiste.

 


Materialne piękno Raju polega na przepychu jego fizycznej doskonałości; wielkość duchowa Wyspy Pana Boga przejawia się we wspaniałych osiągnięciach intelektualnych i rozwoju umysłowym jej mieszkańców; chwała centralnej Wyspy ukazuje się w nieskończonym wyposażeniu Boskich osobowości duchowych – w światłości życia. Jednak bezmiar duchowego piękna i wspaniałości tej świetnej całości przekracza zupełnie pojmowanie skończonego umysłu istot materialnych. My śmiertelnicy nie możemy zrozumieć chwały i duchowej okazałości Boskiego miejsca zamieszkania. Raj jest z wieczności; nie istnieją żadne zapisy, czy podania, dotyczące początków owej centralnej Wyspy Światłości i Życia.

 


Zaczynamy dostrzegać ogrom wszechświata materialnego, widzialny nawet z naszego położenia astronomicznego, z naszej pozycji w gwiezdnych systemach, powinno być dla nas jasne, że tak potężny wszechświat materialny musi mieć odpowiednią i godną stolicę, centrum, odpowiadające godności i bezgraniczności wszechświatowego Władcy wszystkich tych ogromnych i rozległych kreacji, domen materialnych i istot żywych. I właśnie tu Pan Bóg mieszka, mieszkał i zawsze będzie mieszkał w tej samej, centralnej i wiecznej siedzibie.

 


Nie są to mrzonki, złudzenia, majaki, wizje, urojenia, nie jest to utopia, ale jedyna prawda, którą przyjmiemy wiarą albo idziemy na stracenie „A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” Mt 8, 12 lub „Syn człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” Mt 13, 41-42.

 


Myślę, że Maksymilian Maria Kolbe znał bardzo dobrze Pismo Święte, a jako Orędowniczkę i Pośredniczkę wybrał Najświętszą Maryję Pannę, która z ciałem i duszą została wzięta do Raju a Pismo Święte wyraźnie mówi o Henochu i Eliaszu, ze zostali wniebowzięci.

 


W przypadku Henocha mamy taką informację, „Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg” (Rdz 5, 24).

 

W Księdze Syracha, Jezus, syn Syracha (autor Treść Mądrości Syracha) wyjaśnia ten fakt: „Henoch podobał się Panu i został przeniesiony jako przykład nawrócenia dla pokoleń” (Syr 44, 16), by następnie znowu powiedzieć „Nie było drugiego spośród stworzonych na ziemi jak Henoch, on bowiem z ziemi został uniesiony” (Syr 49, 14). I znowu potwierdzenie w Liście do Hebrajczyków: „Przez wiarę Henoch został przeniesiony, aby nie oglądał śmierci. I nie znaleziono go, ponieważ Bóg go zabrał. Przed zabraniem bowiem otrzymał świadectwo, iż podobał się Bogu” (Hbr 11, 5).

 


W przypadku Eliasza wniebowzięcie dokonało się przy świadku – Elizeuszu (uczniu proroka). „Podczas gdy oni szli i rozmawiali, oto (zjawił się) wóz ognisty wraz z rumakami ognistymi i rozdzielił obydwóch: a Eliasz wśród wichru wstąpił do niebios. Elizeusz zaś patrzył i wołał: „Ojcze mój! Ojcze mój! Rydwanie Izraela i jego jeźdźcze!. I już go więcej nie ujrzał. Ująwszy następnie szaty swoje, Elizeusz rozdarł je na dwie części i podniósł płaszcz Eliasza, który spadł z góry od niego (2 Krl 2, 11-13).

 


I w końcu apogeum. Św. Łukasz w Dziejach Apostolskich tak opisuje Wniebowstąpienie Pana Jezusa:’
„Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1, 9-11).

 


I tu ktoś może mieć pewne zastrzeżenia, bo jak to w Piśmie Świętym napisane jest: „W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!” czyli wszyscy ludzie umrą. Wszystkich dotknie wyrok Boży, wydany na cały ród ludzki jeszcze w raju. Czy w innych słowach „A jak postanowiono ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hebr. 9, 27), a Henoch i Eliasz zostali wzięci do nieba, a nie umarli? A i tu jest odpowiedź w Piśmie Świętym, w Apokalipsie św. Jana (Ap 11, 3-12) napisano, że w ostatnich czasach powstaną dwaj świadkowie, będą głosić Prawdę, czynić cuda, zostaną zabici i znów zmartwychwstaną. Tradycja Kościoła oraz wszyscy współcześni prorocy zgodnie twierdzą, że będą nimi Henoch i Eliasz. Fakt ten więc, mający nastąpić, nie ulega wątpliwości.

 


Maksymilian znał wielką tajemnicę wieczności, Bożego życia i naszego spotkania z Panem Bogiem. Uznał fakt, ze Pan Jezus powiedział: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę bowiem przygotować wam miejsce” (J 14, 2).

 

610

 

408

 

409

 

410

 

411

 

412

 

413

 

414

 

415

 

416

 

417

 

418

 

419

 

420

 

421

 

422

 

423

 

424

 

425

 

426

 

Karnet (trzy skany)

 

427

 

428

 

429

 

434

 

479

 

480

 

482

 

541

 

556

 

557

 

558

 

559

 

560

 

561

 

562

 

601

 

627

 

628