Gościmy

Odwiedza nas 180 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

Spis treści

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
„Modlitwa Pańska jest jasnymi siedmioma gwiazdami na modlitewnym niebie chrześcijan” — pisze Lischke o modlitwie Pańskiej. Jak ten mąż Boży interpretuje za nas indywidualne prośby o modlitwę i przedstawia poniższy budujący tekst:
 
„Tak jak Biblia jest księgą wszystkich ksiąg, tak Modlitwa Pańska jest modlitwą wszystkich modlitw, modlitwą wzorcową, która zawiera w sobie wszystko, co porusza ludzkie serce. Jest to jedyna modlitwa, którą mają wszyscy chrześcijanie na ziemi, bez względu na wyznanie lub kościół, do którego należą, a tym samym jest to jednocząca więź pokoju obejmująca wszystkich chrześcijan. Ale jest to również jedyna modlitwa, której jak żelazna stolica nikt nie może całkowicie zmarnować ani stracić. Dla wielu te niebiańskie dźwięki stały się ostatnią deską ratunku w ostatniej ich godzinie”.
 
Pierwsze słowa „Ojcze Nasz” otwierają nasz wzrok w głąb wieczności i pozwalają nam wejrzeć w Miejsce Najświętsze, w otchłań miłosierdzia, w wieczne miłosierdzie, w serce Ojca Bożego!
 
Gdziekolwiek istnieje żywa relacja z Panem Bogiem, gdziekolwiek jest religia, jest modlitwa; albowiem modlitwa jest iskrą, która płonie, gdy dusza ludzka wchodzi w kontakt z nieskończonym Panem Bogiem.
 
Św. Jan uczył swoich uczniów modlitwy, modlitwy o zbawienie w nadchodzącym królestwie. Aczkolwiek Pan Jezus nigdy nie zakazał swoim zwolennikom używać Janowej formy modlitwy, apostołowie wcześnie zauważyli, że ich Mistrz nie aprobuje w całej pełni praktyki powtarzania ustalonych i formalnych modlitw. Tym niemniej wierzący nieustannie prosili, żeby ich nauczyć się modlić. Dwunastu chciało się dowiedzieć, jaką formę modlitwy Pan Jezus by aprobował. Wynikało to głównie z potrzeby pewnych prostych modlitw dla pospolitych ludzi i tym razem, odpowiadając na prośbę Tomasza, Pan Jezus się zgodził nauczyć ich przykładowej formy modlitwy. W trzecim tygodniu pobytu na górze Gilboa, pewnego popołudnia, Jezus dał apostołom następującą naukę.
 
„Jan zaprawdę nauczał was prostej formy modlitwy: «Ojcze, oczyść nas z grzechu, ukaż nam swą chwałę, objaw swoją miłość i pozwól duchowi swemu na zawsze uświęcać nasze serca. Amen!» Nauczał was tej modlitwy, abyście mieli cokolwiek do nauczania tłumów. Nie chciał, żebyście używali takiej ustalonej i formalnej modlitwy jako ekspresji waszych własnych, modlących się dusz.
 
Modlitwa jest zupełnie osobistym i spontanicznym wyrazem postawy duszy wobec ducha; modlitwa powinna być duchową komunią synostwa i ekspresją braterstwa.
 
Modlitwa, kiedy jest ułożona przez ducha, prowadzi do skoordynowanego rozwoju duchowego. Idealna modlitwa jest formą takiej duchowej komunii, która prowadzi do inteligentnego czczenia. Prawdziwa modlitwa jest szczerą postawą sięgania ku niebu, aby osiągnąć wasze ideały.
 
Modlitwa jest oddechem duszy i powinna was prowadzić do wytrwałości w waszych próbach upewnienia się o woli Ojca. Jeśli ktoś z was ma przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: «Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel, będąc w drodze, przyszedł mnie odwiedzić a nie mam co mu podać» i jeśli twój przyjaciel odpowie: «Nie uprzykrzaj mi się, drzwi już zamknięte a dzieci i ja leżymy w łóżku; dlatego też nie mogę wstać i dać ci chleba», ty będziesz obstawał przy swoim, wyjaśniając, że twój przyjaciel jest głodny a ty nie masz jedzenia żeby mu dać. Ja wam mówię, chociażby wasz przyjaciel nie chciał wstać, żeby dać wam chleb, dlatego, że jest waszym przyjacielem, to wstanie z powodu waszego natręctwa i da wam tyle bochenków ile wam potrzeba. Jeśli więc wytrwałością można zjednać względy nawet śmiertelnego człowieka, o ile bardziej wasza wytrwałość w duchu zjedna wam chleb życia z ochoczych rąk Ojca w niebie. Ponownie mówię wam: proście a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; pukajcie a będzie wam otworzone. Gdyż każdy, kto prosi, otrzyma, ten, kto szuka, znajdzie a temu, który puka do drzwi zbawienia, będzie otwarte. Jeśli któregoś z was, kto jest ojcem, syn jego poprosi niemądrze, czy będzie się wahał dać mu zgodnie z rodzicielską mądrością, czy raczej zgodnie ze źle wyrażoną prośbą syna? Jeśli dziecko chciałoby bochenek, czy dalibyście mu kamień, tylko dlatego, że niemądrze zapytał o niego? Jeśli wasz syn chce rybę, czy dalibyście mu węża wodnego, tylko dlatego, że przez przypadek wpadł do sieci z rybą i dziecko głupio zapytało o węża? Jeśli wy, istoty śmiertelne i ograniczone, wiecie jak odpowiedzieć na prośbę i dajecie dobre i właściwe dary waszym dzieciom, o ile bardziej wasz niebiański Ojciec powinien dawać ducha i wiele dodatkowych błogosławieństw tym, którzy go o to proszą? Człowiek zawsze powinien się modlić i nie zniechęcać się.
 
Pozwólcie, że opowiem historię o pewnym sędzi, który mieszkał w grzesznym mieście. Sędzia ten nie bał się ani Boga, ani też nie miał szacunku dla ludzi. Otóż, w mieście tym mieszkała też uboga wdowa, która wiele razy przychodziła do niesprawiedliwego sędziego i mówiła: «Obroń mnie przed moim przeciwnikiem». Przez pewien czas nie chciał jej słuchać, ale potem rzekł sobie: «Aczkolwiek nie boję się Boga ani nie szanuję ludzi, przecież ta wdowa nie przestanie mnie niepokoić, dojdę jej prawa, żeby swoim nieustannym nachodzeniem nie zamęczyła mnie». 
 
Takie historie wam opowiadam, aby was zachęcić do wytrwania w modlitwie, a nie po to, aby oznajmić wam, że wasze modlitwy mogą zmienić sprawiedliwość i prawość Ojca na wysokościach. Wasza wytrwałość, jakkolwiek, nie pozyska wam wyróżnienia u Boga, zmieni jednak wasze ziemskie położenie i przysporzy waszej duszy wrażliwości na przyjmowanie ducha.
 
Jednak, kiedy się modlicie, macie za mało wiary. Prawdziwa wiara przesunie góry materialnych trudności, które mogą przypadkiem leżeć na drodze ekspansji duszy i duchowego postępu”.
 
Jednak apostołowie wciąż nie byli zadowoleni; chcieli, aby Pan Jezus dał im jakiś wzór modlitwy, której mogliby nauczać nowych uczniów. Po wysłuchaniu tej rozprawy o modlitwie, Jakub Zebedeusz powiedział: „Bardzo dobrze Mistrzu, ale my nie chcemy tak bardzo wzoru modlitwy dla nas samych, jak dla nowych wierzących, którzy tak  często błagają nas, «Naucz nas poprawnie modlić się do Ojca w niebie»”.
 
Gdy Jakub skończył, Pan Jezus się odezwał: „Jeśli nadal chcecie takiej modlitwy, dam wam tą, której uczyłem moich braci i siostry w Nazarecie”.
 
„Ojcze nasz, który jesteś w niebie.
Święć się imię twoje.
Przyjdź królestwo twoje; bądź wola twoja.
Na ziemi jako i w niebie.
Daj nam dziś chleba naszego na jutro;
Pokrzep nasze dusze wodą życia.
I odpuść nam wszystkie nasze winy.
Tak jak i my odpuściliśmy naszym winowajcom.
Zbaw nas w obliczu pokusy, zachowaj nas od złego,
I spraw, byśmy byli coraz bardziej doskonali, tak jak ty jesteś”.
 
Po śmierci Pana Jezusa i jego wniebowstąpieniu do Ojca, stało się zwyczajem wielu wierzących, aby kończyć tę tak zwaną Modlitwę Pańską dodatkiem – „W imię Pana Jezusa Chrystusa”. Jeszcze później dwie linijki zaginęły w czasie kopiowania i do modlitwy dodano w to miejsce dodatkową klauzulę, brzmiącą: „Bo twoje jest królestwo i potęga i chwała na wieki”.
 
Pan Jezus dał apostołom zbiorową modlitwę, tak jak się modlono w domu w Nazarecie. Nigdy nie nauczał formalnej, osobistej modlitwy, tylko próśb grupowych, rodzinnych czy społecznych. I nigdy z własnej woli nie chciał tego zrobić.
Pan Jezus uczył, że skuteczna modlitwa musi być:
 
1. Pozbawiona egoizmu – ma być nie tylko dla samego siebie.
2. W wierze – i zgodna z wiarą.
3. Szczera – uczciwa w sercu.
4. Inteligentna – zgodna z oświeconym pojmowaniem.
5. Ufna – podporządkowana Ojcowskiej, wszechmądrej woli.
 
Zasadniczy sens modlitwy pozostaje niezmienny, na przestrzeni lat jej treść ulegała lekkim modyfikacjom, ze względu na ewolucję językową i nowe tłumaczenia biblijne.
 
Najstarszy zapis modlitwy „Ojcze nasz” w języku polskim zachował się w „Statutach Wacława Księcia Legnickiego” z roku 1412. Najstarsza polska wersja drukowana tej modlitwy ukazała się natomiast w 1475 roku w Statuta synodalia episcoporum Wratislaviensium wydrukowanych we Wrocławiu.
 
Ale Modlitwa Pańska to coś więcej: to Pan Bóg uczy nas zwracać do Niego nasze serca we wszystkim, czego pragniemy. Dla Pana Boga nie ma znaczenia, czy znamy słowa na pamięć, czy wzywamy Go naszym pięknym głosem. Słowa to tylko słowa, gdy nie ma za nimi serca.
 
Pierwsze słowa Ojcze nasz otwierają nasz wzrok w głąb wieczności i pozwalają nam wejrzeć w Miejsce Najświętsze, w otchłań miłosierdzia, w wieczne miłosierdzie, w serce Ojca Bożego!
 
Imię ojca jest skałą naszej wiary; bo teraz wiemy, że nie rządzi nami sztywny los; to nie ślepy przypadek rządzi nami; nie jest to puste niebo, o którym tak wielu mówi zamiast o tym, który jest w niebie; nie jest to zawoalowany obraz najwyższej istoty, do której się zwracamy, ale jest to Bóg łaski i miłości, który w Chrystusie Jezusie stał się naszym Bogiem i Ojcem, który, wysoki i wywyższony ponad wszystko, stał się jednak bliski nam , aby Jan wiwatował: „Zobaczcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, abyśmy byli nazwani dziećmi Bożymi”. „Ojcze” to słowo wiary, „nasze” to słowo miłości. „Ojciec” ukazuje naszą jedność z Bogiem, „nasz” ukazuje naszą jedność ze wszystkimi chrześcijanami na ziemi.
 
Tym małym słowem „nasz” zawsze myślmy najpierw o swoich bliskich, tych tutaj i tych w oddali, potem myślmy o współlokatorach, współobywatelach i współchrześcijanach, także o przeciwnikach i wrogach, i było w tym coś z gniewu i zawiść, nienawiść i samolubstwo wciągnięte w nasze serce, małe słowo „nasz” mocno przywiązuje więź miłości z powrotem do tronu Bożego i dzwoni dzwonami pokoju na świecie. Gdybyśmy byli również zupełnie sami, całkowicie opuszczeni na świecie, gdy tylko małe słowo „nasz” wychodzi z naszych ust, widzimy siebie umieszczonych w wielkim tłumie modlących się współwyznawców, którzy być może są w tej samej potrzebie, ale którzy są pod tym samym krzyżem z nami; tak, słowo łączy tutaj skłócony kościół.
 
500 lirów Watykanu z 1993 roku jest poświęcone najbardziej znanej chrześcijańskiej modlitwie, Ojcze nasz.
 
Na awersie, po wewnętrznej stronie monety, w złotej części, przedstawiony jest wizerunek papieża Jana Pawła II, umieszczony z przodu; w prawym dolnym rogu, tuż nad obrazem i przy wewnętrznej krawędzi, widać podpis autora „VEROI”. Na zewnętrznej koronie w kolorze srebrnym, wybity jest okrągły napis „IOANNES PAVLVS II PONT. MAX. AN. XV MCMXCIII” (rok pontyfikatu i tysięczna wybicia wyrażone są cyframi rzymskimi); zewnętrzna korona jest ograniczona ramą utworzoną przez szereg punktów. 
 
Na rewersie, w części wewnętrznej i pośrodku, przedstawiono kadzielnicę - wazę zwykle wykonaną z metalu, w której pali się kadzidło podczas nabożeństw, a której to wzór częściowo sięga do zewnętrznej korony. Obraz dzieli łaciński napis „PATER NOSTER” („Ojcze nasz”, najbardziej znana modlitwa chrześcijańska) na dwie części, umieszczone w dwóch wierszach; Przedstawienia dopełniają dwa sznury w pozycji poziomej, które sięgają do korony zewnętrznej, umieszczonej nad i pod napisem. W koronie zewnętrznej u góry łukowaty, dwuwierszowy napis „CITTA 'DEL VATICANO” (podzielony górną częścią trybularza czyli kadzielnicy przeplatany łańcuchami podtrzymującymi palnik kadzideł), natomiast u dołu oznaczenie wartości „L. 500”, po lewej stronie znak mennicy rzymskiej „R”; korona jest ograniczona ramą utworzoną przez szereg punktów.
 
Średnica: 25,80 mm
Grubość: 2 mm
Waga: 6,8 grama
Materiał: moneta bimetaliczna, korona w amonitalu. Bimetaliczny: ośrodek aluminiowo-brązowy z pierścienia ze stali nierdzewnej
Grawer: Guido Veroi
Technika: Frezowane
 
Clip
 
 
Clip 2
 
 
Drzeworyty Krystyny Wróblewskiej. Jedenaście drzeworytów, Warszawa 1950 Wydawnictwo PAX. Obwoluta i karty podbite stemplem ekslibrisowym Stanisława Pereświt-Sołtana. Odbito 4800 egzemplarzy z oryginalnych klocków gruszkowych. Znak PAX-u z dewizą: GEMMA CIVITATIS. Każdy z drzeworytów stanowi ilustrację do kolejnych wersów modlitwy OJCZE NASZ, umieszczonych pod rysunkiem, które na kolejnych stronicach przedstawiam.
 
Clip 3
 
 
Tytułowa strona jednej z dziewięciu tablic. Dzieła z tablicami ilustrowanymi i wygrawerowanymi techniką graficzną wklęsłą czyli akwafortą przez Josepha Fuhricha (pierwotne wydanie wydane w Pradze w 1826 r. w języku niemieckim pod tytułem Das Vater unser), z towarzyszącym szczegółowym tekstem autorstwa Antoine'a Müllera.
 
Grafika niemiecka, odcisk jednostronny na grubym papierze, 11,5 x 18 cm, rok 1840. 
 
Udało mi się nabyć tylko tą pierwszą tablicę Pater Noster. Ale jak we wszystkich moich zbiorach artykuły są uzupełniane, jeżeli uda się nabyć jakiś walor, o co w ostatnich czasach jest trudniej, gdyż ze względu na pandemię wielu kolekcjonerów ma więcej czasu i pilnuje nowości, które wypływają na rynku.
 
Clip 4
 
W modlitwie tej występuje wezwanie do Pana Boga, siedem próśb, prośby w tej modlitwie są takie : -święć się imię Twoje -przyjdź królestwo Twoje -bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi; -chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; -odpuść nam nasze winy, - nie wódź nas na pokuszenie; - nas zbaw od złego, dzielą się one na dwie części próśb o sprawy wieczne i prośby doczesne.
 
Ojcze nasz - te słowa są kluczowe w zmianie naszego postrzegania Pana Boga. Do tej pory był Bogiem Stwórcą, Sędzią, Wszechmocnym, Sprawiedliwym. Od momentu kiedy Pan Jezus nauczył nas tej modlitwy, Pana Boga możemy traktować również jako Ojca. A skoro Pan Bóg jest naszym Ojcem, to znaczy, że my jesteśmy Jego dziećmi. A to znaczy, że na pewno nas kocha. I że zrobi wszystko, byśmy byli szczęśliwi.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jest nas kilka miliardów ludzi o różnym kolorze skóry, ale wielu nie czuje tego, że Ty jesteś ich Ojcem. Wielu z nich nie przyjdzie na myśl, by powiedzieć:
 
OJCZE NASZ, KTÓRYŚ JEST W NIEBIE.
 
To znaczy, że nie zobaczymy Go w czterowymiarowym ziemskim świecie. Czterowymiarowym, bo trzy wymiary przestrzeni + czas. Pan Bóg jest ponad czasem i przestrzenią. Jest Duchem. Dlatego mieszka w niebie. To znaczy jest wszędzie. Ale nie wszyscy mogą Go zobaczyć.
 
Clip 6
 
 
Kartka z pieśnią „Der Mond ist aufgegangen”
 
„Księżyc wstał
Świecą małe złote gwiazdki
Na niebie jasnym i czystym”
 
Jeden z najpopularniejszych niemieckich tekstów wokalnych. Pisarz Florian Russi określił ją jako jedno z najpiękniejszych świadectw religijności i człowieczeństwa.
 
Ta kartka jest odwzorowaniem Psalmu 19,2 „Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk Jego nieboskłon obwieszcza”. To jest jeden z najwyraźniejszych biblijnych stwierdzeń, że sama natura ukazuje wielkość Pana Boga. Im więcej dowiadujemy się o wszechświecie, tym wyraźniej możemy zobaczyć dzieło Pana  Boga. Ponieważ „Niebiosa opowiadają chwałę Boga”, możemy śmiało angażować się i używać wszelkich narzędzi naukowych aby badać świat. Im więcej wiemy o świecie nas otaczającym, tym większą chwałę oddajemy Panu Bogu. Im więcej odkrywamy, tym więcej mamy dowodów na to, że On jest odpowiedzialny za naturę i jej prawa. Człowiek potrzebuje Biblii i osobistej wiary w Pana Chrystusa, aby mieć właściwą relację z Panem Bogiem. Potrzebujemy jedynie uczciwie popatrzeć na otaczający świat, aby uświadomić sobie, że Pan Bóg istnieje.
 
Clip 7
 
„Ojcze! Nie ma słowa słodszego dla uszu, ust i serca ludzkiego.
 
Odczuwał to doskonale pewien zacny starzec:
 
Spotkał on raz podróżnego, a zapytany, czy często się modli, odrzekł:
- Wszak to tak wielkie szczęście modlić się! Wieczorem, klęcząc na progu mej chaty, patrzę na zachodzące słońce i powtarzam, Ojcze, Ojcze!
- I to cała twoja modlitwa?
- A czy istnieje inna, która by tyle treści w sobie zawierała? Nieraz, wypowiedziawszy to jedno słowo, milknę i widząc stada powracające z pastwiska, aby dać nam swą wełnę, karmić nas swym mlekiem, czuję, że modlitwa moja jest prawdziwa i najlepszą i przez cały wieczór rozmyślam nad treścią tego jednego słowa: Ojcze! – Patrzę na niebo i widzę chmury przesuwające się po nim i zasypujące ziemię kroplami życiodajnego deszczu, dzięki któremu zazielenią się łąki i dojrzewają plony i znów powtarzam Ojcze! Ojcze! Ty żyjesz wiecznie, nie starzejesz się nigdy; ludzie nie mogą pozbawić cię życia, tak jak zabili moje biedne dzieci.
Mówiąc tak biedny starzec, rozpłakał się, pochylił głowę na piersi i słyszano, jak szeptem powtarzał słowo: Ojcze! Ojcze!”
 
 Clip 32
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ci jednak, którzy to wiedzą, że Ty jesteś naszym Ojcem modlą się do Ciebie i mają nadzieję, że nie mijają się z prawdą swego życia, gdy mówią:
 
ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE.
 
Pierwsza gwiazda z tej siedmiogwiazdkowej gwiazdy błyszczy jasno i wyraźnie: „Święć się Twoje imię”. Poza wszystkimi zmartwieniami, wielkimi i małymi, naszego życia, ta pierwsza prośba kieruje nas do tronu Ojca Niebieskiego w górze. Nie jest Bogiem ukrytym, do którego my i poeta musimy zapytać: „Kto go nazwie, kto go wyzna?” On nam się objawił, a jego imię powinno być wymieniane i znane, aż pewnego dnia nie będzie kraju, bo nie będzie słychać jego głosu. I nie tylko kaznodzieje i nauczyciele powinni głosić Jego imię głośno i czysto, nie tylko w pięknych niedzielnych godzinach powinniśmy śpiewać imię Boże w Jego sanktuarium modlitwami i pieśniami, za każdą klasę, za każdy wiek, za każdy dom i każdego dnia znowu: „Święć się Twoje imię”.
 
 
Clip 8
 
 
Pamiętajmy więc: nigdy bezmyślnie nie używajmy imienia jako pustego wyrażenia „O Boże”, „Panie Boże” itp.! Nigdy nie mieszajmy jego imienia do swoich przemówień jako pobożnego zabarwienia, to jest początek hipokryzji lub braku świętej nieśmiałości! Bo co to jest, co świeci jak jasna gwiazda na niepewnym, bojaźliwym, zasmuconym ludzkim sercu przez całą noc? Święte imię Pana Boga, które dał nam poznać w swoim stworzeniu, utrzymaniu i prowadzeniu, a przede wszystkim w swoim miłosiernym odkupieniu. Nie ze względu na Niego, ale dla nas konieczne jest uświęcenie tego imienia; albowiem nietykalny i niedostępny jak migocząca gwiazda na firmamencie stoi cześć jego imienia, wpisana w księgę natury, jak również w księgę dziejów ludzkości, a najjaśniejsza nad krzyżem Golgoty. Ale tak jak nie ma nic bardziej błogiego dla ludzkiego serca niż bycie zwierciadłem i echem tego świętego imienia, tak nie ma nic bardziej nieszczęśliwego niż zapomnieć o nim, zgubić się od niego, uciec od niego. Robi się tam głośno! Ale tam, gdzie ta gwiazda świeci, wypełnia swoim blaskiem niebo i ziemię, niech od teraz wypełnia nią także nasz dom i nasze serce!
 
 
Clip 5
 
 
Tę prośbę w modlitwie dokładnie odwzorowuje Psalm 132,7 
Izraelici modlili się przed Arką Przymierza, która znajdowała się w świątyni, a świątynię uważali za świętą i przed nią „kłaniali się”, choć były one wykonane z ziemskiego materiału. Padali też przed nią na twarz: „Wejdźmy do Jego mieszkania, padnijmy przed podnóżkiem stóp Jego!”.
Prawdopodobnie Psalm został skomponowany specjalnie na inaugurację Świątyni w Jeruzalem, która miała się odbyć w czasie Święta Namiotów w jedenastym roku panowania Salomona. Psalm jest pełniejszym zapisem wstawienniczego wołania do Pana Boga, by wypełnił zarówno obietnicę miejsca odpoczynku oraz obietnic danych Dawidowi, które są przedstawione jako nierozerwalnie ze sobą połączone. 
Dawid był całkowicie oddany budowie Panu Bogu świątyni, miejsca zamieszkania. Poświęcenie Dawida było tak całkowite, że przysiągł sobie odmówić wielu wygód życia, dopóki praca nie zostanie zakończona. Pasja Dawida przemawia do nas na co najmniej dwa sposoby:
· Powinniśmy mieć namiętny pęd, aby cieszyć się Bożą obecnością w naszym życiu, aby nasze serca naprawdę były Jego domem.
· Powinniśmy mieć żarliwy pęd do błogosławienia i pożytku z domu Bożego, wspólnoty Jego ludu.
Odnosimy to również do kościołów, gdzie jest tabernakulum, czyli miejsce zamieszkania Pana Chrystusa; Sama nazwa tabernakulum, czyli namiot, nawiązuje do starotestamentalnego Namiotu Spotkania, w którym przechowywano Arkę Przymierza – największą świętość religii mojżeszowej. Wchodzili do niego przywódcy Narodu Wybranego, by spotkać się z obecnym tam w szczególny sposób z Panem Bogiem.
Mówi o tym Księga Izajasza 56,7 „przyprowadzę na moją Świętą Górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów”.
 
 
Clip 9
 
 
Clip 10
 
 
Clip 11
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Chcą być dobrzy dla siebie nawzajem i dla wszystkich ludzi, aby Twoje Królestwo stało się rzeczywistością wszędzie, gdzie ludzie żyją i pracują. Dlatego modlą się:
 
PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE.
 
Przyjdź królestwo Twoje, to jest druga gwiazda z siedmiu gwiazd na niebie modlitewnym chrześcijanina.
 
Wszyscy mamy „królestwo” w naszym domu, rodzinie, pracy i zawodzie. Ale jak łatwo wchodzimy „w górę” i w końcu toniemy, a to nie powinno się zdarzyć; nasz dom jest tylko jednym punktem na ziemi, a ta ziemia jest tylko małą prowincją w niezmierzonych Bożych królestwach. Nad tym światem zaczyna się inny świat, nad naszym królestwem inne wielkie królestwo Boże i łaski a do tego wszyscy jesteśmy już wezwani na chrzcie, o to królestwo wszyscy powinniśmy pracować nad sobą i innymi, o to królestwo wszyscy powinniśmy się modlić, dzień po dniu, aby coraz więcej do nas przychodziło. To królestwo jest celem wszystkich Jego dróg; bo chciał i stworzył świat tylko dlatego, że chciał królestwa błogości. Nie pochodzi z Ziemi. Nie opiera się na ziemskich środkach; Jego racje tkwią w radzie wiecznej miłości, a Jego mocą jest słowo i Duch Święty. To królestwo ducha i pokoju unosi się nad wszystkimi ziemskimi królestwami, a kiedy świat dobiegnie końca, czas tego królestwa Bożego nadejdzie jeszcze bardziej.
 
Ale teraz módlmy się, aby to dotarło do wszystkich narodów, do wszystkich tych milionów pogan, muzułmanów i Żydów. Modliliśmy się już wiele razy „Ojcze nasz” w swoim życiu, ale czy naprawdę pomyśleliśmy o tych wszystkich milionach, które nic nie wiedzą o Panu Bogu i Zbawicielu, kiedy powiedział: „Twoje królestwo przychodzi do nas?” Obliczono, że każdego dnia na ziemi umiera średnio 100 000 ludzi. Czy wiemy o tym, że wśród nich wciąż jest ponad 75 000, którzy nic nie wiedzą o Ojcu niebieskim, nic nie wiedzą o Zbawicielu i Odkupicielu, nic nie wiedzą o wieczności i sądzie? Spróbujmy odtąd upamiętniać tych wszystkich biednych we wstawiennictwie.
 
Ale Jego królestwo powinno przyjść także do nas, do naszego domu, do naszych serc i ludzi. Wiedz, że twój dom powinien stać się prawdziwym królestwem Bożym, a każdy, kto do niego wejdzie, powinien poczuć ducha pokoju, prawdy i miłości. Więc ojcze domowy, matko domowa, nie zapomnij o prośbie: „Przyjdź do nas królestwo Twoje”. A nasze serce również powinno stać się królestwem Bożym i dlatego wszystkie zmartwienia i smutki, wszelka wola, wszelka światowa żądza muszą zniknąć. 
 
 
Clip 12
 
 
Dla misji…
 
Pewien korsarz amerykański zdobył okręt, naładowany oliwą.
 
Wszedł na pokład zdobytego statku i obejrzawszy wszystko znalazł w kajucie kapitana skarbonkę z napisem: „Na misje”.
 
Zapytał, co to ma znaczyć. Kapitan okrętu, Irlandczyk, lękał się zniszczenia statku, będącego jego własnością, bo w owe czasy korsarze palili jeszcze zdobyte statki. Odpowiedział więc zmieszany:
 
- Ja i cała załoga mieliśmy zwyczaj co niedziela składać do tej skarbonki po kilka groszy na rzecz pobożnych misjonarzy katolickich, którzy głoszą Ewangelię poganom, chcieliśmy w ten sposób przynieść im pomoc w ciężkiej pracy. Ale cóż nam pomogła nasza dobra wola.
 
Korsarz rzekł:
 
- Podoba mi się to. Ani włos nie spadnie z waszej głowy, a statku nie spalę.
Irlandczyk spokojnie mógł puścić się w dalszą drogę.
 
Jeśli w pół dziki człowiek umie tak docenić poświęcenie chrześcijańskie dla rozpowszechniania wiary, o ileż bardziej i lepiej ocenia je nasz Ojciec niebieski i jak hojnie wynagradzać je musi w niebie.
Naśladujmy przykład tego Irlandczyka i co tydzień, szczególnie w niedzielę ofiarujmy przynajmniej parę groszy na rzecz misji lub innych dzieł chrześcijańskich. Wtedy dopiero powiedzieć możemy skutecznie: PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE.
 
 
Clip 13
 
 
Każdy, kto po raz pierwszy patrzył na gwiazdy w górze przez ogromny teleskop w obserwatorium, nigdy nie zapomni, jak zupełnie inaczej świecą i płoną te cudowne światy, niż je zwykle widział. Kto nauczył się poprawnie modlić, aby zwracać się do Pana Boga w Modlitwie Pańskiej, teraz spogląda w otwarte niebo, w serce Ojca wiecznej miłości, dopiero teraz wschodzi siedem świętych gwiazd w pełnym blasku.
 
Teraz tyle niezadowolenia i goryczy, gdziekolwiek spojrzysz; tyle niewiary i przesądów teraz, gdziekolwiek jesteś; Teraz tak wiele odstępstwa od żywego Pana Boga tutaj i tyle złośliwości i obojętności tam, czy można się dziwić, że brakuje błogosławieństw i pokoju? Błagajmy codziennie z podwójną gorliwością: „PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE.” – a gdzie Jego królestwo przychodzi - tam spełnia się jego wola.
 
Taką postawę zawiera ustęp Ewangelii Łukasza 18,17: „Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”.
 
W życiu nas, dorosłych, również są potrzeby, których nie umiemy sami zaspokoić. Uczyć się od dzieci, to znaczy nauczyć się ufać i przyjmować swoje życie. Nie musimy sami się zrealizować! Zamiast traktować życie jako źródło zasobów, które mamy maksymalnie wykorzystać, możemy z wdzięcznością przyjąć to, co otrzymaliśmy. To pozwoli nam od nowa spojrzeć na nasz stosunek do innych ludzi i do całego stworzenia.
 
Królestwo Boże przychodzi z mocą, często jednak objawia się pod postacią słabości.
 
Pan Jezus nie tylko przyjmuje dzieci, ale też utożsamia się z nimi. W innym momencie swego życia stawia dziecko przed ludźmi. W Panu Jezusie Pan Bóg pokazuje siebie jako kogoś, kto jest słaby i w potrzebie. W Panu Jezusie to On staje się ofiarą potęg tego świata. W taki sposób przynosi swoje królestwo. To jest nauka krzyża: moc Pana Boga odsłania się w słabości i śmierci Pana Jezusa oddającego swoje życie.
 
 
Clip 14
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Wiemy, Ojcze, czego chcesz od nas. Twój Syn a nasz brat, Jezus Chrystus, powiedział nam: Miłujcie się wzajemnie. A jednak z wielkim trudem przychodzi nam być dobrymi. Dlatego prosimy:
 
BĄDŹ WOLA TWOJA,
 
JAKO W NIEBIE TAK I NA ZIEMI.
 
W Ogrójcu to właśnie tym wezwaniem modlił się Pan Jezus: lecz nie moja, ale Twoja wola niech się stanie. Jeśli nasza wola jest zgodna z wolą Pana Boga, to niech się staje. Ale jak nie jest, to brońmy się wszelkimi sposobami przez jej spełnieniem. Każda rzecz niezgodna z wolą Pana Boga wcześniej czy później obróci się przeciwko nam.
 
To trzecia gwiazda z siedmiu gwiazd na modlitewnym niebie chrześcijan. Tak do nieba wznosi się nasza modlitwa, gdzie błogosławieni weszli do triumfującej wspólnoty i wraz z aniołami Bożymi, nie znają żadnej innej woli poza wolą Bożą. Znamy także Jego wolę tu na ziemi, a zapisał ją nie tylko na kamiennych tablicach Prawa, ale także głęboko w naszym sercu i sumieniu. Dobrze wiemy, że to nie „ci, którzy mówią Panie, Panie”, ale ci, którzy pełnią wolę Bożą, wejdą do Królestwa Niebieskiego. Ale czy naprawdę zawsze spełniamy wolę Bożą, cicho i spokojnie, wytrwale i szczęśliwie, jak aniołowie Boży i błogosławieni w górze? Czy wszyscy znosimy nasz smutek, nasze zmartwienia i bóle w poddaniu się wiary, która wie: „Tym, którzy kochają Boga, wszystko musi służyć najlepiej?” Nie, tak trudno jest nam wszystkim złamać własną wolę i pokłonić się dobrej, łaskawej woli Bożej Ojca?
 
W rzeczywistości ta prośba jest najtrudniejszą ze wszystkich. Tak, w dobre, szczęśliwe dni, kiedy wszystko idzie zgodnie z naszą wolą, łatwo się modli o prośbę. Ale kiedy nasze nadzieje zawodzą, kiedy nasze plany się kruszą, kiedy fale ucisku załamują się nad naszymi głowami, kiedy ludzie nas opuszczają i zdradzają, a bliscy są nam odbierani – nawet wtedy wciąż  się mówi: „Bądź wola Twoja”, ale to jest takie trudne wtedy.
 
 Clip 15
 
W Hymnie wdzięczności Listu do Rzymian 8,37 czytamy: „Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował”
 
Dla miłości Pana Boga żadna większa czy mniejsza przeszkoda, którą możemy napotkać w nas lub poza nami, nie jest przeszkodą nie do przezwyciężenia. Co więcej, jak mówi św. Paweł, właśnie w takich sytuacjach ten kto ufa Panu Bogu i Jemu się powierza odnosi pełne zwycięstwo. W naszych czasach, czasach super bohaterów, super ludzi, którzy usiłują wygrywać swoją siłą i władzą, konstruktywna propozycja Ewangelii to łagodność i otwarcie na racje drugiego.
 
Tylko ja sam mogę zerwać relację z Panem Bogiem, a i tak będę nadal kochany przez Pana Boga. A więc nie muszę się dalej bać nieszczęść, bo same w sobie nie mają mocy odebrania mi relacji z Panem Bogiem. Tylko ja sam mogę ją zerwać lub osłabić. I zazwyczaj dzieje się tak, gdy ulegam lękowi. Pan Bóg pozostawił relację ze sobą w moich rękach. Pozostawił ją mojej wolnej decyzji. I uszanuje ją jakakolwiek jest czy będzie. Nie dał mi przecież wolności po to, by ją teraz łamać. Tak wiele zależy ode mnie! Nie od okoliczności, choć z pewnością mają duży wpływ na moje decyzje. Ale ostateczną decyzję podejmuję ja sam.
 
 
 Clip 16
 
 
W przededniu śmierci.
 
Pewien starzec czując, że zbliża się czas niedołęstwa zupełnego i choroby, w te słowa modlił się przed krucyfiksem:
 
- Przyjmuję wszystko, co zsyłasz na mnie, Boże. Tyle mam do odpokutowania! Ale czyżbyś nie mógł sprawić, Panie, aby mnożąc moje bóle, oszczędzić trudu tym, co mnie kochają, oszczędzić im wydatków i niepokoju?
Zdawało mu się, że Jezus odpowiada mu na to:
 
- Chciałbyś więc pozostawić najbliższym twym najlepsze wspomnienie o sobie?
 
 
- Panie! Tak mnie kochają i tak mają już mnóstwo kłopotów, a ja cierpieniami swymi jeszcze im trosk przysporzę! Oszczędź ich, Panie!
- Powiadasz, że cię kochają, ale ty kochasz ich za mało. Biedny człecze, nieznający planów Stwórcy, gdybyś ty wiedział ile skarbów łaski zachowuje im Bóg, w zamian za opiekę nad tobą, za troski, których ty dla nich będziesz przyczyną. W zamian za godziny, które tobie poświęcają, czuwając nad tobą, - w zamian za zaniedbanie interesów i za wydatki, poniesione dla ciebie i wszystkie kłopoty, Bóg przeznacza im spokój serca, radość duszy i zadowolenie z poniesionej ofiary, a wszystko to jest przedsmakiem raju. A jakby podziękowali za szczęście swe, którego byś był przyczyną! Jeśli zaś nie chcesz tego, to wysłucham twych modłów. Pozbawię ich tej zasługi, a oni przez całą wieczność będą ci za to czynili wyrzuty.
 
Starzec pochylił głowę i rozpłakał się. A potem, wznosząc oczy ku wizerunkowi ukrzyżowanego Jezusa, zatrzymał je na bolesnym obliczu Matki Najświętszej, która tyle wycierpiała przez Syna swego i z głębi serca wydarły mu się słowa:
- Dla mnie i dla wszystkich, którzy mnie kochają ześlij wszystko, co chcesz, Boże mój, wszystko, co za dobre dla nich uważasz!
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jest jeszcze na naszej ziemi bardzo wielu ludzi, którzy są głodni, którzy nie mogą we właściwy sposób korzystać z Twego świata, którzy nawet nie widzą możliwości, by własną pracą zarobić na chleb. Spraw, byśmy byli gotowi podzielić się z nimi i pozwól ich również włączyć w prośbę:
 
CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO
DAJ NAM DZISIAJ.
 
Pan Bóg rozumie nasze doczesne potrzeby. Sam nas stworzył w taki sposób, by się odzywały. I odzywają się. Problem w tym, że czasem odzywają się za bardzo.
 
Ta czwarta gwiazda Boża świeci we wszystkich ziemskich zmartwieniach.
 
Jest to jedyna prośba ze wszystkich siedmiu, która błaga o ziemskie dobro i zajmuje dopiero czwarte miejsce. To znaczy: najpierw musimy trzy razy pomodlić się o dobra niebieskie, zanim poprosimy o rzeczy ziemskie. To, że ta prośba nie jest ani na początku, ani na końcu, oznacza, że myśl o chlebie powszednim nie powinna być naszą pierwszą i ostatnią myślą, ale powinna być otoczona i niesiona przez walkę o rzeczy niebieskie. Jeżeli o to chodzi? Sprawdźmy się już dziś i spójrzmy na całe swoje życie! Co to jest więc, do czego dążymy ze wszystkimi swoimi westchnieniami i błaganiami? Czy nie są to rzeczy ulotne, często całkiem próżne, a czy pamiętamy o dobrach wiecznych, trwałych, czy dla siebie, czy dla innych?
 
Z pewnością nie należy lekceważyć ziemskiego dobra, ponieważ wszyscy go potrzebujemy, ale po prostu nie należy go przeceniać; nie należy zapominać, że bogaci mają swoje zmartwienia tak samo jak biedni, tylko że są innego rodzaju. Szkoda naszych czasów, że tysiące ludzi pozwala, aby ich serca stały się gorzkie, narzekały i były niezadowolone. To niezadowolenie nie bierze się z braku, ale z pragnienia! Gdyby wszyscy nie rzucali pożądliwych spojrzeń na sąsiadów, cała kwestia społeczna nigdy nie stałaby się tak ciężka. Po prostu chcesz się bawić, ale nie pracować! A jednak jest powiedziane: „Daj nam dzisiaj chleba powszedniego”.
 
Clip 17
 
 
Pamiętajmy też, że nie prosimy o chleb dla siebie, ale „dla nas”, czyli jednocześnie dla innych! Tak jak chleb dostajemy od innych, tak i inni powinni go dostać od nas. To jest święty porządek Pana Boga na świecie. Prośba powinna rozgrzać i zmiękczyć nasze serce i otworzyć rękę, ponieważ nie pomaga, jeśli nie litujemy się nad biednymi, którzy nie mają chleba powszedniego, ale jesteśmy zbyt wygodni lub zbyt skąpi, aby pomoc nadeszła z naszej strony, żeby ich potrzeby były spełnione. Każdego dnia powinniśmy sobie przypominać słowo naszego Zbawiciela: „To, co uczyniłeś jednemu z moich najmniejszych braci, uczyniłeś to mnie”. 
 
Ale czym chleb dla śmiertelnego ciała, to sprawiedliwość i przebaczenie naszej winy dla nieśmiertelnej duszy, która żyje nie chlebem, ale słowem Bożym. Dlatego obok prośby o chleb, który pochodzi z ziemi, pojawia się także prośba o niebieski chleb przebaczenia, w której ręka naszej wiary wyciąga się na rękę łaski Bożej.
 
Clip 18
 
O wielkości i dobroci Pana Boga mówi Psalm 145,15 „Oczy wszystkich oczekują Ciebie, Ty zaś dajesz im pokarm we właściwym czasie”.
 
Czasami zapominamy, że Pan Bóg ma kontrolę. Nasze pożywienie, bogactwo, pocieszenie są dostarczane przez Niego. Nie jesteśmy samozwańczymi mężczyznami i kobietami. Wszystko, czym jesteśmy, zawdzięczamy Panu Bogu.
 
W czasach, gdy nie jesteśmy pewni przyszłości, możemy nie mieć woli lub nadziei, że zobaczymy coś więcej. Tęsknimy za dobrymi wiadomościami, nawet jeśli pogłoski o wojnie są opowiadane codziennie. Ponieważ cel naszego istnienia zależy od dnia dzisiejszego, musimy uznać, że istnieje droga zbawienia, na której możemy polegać i na którą możemy mieć nadzieję. W tym ciemnym świecie możemy mieć nadzieję na przyszłość, ufając Panu Bogu i polegając na Nim. Dlatego musimy zbliżyć się do niego błagając.
 
Clip 19
 
 
Cesarz Teodozjusz i pustelnik.
 
W pobliżu Konstantynopola mieszkał pustelnik, wiodący jak najświątobliwsze życie i nie troszczący się o wszystko, co miało związek z ciałem, a licząc zawsze na Opatrzność Boską. Słowa Panem nostrum quotidianum były całą jego nadzieją i nie zawiodły go nigdy.
 
Cesarz Teodozjusz, usłyszawszy o nim, zapragną go zobaczyć. Pewnego dnia, ubrany skromnie, wybrał się w góry i przybywszy do chatki pustelnika, rozmawiał z nim długo. Będąc zgłodniały, zapytał pustelnika, czy nie może mu dać co zjeść.
 
- Owszem! – odparł pustelnik. – Mam kawałek chleba i dzban pełen wody. Zresztą nic innego nie posiadam. Teodozjusz z apetytem zjadł kawał chleba i zapytał pustelnika, czy zadowolony jest ze swego życia.
 
- Jestem tak szczęśliwy, że nie zamieniłbym się z cesarzem. Nie mam nic; niczego nie pragnę; nikt mnie nie niepokoi; a jeśli mi czego zabraknie, to błagam Opatrzność o  pomoc i ta nigdy mnie nie zawodzi.
 
- Czy znasz mnie?
 
- Nie, Panie.
 
- Jestem cesarzem. Przyszedłem do ciebie, ażeby zbudować się i kilka chwil z tobą pomówić. Dlaczegóż nie wolno podzielić mi twego szczęścia, spędzić resztę życia z tobą w tej samotni, daleko od trosk doczesnych i jak ty, żywić się kawałkiem suchego chleba! Tu godnie przygotowałbym się do śmierci, gdy Bóg mię do siebie powoła.
 
Cesarz powrócił do Konstantynopola i od tej pory zawsze zazdrościł szczęścia tym, którzy nic nie posiadają, niczego nie pragną i całą ufność pokładają w Bogu.
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Często zapominamy podzielić się. Żyjemy tak, jakbyśmy nie pamiętali, że obok nas żyją również inni ludzie. Dlatego ciągle musimy Cię prosić:
 
ODPUŚĆ NAM NASZE WINY.
 
Powyższe słowa zawierają naukę, że obrażamy Pana Boga codziennie i że musimy nieustannie błagać  go o przebaczenie i odpuszczenie win naszych, bo grzechy nasze czynią nas niegodnymi miłości Ojca naszego, królestwa wiecznego, które jest naszym dziedzictwem i Opatrzności Boskiej, która dostarcza nam wszystkiego, czego nam potrzeba w tym życiu. 
 
Ewangelia grzechy nasze nazywa długami. Są to długi straszne, ponieważ nic nie byłoby w stanie ich spłacić, jeśliby Syn Boży nie stał się człowiekiem, by je odkupić.
Jakże spłacić mamy długi nasze, my nędzni grzesznicy?
 
Błagamy: Ojcze nasz, którego miłosierdzie jest nieskończone, odpuść nam nasze winy!
 
Clip 20
 
 
Naprawiona omyłka.
 
Św. Jan Józef od Krzyża, zakonnik franciszkanin, miał przyjaciela optyka z Neapolu, Wincentego Laineza. Wincenty miał córkę, a w dniu jej narodzin otrzymał duży spadek i spotkawszy świętego, rzekł mu śmiejąc się, ze córka przyniosła mu wielki posag.
 
- Nie mój drogi, - odparł święty, - za dwa miesiące córka twa jako aniołek uleci do raju.
 
I tak też się stało. Wnet Wincentemu urodził się syn, który także w kilka miesięcy zachorował śmiertelnie. Zrozpaczony Wincenty owinął dziecię w pieluszki i czym prędzej zaniósł do św. Jana.
 
- Ojcze, mój syn jest chory, powiedział.
 
- Tak. Bóg woła go do siebie – odrzekł święty.
 
- To być nie może, - zawołał zrozpaczony ojciec. – skoro Bóg zabrał mi córkę to niechaj przynajmniej jego mi pozostawi. A jeśli da mi inne jeszcze dzieci, to podzielimy się; jedno będzie dla niego, drugie dla mnie.
 
- Masz być posłusznym i poddać się ślepo woli Bożej.
 
- Nie! To być nie może; a jeśliby już się tak stało, opuszczę żonę, dom mój i pójdę błąkać się po świecie.
 
 
Sługa Boży przerwał mu, na pół z oburzeniem, na pół z litością:
 
- Czy chcesz sprzeciwiać się woli Bożej? Pamiętaj, że to dziecko, którego życia tak się domagasz, stanie się twym krzyżem i przyniesie ci nieszczęście.
 
- Nie ma większego nieszczęścia, niż śmierć, odpowiedział.
 
 Po południu święty zaszedł do Wincentego i zapytał:
 
- Cóż? Namyśliłeś się?
 
- Tak. I na cóż się zdecydowałeś?
 
- Chcę zachować mego syna.
 
- Skoro chcesz, to tak się stanie.
 
Rzekłszy to, święty wyszedł szybko. Wincenty zaś rzekł wesoło do żony:
 
- Wygraliśmy sprawę. Chłopiec nasz wyzdrowieje. I rzeczywiście dziecko wyzdrowiało, ale po ośmiu dniach matka przewijając je zauważyła, że ma na plecach i na piersiach dwa wielkie wrzody. Wincenty pojął znaczenie słów świętego, ale nie miał odwagi pójść doń. I poradzić się.
 
Dziecko mając trzy lata nie mówiło jeszcze, nie rosło i było zupełnym idiotą. Wtedy Wincenty, żałując  tego, co uczynił i obawiając się innych nieszczęść przepowiedzianych przez świętego, wyspowiadał się i przyjąwszy Komunię świętą udał się do klasztoru do celi zakonnika. Ukląkł przed świętym i nie mając odwagi ucałować jego ręki, z płaczem zaczął odmawiać: Miserer mei Deus” i odmawiał je klęcząc, z oczami spuszczonymi ku ziemi, aż do słów: „Cor contritum et humiliatum, Deus, non despicies”.
 
Wtedy dopiero spojrzał na świętego i ujrzał go zamodlonego z oczyma zwróconymi ku obrazowi Najśw. Panny. Wincenty dalej z łkaniem odmawiał psalm, a gdy go skończył, święty powstał i z pełnym słodyczy majestatem przemówił:
 
- Czy sadzisz teraz, że to co obrałeś lepsze jest? Czy poznajesz popełniony błąd? Tyś przyczyną, że pan pozbawiony był uwielbień i błogosławieństw, w których dusza dziecka twego połączyła by się z aniołami i świętymi w niebie. Pamiętaj więc, że wszystkich synów, jakich mieć będziesz, winieneś ofiarować woli Bożej. Bądź błogosławiony, synu mój, Pan cofnął karę, jaką ci przeznaczył. Idź, przebaczono ci.
 
I święty uczynił znak krzyża św. nad głową Wincentego i pożegnał go. W tejże chwili dziecko zaczęło konać. Zawiadomiony o tym Wincenty pośpieszył do domu, ukląkłszy przy jego łóżku, rzekł:
 
- Błogosławię ci synu mój. Przebacz mi zuchwałość, z jaka tak długo pozbawiałem cię szczęścia chwalenia Boga w raju.
 
Dziecię spojrzało nań; po raz pierwszy uśmiechnęło się i skonało.
 
Clip 31
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Od Pana Jezusa pragniemy się uczyć, że najpierw trzeba pogodzić się z bratem, który ma coś przeciwko nam, a potem dopiero możemy przystąpić do Ciebie i do Twego ołtarza. Spraw, by nie było kłamstwa w naszych słowach:
 
JAKO I MY ODPUSZCZAMY
NASZYM WINOWAJCOM.
 
Mamy prośbę, do której dołączone jest konkretne zobowiązanie. Sprawa jest jasna – jeśli ja nie wybaczyłem, to nietaktem jest prosić Pana Boga o to, by wybaczył mi.
 
Jest noc, która jest jeszcze ciemniejsza niż noc smutku. Jest ciężar, który jest jeszcze cięższy niż martwienie się o chleb, pożyczanie, martwienie się o ubranie itp.; Mam na myśli niepokój wyrzutów sumienia, noc niepojednanego serca. Oczywiście jest wystarczająco dużo ludzi, którzy ledwo zauważają taką noc, którzy starają się lekko otrząsnąć z takiego ciężaru. A jednak, drogi chrześcijaninie, istnieje podział między tobą a świętym i sprawiedliwym Panem Bogiem, a mianowicie: Nasz grzech! A może nie wyznawaliśmy go pomimo najszlachetniejszych i najlepszych pobudek na świecie: „Przebacz mi, Panie, ukryte wady?”.
 
Pojednane serca również muszą przebaczać. Kiedy król Ludwik XII. z Francji wstąpił na tron, kazał sporządzić listę wszystkich swoich wrogów, a następnie oznaczył każde imię czarnym krzyżem. Kiedy stało się to wiadome, jego wrogowie uciekli, ponieważ widzieli w krzyżu znak swojej śmierci. Ale król kazał ich odwołać i powiedział: „Dlatego umieściłem krzyż na każdym imieniu, aby przypominał mi krzyż mojego Odkupiciela, który wciąż modlił się za swoich wrogów na krzyżu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.
 
 Clip 21
 
 
 Dlaczego nie lubisz ich spotykać, a jeśli nie ma innego wyjścia, to wolisz odwrócić wzrok i czuć się w sobie nieswojo? Dlaczego nie możesz wybaczyć bliźniemu i ciągnąć ze sobą niepogodzone urazy na całe tygodnie, miesiące, wciągając go do sądu, w długi proces? Bo jeszcze nie nauczyłeś się modlić: „Ojcze, przebacz – tak jak my przebaczamy naszym dłużnikom!” Jeśli spojrzysz na to dobrze, to zwykle tylko drobiazg, złe słowo, nieznaczne uszkodzenie, trochę zażenowania, może nie znaczyło to źle, a jednak gotuje się w tobie na samą myśl o tym. Gdyby śmierć na zawsze oddzieliła was dzisiaj od siebie, czy nie pozostało by cierniem w waszym sumieniu, że nie podaliście sobie ręki w pojednaniu?
 
Czy Ojciec Niebieski nie musi ci wiele przebaczać każdego dnia, a ty nie chciałeś nauczyć się przebaczać? Czy naprawdę chciałeś pozostać niespokojny w taką noc urazy i gniewu? Podnieś oczy i spójrz na jasną gwiazdę Bożą w siedmiu gwiazdach Ojcze nasz! Spróbujmy jednak, nie dodawać nowej winy do starej.
 
Clip 22
 
Ewangelia Łukasza 15,21 dużo nam mówi o odpuszczaniu grzechów.
 
Pan Jezus opowiada nam o ojcu i jego synach. Opowiada o ojcu, który bardzo kocha obu swoich synów. Ojciec z miłością reaguje na każdego z nich i każdemu daje to, czego ten w danym momencie najbardziej potrzebuje. Młodszego – który po grzechu zrozumiał swój błąd, wraca do domu i wyraża skruchę – ojciec wita ze wzruszeniem i otwartymi ramionami przygarnia do siebie. Starszemu –który reaguje zazdrością, obraża się i nie umie, a może nie chce zrozumieć ojcowskiego miłosierdzia – tłumaczy spokojnie i z miłością.
 
To ważne, żebyśmy w Ojcu z dzisiejszej przypowieści zobaczyli kochającego, miłosiernego Pana Boga, który czeka na nas z otwartymi ramionami, tłumaczy z miłością, kiedy nie rozumiemy, i cieszy się bardzo naszym powrotem w sakramencie pojednania.
 
Clip 23
 
Miłosierdzie św. Jana Jałmużnika.
 
Leoncjusz, biskup Cypru, który żył w tym samym stuleciu, co św. Jan Jałmużnik, opisał żywot tego świętego i podaje następujący rys charakterystyczny:
 
Święty kilkakrotnie upominał jednego z bogatych mężów a Aleksandrii, by wyzbył się z serca nienawiści do wroga swego. Ale widząc, że wszystkie upomnienia są daremne, postanowił użyć innego środka i poprosił owego bogacza, by przyszedł do kaplicy wtedy, gdy sam święty będzie odprawiał Mszę świętą.
 
Tak też się stało. Gdy Jan podczas Mszy św. odmawiać zaczął Modlitwę Pańską, którą wszyscy obecni powtarzali za kapłanem, jak to było we zwyczaju w owych czasach, święty patriarcha kazał ministrantowi zamilknąć przed wypowiedzeniem słów: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Ponieważ zaś ów bogacz sam jeden tylko obecny był w kaplicy, więc sam też słowa te wygłosił.
 
Wtedy święty zwrócił się ku niemu i zawołał:
 
- Czyś rozważył to, czego właśnie zażądałeś od Pana i co sam Mu przyrzekłeś w tak uroczystej chwili? Oświadczyłeś solennie, że przebaczasz wszystkim, którzy ci jakąkolwiek niesprawiedliwość wyrządzili, a tymczasem jednemu z tych braci w Chrystusie przebaczyć nie chcesz.
 
Tych słów wystarczyło, by wstrząsnąć sercem owego bogacza. Podziwiał mądrość świętego patriarchy i natychmiast po Mszy św. pojednał się ze swym przeciwnikiem.
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Zawsze jesteśmy skłonni nie robić tego, co dobre i właściwe. Dlatego prosimy:
 
NIE WÓDŹ NAS NA POKUSZENIE.
 
Całe nasze życie jest takie kuszące; żaden wiek, żadna klasa, żadna sytuacja życiowa nie jest od tego wolna. Ale istnieje podwójna pokusa, jedna dobra, a druga zła. Pokusa zesłana przez Pana Boga jest sprawdzianem, tak jak na egzaminie, człowiek powinien być świadomy swojej wiary, cierpliwości, miłości. Nie powinniśmy odmawiać takich godzin egzaminów, moglibyśmy modlić się o wiele błogosławieństw ze swojego serca np. dla domu; albowiem „błogosławiony mąż, który znosi pokusę, bo gdy zostanie wypróbowany, otrzyma koronę życia”, pokusa zła, nie chce nas wzmocnić w wierze, ale zwieść nas w wierze, nie chce nas prowadzić do Pana Boga, ale oderwać nas od Pana Boga.
 
Na kartce widać dwoje uroczych bawiących się dzieci. Jedna z nich entuzjastycznie podskakuje na jaskrawo ubarwionego motyla, druga schyla się, aby zerwać piękny kwiat. Ale o krok dalej, ziewa głęboka otchłań. Ale - za nimi stoi święta, niebiańska postać i opiekuńczo rozkłada ręce nad dziećmi. Nie martwimy się już o maluchy. Anioł Stróż zapewni ci bezpieczeństwo. Czy my dorośli, tak jak nasze dzieci, możemy być pocieszeni przez takie zachowanie? Czy ich potrzebujemy? Tak, my sami często jesteśmy tymi dziećmi, które tropią motyla lub kwiatek i nie podejrzewają niebezpieczeństwa, które kryje się za nimi.
 
Clip 24
 
A. H. Francke doświadczył, że w trudnych czasach pokusy tylko słowo Boże i modlitwa przynoszą właściwą pomoc. Z ciężkim sercem chodził po placu budowy sierocińca, bo nie miał już na czym budować. Następnie robotnik wręczył mu małą monetę znalezioną w gruzach z napisem: „Bóg pozwala, by pokusa się skończyła, abyś mógł ją znieść”. Potem ujrzał jasno świecącą gwiazdę Bożą i znów był pocieszony i szczęśliwy. 
 
Możemy tu przytoczyć z Biesiady Mądrości Księgę Przysłów 10,1 „Przysłowia Salomona. Mądry syn radością ojca, strapieniem matki syn głupi”.
 
Głupota według Biblii mierzy się moralnym postępowaniem człowieka i jego relacją do celu ostatecznego, a nie upośledzeniem umysłu (mózgu). Mądrość świata, jeżeli nie uznaje Pana Boga lub przeciwstawia się Jego zbawczemu dziełu, jest głupstwem. Konsekwentnie ten, kto zamyka się w świecie doczesnym i w nim jedynie pokłada nadzieję, jest głupim. Ten natomiast, kto wyrzeka się wszystkiego, aby mieć wszystko i traci życie, aby zyskać życie, nie jest głupim. Jest on mądry wobec Pana Boga, chociaż może uchodzić za głupiego przed światem.
 
W Słowniku podstawowych pojęć Teologicznych można znaleźć taką definicję głupoty:
 
„Głupota jest przeciwieństwem mądrości. Posiada ona swoje stopnie: od nieroztropności aż po grzeszność. Biblia mówi o głupocie rzeczywistej i pozornej. Mądry syn radością ojca, strapieniem matki syn głupi (Prz 10, 1). Głupim jest mężczyzna, który daje się uwieść kobiecie (Prz 7, 1-23). Głupimi są ludzie, którzy polegają na swych bogactwach (Łk 12, 20), nie uznają wymagań Bożych (Mt 25, 10-13), nie rozpoznają z dóbr widzialnych tego, który jest (Mdr 13, 1) i podają się za mądrych, stali się głupimi (Rz1, 22).
 
Clip 25
 
Pan Bóg nigdy nie opuszcza w pokusie swe sługi. Próbuje ich, ale nie ponad ich siły i wzmacnia ich swą łaską w miarę potrzeby.
 
Czytamy w życiorysie św. Antoniego, że pewnej nocy święty ten cierpiał ze strony szatana napaści najgwałtowniejsze i najzawziętsze.
 
Złe duchy, ukazujące się świętemu w kształtach widzialnych, zadawały mu cierpienia niesłychane. Święty, wznosząc oczy ku niebu, ujrzał światło promienne, które przenikając do jego celi rozproszyło ciemności, wypędziło szatanów i w jednej chwili uśmierzyło wszystkie jego cierpienia.
 
- Gdzieś był Panie -zawołał święty – gdy wrogi me nękały mnie tak straszliwie? Dlaczego nie przyszedłeś mi z pomocą na początku walki, jaką z nimi stoczyć musiałem?
 
I wtedy usłyszał głos:
 
- Antoni! Byłem tu od początku tej walki i patrzyłem na nią. Widziałem, że walczysz mężnie; to też odtąd zawsze będę przy tobie i uczynię imię twe sławne na cały świat.
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Jeszcze ciągle pogardza się ludźmi, wyśmiewa się ich. Jesteśmy świadkami nienawiści i wojny. Chcemy wszystkiego dla siebie. Wciąż jeszcze ludzie bywają bezwzględni, a my nieraz do nich należymy. Spraw, Panie, byśmy nie powodowali jeszcze większego zamętu -
 
ALE NAS ZBAW ODE ZŁEGO.
 
Ma nas od czego ten dobry Pan Bóg zbawiać. Na świecie jest tyle zła i cierpienia, że trudno sobie wyobrazić, jak On to wszystko może ogarnąć? Pan Bóg to wszystko ogarnął na krzyżu. A my nie bądźmy na modlitwie zbyt gadatliwi. Pan Bóg wie czego nam potrzeba zanim Go o to poprosimy.
 
„Wybaw nas od zła”. Jak wszystkie strumienie i rzeki wpadają do morza, tak wszystkie życzenia, westchnienia i modlitwy wpadają do morza siódmej prośby. Tak, to jest suma wszystkich innych próśb, aby nam dopomógł do swego niebieskiego królestwa pokoju, z tego świata zła, który jest zakorzeniony w grzechu, w bezimiennej nędzy i bólu serca, pod którym wzdycha cała biedna ludzkość, która sięga do śmierci i przeszedł na sąd. Nasza droga wiedzie do nieba, tam tęsknota za domem! W niebie, gdzie jest Ojciec, jest tylko właściwy dom Ojca, tam obowiązuje jego wola, tam uświęca się swoje imię, tam jemy chleb życia, są białe szaty odświętne, jest zwycięstwo, pokój i radość.
 
Clip 26
 
Objawienie św. Jana 21,4 mówi nam abyśmy nie trafili do piekła. „i otrze z ich oczu wszelkie łzy. Nie będzie już więcej śmierci, smutku, płaczu ani bólu. Wszystko to przeminęło wraz ze starym światem”.
 
Ziemia zostanie spalona, a bezbożni ludzie, będą w miejscu gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębami. Cokolwiek to jest i jakkolwiek to wygląda, Pan Bóg chce każdego człowieka ostrzec. Abyśmy tam nie trafili używa do tego celu Księgi Objawienia.
 
Jedną z najwspanialszych obietnic w Biblii jest ta, że taka sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Dopóki ludzie, którzy mają władzę są niewolnikami grzechu i kierują się samolubnymi motywami, świat ten ciągle będzie doliną łez. Ale Biblia daje obietnicę, że nadchodzi dzień wyzwolenia. Będzie to dzień, gdy sam Pan Jezus przyjdzie z powrotem i stworzy nowe królestwo. Wtedy już dłużej na tej ziemi nie będzie smutku i cierpienia!
 
Gwiazda ostatnia w siedmiu gwiazdach świeci bardzo szczególnym blaskiem!
 
Clip 27
 
Księga Izajasza rozdział 11 o przyjście Mesjasza, Króla sprawiedliwego tak mówi: 
 
„6 Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem,
pantera z koźlęciem razem leżeć będą,
cielę i lew paść się będą społem
i mały chłopiec będzie je poganiał.
7 Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie,
młode ich razem będą legały.
Lew też jak wół będzie jadał słomę.
8 Niemowlę igrać będzie na norze kobry,
dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii”.
 
Obraz Hélène Guillaume-Pachot na kartce przedstawia właśnie tą wizję, gdzie przytaczając Micheasza, który słowom potępiającym nadużycie władzy przeciwstawia najbardziej znany obraz pokoju decydującego o nadziei na przyszłość, mówi: „i przekują miecze swe na lemiesze, a oszczepy swe na kosy: nie podniesie miecza naród przeciwko narodowi, ani się więcej ćwiczyć nie będą do boju“ (Micheasz 4,3).
 
Clip 28
 
Clip 29
 
Św. Kalip wyzwolony z męczarni.
 
Św. Grzegorz z Tours opowiada, że św. Kalip, męczennik, długi czas nękany był przez wyrzuty sumienia, z którymi wnet połączyły się troski, męczarnie ducha i rozpacz. Szatan pojawił mu się pod najstraszniejszymi postaciami i zadawał mu najokropniejsze męczarnie w jego samotni.
 
Święty używał najrozmaitszych środków, by uwolnić się od tych męczarni duchowych, ale nadaremnie.
 
Przyszło mu wtedy na myśl odmawiać Modlitwę Pańską, a gdy przyszła kolej na ostatnią prośbę, zatrzymał się, powtórzył ją kilka razy i uczuł, że znów pokój panować zaczyna w jego duszy. Złe duchy uciekły, mówiąc: „Ta modlitwa to nasza męczarnia”.
 
Clip 30