Gościmy

Odwiedza nas 6 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiele ssaków, płazów, ryb, ptaków posiada toksyny niebezpieczne w bezpośrednim kontakcie przez dotyk, ale także niebezpieczne przez wdychanie złuszczonego naskórka i drobnych fragmentów puchu, co może spowodować przykre objawy podrażnienia układu oddechowego, kaszlu i kichania a nawet śmierci. Przypuszczalnie ptaki odżywiają się pewnym specyficznym gatunkiem chrząszcza i w drodze ewolucji wytworzyły mechanizmy umożliwiające przemieszczanie się toksyny do skóry i zewnętrznych części piór. W ten sposób ptaki mogą jeść niedostępny dla innych zwierząt pokarm, jednocześnie uzbrajając się przeciwko swoim wrogom – pasożytom, drapieżnikom, a nawet przeciwko człowiekowi.


Przyroda się broni i wygra z człowiekiem, jeżeli nie będziemy z tą przyrodą „współpracować”. Wycinanie lasów, wyniszczanie zwierząt, zmiana klimatu spowodowana przez człowieka, obróci się przeciwko nam. Mamy tego namacalne przykłady na całej kuli ziemskiej: susza, trzęsienia ziemi, zaraza itd.


Istnieje też możliwość, że przy badaniach nad bronią biologiczną jakiś element „wypsnie” się spod kontroli. Tak czy inaczej człowiek jest winny tej zarazie, a także temu, że już w niedalekiej przyszłości nasza ziemia nie będzie się nadawała do zamieszkania.


Z tak wysoko postawioną techniką jaka dzisiaj istnieje, a przy tym pogoni za pieniędzmi, zaszczytami, człowiek nie ma czasu na konfrontację, analizę życia. Innymi słowy człowiek musi „nachapać się”. Jedną z cnót głównych czy kardynalnych jest roztropność. Jest to cnota, dzięki której człowiek jest w stanie rozpoznać dobro i wybrać odpowiednie środki do jego pełnienia. My tego nie potrafimy. Nasza zasada to jak najwięcej wyrwać z tego świata dla siebie.


Poniższa plakieta (Prudência – Roztropność) przedstawia biblijny przykład takiej rozwagi. Księga Rodzaju 41;33 „Teraz więc niech faraon upatrzy sobie kogoś roztropnego i mądrego i ustanowi go zarządcą Egiptu”. Myślę, ze warto sobie poczytać o Jozefie, który został sprzedany do niewoli w Egipcie. Pewnego dnia Józef miał sen: śniło mu się, że wiązali snopy w polu, wtedy snop Józefa podniósł się, a inne snopy oddały mu pokłon. Bracia znienawidzili go jeszcze bardziej. A potem miał inny sen: słońce i księżyc i jedenaście gwiazd oddawało mu pokłon. Ale wtedy skarcił go ojciec, pytając, czy on i matka także mają oddawać mu pokłon? Dwa lata później po sprzedaży Józefa faraon miał sen: stał nad Nilem, a z wody wyszło siedem krów pięknych i tłustych. Kiedy pasły się wśród sitowia, wyszło z wody siedem krów brzydkich i chudych, które pożarły krowy piękne i tłuste. Faraon przebudził się. A kiedy zasnął, miał drugi sen: siedem zdrowych i pięknych kłosów wyrastało z jednej łodygi, ale oto wyrosło siedem kłosów pustych i zniszczonych, i te puste kłosy pochłonęły te piękne i zdrowe. Faraon wezwał wszystkich mędrców i wróżbitów, ale nikt nie potrafił wyjaśnić mu tych snów. Wtedy podczaszy przypomniał sobie o Józefie. Faraon wezwał go, a Józef wyjaśnił mu znaczenie snów, mówiąc, że to Bóg da odpowiedź faraonowi. Oto ma nadejść siedem lat wielkiej obfitości w Egipcie. Ale po nich ma nastać siedem lat głodu. Poradził też, żeby faraon uczynił kogoś zarządcą Egiptu. Niech nadzorcy w czasie lat urodzaju gromadzą piątą część plonów, a w czasach głodu będzie co jeść w Egipcie. Spodobało się to faraonowi. Uczynił więc Józefa zarządcą Egiptu. Józef miał wówczas trzydzieści lat. Józef pilnie gromadził zapasy na czas głodu, a zanim ten czas nastał, urodzili mu się dwaj synowie: jednego nazwał Manasses, a drugiego Efraim.


Kiedy nastał głód, Józef otwierał spichlerze i sprzedawał zboże Egipcjanom. Kiedy jednak głód stawał się coraz większy, ze wszystkich krajów zaczęli przybywać ludzie, by kupować zboże od Józefa.


Materiał –  tombak patynowany
Technika – odlew cisnieniowy
Wymiary – 75x88 mm  
Waga 270 gr
Grubość – 7 mm
Autor - E.VAZ
Plakietę wydano w 1982 r w Portugalii  w GRAVARTE
Numerowane 154/1000, sygnowane

 

600

 

601

 

I tu widać tą mądrość i roztropność, którą powinniśmy podejmować na obecne i przyszłe czasy. Bo z tą zarazą, która teraz zapanowała na świecie powinniśmy sobie poradzić, może dzięki temu, że rząd podjął szybką reakcję. I tych zaleceń za wszelką cenę trzeba przestrzegać czyli zachowania odległości od drugiego człowieka w przypadkach np. zakupu, częstego mycia rąk, nie uczestniczenia w różnego rodzaju spotkaniach, a najlepiej jak to mówią specjaliści bez potrzeby i to koniecznej nie wychodzić z domu. Czy uczeni potrafią powstrzymać tę pandemię? Myślę, że nie. Owszem złagodzą jej skutki ale organizm sam będzie się musiał zmierzyć i uodpornić na zarazę, a my będziemy musieli się nauczyć z tym żyć, tak jak w przypadku grypy, gdzie wielu ludzi, już ona nie dotyka, bo organizm człowieka się obronił.


Nie mamy żadnej pewności co nastąpi w przyszłości i dlatego trzeba rozważnie i roztropnie podejmować decyzje na przyszłość i to z korzyścią dla ludzkości. Czy ten wielki port lotniczy, który ma powstać spełni oczekiwania ludności w przypadku jeszcze groźniejszej pandemii? A może lepiej rozbudować te porty lotnicze, które już powstały, a pozostałe pieniądze przeznaczyć na ochronę zdrowia, środowiska czy naukowych badań nad zdrowiem, żywnością. Czy gromadzić zapasy wody, a w tym roku 2020 jest jej bardzo dużo, budujac zbiorniki stawy, jeziora, zalewy. A czasy idą bardzo złe. Zmiana klimatu spowoduje wielka suszę, o czym wypowiadają się znane autorytety. Trzeba być przezornym jak powyższy Józef. I tu data - wiek nie ma znaczenia. Czy zgromadzić nawet dużą rezerwę „kasy” właśnie na takie straszne doświadczenia. Zdrowy człowiek, to człowiek zdolny do pracy, a człowiek pracujący to zysk dla państwa.


A mamy bardzo rozwinięta technikę i technologię i możemy sobie poradzić nieraz w bardzo skomplikowanych sytuacjach. Jestem pod wrażeniem np. transplantologii za pomocą najnowszych technologii 3D do produkcji ludzkich organów wewnętrznych człowieka (i tu też pewien niepokój, aby tą technologię wykorzystywać tylko dla czynienia dobra, bo inni mogą powiedzieć, że taka technologia do wyrobu broni to też pożytek). Zafascynował mnie ten temat tak bardzo, że kupiłem figurkę „Doktora plagi” wykonanej na zmodyfikowanej drukarce 3D.

 

624

 

Może i trochę z rozmysłem ją kupiłem, a to dla pokazania innej pandemii. W XVII, XVIII i XIX wieku niektórzy lekarze nosili maski przypominające dzioby, wypełnione aromatycznymi przedmiotami. Maski zostały zaprojektowane w celu ochrony przed zgniłym powietrzem, które było postrzegane jako przyczyna infekcji. Nosili również specjalny kostium. Odzież została wynaleziona przez Charlesa de L'Orme w 1630 roku i po raz pierwszy została użyta w Neapolu, ale później została rozpowszechniona w całej Europie.

 

Zarazę lekarze leczyli upuszczaniem krwi i stosowali inne środki zaradcze, takie jak nakładanie żab lub pijawek. Rada Nostradamusa np. polegała na usuwaniu zainfekowanych zwłok, zdobywaniu świeżego powietrza, piciu czystej wody i piciu soku z róży. Paradoksalnie po latach charakterystyczna ptasia maska, która dla wielu w czasach epidemii niosła wybawienie i nadzieję trafiła do popkultury i stała się symbolem "czarnej śmierci". Epidemia czarnej śmierci wybuchła prawdopodobnie również w Chinach. Lekarze zakrywali głowy skórzanymi szatami, Nosili kapelusz i maskę, oczy są chronione przezroczystym szkłem, a nos ma długi pojemnik przypominający pysk ptaka wypełniony aromatycznymi roślinami, rękawiczki i drewnianą laskę. Ta drewniana laska służyła do otwierania prześcieradeł lub odzieży pacjenta lub instruowania pacjenta, jak leczyć. Doktor „dzioba” wyglądał jak wrona, a wrona była wówczas symbolem śmierci na Zachodzie. Niestety, ze względu na ograniczone środki techniczne w tym czasie, izolacja odzieży ochronnej przed dziobem nie była tak duża, jak sobie wyobrażali ludzie, więc śmiertelność tych lekarzy „dziobów” zawsze pozostawała wysoka.


Oni przeszli dżumę, gdzie ta straszna choroba zmniejszyła populację niektórych rejonów Europy nawet o 80 procent. My mamy nowe wyzwanie – koronawirus.


Innym ważnym problemem współczesnej cywilizacji jest bieda, ubóstwo, uchodźstwo innymi słowy proces opuszczania stałego miejsca zamieszkania przez osoby zagrożone prześladowaniami, będącymi wynikiem przyczyn ekonomicznych, politycznych lub religijnych. Swojego czasu słyszałem w telewizji wypowiedź jednego z polityków, który odpowiedział „to weź Pan sobie do domu tych uchodźców”. I tu jest naprawdę problem i póki jeszcze jest czas należy ten temat uchodźców bardzo roztropnie rozważyć, bo może się okazać, że na wszelkie już kompromisy czy decyzje będzie za późno.


W naszym kraju opinia jest podzielona i dobrze, na tym właśnie polega demokracja, by usiadły różne ugrupowania i wspólnie doszły do wspólnego konsensusu pozytywnego dla dobra i bezpieczeństwa kraju. Moim zdaniem przy tak wysoko rozwiniętej technice wywiadowczej, komputerowej, obserwacyjnej przyjęcie uchodźców stwarzających zagrożenie sprowadza się do zera. A uchodźców trzeba przyjąć, myśmy potrzebowali pomocy i nikt nam nie odmówił i nie wiadomo czy jeszcze nie będziemy jej potrzebowali, a wtedy też się inne kraje od nas odwrócą. I tu należy też brać pod uwagę taki temat, że część z tych ludzi to uciekinierzy przed wojną, im trzeba naprawdę pomóc, tak jak nam pomagano, a są możliwości rozeznania. Ale większa część to podejrzewam gigantyczna zaplanowana inwazja, a na tę inwazję idą czyjeś miliardy dolarów. I to jest jeden ze znaków czasów ostatecznych. Podejrzewam, że w tym przypadku ta wielka imigracja służy ku temu by zniszczyć Kościół i chrześcijaństwo. Nikt tego nie zrobi skuteczniej niż muzułmanie i nie muszą tu walczyć mieczem, lecz zadepczą nas demograficznie, zaleją nas swoimi ludźmi, bo Europejczyków ubywa, a muzułmanie się mnożą wszędzie, w całej Europie.


Czy ja bym przyjął uchodźców domu? Jeżeli warunki mieszkaniowe byłyby do tego procederu pozytywne – to tak, a jeżeli nie, a środki finansowe odpowiednie, to bym wynajął mieszkanie, by ci ludzie też godnie żyli, wszak Pan Jezus powiedział: Mt 25;40 „A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.


Myślę, że jest to serce Ewangelii. To w ten sposób zwróci się do nas Pan, kiedy na końcu życia staniemy przed  Nim. One będą treścią najważniejszego egzaminu życia, do którego dzień po dniu możemy się przygotowywać.  Zapyta nas wtedy, czy daliśmy jeść i pić komuś,  kto  był  głodny  i  spragniony,  czy  przyjęliśmy  obcokrajowca, daliśmy  ubranie nagiemu, odwiedziliśmy chorego i więźnia. Chodzi o drobne gesty, a przecież mają one wartość wieczności. Nic nie jest małe z tego, co uczynione zostało z miłości, z tego, co uczyniliśmy dla Niego.


Każdy, kto idzie za Panem Bogiem, kto chce osiągnąć świętość, wielkość, dąży do doskonałości w swoim życiu - inwestuje w najwyższą wartość swojego człowieczeństwa. Ta najwyższa wartość, nie polega na tym, że ktoś tutaj na ziemi zajmuje wysoką pozycję społeczną, jest bogaty, ma układy; nie zasadza się na tym, że ktoś tryska zdrowiem czy jest człowiekiem medialnym. To polega przede wszystkim na tym, że człowiek traktuje z miłością swego bliźniego, to znaczy nie żywi do niego urazy; nawet kiedy został skrzywdzony, nie szuka pomsty; jest także zdolny do upomnienia go, jeżeli zachodzi taka potrzeba. Dążenie do autentycznej świętości polega najpierw na tym. To było już udziałem tych, którzy żyli w rzeczywistości starotestamentalnej. Oni wiedzieli, że trzeba się troszczyć o bliźniego.

 

Syn Boży objawił chrześcijanom również przykazanie miłości wzajemnej. Ona powinna rozkwitać przede wszystkim w rodzinach: między mężem i żoną, między rodzicami i dziećmi, między rodzeństwem, i rozprzestrzeniać się na szersze środowisko. Miłość wzajemna powinna objąć wszystkich! Uczniów Pana Jezusa, bo przecież po to zostawił nam te fundamentalne słowa: Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem: żebyście i wy tak się miłowali (J 13, 34).


Ale poprzeczka jest postawiona o wiele wyżej niż: Miłuj bliźniego, jak siebie samego. Mam miłować drugiego człowieka tak, jak Chrystus! To jest nasze zadanie jako chrześcijan. Jest jeszcze inna przestrzeń miłości, która jest największym wyzwaniem, budzi często sprzeciw - jest to miłość nieprzyjaciół. Pan Bóg sprawia, że ...słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt 5, 45). Pan Bóg nie czyni żadnej różnicy. My też nie czyńmy żadnej różnicy.


I tu znowu pojawia się problem kiedy słyszymy: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce (...) wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię ktoś, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące (Mt 5,39-41) - pojawia się zapewne pytanie: czy czasem Pan Jezus nie przesadza?


Nadstawić policzek to przede wszystkim oznacza nie odpłacać złem za zło. Często bywa to błędnie rozumiane jako pozwalanie na to, by mnie ktoś krzywdził. Tego Pan Jezus nie uczył. Jeżeli mnie ktoś krzywdzi, to powinienem się bronić. Jednak czym innym jest bronić się przed skrzywdzeniem, a zupełnie czym innym odpowiadanie złem za zło. W nauczaniu Pana Jezusa o nadstawieniu drugiego policzka idzie przede wszystkim o to, żebym nie pomnożył już istniejącego zła. Ile razy chcę się zemścić, chcę oddać, to tylko pomnażam zło. Ile razy się mszczę, to sprawiam, że zła na tym świecie przybywa. Ile razy rezygnuję z zemsty, tyle razy zatrzymuję szerzące się zło.


Po drugie - przykazanie miłości nieprzyjaciół polega na okazywaniu im uczynków miłości: miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was nienawidzą. Czyli nie wystarczy, że powstrzymamy się od zemsty wobec naszych wrogów. Pan Jezus przynagla każdego z nas do okazywania im uczynków miłości. Jak zatem mogę okazać miłość wrogowi? Na pewno formą okazania miłości jest przebaczenie. Przebaczyć powinienem zawsze, ale nie zawsze muszę zewnętrznie okazywać przebaczenie. Jeśli ktoś nie zrozumiał jeszcze popełnionego błędu, jeśli nie wyraża skruchy, jeśli nie chce się poprawić, to w sercu powinienem wybaczyć, natomiast poczekać z okazaniem tego wybaczenia. Miłość mojemu wrogowi mogę okazać również poprzez to, że będę modlił się za niego. Chodzi o to, żebym wstawiał się do Pana Boga w jego intencji. To bardzo trudna modlitwa, czasem może nawet nie chce nam przejść przez usta. Ile razy modlę się za nieprzyjaciela, tyle razy przyzywam mocy Bożej do jego osoby. Przyzywam Pana Boga, który ma moc przemieniać mojego wroga.


To wszystko, do czego nas Pan Jezus zachęca, jest niewątpliwie trudne. Czasem nawet może wydawać się niemożliwe do zrealizowania. Ale skoro Pan Bóg wzywa do takiej postawy wobec wrogów, to znaczy, że ona jest możliwa. Tak postępując, potwierdzamy najpiękniej, że jesteśmy dziećmi Bożymi.


Kiedy tak trudno jest zrezygnować z zemsty wobec nieprzyjaciela, kiedy tak trudno jest mu okazać miłość, to warto próbować spojrzeć na tego człowieka tak, jak patrzy na nas Pan Bóg. A On w każdym z nas dostrzega nie tylko zło, ale przede wszystkim to, co w nas dobre i wartościowe. Przecież nie my jesteśmy sędziami na tej ziemi. Kiedy tak trudno zdobywać się na miłość wobec wrogów, to warto sobie uświadomić, że ta bardzo trudna miłość jest wyznacznikiem naszej wiary, naszego zaufania do Boga Stwórcy.


Jeżeli miłość okazywalibyśmy tylko tym, którzy są dobrzy dla nas, to niczym byśmy się nie różnili od ludzi niewierzących. Oni również za dobro odpowiadają dobrem.


W okresie II wojny światowej ziemie Polski stały się terenem migracji na ogromną skalę. Polaków przyjmowały takie kraje jak:


- AFRYKA WSCHODNIA, RODEZJA i AFRYKA POŁUDNIOWA. Uchodźców rozlokowano w Kenii (Mekindu, Manira, Nyali, Rongai), Ugandzie (Koja, Masindi) i Tanganice (Tengeru, Ifunda, Kidugala, Kigoma, Kondoa, Morogoro). Największym skupiskiem polonijnym było Tengeru – 4 tysiące.
- AUSTRIA.
- BELGIA I HOLANDIA.
- BLISKI WSCHÓD. Uchodźców rozlokowano w Palestynie i Libanie.
- BRAZYLIA.
- BUŁGARIA.
- CHINY.
- CZECHOSŁOWACJA.
- DANIA.
- EGIPT.
- FRANCJA.
- INDIE.
- IRAN.
- JUGOSŁAWIA.
- KANADA.
- LIBAN.
- MEKSYK.
- NORWEGIA.
- NOWA ZELANDIA.
- PÓŁWYSEP IBERYJSKI. Uchodźców rozlokowano w Hiszpanii i Portugalii.
- RUMUNIA.
- SZWAJCARIA.
- SZWECJA.
- TURCJA.
- URUGWAJ.
- USA.
- WĘGRY.
- WIELKA BRYTANIA.
- WŁOCHY.

 

602

 

603

 

635 636

 

NIEMCY 1960 rok: znaczki pocztowe wydane 7 kwietnia w celu upublicznienia Światowego Roku Uchodźcy 1959/1960 przedstawiające stylizowane drzewo na kuli ziemskiej.

 

782

 

Znaczek „Na rzecz sierot wojennych”. Sieroty wojenne - Wdowa na cmentarzu. Dopłata na znaczku z tej serii przyniosła korzyści bardzo wielu sierotom wojny. Wysoka dopłata oznacza, że znaczki te były używane bardzo rzadko. Serię „Sieroty wojenne” można uznać za pierwszą serię francuskich znaczków okolicznościowych (to znaczy nie będących w powszechnym użyciu). Seria siedmiu znaczków „Wojennych Sierot” wydanych w sierpniu 1917 r. obejmuje pięć tematów narysowanych przez Dumoulina: „Wieśniaczka z pługiem”, Okop i flaga ”,„ Wdowa na cmentarzu ”,„ Marsylia ”oraz „Lion de Belfort ". W marcu 1919 r. dodano jeszcze dwa znaczki na rzecz sierot.


Bitwy pozostawiają tysiące zabitych i tyle samo sierot. Dzieci nie są odpowiedzialne i nie powinni paść ofiarą głupoty rodziców. Dzieci mają prawo do ochrony w każdych okolicznościach i do życia w spokojnym środowisku, nawet jeśli dorośli nie byli w stanie inteligentnie rozwiązać swoich konfliktów.


Sytuacja materialna sierot wojennych na obszarach dotkniętych konfliktem jest nadal niezwykle problematyczna, a wezwanie do państw, by zaradziły temu wciąż niezbędnemu stanowi rzeczy. Obecnie na świecie jest wielu uchodźców wojennych; ponad połowa to dzieci, a wśród nich sieroty są bardzo liczne.

 

781

 

Bardzo dobrą robotę robi poczta na swiecie wydając znaczki, których dochód czy część dochodu przeznacza się na pomoc tym, którzy tego potrzebują.


Blok wydany na cele charytatywne w Indonezji w 1967 roku. Dochody ze sprzedaży bloku były przeznaczone na pomoc ofiarom klęsk żywiołowych.

 

831

 

12 listopada 1985 r. Deutsche Bundespost wydał znaczek na temat „40 lat integracji wysiedlonych Niemców”. Jest zdominowany przez barwy federalne. Projekt graficzny (projekt: Konrad Przewieslik) przedstawia dwie ściany, które spotykają się pod kątem prostym, a każda składa się z czarnej, czerwonej i złotej sztabki.

 

Bez tekstu wyjaśniającego w prawym górnym rogu ikonografia znaczka nie może być zrozumiana. Nawet po przeczytaniu hasła pozostają pytania, na przykład co oznacza cieniowanie krótszej ściany dochodzącej z prawej strony (ze wschodu?).

 

Ten znaczek po jego zapowiedzi przez federalnego ministra poczty Schwarza-Schillinga wywołał wielką krytykę w stosunku do osób utrzymujących w tajemnicy temat wysiedlenia. Mówiono o „haniebnym milczeniu tej zbrodni eksmisji”.

 

Zdaniem odpowiedzialnego ministerstwa specjalny znaczek pocztowy ma przypominać, „że wspólne wysiłki wszystkich Niemców w liberalnej części naszej ojczyzny umożliwiły przesiedlonym ponieść swój los”. Jednocześnie „specjalny znaczek zachowuje żywą pamięć, że wypędzenie Niemców z ich przodków osadniczych w NRD i Europie Wschodniej przyniosło poszkodowanym niewypowiedziane cierpienia i naruszyło ich niezbędne prawo do mieszkania”.

 

Ucieczka i wypędzenie Niemców ze Wschodnich Niemiec oraz z Europy Środkowo-Wschodniej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej w okresie i po zakończeniu II wojny światowej w latach 1945-1950 obejmuje ucieczkę, wypędzenie i przymusową emigrację dużej części przebywających tam niemieckojęzycznych grup ludności. Dotknęła ona 12 do 14 milionów Niemców we wschodnich regionach Cesarstwa Niemieckiego i niemieckojęzycznych mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej. Było to konsekwencją tyranii narodowosocjalistycznej i zbrodni wojennych w Europie Środkowo-Wschodniej i Europie Południowo-Wschodniej w okresie nazizmu oraz strat terytorialnych Rzeszy Niemieckiej, które zwycięskie mocarstwa (USA, Związek Radziecki, Wielka Brytania) określiły na konferencji poczdamskiej w 1945 roku.

 

742

 

Ale zawsze kij ma dwa końce.

 

Ucieczka i wypędzenie Niemców z krajów położonych na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej poprzedziły masowe wysiedlenia i mordy Żydów, Polaków i Rosjan na terenach zajętych przez Wehrmacht w czasie II wojny światowej. Miliony ludzi sprowadzono do Rzeszy Niemieckiej na roboty przymusowe. Na podbitych terenach na wschodzie granicy cesarskiej przesiedlono Niemców etnicznych z Południowego Tyrolu i Niemców rosyjskich, którzy mieli tam utworzyć nowe „niemieckie wyspy osadnicze”.

 

Jedną z najpoważniejszych konsekwencji wstrząsów politycznych ostatnich kilkudziesięciu lat, a zwłaszcza drugiej wojny światowej, był napływ milionów ludzi wysiedlonych z domów. W 1945 r. w Austrii było 1 650 000 cudzoziemców, w tym milion obcokrajowców, w porównaniu z populacją rdzenną wynoszącą zaledwie sześć milionów. Kilka lat później, podczas węgierskiej rewolucji 23 października 1956 r., kolejny strumień uchodźców uderzył w Austrię. 168 340 Węgrów przekroczyło granicę do końca 1956 roku i wystąpiło o azyl.

 

W Karcie Narodów Zjednoczonych „wypędzenie i ucieczka ludności jest ludobójstwem i zbrodniami przeciwko ludzkości, które nie podlegają przedawnieniu ustawowemu ”.

 

Miliony ludzi w tamtym czasie musiało jeszcze bać się i walczyć o najprostsze rzeczy decydujące o życiu jednostki, o dach nad głową, o pracę, o chleb.

 

Do tych praw i obowiązków zawartych w Karcie należy przede wszystkim wyrzeczenie się zemsty i odwetu za wypędzenie, stworzenie zjednoczonej Europy oraz udział w odbudowie Europy. Ponadto postuluje się „prawo do mieszkania”, które jest „podstawowym prawem ludzkości dane przez Boga” i domaga się jego realizacji.

 

Z okazji 40. rocznicy uchwalenia Karty, Deutsche Bundespost wydała w 1990 r. Specjalny znaczek pocztowy. Zgodnie z nowymi warunkami ramowymi po upadku żelaznej kurtyny w Europie i zjednoczeniu Niemiec, znaczek przedstawia nową polityczną interpretację Karty. To nie „wyrzeczenie się zemsty i odwetu” czy „prawo do ojczyzny” są cytowane na znaczku, ale ostatnie, wybiegające w przyszłość zdanie karty. Czarno-czerwono-złota wstążka z flagą i blok tekstowy jako motyw znaczka:
„40-letni przywilej niemieckich wypędzonych. Wzywamy ludy i osoby dobrej woli do pomocy w pracy, aby z poczucia winy, nędzy, cierpienia, biedy i nędzy można było znaleźć drogę do lepszej przyszłości dla nas wszystkich”.

 

743


W 1959 r. Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych  rezolucją ustanowiło pierwszy międzynarodowy rok - Światowy Rok Uchodźcy. Był to  znaczący dzień w historii Powszechnej Usługi Pocztowej. Około 70 niepodległych państw wydało znaczki pocztowe w tym samym czasie z okazji roku uchodźcy światowego 1959/60. Wnieśli swój wkład w Światowy Rok Uchodźcy, przynosząc nadzieję milionom bezdomnych.

 

744 745

 

746  

Pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych rok 1971 był obchodzony mniej lub bardziej powszechnie jako „Rok międzynarodowego wsparcia dla uchodźców”.


26.III.1971 „Flygtning 71” („Uchodźca 71”) Niemcy. Projekt: Povl Christensen, Grawer: Czesław Słania. Znaczki brązowe i czerwone, przedstawiają matkę i dwoje dzieci uciekających z obszaru, który wydaje się być w płomieniach. Emisja wydana, aby stymulować darowizny dla organizacji pomocy uchodźcom.

 

841 842

 

Państwo polskie ma obowiązek opieki nad uchodźcami – wynika to z ustawodawstwa unijnego oraz podpisanych przez nasz kraj umów międzynarodowych.


I tu mamy czas teraźniejszy. Wyższość Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej na Prawem Unii Europejskiej. I do tej sprawy podchodzi się bardzo emocjonalnie. Z jednej strony art. 8 ust. 1 Konstytucji, stanowi, że „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej”, z drugiej strony Unia Europejska opiera się na rządach prawa. Oznacza to, że każde działanie podejmowane przez UE opiera się na traktatach, które zostały dobrowolnie i demokratycznie zatwierdzone przez wszystkie kraje członkowskie UE. Traktat jest wiążącą umową między krajami członkowskimi UE. Myślę, ze te dwie sprawy można połączyć i pogodzić, bo one są równorzędne, tylko bez emocji trzeba o tym rozmawiać.


A mając na myśli czas teraźniejszy myślę tu o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Z jednej strony mówi się, że to jest granica europejska i nie przepuszczą nikogo, a z drugiej strony jest Art. 56. - [Prawo azylu i status uchodźcy] - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej „Cudzoziemcowi, który w Rzeczypospolitej Polskiej poszukuje ochrony przed prześladowaniem, może być przyznany status uchodźcy zgodnie z wiążącymi Rzeczpospolitą Polską umowami międzynarodowymi”. I też do tego wszystkiego podchodzi się emocjonalnie. Zróbmy temat „Miłosierny Samarytanin”, dajmy dla tych ludzi koczujących na granicy 30 czy 50 namiotów wyposażonych, odzież, żywność, koksowniki, a zmieni się sytuacja diametralnie nie tylko we władzach białoruskich, ale w Europie i na świecie. Praktyka pokazuje, że środki wyasygnowane przez państwo polskie na pomoc uchodźcom wystarczają na zaspokojenie jedynie podstawowych potrzeb bytowych i bardzo skromną pomoc integracyjną, podczas gdy potrzeby są znacznie większe. Tu pojawia się pole działalności dla organizacji pozarządowych działających na rzecz uchodźców i migrantów. Np. Caritas Polska uruchomił Centra Pomocy Migrantom i Uchodźcom, które funkcjonują do dziś. Pracownicy Caritas docierają z pomocą do otwartych i strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców. Nieraz trzeba stracić by zyskać wielokrotnie. Mówi się o telefonach wśród migrantów, w których znaleziono numery organizcji terrorystycznych, czy o dokumentach wskazujacych na szkolenia bojowe. Terrorysta nigdy nie będzie miał żadnego negatywnego „fantu” przy sobie, a raczej zdjęcie z Papieżem. Oczywiście trzeba być czujnym na każdym kroku.


Ale jest trzecie wyjście z sytuacji - aspekt etyczny, skąd wynika nakaz moralny ochrony zdrowia i życia, czy aspekt chrześcijański, który powinien być nadrzędnym programem, nad wszystkim ustaleniami. Przyjmijmy tych ludzi. Zróbmy to, do czego zobowiązuje nas prawdziwe chrześcijaństwo. Rozwiązań jest wiele. I też nie trzeba podchodzić do tego emocjonalnie. Nie pamiętam, by nasz kraj był tak podzielony, czy kiedykolwiek w historii była taka sytuacja jak obecnie, gdzie człowiek człowieka tak bardzo nienawidzi. Wielu świętych i błogosławionych, do których się uciekamy, których stawiamy sobie za wzór do naśladowania swoim życiem daje przykłady jak postępować.


Błogosławiony Jerzy Matulewicz tak pisze „Musimy umieć wznieść się ponad spory i uprzedzenia narodowościowe, aby móc wszystkim jednakowo służyć, idąc przede wszystkim tam, dokąd nas wzywa większa chwała Boża”.


W swoim dzienniku Jerzy Matulewicz tak odnosi się do takich sytuacji jaką mamy na granicy polsko-białoruskiej:


„Nie bać się ryzyka dla chwały Bożej
Zdarza się często, że zbytnio przejmujemy się trudnościami, które rzeczywiście istnieją, albo nawet tymi, jakie mogą zdarzyć się w przyszłości.
Martwimy się, że brak nam potrzebnych środków. Zaczynamy wówczas myśleć, w jaki sposób usunąć te trudności i jak zdobyć odpowiednie środki.
Często wszystko na tym się kończy i do samego celu już nie dążymy.
Powinniśmy jednak postępować inaczej. Jeżeli cel jest dobry i odpowiedni, jeżeli może przynieść chwałę Bogu i pożytek Kościołowi, należy odważnie stanąć do pracy i zmierzać do celu. Jeżeli tylko naprawdę zaprzemy się siebie i całkowicie oddamy się i poświęcimy Bogu, bez wątpienia znajdziemy sposób usunięcia przeszkód albo przynajmniej ich ominięcia i zrealizujemy nasze zamiary.
Nie trzeba tylko obawiać się cierpienia dla chwały Bożej i dobra Kościoła, nie trzeba bać się pewnego ryzyka wystawienia siebie na niebezpieczeństwo. Przyszłość jest jakby przysłonięta kurtyną przed naszymi oczami; zresztą w życiu musimy ustawicznie narażać się na niebezpieczeństwo.
Tym bardziej w tych sprawach godzi się wystawiać się na niebezpieczeństwo, gdyż nie ma obawy przegrania. Chociażby prace i zamierzenia nie udały się, Bóg jednak przyjmie naszą dobrą wolę, zamiary i wysiłki. Wobec Boga nic nie stracimy, raczej jeszcze zyskamy.
A wobec ludzi? Cóż mogłoby być tak bardzo ważne, co moglibyśmy utracić i czego mielibyśmy się tak bardzo obawiać? Jeżeli tylko naprawdę pozbędziesz się wszystkiego i opuścisz wszystko dla Boga, to co ci mogą ludzie zrobić? Boga ci nie odbiorą, nieba przed tobą nie zamkną, do piekła cię nie wtrącą, jeżeli sam tam iść nie zechcesz. Nawet nie wyrzucą cię z kuli ziemskiej. Dokądkolwiek cię ześlą, znajdziesz tam ludzi i będziesz mógł pracować nad ich zbawieniem. Zresztą Bóg jest wszędzie i zewsząd jednakowa droga prowadzi do nieba”.


MEDAL BŁ. ABP. JERZY MATULEWICZ WILNO 1918 – 1925


Projekt: prof. Hanna Jelonek
Średnica: 60 mm
Waga: 89 g
Materiał: tombak patynowany
Medal wyprodukowany przez Zjednoczone Zespoły Gospodarcze Sp. z o.o. Częstochowskie Zakłady Produkcyjne

843

 

844

 

Czy słowa kardynała Augusta Hlonda: „Kto z Bogiem pracuje, kładzie fundament pod dzieła, które przetrwają wieki, bo tylko opierając się na Bożym prawie można dokonać wielkich dzieł”, świadczą o tym, że Pan Bóg w każdej sytuacji, gdzie widzi jakąkolwiek słuszną pomoc dla bliźniego, wspomaga tę pomoc wielokrotnie.


Medal: KARDYNAŁ JÓZEF HLOND 1881-1948 PIERWSZY BISKUP KATOWICKI


Materiał: tombak patynowany
Waga: ok. 138 gr
Średnica: 70 mm
Sygnowany medal autorstwa Bohdana Chmielewskiego wybity w Mennicy Warszawskiej w 1988 roku.
Nakład - 1000 szt
Kardynał August Hlond rozstrzygnął także konkurs na budowę katedry Chrystusa Króla, zatwierdzając projekt Zygmunta Gawlika, co ma odzwierciedlenie na rewersie medalu.

 

845

 

846


Przykładów ingerencji Pana Boga w dzieło człowieka, gdzie widać poświęcenia dla bliźniego są tysięce. Dla przykładu Józef Benedykt Cottolengo - włoski prezbiter, święty Kościoła katolickiego. Rzecz zdumiewająca: kapłan, który nie miał przy sobie grosza, wystawił całe pawilony i dawał opiekę setkom potrzebujących. Codziennie nadjeżdżały powozy i wozy z darami i prowiantem. Dla poszczególnych grup-rodzin założył szereg zgromadzeń zakonnych żeńskich i jedno męskie. Matkę Bożą nazywał patronką i opiekunką swoich dzieł. Za swoje najważniejsze osiągnięcie uważał założenie pięciu żeńskich klasztorów kontemplacyjnych i jednego eremu, gdzie zakonnice i pustelnicy nieustannie modlili się za podopiecznych księdza Cottolengo i dobroczyńców dzieła.


15 maja 1992 r. Watykan wydał dwa znaczki upamiętniające 150. rocznicę śmierci św. Giuseppe Benedetto Cottolengo. Znaczki zaprojektował profesor Giovanni Hajnal.


Wartość 650 lirów przedstawia św. Giuseppe Benedetto Cottolengo pocieszającego chorych. Po prawej stronie widnieje napis SIATE CERTI CHE IL BUON GESU NON DIMENTICA NULLA DI QUANTO FATE A LUI NELLA PERSONA DEI SUOI POVERI (UPEWNIJ SIĘ, ŻE DOBRY JEZUS NIC NIE ZAPOMNIA, CO JEMU CZYNISZ W OSOBIE JEGO BIEDNYCH).


Wartość 850 lirów przedstawia świętego pod opieką Matki Bożej podtrzymującej Mały Dom Opatrzności Bożej.


Św. Giuseppe Benedetto Cottolengo urodził się w Bra w północno-zachodnich Włoszech w 1786 r. i został wyświęcony na kapłana w 1811 r. W styczniu 1828 r. otworzył mały szpital w pobliżu kościoła Bożego Ciała w Turynie. Tu opiekował się chorymi, którzy odmówili przyjęcia do innych szpitali. Epidemia cholery zmusiła go do zamknięcia szpitala, ale w 1832 r. otworzył kolejny na przedmieściach Turynu na Valdocco. W ten sposób rozpoczął się Mały Dom Opatrzności Bożej, instytucja niosąca pomoc chorym i pozbawionym środków do życia ze wszystkich grup społecznych. Aby służyć tym ludziom, założył stowarzyszenia zakonne mniszek, braci, księży, a także kilka klasztorów. Św. Giuseppe Benedetto Cottolengo zmarł w Chieri koło Turynu 30 kwietnia 1842 r., a papież Pius XI kanonizował go 19 marca 1934 r.


Wartość pojawia się w lewym górnym rogu każdego znaczka. Po bokach widnieje napis POSTE VATICANE, a na dole napis 1842 SAN G.B. COTTOLENGO 1992.

 

847

 

Myślę, że do powyższego tematu bardzo dobrym przykładem będzie kartka Anioł Życia 1894, Giovanniego Segantini. Wsazk dzieci są najcenniejszym skarbem jakie mogą być na świecie, również i te na granicy polsko-białoruskiej.


Wizja dorosłego artysty, który podczas jednej ze swoich wycieczek w góry zobaczył na niebie różę oraz żeńską postać z dzieckiem trzymającym jabłko, siedzących na gałęziach niskiego drzewa.  Malarskim dowodem pamięci tego zdarzenia jest obraz Owoc miłości. Swoje uczucia wobec matki, będące połączeniem wielkiej miłości i cierpienia związanego z  jej utratą, artysta przenosił na płaszczyznę malarską i zawarł  je w cyklu Nirwany.


Anioł Życia wydaje się być tylko kobietą tulącą dziecko. Skrzydła są tak słabe, że zlewają się z chmurami na niebie. To może być komentarz do macierzyństwa, że wszystkie matki są aniołami, posłanymi, by pielęgnować dzieci pod ich niebiańską opieką.


Motyw przywodzi na myśl przedstawienie „Madonny z Dzieciątkiem”, ukazujące świętość i macierzyństwo Maryi Panny połączone z płodnością natury: drzewo, symbol drzewa życia, dopiero zaczyna kiełkować i pokazuje pierwsze liście. Segantini namalował spokojną i harmonijną relację matka-dziecko, nawet jeśli postawa matki i prawa ręka, która nie obejmuje dziecka, ale spoczywa na gałęzi, wykazują pewien dystans.


Długie, rudoblond włosy jej matki, które na innych zdjęciach zaplątały się w gałęzie, opadają luźno na jej ramię dwoma długimi pasmami. Nieco starsze dziecko jest luźno owinięte w przypominającą welon, przezroczystą tkaninę. Uśmiecha się radośnie i zrelaksowane, w lewej ręce trzyma jabłko. W tle po lewej pasie się krowa, nawet jeśli pastwisko jest jeszcze brązowe, jakby śnieg właśnie się stopił, za brzozą widać kałużę wody.

 

850

 

Również i do powyższego tematu chciałbym uwzględnić jeszcze jedną świętą.


Mija pięć wieków odkąd św. Aniela Merici rozpoczęła działalność apostolską. Rok 1516 jest pierwszą pewną datą z jej życia.


Gdy spojrzymy na epokę, w której żyła Aniela Merici, dostrzeżemy wiele analogii z dzisiejszą rzeczywistością. Podobne  kryzysy gospodarcze, polityczne, społeczne, religijne.


Dechrystianizacja społeczeństwa, dramatyczny spadek wiary, pustoszejące kościoły. Zagubieni młodzi ludzie ograniczają się do ziemskich przyjemności życia, kręgi polityczne działają w amoralny sposób. W kręgach duchownych, nawet najwyższych, coraz częściej zdarzają się afery i skandale na tle seksualnym i finansowym, głośne publiczne odejścia księży z kapłaństwa, a nawet z Kościoła. Zauważamy w dzisiejszych czasach wiele głosów kontestujących Kościół jako instytucję w imię wolności człowieka.


Nasza epoka jest wrażliwa na wartości, które proponowała Aniela pięć wieków temu: szacunek, otwartość, akceptacja, wolność osoby ludzkiej, pragnienie sprawiedliwości i pokoju.


Od strony religijnej Aniela pociąga przez swoje umiłowanie Pisma Świętego i pragnienie, by się nim dzielić; jej wierność i miłość do Kościoła; jej nauczanie o wspaniałej godności kobiety konsekrowanej oraz umiejętność współpracy ze  świeckimi, którym powierzała odpowiedzialności w Towarzystwie św. Urszuli. Aniela zapalona miłością do Pana Chrystusa patrzyła z życzliwością na otaczający ją świat i starała się, by wszyscy wokół niej doświadczyli entuzjazmu wiary.  


Święta Aniela okazuje się na wskroś nowoczesną świętą, która przemawia do  nas współczesnym językiem, podobnym do języka dzisiejszych ewangelizatorów. Słowa Anieli: „Działajcie, nie traćcie czasu, wierzcie, wysilajcie się, ufajcie, głośno wołajcie w swym sercu do niego, a bez wątpienia ujrzycie rzeczy cudowne” we współczesnym tłumaczeniu posiadają  niezwykłą moc przekazu, na który z pewnością zgodziłaby się Aniela: „Róbcie coś, ruszcie się, ufajcie, zaryzykujcie nowe podejście, nie poddawajcie się, padnijcie na kolana i przygotujcie się na wielkie niespodzianki”.


Aniela zmarła 27 stycznia 1540 roku w Brescii, gdzie do dnia dzisiejszego jej ciało spoczywa w kryształowej trumnie. Jej  nieprzerwany kult został zatwierdzony przez papieża Klemensa XIII w 1768 roku, kanonizował ją natomiast papież Pius VII w 1807 roku.

 

852

 

Watykan wydał 1 września 1942 r. Serię trzech znaczków, które uznawały Fundusz Więźnia Wojennego ustanowiony przez papieża Piusa XII (1939–1958). Wartość 25 centów obejmowała opłaty pocztowe we Włoszech za początkową dwadzieścia gramową stawkę listową. Pozostałe wartości mają identyczny wygląd i obejmują wartości 80 centów i 1,25 lira.


Projekt znaczka zawiera lekko narysowany obraz twarzy Pana Jezusa. Kręgi otaczają obraz, który napotyka tłum około dziesięciu mężczyzn, kobiet i dzieci. Niektórzy mężczyźni pojawiają się w mundurach wojskowych. Łacińska fraza - „Flagrante Bello Misereor Svper Tvrbam” („Mam współczucie dla tłumów”) - pojawia się na górze znaczka. W środkowym dolnym rogu widnieje POST VATICANE, rok (MCMXLII) i wartość znaczka (wydrukowana w dwóch polach po lewej i prawej stronie).


Znaczki przedstawiają pomoc papieża Piusa XII i biura Watykanu dla uchodźców i jeńców wojennych zarówno podczas, jak i po zakończeniu działań wojennych w 1945 r. Papież założył Biuro Informacji Watykańskiej we wrześniu 1939 r. Za pośrednictwem sekretariatu stanu przekazał dwadzieścia milionów wiadomości dotyczących statusu więźniów, uchodźców cywilnych i prześladowanych mniejszości. Oprócz korespondencji pisemnej Radio Watykańskie transmitowało apele papieża o pokój i informacje o osobach dotkniętych wojną i wysiedlonych.

 

604 605 606

 

21 marca 1963 r. Watykan wydał cztery znaczki we współpracy z kampanią Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa „Freedom from Hunger”. Projekty znaczków przedstawiają dwa wydarzenia z życia Pana Jezusa Chrystusa - cud rozmnożenia bochenków i ryb oraz cudowny połów ryb. Watykan jest jedną ze 140 administracji pocztowych, które uczestniczyły w ogólnoświatowym planie dotyczącym znaczków „Wolność od głodu”.


15-lirowe i 100-lirowe znaczki przedstawiają „Rozmnożenie chleba i ryb” Murillo ze szpitala charytatywnego w Sewilli w Hiszpanii. 40-lirowe i 200-lirowe znaczki pokazują „Cudowny połów ryb” z gobelinu Rafaela w Watykanie. Organizacja Narodów Zjednoczonych zażądała, aby kłos zboża był albo głównym wzorem, albo włączony do wzoru, a na górnym marginesie pieczęci pojawiają się trzy kłosy ziarna. Na bocznych marginesach znaczków widnieje FAMELICIS ADIUVANDIS („To Aid the Hungry”).

 

607

 

Zazwyczaj wszystkie kampanie do walki z głodem koncentrują się na eliminacji ubóstwa i głodu jako niezbędnego elementu ich tożsamości, inspirowanego wartościami Ewangelii i Nauki Społecznej Kościoła. Podejmuje się walkę z głodem dla dobra naszego domu, ziemi i zrównoważenia środowiska, biorąc pod uwagę przede wszystkim konsekwencje, jakie zmiany klimatu powodują dla najbiedniejszych. Na tym etapie globalnego kryzysu i zmian papież Benedykt XVI w 2010 roku zadaje sobie pytanie: „Jak nie wywołać kryzysu żywnościowego i zmian klimatu, które jeszcze bardziej utrudniają mieszkańcom najbiedniejszych regionów świata dostęp do żywności i wody? planeta?”


Nadużywamy zasobów ziemi i zaburzamy równowagę ekosystemu i klimatu, które są dobrem wspólnym, darem od Pana Boga dla wszystkich, który należy chronić dla obecnych i przyszłych pokoleń. Te znaczki z Nikaragui mówią o wiele więcej, w całej Ameryce Łacińskiej wciąż głoduje 49 milionów ludzi.Setki milionów ludzi na całym świecie cierpi z powodu głodu i niedożywienia, czego efektem są masowe fale migracji, jedne z największych, jakie widziała historia. Jeśli chcemy, by ludzie pozostawali na rodzinnej ziemi, musimy przede wszystkim wzmocnić ich prawa do przebywania i gospodarowania na niej.


Problem ten jest szczególnie dotkliwy w Ameryce Łacińskiej, gdzie nierówności w dostępie do ziemi są największe na świecie. Ponad połowa wszystkich terenów użytkowych pozostaje tam w rękach zaledwie jednego procenta farm. W szczególnie złej sytuacji jest rdzenna ludność wiejska, która w niewielkim stopniu może czerpać korzyści z tego, co powinno być jej podstawowym źródłem utrzymania. Tymczasem drobni rolnicy często nawet nie mogą być pewni tego, czy ziemia, którą uprawiają, nie zostanie im odebrana.


Zamiast skupiać się na działaniach odstraszających, czy zdalnej pomocy humanitarnej powinniśmy tworzyć programy rozwojowe, które wzmacniają bezpieczeństwo ekonomiczne oraz żywnościowe, eliminując niewidoczne brzemię, jakim jest brak prawa do ziemi, ciążące na milionach najbiedniejszych osób na całym świecie.

 

608 609

 

Walka z biedą i głodem, podnoszenie dobrobytu oraz rozwój obszarów wiejskich - tym zajmuje się FAO - Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa.


FAO jest forum, na którym wszystkie narody mogą w równouprawniony sposób negocjować umowy i debatować. Organizacja zbiera również i opracowuje informacje oraz prowadzi własne badania. Pomaga krajom rozwijającym się oraz krajom w okresie transformacji modernizować i usprawniać rolnictwo, leśnictwo i rybołówstwo w celu zapewnienia wyżywienia ludności. Siedziba FAO mieści się w Rzymie.


FAO zajmuje się również zbieraniem, opracowywaniem i rozpowszechnianiem danych dotyczących produkcji, dystrybucji, konsumpcji produktów żywieniowych, walki z niedożywieniem i głodem, stanu i rozwoju w branżach takich jak: rolnictwo, leśnictwo, rybołówstwo i hodowla zwierząt.


FAO odgrywu w życiu społeczeństw bardzo ważną rolę, nawet biorąc pod uwagę epidemię COVID – 19. Wzmocnienie systemów produkcji i dystrybucji żywności jest kluczem do walki z głodem i wiąże się z pomocą w walce z chorobami, niezależnie od tego, gdzie się pojawią, u ludzi, zwierząt, roślin lub środowiska. Choroba koronawirusa 2019 to globalny kryzys zdrowotny, a FAO odgrywa rolę w ocenie i reagowaniu na jego potencjalny wpływ na życie i źródła utrzymania ludzi, światowy handel żywnością, rynki, łańcuchy dostaw żywności i zwierzęta gospodarskie.


FAO uważa, że pozwoli to krajom przewidywać i łagodzić ewentualne zakłócenia, jakie pandemia może wywołać dla bezpieczeństwa żywnościowego i środków do życia ludzi, unikając reakcji wywołanych paniką, które mogą zaostrzyć zakłócenia i pogorszyć bezpieczeństwo żywnościowe i żywieniowe osób najbardziej narażonych.


FAO ściśle współpracuje z WHO, WFP, IFAD i OIE oraz innymi partnerami, wykorzystując szerokie sieci do prowadzenia dalszych badań, wspierania prowadzonych dochodzeń i dzielenia się krytyczną wiedzą.

 

803 804
805 806

 

816 817 818

 

18 listopada 1980 r. Watykan wydał dwa znaczki upamiętniające Święto Wszystkich Świętych. Wartość 250 lirów przedstawia Komunię Świętych. Wartość 500 lirów przedstawia obraz Chrystusa i świętych. Profesor Giovanni Hajnal naszkicował obrazy. Te dwa znaczki doskonale wkomponowują się właśnie w niniejszy artykuł dotyczący ubóstwa.


Na początku XX wieku w Polsce podczas uroczystości Wszystkich Świętych czcią otaczano także żebraków i tzw. proszących dziadów, który siedzieli zazwyczaj przed wejściem do kościołów i na cmentarzach. Z tej okazji gospodynie specjalnie dla nich wypiekały małe chlebki, zwane powałkami lub heretyczkami. Pieczono je dzień, maksymalnie dwa dni przed, ponieważ 1 listopada, gdy dusze przodków wracają do swoich domów - nie wolno rozpalać ognia. Piec uznawany był bowiem za ulubione miejsce przebywania duchów.


Tak jak głosiła tradycja, wypiekano tyle chlebków, ilu było zmarłych w rodzinie. Żebracy uważani byli za osoby utrzymujące kontakt z zaświatami, dlatego też w sytuacji wręczania im chlebków - proszono o modlitwę za dusze zmarłych. W niektórych regionach Polski dzielono się z ubogimi kaszą, mięsem i serem. Chlebek otrzymywał także ksiądz.


Według ludowych wierzeń w nocy z 31 października na 1 listopada, dusze zmarłych gromadziły się na Mszy w kościele, którą odprawiał zmarły kapłan. Po nabożeństwie, pod przewodnictwem księdza, dusze miały brać udział w ponurej procesji na cmentarzu.


Powszechnie wierzono, że właśnie w tę noc dusze zmarłych mogą odwiedzać domy żywych. Starano się nie zapomnieć o tym, by zostawić uchylone dla nich drzwi i okna. Poruszano się z wielką ostrożnością, by nie wpaść przypadkiem na rezydującą w domu duszę. Zanim usiadło się na krześle lub ławie, wykonywano powolny ruch ręką, by delikatnie przesunąć przybysza z zaświatów.


Nie praktykuje się już zwyczaju "ugaszczania dusz". Obrzęd ten zastąpiły wypominki, czyli modlitwy odmawiane przez księdza za wymienionych z imienia i nazwiska zmarłych.

 

610 611

 

Kolejne dwa znaczki z Holandii mówią również o największym na świecie problemem do rozwiązania – głodzie. Jedzenie jest podstawową koniecznością. Każdy potrzebuje jedzenia do zdrowego i aktywnego życia. Ale miliony ludzi na całym świecie są głodne. 821,6 milionów ludzi na całym świecie jest głodnych. Mają stały problem z jedzeniem: dotyczą głównie tego, skąd ma pochodzić następny posiłek. I nie mogą zapewnić swoim dzieciom pożywienia, którego potrzebują, aby dorastali silni i zdrowi. Zajmuje to prawie cały ich czas i przestrzeń do myślenia.


I to jest problem. Głód zmniejsza odporność i powoduje, że szybciej chorujemy. Stajemy się zbyt chudzi lub zbyt grubi. Mamy mniej energii i jesteśmy mniej zdolny do nauki i wykonywania różnych czynności. Niedożywione dzieci pozostają z trwałym upośledzeniem fizycznym i psychicznym - i to trwa całe życie. W rezultacie ludzie i całe społeczeństwa nie mogą się rozwijać tak, jak chcieliby. I niepotrzebnie wiele dzieci i dorosłych umiera z głodu.


Ale jest nadzieja. Świat postawił sobie za cel, aby do 2030 roku nikt nie był głodny. Przywódcy 193 krajów zgodzili się na to w ramach ambitnego programu dla świata. Jednak od 2015 roku liczba niedożywionych ludzi gwałtownie rośnie. Wynika to z konfliktów i niestabilności finansowej, ale głównie z powodu zmian klimatu. Coraz bardziej dotkliwe okresy suszy, nieprzewidywalne deszcze, powodzie i burze mają duży wpływ na drobnych rolników, którzy są całkowicie zależni od deszczu w zakresie dochodów i żywności.


Koniec głodu jest jednak możliwy, jeśli postawi się ludzi na pierwszym miejscu.

 

612 613

 

Bardzo realne na dzień dzisiejszy zasady konferencji rozbrojeniowej, którą zwołała do Genewy Rada Ligi Narodów, a która rozpoczęła się 2 lutego 1932 r. W konferencji wzięło udział 60 państw a jej przewodniczącym wybrano byłego brytyjskiego Ministra Spraw Zagranicznych Arthura Hendersona.


Podstawą obrad były inicjatywy i plany zgłaszane przez poszczególne delegacje. Polska przywiozła do Genewy "Polski plan rozbrojenia moralnego". Memorandum o sposobie jego realizacji złożył minister August Zaleski.


Propozycja warunkuje pokój od: wprowadzenia norm prawnych w ustawodawstwach wewnętrznych, sprzyjających pokojowemu rozwojowi stosunków między narodami; zwołania międzynarodowej konferencji związku dziennikarzy, celem realizacji rozbrojenia moralnego w dziennikarstwie; wychowania młodzieży w zamiłowaniu do pokoju; przeciwdziałanie propagandzie w duchu wojny i nienawiści przez wszystkie państwa.


Projekt zakładał wprowadzenie do ustawodawstwa karnego państw sygnatariuszy kary więzienia za publiczne podburzanie do wojny, zachęcanie do łamania praw międzynarodowych. Ponadto kraje zobowiązują się nie tolerować na swoim terytorium działalności organizacji, które do tego zakazu nie będą się stosować. Zobowiązują się także do przeprowadzenia reformy nauczania, która zakazywałaby w szkołach działań prowadzonych tak przez nauczycieli, jak i uczniów zmierzających do "wzniecania uczuć nienawiści w stosunku do narodu obcego, lub do zakłócania dobrych stosunków między narodami".


Postulowano usunięcie z podręczników szkolnych "wszelkiego rodzaju ustępów, mogących przyczynić się do wszczepienia w młodzież uczuć nienawiści lub pogardy dla narodów obcych". Zakaz miałby dotyczyć także emisji radiofonicznych, które "mogłyby zakłócić dobre stosunki pomiędzy narodami lub obrazić uczucia narodowe słuchaczów, należących do narodowości jednej z układających się stron".

 

614 615
616 617
618  

 

Dbaj o naturę, Oszczędzaj wodę, Chroń rafę


Środowisko świata i dobrze, że są różnego rodzaju konferencje, z których wynika wiele deklaracji, trzeba ich tylko przestrzegać.


Konferencja Narodów Zjednoczonych na temat środowiska ludzkiego odbyła się w Sztokholmie w Szwecji w dniach 5–16 czerwca 1972 r. Była poświęcona interakcjom człowieka z otoczeniem. I była to trochę „niespokojna” konferencja. Związek Radziecki i inne kraje Układu Warszawskiego zbojkotowały konferencję z powodu braku włączenia Niemiec Wschodnich, których nie dopuszczono do udziału, ponieważ nie była ona pełnym członkiem ONZ.


Na samej konferencji zaczęły pojawiać się podziały między krajami rozwiniętymi i rozwijającymi się. Chińska delegacja okazała się wrogo nastawiona do Stanów Zjednoczonych podczas konferencji, wydając 17-punktowe memorandum potępiające politykę Stanów Zjednoczonych w Indochinach, a także na całym świecie. Ta postawa ośmieliła inne kraje rozwijające się, które stanowiły 70 ze 122 uczestniczących krajów. Wiele krajów, w tym Pakistan, Peru i Chile, wydało oświadczenia o charakterze antykolonialnym, co dodatkowo zaniepokoiło delegację Stanów Zjednoczonych. Krytyka była tak surowa, że Rogers Morton, wówczas sekretarz spraw wewnętrznych, zauważył „Chciałbym, żeby Rosjanie tu byli”, aby odwrócić uwagę chińskiej krytyki.


Pomimo różnych „zgrzytów” wiele udało się osiągnąć. Uzgodniono Deklarację zawierającą 26 zasad dotyczących środowiska i rozwoju; plan działania zawierający 109 zaleceń i rezolucję.


Zasady deklaracji sztokholmskiej:


-  Trzeba dochodzić praw człowieka, potępić apartheid i kolonializm
-   Należy chronić zasoby naturalne
-   Zdolność Ziemi do produkcji zasobów odnawialnych musi zostać utrzymana
-   Dzika przyroda musi być chroniona
-   Zasoby nieodnawialne muszą być udostępniane i nie wyczerpane
-   Zanieczyszczenia nie mogą przekraczać zdolności środowiska do samoczyszczenia
-   Należy zapobiegać szkodliwym zanieczyszczeniom oceanicznym
-   Konieczny jest rozwój w celu poprawy środowiska
-   Kraje rozwijające się potrzebują zatem pomocy
-   Kraje rozwijające się potrzebują rozsądnych cen za eksport w celu zarządzania środowiskiem
-   Polityka ochrony środowiska nie może hamować rozwoju
-   Kraje rozwijające się potrzebują pieniędzy, aby opracować zabezpieczenia środowiskowe
-   Potrzebne jest zintegrowane planowanie rozwoju
-   Racjonalne planowanie powinno rozwiązać konflikty między środowiskiem a rozwojem
-   Osady ludzkie należy zaplanować w celu wyeliminowania problemów środowiskowych
-   Rządy powinny zaplanować własne odpowiednie polityki ludnościowe
-   Instytucje krajowe muszą planować rozwój zasobów naturalnych państw
-   Nauka i technologia muszą być wykorzystywane do poprawy stanu środowiska
-   Edukacja ekologiczna jest niezbędna
-   Należy promować badania środowiska, szczególnie w krajach rozwijających się
-   Państwa mogą wykorzystywać swoje zasoby, jak chcą, ale nie mogą zagrażać innym
-   Odszkodowanie wynika z zagrożonych stanów
-   Każdy naród musi ustanowić własne standardy
-   Konieczna jest współpraca w kwestiach międzynarodowych
-   Organizacje międzynarodowe powinny przyczynić się do poprawy środowiska
-   Broń masowego rażenia musi zostać wyeliminowana


Jednym z najważniejszych problemów, które pojawiły się podczas konferencji, jest uznanie zmniejszenia ubóstwa w celu ochrony środowiska. Premier Indii Indira Gandhi w swoim przemówieniu na konferencji przedstawiła związek między zarządzaniem ekologicznym a zmniejszaniem ubóstwa.


Niektórzy twierdzą, że ta konferencja, a co ważniejsze, poprzedzające ją konferencje naukowe, miały realny wpływ na politykę środowiskową Wspólnoty Europejskiej (która później stała się Unią Europejską). Na przykład w 1973 r. UE utworzyła Dyrekcję Ochrony Środowiska i Ochrony Konsumentów i opracowała pierwszy program działań w zakresie środowiska. Tak zwiększone zainteresowanie i współpraca badawcza prawdopodobnie utorowały drogę do dalszego zrozumienia globalnego ocieplenia, co doprowadziło do takich porozumień, jak protokół z Kioto i porozumienia paryskiego, i stanowiło fundament nowoczesnej ekologii.

 

619

 

620

 

621

 

Rok Ochrony Przyrody 1995

 

819

 

810

 

Losy Hioba pokazują, że przyjmowane z pokorą cierpienie może służyć pięknym rzeczom. Okazuje się, że ktoś, kto ma czyste sumienie i wie, że nie popełnił żadnego grzechu, nie musi się niczego obawiać, a jedynie czekać na odmianę losu. Postawa, jaką przyjął Hiob, jest godna naśladowania.

 

Właśnie o takiej postawie mówi plakieta, której głównym tematem jest następna cnota kardynalna „Męstwo – Fortaleza”


"i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" Księga Hioba, 1;21


Materiał –  tombak patynowany
Technika – odlew ciśnieniowy
Wymiary – 75x88 mm  
Waga 270 gr
Grubość – 7 mm
Autor - E.VAZ
Plakietę wydano w 1982 r w Portugalii  w GRAVARTE
Numerowane 154/1000, sygnowane

 

622

 

623

 

Hiob miał duży majątek, siedmiu synów i trzy córki. Żył dobrze i cnotliwie, był bogobojny. Pewnego razu szatan zarzucił Panu Bogu, że Hiob jest mu wierny tylko dlatego, że ma tak wiele dobrodziejstw. Pan Bóg założył się z nim więc, że Hiob będzie wierny mimo wszystko.


Wkrótce Hiob stracił swój majątek, pokłonił się jednak Panu Bogu i stwierdził, że skoro Stwórca mu wszystko dał, to mógł to również zabrać.


Następnie Hiob traci swoje dzieci. Szatan jest przekonany, że tym razem nie będzie już ufał Panu Bogu, jednak ten pozostaje wierny.


Szatan zasugerował więc, że Hiob odwróci się od Pana Boga, gdy zostanie dotknięty chorobą. Ciało Hioba pokryte zostało trądem. Żona dziwiła się, że mężczyzna nadal ufa Panu Bogu, mimo iż Ten go tak boleśnie doświadcza. Zjawiają się też przyjaciele, którzy twierdzą, że Hiob musiał coś zawinić, że jest skazany na takie cierpienie. Hiob jednak nadal był wierny i ufał Panu Bogu.


Wtedy też zjawił się Pan Bóg, który pochwalił swego sługę, zwracając mu przy tym zdrowie, dzieci i mnożąc jego majątek.


Szatan jest aktywny w dzisiejszych czasach z bardzo dużym zaangażowaniem. On jest, ale mało już jest ludzi, którzy wierzą w jego istnienie. W dzisiejszych czasach celem szatana jest Msza Święta i realna obecność Pana Jezusa w konsekrowanej Hostii. Dlaczego nalegamy na przyjmowanie Komunii na stojąco i na rękę?


Jan Paweł II już po swojej śmierci mówi do siostry Zofii Grochowskiej założycielki Legionu Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego.


07.06.2005. „Ja. Jan Paweł II nigdy nie wydałem dekretu, żeby Komunia św. była przyjmowana na rękę i na stojąco. O ile nie było dekretu trzeba było utrzymać Tradycję Kościoła jaka była. Moi kapłani, było nieposłuszeństwo wobec Ojca św., posłuszni byliście biskupom. Dlaczego nie opieraliście się na dekrecie moim? Ja. Jan Paweł II bardzo cierpiałem z tego powodu, żal mi was ale sami wybraliście te drogę a wasze czyny składaliście na moje zbolałe serce. Wziąłem to na siebie aby ocalić Kościół Chrystusowy. Niech was Bóg błogosławi i da wam światło rozpoznania waszej drogi kapłańskiej”.


Ręce człowieka w dzisiejszym czasie pandemii są bardzo mocno narażone na „złapanie” wirusa. Idąc do kościoła mamy kilka elementów, które mogą zarażać: poręcz, klamka, ławka, blat, pieniądze. Jeżeli siebie zarazimy to automatycznie jesteśmy nosicielami. Taką chyba najbardziej właściwą metodą byłaby komunia duchowa, która polega na łączeniu się z Panem Jezusem myślą i sercem. Wielkie zadanie przed kapłanami, a mianowicie przygotować wiernych do takiej postawy. Ma ona taki sam skutek jak przyjęcie komunii bezpośredniej.

 

Moment ustanowienia Eucharystii jest przedstawiony nie poprzez ilustrację ewangelicznego fragmentu, ale poprzez uprzywilejowanie szczególnym rodzajem stanu świadomości osiąganego za pomocą technologii medialnych. Sutuacja przedstawia Pana Jezusa w akcie rozdawania komunii apostołom, klęczącego wokół niego i przy ołtarzu, na którym po lewej stronie umieszczono wino i kielich (nawiązujący do Eucharystii), a po prawej ampułkę wody i solniczki (nawiązujące do chrztu); na tej samej trasie można zobaczyć na ziemi dzban i miskę, nawiązujące do obmywania nóg.


Eucharystia: jaki niesamowity dar od Pana Boga. Bóg Ojciec i Jego Syn Jezus Chrystus kochają nas tak bardzo, że Pan Jezus pozostaje z nami na zawsze. Wszyscy wiemy, co się dzieje, gdy kapłan odmawia słowa konsekracji podczas Modlitwy eucharystycznej: chleb i wino naprawdę przemieniają się w Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Chrystusa. Najświętsza Ofiara Mszy Świętej uobecnia Jego doskonałą ofiarę Ojcu. Jak wiemy, uobecnia także samego Pana Chrystusa.


Kościół nazywa przemianę zachodzącą podczas konsekracji „przeistoczeniem”. Oznacza to, że podczas gdy wygląd i cechy chleba i wina pozostają – tak zwane wypadki – rzeczywistość nie jest już taka sama. Chleb wygląda i smakuje jak chleb, ale nim nie jest; stało się drogocennym ciałem naszego Pana. Tak samo z winem: wygląda i smakuje jak wino, ale nim nie jest; jest to Najdroższa Krew Pana.


Papież emeryt Benedykt XVI pisze: „W Eucharystii Syn Boży wychodzi nam naprzeciw i pragnie stać się jednym z nami… Przyjęcie Eucharystii oznacza adorację Tego, którego otrzymujemy. Tylko w ten sposób stajemy się z Nim jedno i otrzymujemy niejako przedsmak piękna niebiańskiej liturgii”.


Nasza adoracja Pana Chrystusa w Eucharystii pogłębia naszą dyspozycję, by móc otrzymać łaskę, którą Pan Jezus wylewa na nas przez przyjęcie Komunii Świętej, z których największą jest intymne zjednoczenie z Nim.


Ilekroć patrzymy na Najświętszą Hostię i Drogocenny Kielich, które są podnoszone przez kapłana po konsekracji, lub gdy znajdujemy się w obecności Najświętszego Sakramentu w tabernakulum lub w monstrancji, adorujmy Go! Uczyńmy słowa św. Tomasza z Akwinu:


„Bóg tutaj w ukryciu, którego uwielbiam
Zamaskowany przez te nagie cienie, kształt i nic więcej,
Zobacz, Panie, na Twą służbę nisko leży tu serce
Zagubieni, wszyscy zagubieni w zdumieniu Bogiem, którym jesteś”.

 

851


Szatanowi bardzo zależy na tym, aby ludzie przestali w ogóle wierzyć w rzeczywistą obecność i ostateczne przyjście Zbawiciela.


Łk, 21, 8-11 tak mówi:
„Początek boleści
8; Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! 9; I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec». 10; Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. 11; Wystąpią silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”.


Ktoś kiedyś powiedział: „Koniec świata nie jest tragedią. Tragedią jest odrzucenie życia w Niebie przez odrzucenie Miłości jako swojego sposobu istnienia. To byłoby bardzo złe dla nas, gdybyśmy poznali datę końca świata. Dlatego jej nie poznamy”.


Określenie „koniec świata" w powszechnym rozumieniu wywołuje oczekiwanie przerażających wydarzeń, kataklizmów, zniszczenia tego wszystkiego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Groza wojen, możliwości zniszczenia świata przez broń jądrową czy katastrofy ekologiczne albo astronomiczne.