Menu

Gościmy

Odwiedza nas 18 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

W życiu przychodzą takie chwile, gdzie człowiek zastanawia się nad sensem istnienia, po co, dlaczego? Pytania, na które często szukamy odpowiedzi, gdzie prawie jej nie znajdujemy, gdyż wykracza to już poza nasz obszar myślenia. Żyjemy tu i teraz, bez zastanowienia się co dalej. Też dobry sposób przeżycia, jeżeli jest zgodny ze swoim sumieniem. Jednak ci wszyscy błogosławieni, kanonizowani, żyli przyszłością, dbając o ciągłą poprawę swojego życia, pomimo, że przez większą część swojej egzystencji może mieli różne zawirowania. I pytanie skąd się to bierze?

 

Będąc w wigilię odpustu w  moim rodzinnym mieście usłyszałem homilię ks. bpa Józefa Wróbla na temat objawień Maryjnych i to może właśnie w dużej mierze przyczyniło się do napisania tego artykułu. Bardzo podbudowało mnie to kazanie. Dla większej wyrazistości szeroko pojętego obrazu objawień posłużę się jak zwykle w moich artykułach stron internetowych filatelistyką. Nie kopiuję, nie ściągam z internetu, lecz pokazuję to co posiadam. Tematy są ciągle uzupełniane, gdyż właśnie we wszystkich moich artykułach tematów nie da się wyczerpać.

 

Powód napisania tego artykułu ma również inne podłoże. Są to ważne rocznice w życiu może nie każdego człowieka, ale jeżeli 90 % społeczeństwa naszego kraju deklaruje, że jest katolikiem, to te rocznice muszą być jak najbardziej uroczyście obchodzone. A są to: 50 rocznica objawień w Gietrzwałdzie, 100 rocznica objawień w Fatimie, 300 setna rocznica koronacji Matki Bożej Częstochowskiej.

 

1

 

2

 

26 sierpnia 2017 roku do obiegu wszedł znaczek pocztowy o wartości 2,60 zł, na którym przedstawiono wizerunek Czarnej Madonny z koronami podarowanymi przez Sanktuarium Matki Bożej w Crotone we Włoszech. Diademy to replika koron ofiarowanych 300 lat temu przez Ojca Świętego Klemensa XI podczas pierwszej koronacji częstochowskiego Wizerunku.

 

3

 

Myślę, że uzupełnieniem obrazu Najświętszej Mateńki z Jasnej Góry jest obraz Matki Bożej Gidelskiej. Krążą wśród wiernych opinie, że Matka Najświętsza z Jasnej Góry jest głównie lekarką dusz (nawrócenia), a z Gidel – lekarką ciał. Zachowało się bardzo wiele świadectw, pisanych i malowanych na tabliczkach wotywnych wieszanych wokół ołtarza, mówiących o dokonanych dzięki Jej wstawiennictwu cudownych uzdrowieniach.

 

Gidle – to miejscowość leżąca między Częstochową a Radomskiem. Nad dachami domostw górują sylwetki trzech kościołów. Najstarszy z nich – zabytkowy modrzewiowy, niegdyś parafialny, pochodzi z XV wieku, a przebudowano go w XVII. Drugi, murowany, stojący na uboczu, jest pozostałością po pustelni kartuzów, pochodzi z roku 1754 i pełni obecnie funkcję kościoła parafialnego. Wreszcie trzeci, najbardziej okazały – to kościół dominikanów, a zarazem znane powszechnie sanktuarium, do którego od kilku wieków podążają liczni pielgrzymi.


Dzieje tego sanktuarium są ściśle związane z historią maleńkiej, bo zaledwie dziewięciocentymetrowej figurki Matki Bożej z Dzieciątkiem, w sposób niezwykły znalezionej w 1516 roku na polu, należącym do włości rodziny Gidzielskich.


Najstarsza tradycja głosi, że wiosną tego roku, tuż przed pierwszą niedzielą maja, gidelski rolnik Jan Czeczek orał swoje pole w miejscu, gdzie dziś wznosi się klasztorny kościół. Naraz, ku jego zdziwieniu, woły ustały w orce, a nawet padły na kolana. Nic nie pomogły przynaglania ani razy. Wreszcie i mężczyzna zauważył niezwykłą jasność bijącą z ziemi, a wśród tej jasności „obrazek mały głazowy Najświętszej Panny, wielkości na dłoń, na kamieniu wielkim, który był wydrążony na kształt kielicha”.


 

Wieśniak nie potrafił zrozumieć cudownych znaków i potraktował swoje znalezisko jako skarb materialny. Ukrył figurkę w chałupie, na dnie skrzyni z odzieżą. Trzeba było nieszczęścia, aby on i jego rodzina utracili wzrok. Wówczas pobożna kobieta, która pomagała nieszczęśliwym, zainteresowała się cudowną wonią i światłością bijącą ze skrzyni. Opowiedziała o wszystkim gidelskiemu proboszczowi i odtąd rozpoczął się czas publicznej czci oddawanej Maryi w tym wizerunku. Posążek obmyto z prochu ziemi i przeniesiono do kościoła parafialnego. Wodą, która pozostała po obmyciu, Czeczkowie przetarli swe oczy i natychmiast odzyskali wzrok. Na pamiątkę tego wydarzenia zachował się do dziś zwyczaj „Kąpiółki”, to znaczy ceremonialnego obmywania raz w roku figurki w winie. W pełnym ufności i pobożnym przeświadczeniu pątnicy używają wina z tej „Kąpiółki” na znak swojej wiary w moc Tej, którą nazywają Uzdrowieniem chorych.


Dalsze cudowne znaki sprawiły, że figurkę przeniesiono z kościoła na miejsce jej odnalezienia i umieszczono w kapliczce w formie drewnianego słupa, którą dziś jeszcze można oglądać przy ołtarzu w kaplicy Matki Bożej. Z czasem wzniesiono większą drewnianą kapliczkę. W roku 1615 właścicielka Gidel, Anna z Rosocic Dąbrowska, sprowadziła tu dominikanów, którzy zgodnie z nazwą swego zakonu – Zakon Kaznodziejski – mieli głosić sławę Maryi, strzec miejsca Jej cudownego wizerunku i szerzyć modlitwę różańcową. To właśnie święty Dominik, założyciel tego zakonu, jest twórcą modlitwy różańcowej.

 

4

 

Żeby mieć pełny pogląd trzeba wspomnieć o trzech wielkich objawieniach, jako w wyrazie Jej zaangażowania, bo w nich zawarta jest troska i przesłanie nieprzemijające, bo to że się objawiła to nie dla wąskiego grona i określonych odbiorców, czy określonego czasu ale w tych objawieniach jest wciąż zawarta troska o nasze czasy.

 

1. Pierwsze z tych trzech wielkich objawień miało miejsce 19 września 1846 roku w La Salette. Dwójka dzieci pasa krowy, widzą wielką jasność, z tej jasności wyłania się  postać niewiasty siedzącej  z twarzą w dłoniach, płacząca. Pytają kim jest, odpowiedziała, że Matką Pana Jezusa przyszła by dzieciom powiedzieć a przez nich światu jak bardzo Pan Bóg jest obrażany przez człowieka, obrażany przez to  że nie zachowuje przykazań, zaniedbania życia religijnego, obrażany przez to, że nie świętuje niedzieli, obrażany przez przekleństwa  i nierzadko mieszanie tych przekleństw z imieniem Bożym.  Ostrzega świat przed karą Bożą, ale nie byłaby Matką, gdyby się nie starała i nie zapewniała o swojej opiece i zapewnia również, że jeżeli świat się nawróci to doświadczy Bożego błogosławieństwa i ciepła miłości, jej Matki.


Rzeźby autorstwa Barémme d’Angersa w La Salette  przedstawiające trzy fazy objawienia z 1846 roku (tzw. Tryptyk Saletyński).
Faza 1 – Matka Boża płacząca i nad grzechami ludzkości ubolewająca;
Faza 2 – Matka Boża z pastuszkami rozmawiająca;
Faza 3 – Matka Boża do Nieba się wznosząca;

 

5

 

6

 

7

 

2. Drugie wielkie objawienie ma początek od 11 lutego1858 roku. W Lourdes NMP objawia się 14 letniej Bernadecie. Na początku Matka Boża przedstawia swój szczególny tytuł ale i szczególny dar, który otrzymała od Pana Boga. Ona sama siebie nazywa jestem Niepokalanym Poczęciem. Co ciekawe, ten tytuł w postaci dogmatu wiary kościół ogłosił zaledwie cztery lata wcześniej w 1854 przez papieża Piusa IX. Również prosta mała, niewykształcona Bernadetta nie rozumie co ten tytuł oznacza ale jednak zapamiętywuje i przekazuje światu, jako afirmację, że to orzeczenie kościoła, ten tytuł jest dla Niej wielkim wyróżnieniem, przywilejem ale nade wszystko jest prawdziwy, co oznacza, że chce być Ona z woli Bożej wielbiona, począwszy od tego tytułu że jest poczęta bez grzechu i grzech nie zagościł w jej sercu, życiu, nawet ten grzech pierworodny. A później w dalszych objawieniach wciąż na różne sposoby pojawia, powraca się ten motyw, już wspomniany w objawieniach w La Salette, gdzie Matka Boża użala się nad losem człowieka i postawą człowieka wobec Pana Boga, nad grzechem którym żyje, nad grzechem którym obraża Pana Boga i wzywa człowieka i świat do pokuty. Trzy razy powtarza w jednym wezwaniu „Pokuty, pokuty, pokuty”. I jednocześnie podkreśla Matka Boża, że nawet małe gesty czynione przez człowieka zadośćuczynienia za grzechy i wynagrodzenia, akty miłości do Pana Boga mają w oczach Bożych wielkie znaczenie i wspaniałą skuteczność, bo nie tylko są aktami mile widzianymi przez Pana Boga ale niosą wspaniały owoc, mianowicie przyczyniają się do nawrócenia grzeszników, a o modlitwę w tej intencji Matka Boża prosi Bernadettę, świat, nas.

 

8

 

9

 

Jedenasty luty jest dniem święta diecezjalnego w Tarbes. Do tej właśnie diecezji należy Lourdes, gdzie w 1858 roku weselono się tego dnia podwójnie, był to bowiem tłusty czwartek. Ale niewesoło było w rodzinie Soubirous, zajmującego dwie skromne izby w nędznym domku. Już od dłuższego czasu zaglądała tam bieda, a tego dnia zabrakło nawet opału do ugotowania obiadu.


Soubirous był z zawodu młynarzem, lecz nie posiadał własnego młyna i pracował jako najemnik na dniówkę. W odzyskaniu chęci do życia dopomagała zawsze Franciszkowi żona, Ludwika, pobożna katoliczka i dzielna kobieta. Mieli czworo dzieci: dwie dziewczynki i dwóch znacznie młodszych chłopców.


Rodzice Bernadetty i ich mieszkanie.

 

10

 

11

 

- Idź, Marysiu, nazbieraj gałęzi


- I ja z nią pójdę, mamo. Sprzeciwiła się mama Ludwika by Bernadetta poszła z Marysią, stwierdziwszy, ze dziś chłodno i mogłaby się przeziębić


Właśnie nadeszła piętnastoletnia Jasia Abadie, córka sąsiadów i wszystkie zaczęły prosić i nalegać, by pozwolono im iść w trójkę. W końcu mama ustąpiła.


Zarząd miasta pozwalał ubogiej ludności zbierać gałęzie do należących do gminy podmiejskich gruntach, okalających Massabielską skałę, u której podnóża rosły kępy drzew.


Bernadetta siadła na ziemi i zaczęła rozsznurowywać trzewiki, by przejść na druga stronę kanału. Usłyszała jakiś szum, jakby silnego wiatru, którego jednak nie czuła. Szum się powtórzył, więc zdziwiona znów podniosła głowę i okrzyk uwiązł jej w gardle. Zdumiona, olśniona, osunęła się na kolana i nieruchomo patrzyła w skałę po drugiej stronie kanału. Ujrzała niezwykle, niepojęte zjawisko.


Ponad grotą, przed którą Jasia i Marysia zbierały gałęzie , w owalnym obramowaniu skalistego otworu, stała postać kobieca nadzwyczaj piękna, cała otoczona aureolą jakiegoś niezwykłego światła. Wszystko to mogło trwać zaledwie kilkanaście minut. Nie dłużej bowiem towarzyszki Bernadetty widziały ją na klęczkach. Teraz po głębokim przeżyciu, jakiego doznał, uspokoiła się już zupełnie, skończyła zdejmować buciki i połączyła się z Janką i Marysią na drugim brzegu.


- Jak to, toście nic nie widziały?


- Nie. A cóżeśmy miały widzieć?


Osiemnaście razy miała dziewczynka spotkań z Matką Boską. Zaczęły się one 11 lutego 1858 roku a zakończyły 16 lipca 1858 roku. Każde z nich zawierało istotne przesłanie. Już przy drugim wydarzeniu przed grotą towarzyszyli Bernadetcie wierni z miejscowej parafii, którzy po mszy świętej postanowili za nią udać się do tego niezwykłego miejsca.

 

12

 

13

 

14

 

15

 

16

 

17

 

18

 

19

 

20

 

Mało znanym jest niesamowity fakt, że ciało Bernadety od śmierci aż do dnia dzisiejszego zachowuje zadziwiającą świeżość i piękno. Wbrew wszelkim prawom natury, w ogóle nie ulega procesowi rozkładu zarówno zewnętrznego jak i wewnętrznego. Pielgrzymi, przybywający do kaplicy konwentu Saint-Gildard, widzą nienaruszone ciało św. Bernadety Soubirous ubrane w strój zakonny. Sprawia wrażenie, że śpi. Wydaje się, że śmierć ją przemieniła, głowa jest lekko przechylona na lewą stronę, dookoła złożonych rąk owinięty jest różaniec.

 

21