Betanii, gdzie przebywał czas jakiś w ukryciu, udał się Jezus na miejsce chrztu w okolicy Ono. Osobni dozorcy strzegli tego miejsca i urządzenia do chrztu. Wkrótce zebrali się koło Jezusa uczniowie, a tłumy ludu napływały zewsząd. Pewnego razu nauczał Jezus; słuchacze stali w koło, lub siedzieli na drewnianych siedzeniach, wtem nadjechał na wielbłądzie jakiś cudzoziemiec w towarzystwie sześciu ludzi jadących na mułach i zatrzymał się w pewnym oddaleniu od miejsca nauczania, gdzie stały namioty. Był to poseł chorego króla Abgara, wiozący od niego Jezusowi podarunki i list, w którym Abgar prosił Jezusa, aby przybył do Edessy i uleczył go. Abgar chorował na owrzodzenie, które dotknęło jego nogi, tak, że kulał. Podróżni opowiadali mu o cudach Jezusa, o świadectwie Jana, o rozgoryczeniu żydów przeciw Jezusowi podczas ostatnich świąt Wielkanocnych, i to wzbudziło w nim pragnienie, aby Jezus go uzdrowił.

 

Młody człowiek, który przyniósł Jezusowi list od Abgara, umiał malować i miał polecenie przywieźć przynajmniej wizerunek Jezusa, w razie, gdyby Jezus nie chciał przyjść. Widziałam, jak ów człowiek daremnie usiłował do Jezusa się dostać; próbował to z tej, to z owej strony przedrzeć się przez tłumy ludzi, aby przysłuchać się nauce i zarazem odmalować wizerunek Jezusa. Dopiero Jezus rzekł do jednego z uczniów, aby zrobił miejsce temu człowiekowi, który chodzi dokoła i nie może znaleźć przejścia, i zaprowadził go na stojące w pobliżu siedzenie. Uczeń usadowił nie tylko posła, ale i towarzyszy jego w pobliżu Jezusa, tak że mogli Go dobrze widzieć i słyszeć; mieli oni ze sobą dary, składające się z drogich materii, złotych blaszek i pięknych jagniąt.

 

Posłaniec, zadowolony, że ujrzał wreszcie Jezusa, rozłożył zaraz na kolanach przyrządy malarskie, spoglądał z podziwem i z uwagą na Jezusa i rozpoczął pracę. Miał przed sobą białą tabliczkę, jakoby z bukszpanu. Najpierw odznaczył na tabliczce rylcem zarys głowy i brody Jezusa, bez szyi. Następnie zdawało się, jakby posmarował tabliczkę woskiem i wyciskał w niej formy. Potem znowu rozmaicie kreślił rylcem, niby cętkując na tabliczce, potem znowu zacierał, i tak pracował długo, nie mogąc dojść do ładu. Ile razy spojrzał na Jezusa, zdawało się, że zdumienie go ogarnia, i że znowu musi zaczynać robotę na nowo. Łukasz malował w inny sposób i używał do malowania pędzla. Obraz tego męża wydawał mi się częściowo wypukły, tak iż go można było za dotknięciem odczuć.

 

1

 

Jezus nauczał jeszcze dłuższy czas, a potem kazał przez jednego z uczniów owemu mężowi zbliżyć się i spełnić swe posłannictwo. Poseł, wstawszy z siedzenia, zbliżył się ku Jezusowi, a za nim szli słudzy, niosący podarunki i jagnięta. Miał on na sobie krótkie suknie bez płaszcza, podobne do ubioru jednego z Trzech Króli. Na lewym ramieniu miał zawieszony na rzemieniu dopiero co zrobiony obraz w kształcie serca, jakby tarczę, a w prawej ręce miał list króla. Zbliżywszy się, upadł na kolana i oddał Jezusowi głęboki pokłon, co uczynili podobnie i słudzy, a następnie rzekł: „Niewolnikiem Twoim jest sługa Abgara, króla Edessy, który będąc chorym, posyła Ci ten list i prosi o przyjęcie tych darów." Gdy to mówił, przybliżyli się niewolnicy z darami. Jezus odrzekł, że podoba Mu się życzliwość jego pana i rozkazał uczniom odebrać podarki, a następnie rozdzielić je najuboższym spomiędzy obecnych. Następnie otworzył list i przeczytał go. Przypominam sobie, że między innymi było tam napisane: „Wiem, że możesz nawet umarłych wskrzeszać, przybądź więc do mnie i ulecz mnie." List wyglądał tak, jak gdyby zapisana strona była z czegoś sztywniejszego, obłożonego wkoło czymś podobnym do płótna, skóry, lub jedwabiu. Widziałam, iż z boku wisiała nitka.

 

Przeczytawszy list, obrócił go Jezus na drugą stronę i pisał na niej grubym, rylcem, jaki wyciągnął ze swej sukni - wysunąwszy coś z niego - kilka wyrazów dość wielkimi literami i list na powrót zawinął. Następnie kazał sobie dać wody, umył twarz i przycisnął miękką okładkę listu do twarzy, a potem oddał ją posłowi, który przyłożył ją do obrazu. Gdy ją odjął, ujrzał, że obraz stał się teraz wiernym wizerunkiem Jezusa. Malarz, pełen radości, ukazał obraz, zawieszony na rzemykach, wszystkim obecnym, a upadłszy do nóg Jezusowi, wybierał się następnie zaraz w drogę z powrotem. Niektórzy ze sług jednak pozostali i poszli za Jezusem, który po tej nauce udał się przez Jordan na drugie miejsce chrztu Jana, które tenże opuścił. Tu dali się oni ochrzcić.

 

Widziałam, iż poseł króla Abgara, wracając do domu, nocował niedaleko jakiegoś miasta, obok długich, kamiennych budowli, jakby cegielni. Na drugi dzień raniutko przybyło tam kilku robotników, mówiąc, że widzieli z daleka jakieś jasne światło, jak gdyby pożar, i że musiało się z obrazem stać coś nadzwyczajnego. Wkrótce powstało liczne zbiegowisko. Malarz pokazał im obraz i wtedy ujrzał, że i na tkaninie, której dotknął się Jezus, odbity był wizerunek Jezusa. Abgar wyszedł ogrodami naprzeciw swemu posłańcowi. Ujrzawszy wizerunek i przeczytawszy list Jezusa, wzruszył się nadzwyczajnie. Od tego czasu zmienił swój żywot i oddalił wielką liczbę kobiet, z którymi dotąd miał grzeszne stosunki.

 

21

 

Widziałam niegdyś, jak po śmierci syna tego króla, gdy zły następca zasiadł na tronie, obraz ten, który był wystawiony na publiczny widok, przez jednego pobożnego biskupa został zamurowany cegłami wraz z płonącą lampą. Po długim czasie odkryto go znowu, gdyż obraz ów odbił się z czasem na zasłaniającym go kamieniu.

 

Wszyscy mamy rozmaite potrzeby: fizyczne, finansowe, emocjonalne, duchowe. Pan Jezus pomoże nam zaspokoić każdą z nich, jeśli będziemy do Niego wołać. Wołanie z głębi swojej słabości i niewystarczalności jest dla nas trudniejsze, gdyż oprócz wiary, wymaga również pokory. Świat często wyśmiewa prostą wiarę w Pana Boga, ale Pan Bóg nie czyni tego nigdy. Bądźmy pokorni, ale i śmiali. Ufajmy, że to, co dla nas niemożliwe, jest możliwe dla Niego.