Gościmy

Odwiedza nas 22 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

Opuściwszy z pięciu uczniami gospodę koło Sychar i pozostawiwszy Tebez na prawo, Samarię zaś na lewo, udał się Jezus do miasta Ginnea albo Ginnim, położonego stąd o sześć godzin drogi w dolinie na granicy Samarii i Galilei. Szli z podpasanymi sukniami, a przybywszy późno wieczór do Ginnei, udali się zaraz do synagogi, gdyż szabat już się zaczął. Inni uczniowie, którzy naprzód wyruszyli w drogę, byli tam także obecni. Z synagogi poszli wszyscy razem do wyżej położonej posiadłości Łazarza, w pobliżu której leżało małe miasto Tirza, gdzie Jezus już raz gościł i gdzie zatrzymali się także Maryja i Józef w swej podróży do Betlejem. Zarządca posiadłości, człowiek prosty, cieszył się licznym potomstwem. Posiadłość oddalona była od Ginnei mniej więcej o trzy kwadranse drogi. Tu przenocował Jezus z uczniami. Święte niewiasty zaś po odejściu z Sychar nocowały w Tebez. Na dzień przed szabatem święcono w Ginnei uroczystość na pamiątkę buntu Izraelitów na pustyni. W sam szabat nauczał Jezus w synagodze. Czytano o pochodzie przez pustynię, o rozdziale kraju Kanaan, a prócz tego księgi Jeremiasza. Jezus, tłumacząc to, odnosił wszystko do zbliżania się królestwa Bożego. Mówił o niechęci Izraelitów na pustyni, o tym, że mogli o wiele krótszą drogą dojść do ziemi obiecanej, gdyby byli zachowywali przykazania, dane im na górze Synaj; dla ich grzechów jednak opóźniał Bóg zawsze ich pochód, a nawet sprawił, że wszyscy szemrzący, pomarli na pustyni. Tak i oni kroczą teraz po pustyni, na której zginą śmiercią wszyscy szemrzący przeciw Królestwu Bożemu; królestwo to zbliża się, a wraz z nim kończy się miłosierdzie Boże. Życie ich jest błądzeniem po pustyni; niech więc teraz wybierają najkrótszą drogę do obiecanego Królestwa Bożego, którą On im wskazuje. Uczył Jezus także o tym, jak Izraelici, niezadowoleni sędziowskim urzędem Samuela, domagali się koniecznie króla i jako otrzymali Saula. Teraz, gdy spełniło się już proroctwo, że dla ich bezbożności odjęte będzie berło od Judy, znowu żądają króla i odbudowania królestwa; Bóg ześle im króla, i to króla z ich rodu, podobnie jak właściciel winnicy posłał swego syna, gdy niewierni najemnicy pozabijali jego sługi. I oni też odepchną i zabiją swego króla. Z psalmów nauczał Jezus o kamieniu węgielnym, który budujący odrzucili, a zastosowywał to znowu do syna właściciela winnicy. Następnie nauczał o karze, mającej spaść na Jerozolimę; świątynia — mówił — nie ostoi się, a miasto będzie nie do poznania. Była także mowa o Eliaszu i Elizeuszu.

 


Nauce przysłuchiwało się dwunastu zatwardziałych faryzeuszów i ci rozprawiali potem z Jezusem. Pokazawszy Mu pismo, zapytali, co to ma oznaczać, że Jonasz przez trzy dni przebywał we wnętrznościach wieloryba? Jezus odrzekł na to: „Tak król wasz, Mesjasz, spocznie przez trzy dni w grobie, zstąpi do otchłani na łono Abrahama, a potem zmartwychwstanie”. Faryzeusze wyśmiali to tłumaczenie. Przystąpiło potem doń trzech Faryzeuszów i kusząc Go, rzekli: „Czcigodny nauczycielu, mówisz wciąż o najbliższej drodze, wskaż nam więc ją!". Jezus odrzekł: „Czy znacie dziesięć przykazań, danych na górze Synaj?" Rzekli: „Tak”. — Rzekł więc Jezus: „Zachowujcie pierwsze z nich, miłując Boga i bliźniego jak siebie samych i nie nakładając poddanym zbytnich ciężarów, których sami nie nosicie. To jest owa droga!"  Na to odezwali się: „To, co nam mówisz, wiedzieliśmy już sami", Lecz Jezus rzekł: „Żeście wiedzieli, a nie postępowaliście tak, to wasza wina, i za to też karę poniesiecie". 

 

25

 

Dalej wyrzucał im Jezus, że obciążają ogromnie ludzi, a sami nie wypełniają przepisów Zakonu, co szczególnie w tym mieście się zdarzało. Mówił też o ubiorze dla kapłanów, jaki Bóg przepisał Mojżeszowi, i co ten ubiór oznacza, podczas gdy oni nie czynią tego, do czego ubiór obowiązuje, zasadzając istotę obrzędów na zewnętrznych formalnościach i wypaczeniach. Wszyscy rozgoryczeni byli przeciw Jezusowi, nie mogli Mu jednak nic zrobić. Niektórzy mówili między sobą: „To więc jest prorok z Nazaretu! Tak! syn cieśli!" Prawie wszyscy faryzeusze opuścili synagogę, zanim jeszcze Jezus skończył naukę; jeden tylko pozostał do końca, a potem zaprosił Jezusa z uczniami na ucztę. Był on wprawdzie lepszym od innych, lecz także podstępnym człowiekiem.

 

Jeszcze przedtem przyniesiono przed synagogę chorych; faryzeusze prosili Jezusa, aby ich uzdrowił, a dał im przez to znak. Jezus jednak nic uzdrowił chorych, mówiąc, że skoro nie chcą w Niego wierzyć, to i On też nie chce na zawołanie okazywać im znaku. Faryzeuszom jednak nie o to chodziło, lecz chcieli skusić Go do uzdrawiania w szabat, a potem o to Go oskarżyć.