Gościmy

Odwiedza nas 45 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

Idąc z Kafarnaum do Betanii, przechodził Jezus z Łazarzem i pięciu uczniami z Jerozolimy przez okolicę Betulii. Do samego miasta Betulii, położonego wyżej, nie wstępowali; droga, którą szli, okrążała miasto, prowadząc do Izrael. Przed Izrael posiadał Łazarz rodzaj gospody z ogrodem, gdzie zatrzymywali się podróżni. Tam poszli uczniowie naprzód i zamówili przekąskę. Gospodą tą zarządzał powiernik Łazarza. Przybywszy tu raniutko, umyli nogi, oczyścili suknie, a posiliwszy się nieco, odpoczęli po trudach. Wyszedłszy z Izrael, przeprawili się przez jakąś rzekę, minęli Scytopolis i Salem, leżące na lewo, i przeszedłszy przez szczyt górski, przybyli nad Jordan. Następnie przeprawili się przez Jordan poniżej Samarii ku południowi. Ponieważ tymczasem noc zapadła, zatrzymali się na spoczynek na nadbrzeżnej wyżynie nad Jordanem, gdzie mieszkali zaufani im pasterze. Przed świtem wyruszyli w dalszą drogę, prowadzącą przez pustkowie Jerychońskie, między miastami Hay i Gilgal. Jezus i Łazarz szli razem, uczniowie zaś poszli naprzód innymi drogami. Przez cały dzień podróżował Jezus z Łazarzem odludnymi pustymi drożynami, nie wstępując do żadnych miejscowości, ani nawet do gospód, których posiadał Łazarz kilka w tej części pustkowia. Na parę godzin drogi przed Betanią rozstał się Łazarz z Jezusem i poszedł naprzód, a Jezus szedł za nim sam powoli.

 

Oprócz Łazarza i pięciu uczniów z Jerozolimy zgromadziło się w Betanii około piętnastu uczniów i stronników Jezusa i siedem niewiast; z mężczyzn byli Saturnin, Nikodem, Józef z Arymatei, jego siostrzeńcy, synowie Symeona, Joanny Chusa, Weroniki i Obeda; z kobiet Weronika, Joanna Chusa, Zuzanna, Maria Marka i wdowa po Obedzie, Marta i jej służąca, roztropna staruszka, jedna z tych, które potem pilnie służyły Panu i uczniom. Wszyscy ci oczekiwali przybycia Jezusa, w ciszy i jakoby w tajemnicy, w wielkim podziemnym sklepieniu zamku Łazarza. Jezus przybył nad wieczorem i wszedł przez tylne drzwiczki do ogrodów. Łazarz wyszedł na Jego spotkanie do przysionka i tu umył Mu nogi. W przysionku znajdowała się zagłębiona sadzawka, do której dopływała woda kanałem z domu. Obecnie napuściła Marta tym kanałem trochę ciepłej i zimnej wody do cysterny; Jezus, siedząc na kraju, włożył nogi do wody, a Łazarz umył je i otarł. Następnie oczyścił Mu suknie, włożył na nogi nowe sandały, a potem podał przekąskę i napój.

 

Teraz udał się z nim Jezus wzdłuż długiej alei do domu i zszedł do podziemia, gdzie oczekiwali Go zgromadzeni. Kobiety nałożyły zaraz zasłony i klęcząc oddały Mu pokłon; mężczyźni schylali się tylko nisko. Jezus pozdrowił zebranych i pobłogosławił, i wnet zabrali się wszyscy do uczty. Niewiasty siedziały ze skrzyżowanymi nogami na poduszkach z jednej strony stołu.

 

Nikodem był nadzwyczaj wzruszony i chciwie słuchał słów Jezusa. Mężczyźni rozmawiali z goryczą o wzięciu Jana do niewoli, na co Jezus im odpowiedział: „Musiało się tak stać i wola Boża jest w tym; nie powinniście mówić o takich rzeczach, aby nie zwracać uwagi wrogów i nie wywoływać niebezpieczeństwa. Gdyby Jana nie usunięto, nie mógłbym Ja teraz tu działać. Kwiecie musi opaść, jeżeli owoc ma dojrzeć."

 

Mówiono także z niechęcią o szpiegostwie i prześladowaniu ze strony Faryzeuszów, a Jezus i w tym nakazał im spokój i umiarkowanie. Żałował nawet Faryzeuszów i opowiedział przy tym przypowieść o niesprawiedliwym włodarzu. Faryzeusze — mówił — są także niesprawiedliwymi włodarzami, ale nie mają tej roztropności co tamten, i dlatego w dniu odrzucenia nie znajdą ochrony.

 

Po uczcie przeszli do innej komnaty, oświeconej lampami. Tu obchodzono szabat, a Jezus modlił się głośno. Rozmawiał potem jeszcze z mężczyznami, a następnie wszyscy udali się na spoczynek.