Gościmy

Odwiedza nas 44 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

Chociaż Adma wydawało się bardzo blisko, musiał Jezus z uczniami jednakże iść kilka godzin w górę rzeki, aby dostać się do miejsca przeprawy; doszedłszy przeprawili się bez przewoźnika na tratwie, zbudowanej z belek, która tu umyślnie w tym celu była dla podróżnych. Około południa doszli do miasta Adma, otoczonego ze wszech stron wodą. Jezioro Merom leżało od strony wschodniej; z innych zaś stron otaczała miasto woda, łącząca się z jeziorem koło ogrodu kąpielowego, przez którą wiodło pięć mostów. Strome brzegi jeziora nisko położonego zarosłe były gęstą trzciną i krzewami; woda była mętna aż mniej więcej do połowy jeziora, w którym to miejscu przepływał przez nie Jordan. Nad jeziorem gnieździło się wiele drapieżnych zwierząt.

 

Gdy Jezus zbliżał się z uczniami do ogrodu kąpielowego, położonego przed miastem, wyszedł naprzeciw Niego orszak dostojników miejscowych, którzy tu czekali na Niego, i ci zaprowadzili Go do zamku naczelnika miasta, położonego na rozległym, równym placu; przed zamkiem było podwórze, (obszerny przedsionek), a z boku i z tyłu liczne dobudowania. Dziedziniec był wyłożony różnobarwnymi, błyszczącymi płytami. Tu umyto Jezusowi i uczniom nogi, wyczyszczono i ułożono ich płaszcze. Podano także obfitą przekąskę, złożoną z owoców i jarzyn. Ludzie w Adma mieli zwyczaj prowadzić wszystkich obcych, przybywających do miasta, na ten zamek, wypytywać ich, a tych, którzy przypadli im do gustu, ugaszczać hojnie, będąc tego zdania, że gościnność ta wynagrodzi im się kiedyś. Tych, którzy im się nie podobali, zamykali nawet czasem do więzienia. Adma wraz z dwudziestu mniej więcej okolicznymi włościami należało do krainy, będącej pod władzą Heroda. Mieszczanie tutejsi byli samarytańskimi Żydami, a skutkiem oddzielenia się od Żydów przyjęli jeszcze wiele innych dziwacznych zwyczajów. Bałwochwalstwu jednak nie hołdowali, a nawet poganie, mieszkający tu, skrycie tylko czcili swych bożków.

 

Ci sami mężowie, którzy powitali Jezusa przed miastem, zaprowadzili Go teraz do wysokiej na trzy piętra synagogi, gdzie zgromadziła się wielka liczba Żydów, a także i kobiety, stojące osobno w tyle. Proszono najpierw wśród śpiewów i modłów Boga o dobre zrozumienie ku Jego czci tego wszystkiego, co Jezus będzie mówił. Potem rozpoczął Jezus naukę. Mówił o obietnicach, dawanych po kolei przodkom, i o spełnieniu się ich. Mówiąc o łasce, tłumaczył, że ta nigdy nie ginie, lecz jeżeli ten, któremu ona skutkiem zasług przodków przede wszystkim się należała, nie zasługuje na jej przyjęcie, udziela ją Bóg temu, który co, do zasług najbliższym jest i najodpowiedniejszym do otrzymania takowej. Mówił im dalej, że przodkowie ich w tym mieście wyświadczyli raz także pzysługę przez to, że przyjęli u siebie wypędzonych cudzoziemców. Działo się to tak dawno, że prawie nikt o tym nie wie, a przecież obecnie na nich spada nagroda za to.

 

Jezus zamieszkał z uczniami w wielkiej gospodzie, położonej obok tej bramy, przez którą weszli do miasta.

 

Przed miastem w pobliżu ogrodu kąpielowego, jednak bardziej ku południowi, było miejsce nauczania. W środku wznosił się pagórek, pokryty zieloną murawą, a na nim pięknie rzeźbione kamienne siedzenie. Wkoło zaś stały w pięciu rzędach drzewa, których cień chronił słuchaczów od upału słonecznego. Miłe to miejsce nosiło nazwę: „miejsce łaski", gdyż jak mówili ludzie, spłynęła stąd raz na nich wielka łaska. Było i drugie miejsce do nauczania w północnej części miasta, lecz o tym chodziły wieści między ludem, że przez nie spadła raz na miasto wielka klęska.

 

Uczniowie obchodzili pojedyncze domy w dzielnicach miasta, zapraszając mieszkańców na wielką naukę, jaką miał wypowiedzieć Jezus na miejscu łaski. W poprzedni wieczór urządzono ucztę w otwartym przysionku mieszkania naczelnika miasta, do której, jak sądzę, także Jezus z uczniami po części się przyczynił. Przy pięciu stołach zgromadziło się z miasta około pięćdziesięciu biesiadników. Jezus jadł wspólnie z najznakomitszymi z nich, a uczniowie siedzieli, rozdzieleni między biesiadników przy innych stołach. Na stołach ustawione były drzewka w wazonach. Podczas uczty nauczał Jezus, lub obchodząc stoły, rozmawiał z biesiadnikami. Po uczcie po wzajemnych podziękowaniach, gdy odniesiono resztki potraw, a tylko drzewka pozostały na stołach, zebrali się biesiadnicy w półkole koło Jezusa. Jezus dał im krótką naukę, a potem zaprosił ich na jutro na wielką naukę, którą miał wygłosić na „miejscu łaski.”