Jezus i uczniowie rozeszli się po całym mieście Adama. Jezus trzymał się bardziej środka miasta, uczniowie zaś rozeszli się po dzielnicach dalej położonych, nie omijając i mieszkań pogan. Chodząc prawie od domu do domu, wzywali przygotowanych już do tego ludzi, aby w następnym dniu stawili się do przyjęcia chrztu i wysłuchania nauki, którą Jezus miał mieć pojutrze z drugiej strony jeziora na zieleniejącym oparkanionym placu pod Seleucyą. Z zaproszeniem łączyli krótką naukę. Trwało to aż do zmierzchu, po czym wyszli uczniowie z miasta na zachodni brzeg jeziora i tu wsiedli na łodzie rybaków, łowiących przy blasku pochodni ryby w szerszej części jeziora, poniżej ujścia Jordanu. Zwabione blaskiem pochodni, zbierały się ryby gromadnie wkoło łodzi, a rybacy chwytali je na wędki i ościenie.

 

9 

 

Uczniowie pomagali rybakom łowić, a zarazem nauczali ich. Radzili im także, aby złowione ryby zanieśli na ową łączkę pod Seleucją, gdzie miał Jezus nauczać, a tam sprzedadzą je z dobrym zyskiem. Miejsce dopiero wspomniane, był to rodzaj zwierzyńca, otoczonego wałem i parkanem, gdzie chowano dzikie zwierzęta żywcem schwytane. Trzymano je w dołach umyślnie w tym celu wykopanych. Plac ten należał do miasta Adma, a oddalony był o półtorej godziny drogi od Seleucji.

 

Rano przybył Jezus do uczniów i z nimi razem powrócił do miasta boczną drogą, przy której stało wiele domostw. W domach tych czynili uczniowie to samo, co wczoraj w mieście. Przybywszy do miasta, udał się Jezus z uczniami do domu naczelnika, gdzie oczekiwał ich już posiłek. Posiłek ten składał się z małych chlebów, połączonych po dwa, i rybek ułożonych główkami do góry w wielkiej czaszy, zrobionej w kształcie łódki, błyszczącej jak pstre, różnobarwne szkło. Każdemu z uczniów nałożył Jezus na placek całą taką rybkę. Wkoło w stole wyżłobione były zagłębienia w kształcie talerzy, w które nakładano potrawy.


Po tej uczcie miał Jezus w przysionku, otwartym do podwórza, naukę do naczelnika i jego domowników, którzy mieli przyjąć chrzest, a potem udał się na plac nauki przed miastem, gdzie już oczekiwały na Niego tłumy ludzi; tu przygotowywał do chrztu. Ludzie przychodzili i odchodzili na przemian gromadami, stąd udawali się do synagogi i modlili się, posypując na znak pokuty głowy popiołem; potem szli do ogrodu kąpielowego obok „miejsca łaski" i tu parami, tylko zasłonami oddzieleni, oczyszczali się w dole kąpielowym.


Gdy ostatni słuchacze opuścili już plac nauki, udał się Jezus z uczniami również do ogrodu kąpielowego. Do stawu, przy którym miano chrzcić, dopływała woda z jednej odnogi Jordanu. I tu był basen, otoczony tak szerokim rowem, że mogło się w nim dwóch ludzi wyminąć. Do rowu tego prowadziło z basenu pięć zamykanych spustów, a obok nich były przejścia, którymi dochodziło się do środka. W środku basenu stał pal, który za pomocą ramienia, sięgającego aż do brzegu, zamykał lub otwierał basen.


Ten zbiornik wody o pięciu spustach nie był miejscem do chrztu umyślnie urządzonym. Tej formy zbiorniki były częste w Palestynie, a może ma to związek z pięciu dopływami stawu Betesda, albo ze studnią Jana na pustyni, ze studnią chrztu Jezusa, może też ma przypominać pięć Najświętszych Ran, lub wreszcie inną jaką religijną tajemnicę.