Gościmy

Odwiedza nas 23 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

Już raz kazał Herod uprowadzić Jana Chrzciciela z miejsca chrztu i trzymał go w więzieniu przez kilka tygodni w tym przekonaniu, że potrafi go zmienić, lub zachwiać jego stałość. Z obawy jednak przed wielkim tłumem, który zgromadził się dla słuchania nauki Jana, kazał go znowu wypuścić. Odzyskawszy wolność, udał się Jan na dawniejsze miejsce chrztu, położone pod Ainon naprzeciw Salem, o półtorej godziny drogi na wschód od Jordanu, a o dwie godziny drogi na południe od Sukkot. Chrzcielnica leżała w pobliżu jeziorka, ciągnącego się na kwadrans drogi, z którego wypływały dwa strumyki, opływały wkoło pagórek i wpadały do Jordanu. Na pagórku tym stały resztki starego, mieszkalnego jeszcze zamku z wieżami; wkoło zamku ciągnęły się aleje i ogrody, a wśród nich pomniejsze budynki. Między jeziorkiem a pagórkiem leżała chrzcielnica Jana. Obszerny wierzchołek pagórka zagłębiał się, tworząc kotlinę; obok znajdowało się tarasowate murowane wzniesienie, nad którym rozpięli uczniowie namiot i skąd Jan nauczał. Przestrzeń ta należała do Filipa, wrzynając się zarazem klinem w posiadłości Heroda; dlatego też Herod obawiał się jeszcze nieco, wykonać zaplanowany zamach na Jana.

 

Do Jana zbiegają się znowu niezmierne tłumy ludu, w celu słuchania nauki jego, a między nimi całe karawany mieszkańców Arabii z wielbłądami i osłami i setki ludzi z Jerozolimy, z całej Judei, mężczyźni i kobiety. Jedne gromady odchodziły, drugie przychodziły, zajmując pagórek, brzegi, kotliny i wyżynę. Między tłumem był wzorowy porządek, zaprowadzony i utrzymywany przez uczniów Jana. Część ludzi leży na ziemi, dalsi siedzą, a najwięcej oddaleni stoją, tak że każdy wszystko widzi. Poganie stoją oddzieleni od Żydów, mężczyźni od kobiet, które zawsze były w tyle. Umieszczeni na stoku, siedzą najczęściej skuleni, podparłszy głowę ręką, inni siedzą lub leżą, objąwszy rękoma kolano.

 

Od czasu powrotu z niewoli przejęty jest Jan jakby nowym ogniem gorliwości. Głos jego brzmi nadzwyczaj mile, a przecież potężnie i donośnie; każde słowo jest zrozumiałe. Zebranych jest kilka tysięcy ludzi, a przecież wszyscy słyszą go jak najdokładniej. Ubranie Jana składa się tylko ze skór i gorsze jest od tego, które nosił, chrzcząc koło On, gdyż tam ubierał się często w długą suknię. Jan naucza o Jezusie, o prześladowaniu Go w Jerozolimie; wskazując w kierunku górnej Galilei, dodaje, że tam znajduje się teraz Jezus, tam uzdrawia. Wkrótce przybędzie On tutaj, a prześladowcy Jego nic nie wskórają, dopóki nie spełni się Jego posłannictwo.

 

Przybył tu także Herod wraz z żoną w orszaku żołnierzy z zamku Liwias, oddalonego dwanaście godzin drogi. Droga prowadziła obok Dibon, gdzie trzeba się było przeprawiać przez dwie odnogi jakiejś rzeczki. Do Dibon była droga dość dobra; dalej jednak stawała się nierówna, uciążliwa, dostępna właściwie tylko dla pieszych i dla zwierząt jucznych. Herod jechał jednak na długim, wąskim wozie, na którym leżało się, lub siedziało bokiem; wraz z nim siedziało kilku z orszaku. Zwyczajnie koła u wozów były niskie, okrągłe, grube, bez szprych. Miano jednak w zapasie z tyłu uwieszone większe koła i wałki. Droga była tak nierówna, że niekiedy zakładano z jednej strony wozu mniejsze koła, z drugiej zaś większe. W ogóle była podróż bardzo uciążliwa. Żona Heroda siedziała również na podobnym wozie wraz z garderobianymi. Jako zaprzęg służyły osły. Pochód otwierali i zamykali żołnierze i dworzanie Heroda.

 

Herod udał się tutaj, gdyż Jan nauczał w ostatnich czasach gorliwiej i goręcej niż przedtem, więc też Herod rad był go posłuchać i dowiedzieć się, czy nie mówi czegoś przeciw niemu. Żona jego czekała tylko sposobności, aby przyprowadzić go do ostatecznej złości przeciw Janowi. Udawała jednak dobrze usposobioną dla Jana, a chytrością powodowana, wybrała się wraz z Herodem w drogę. Tajną przyczyną podróży Heroda była także wiadomość, że Aretas, król arabski, a ojciec jego pierwszej żony, obecnie odepchniętej, przybył do Jana i przebywa w gronie uczniów jego. Chciał więc teraz wyśledzić, czy też tenże nie knuje co przeciw niemu wśród tłumów. Pierwsza jego żona, piękna i zacna niewiasta, przebywała obecnie w domu ojca, który słysząc o nauce Jana i o potępieniu przez tegoż postępku Heroda, wybrał się osobiście do Jana, aby zaczerpnąć u niego pociechy i usłyszeć zarazem jego naukę. Nie starał się jednak zwracać na siebie uwagi, lecz ubrany skromnie i prosto, krył się w gronie uczniów Jana, zachowując się względem nich jak im równy.