Menu

Gościmy

Odwiedza nas 15 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

Widzę Świętą Dziewicę od kilku dni u Anny, Józefa zaś samego w domu w Nazarecie, gdzie służąca Anny mu gospodarowała. W ogóle pobierali utrzymanie z domu Anny, dopóki ta żyła. Widzę Świętą Dziewicę u Anny dywany i opaski szyjącą i haftującą. Wielki ruch panuje w domu. Joachim zapewne już dawno umarł; widzę drugiego męża Anny w domu i dziewczynkę sześć do siedmiu lat, która dopomagała Maryi i od niej nauki pobierała. Jeżeli nie była córką Anny, to była córką Marii Kleofasowej i również nazywała się Maria.


Widziałam Maryję z innymi niewiastami w pokoju siedzącą i różne wielkie i małe nakrycia przygotowującą. Niektóre z nakryć haftowały złotem i srebrem. Wielki dywan, przy którym każda haftowała dwoma pręcikami z kłębków nawiniętych pstrą wełną, leżał pomiędzy nimi na skrzyni. Anna była bardzo czynna, to w tę, to w ową biegała stronę, odbierając i podając wełnę. Wszyscy spodziewali się, że Maryja w domu Anny porodzi. Nakrycia itp. przybory przygotowują częściowo do połogu Maryi, częściowo na podarki dla ubogich. Wszystko już dobrze przygotowane, obficie i nad potrzebę. Nie wiedzą, że Maryja będzie musiała odbyć podróż do Betlejem.


Józef z bydlętami ofiarnymi jest w drodze do Jerozolimy.
Widziałam, że Józef powrócił z Jerozolimy, zapędziwszy tam bydlęta ofiarne i umieściwszy je w domu przed bramą betlejemską, gdzie także przed oczyszczeniem Maryi później wstąpili. Był to dom Esseńczyków. Stąd poszedł do Betlejem, nie odwiedził jednak swych krewnych. Oglądał się za miejscem do budowli i za sposobnością nabycia drzewa i sprzętów; chciał bowiem, skoro Maryja w Nazarecie porodzi, następnej wiosny z nią tu się sprowadzić. Wybrał sobie miejsce niedaleko od siedziby Esseńczyków. Niechętnie w Nazarecie przebywał.


Z Betlejem wrócił Józef znowu do Jerozolimy celem złożenia ofiary. Gdy w powrotnej drodze z Jerozolimy, o północy przechodził przez pole Chimki, mniej więcej 6 godzin drogi od Nazaretu, ukazał mu się Anioł, mówiąc, żeby wnet z Maryją udał się do Betlejem, albowiem dziecię jej tam ma się narodzić, by wziął ze sobą tylko nieco skromnych sprzętów, a osobliwie żeby nie brał żadnych robót koronkowych ani haftowanych nakryć. Anioł wyznaczył mu wszystko. Józef wskutek tego bardzo był zatrwożony. Powiedziano mu też, aby prócz osła, na którym siedzieć będzie Maryja, jednoletnią zabrał oślicę, która jeszcze nie miała źrebiąt; tę ma puścić, by szła samowolnie, sam zaś ma iść drogą, którą ona pójdzie.


Widziałam Józefa i Maryję w domu w Nazarecie, a także Annę. Powiedział im, co mu zwiastowano, i poczęli się wybierać w podróż. Anna była tym bardzo zmartwiona. Święta Dziewica dobrze wiedziała w sercu swoim, iż w Betlejem ma porodzić dziecię, lecz z pokory nic o tym nie mówiła. Wiedziała o tym z proroctw. Wszystkie miejsca proroków, odnoszące się do narodzenia Mesjasza, miała w swej szafeczce w Nazarecie, czytała je bardzo często, błagając o spełnienie się proroctw. Otrzymała je od swych nauczycielek przy Świątyni, te też święte niewiasty tego ją nauczyły. Zawsze modliła się o przyjście Mesjasza, najpierw zawsze nazywała błogosławioną tę, która Świętą Dziecinę na świat wyda, i pragnęła jako najniższa sługa u niej służyć. W pokorze swej nie myślała nigdy, żeby ona nią być mogła. Z owych miejsc proroczych wiedziała, że Zbawiciel w Betlejem się narodzi; tym chętniej poddała się woli Bożej i wybrała w podróż, która w tej porze roku była dla niej bardzo uciążliwa, gdyż w górach było mroźno. Maryja niewysłowione miała uczucie, iż tylko ubogą być może i być musi. Nie mogła nic zewnętrznego posiadać, albowiem wszystko w sobie miała. Wiedziała, że stanie się matką Syna Bożego, wiedziała też i czuła, że, jako przez niewiastę grzech na świat przyszedł, tak też przez niewiastę zadośćuczynienie ma się narodzić. Z tym uczuciem powiedziała: “Oto ja służebnica Pańska". Dowiedziałam się, że Jezus o północy z Ducha Świętego się począł i o północy się narodził.


Widziałam, jak Józef i Maryja, w towarzystwie Anny, Marii Kleofasowej i kilku sług, w cichości z domu Anny wybierali się w drogę. Osioł dźwigał wygodne siodło poprzeczne dla Maryi i jej rzeczy. Na polu Chimki, gdzie Anioł ukazał się był Józefowi, posiadała Anna pastwisko; stąd zabrali słudzy ową jednoroczną oślicę, którą Józef miał wziąć ze sobą. Biegła za świętą rodziną. Tutaj Anna, Maria Kleofasowa i słudzy, po rzewnym pożegnaniu, rozstali się z Józefem i Maryją. Widziałam ich jeszcze dalej idących i wstępujących do bardzo wysoko położonego domu, gdzie ich dobrze przyjęto. Sądzę, że był to dzierżawca dworu, który nazywał się “domem Chimki" i należał do owego pola. Można było stąd widzieć bardzo daleko, nawet góry Jerozolimskie.