Menu

Gościmy

Odwiedza nas 17 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

40

 

Kilka dni po narodzeniu widziała wzruszający obraz w grocie. Józef i Maryja stali przy żłóbku, wpatrując się  z wielką serdecznością w Dzieciątko Jezus, wtem osioł nagle upadł na kolana i głowę zupełnie pochylił do ziemi. Maryja i Józef płakali. Widziałam Maryję znowu przy żłóbku stojącą. Patrzyła na swe Dziecię i miała głębokie uczucie, iż przyszło na świat, by cierpieć. Przypominam sobie przy tym dawniej miany obraz, w którym pokazano mi, jak Jezus cierpiał już w łonie matki i od pierwszej chwili narodzenia Swego. Widziałam bowiem pod sercem Maryi, świetlany obłok, a w nim jasno lśniące Dzieciątko. Patrząc na nie, zdawało mi się, jakby Maryja unosiła się ponad nim i otaczając je, widziałam to Dzieciątko rosnące i wszystkie katusze krzyżowania na Nim wykonywane. Był to strasznie smutny widok: płakałam i głośno wzdychałam. Widziałam Dzieciątko przez inne postacie uderzane, popychane, biczowane, koronowane, widziałam, jak na Nie krzyż włożono, jak je do krzyża gwoźdźmi przybito, jak Mu bok przeszyto; widziałam całą mękę Chrystusa na tym Dzieciątku, był to widok okropny. A gdy Dzieciątko wisiało na krzyżu, rzekło do mnie: to cierpiałem już od mojego poczęcia aż do mojego 34 roku życia, gdy się to wszystko widomie i zewnętrznie dokonało. Umarł Pan, mając 33 lata i 3 miesiące. Idź i ogłoś to ludziom! Lecz jakże mam to ludziom ogłosić?


Widziałam Go też jako Dziecię nowonarodzone, widziałam, ile to dzieci przybyłych do żłóbka, znieważało  Dzieciątko Jezus. Matki Boskiej nie było, by je obronić. Przychodziły dzieci z rózgami i z biczami rozmaitego gatunku i uderzały Je w twarz aż do krwi, a Ono mile zasłaniało się rączkami, natomiast najmniejsze dzieci złośliwie biły Je po rączkach. Niektórym rodzice sami rózgi zwijali i skręcali; przychodziły z cierniami, pokrzywami, batami, kijami różnymi, a każde miało swe znaczenie. Jedno przyszło z zupełnie cienką rózgą, jakby z łodygą, a gdy chciało uderzyć, nadłamała się łodyga i padła na nie samo; znałam kilkoro tych dzieci. Inne chełpiły się wytwornymi szatami; z niektórych zdjęłam te suknie i dobrze je wychłostałam.

 

41 42
43 44

 

Gdy Maryja jeszcze przed żłóbkiem stała, rozważając, zbliżyli się pastuszkowie z swymi żonami. Było 5 osób. By im zrobić miejsce, żeby do żłóbka dostąpić mogli, ustąpiła im Święta Dziewica miejsca, udając się tam, gdzie porodziła. Ci ludzie nie oddawali właściwie pokłonu, lecz głęboko wzruszeni, patrzyli na Dzieciątko, a nim odeszli, nachylili się ku niemu, jakby je całując.

 

45 46

 

Nastał dzień, Maryja siadła na swym zwykłym miejscu, a Dzieciątko Jezus, owinięte, z wolnymi rękoma i twarzą, na jej łonie spoczywało. Miała coś jakby płótno w swych rękach, które układała i przygotowywała. Józef u wejścia przy ognisku również coś układał czy przygotowywał jakby podstawkę, by na niej sprzęty wieszać.