Widziałam Joachima, Annę i starszą ich córkę, zajętych w nocy przygotowaniami do podróży. Paliła się lampa o kilku knotach, a Maria Heli krzątała się ze światłem w ręku. Już poprzedniego dnia posłał Joachim sługi swe do Światyni z przeznaczonymi na ofiarę zwierzętami, po pięć najpiękniejszych z każdego gatunku, razem stanowiło to bardzo piękną trzodę. Przysposobił jeszcze dwa bydlęta, na które nałożył rozmaite pakunki, szaty dla dziecięcia i dary dla Świątyni. Na grzbiet tych bydląt położono szeroką pakę, tak że wygodnie na niej siedzieć było można. Wszystkie przedmioty, którymi obładowano zwierzęta, były ułożone w tłumoczkach. Poprzytwierdzano także po obu stronach jednego z bydląt jucznych koszyki o formach miseczek, z wypukłymi wiekami, a w nich ptaki wielkości kuropatw, także podłużne koszyki z owocami. Gdy wszystko należycie na zwierzęta spakowano, nakryto pakunki płachtą, z której zwisały grube frędzle.

 

Z kapłanów było jeszcze dwóch obecnych. Jeden z nich, bardzo sędziwy, nosił kaptur, na czole spiczasto się kończący, ze zwieszającymi się nad uszami łatami. Szata jego wierzchnia była krótsza od spodniej, miał także na sobie rodzaj stuły. Zajmował się wiele dziecięciem. Drugi był młodszy.


Widziałam też obecnych dwóch chłopców; nie byli oni naturalnymi, lecz mieli znaczenie duchowe, byli jako prorocy. Nosili długie rolki owinięte naokoło lasek, na których obu końcach sterczały gałki. Starszy, rozwinąwszy swą rolkę, przystąpił do mnie, przeczytał mi to, co na niej było napisane, objaśniając mi. Były to złote litery, napisane odwrotnie, każda stojąca osobno, a nie znałam ich wcale. Każda litera oznaczała całe słowo. Język brzmiał zupełnie obco, lecz mimo to rozumiałam go. Pokazał mi na swej rolce ustęp o krzaku gorejącym Mojżesza, objaśniając: jako ów krzak się pali, a się nie spali, tak ogień Ducha Świętego rozpala się teraz w Maryi, o czym w pokorze swojej jakby nie wiedziała. Ów krzak oznacza także bóstwo i człowieczeństwo w Jezusie i połączenie się ognia Bożego z Maryją. Zdejmowanie trzewików tłumaczył w ten sposób, że Zakon teraz się spełni, że zasłona spadnie, a przyjdzie to, co stanowi istotę rzeczy. Znaczenie chorągiewki, którą miał przy lasce, tłumaczył w ten sposób, że Maryja rozpoczyna teraz drogę, swój pochód, aby stać się matką Zbawiciela. Drugi chłopiec, jakby bawiąc się swą rolką, podskakiwał i biegał dokoła. Oznaczało to niewinność Maryi, na której tak wielka spoczywała obietnica, a która mimo to bawiła się jakby dziecko wśród tego świętego przeznaczenia. Nie umiem wypowiedzieć, jak mili byli ci chłopcy; inni jednakże byli aniżeli wszyscy obecni; wydawało się też, jakby oni wcale ich nie widzieli.     Prócz  Anny było mniej więcej jeszcze 6 spokrewnionych niewiast wraz z dziećmi i kilku mężczyzn, którzy tę podróż odbywali. Joachim prowadził bydlę, na którym najświętsza dzieweczka na przemian to siedziała, to schodziła i szła pieszo; niósł także latarnię, było bowiem jeszcze ciemno, gdy wyruszyli. Drugie bydlę prowadził sługa. Lecz widziałam, że pochodowi temu dwie postacie proroków towarzyszyły. Gdy Maryja z domu wybiegła, pokazali mi pewne miejsce na swych rolkach, opiewające, jak wspaniała jest świątynia, jak jednakże Maryja zamyka w sobie coś wspanialszego. Maryja była ubrana w żółtawą sukienkę i w wielki woal w kształcie chusty, który naokoło ciała ściągnięto, tak że ramiona mogły w nim spoczywać. Gdy siedziała na bydlęciu jucznym, postępowali chłopcy — prorocy za nią, gdy szła pieszo, po jej bokach. Śpiewali też psalm 44 i 49, a dowiedziałam się, że psalmy także w świątyni podczas przyjmowania się śpiewa. Maryja widziała ich z pewnością, lecz nic o tym nie mówiła, zachowywała się zupełnie spokojnie, będąc zajęta sobą.