Menu

Gościmy

Odwiedza nas 16 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

Na drugi dzień, gdy Jezus znowu nauczał, przybyło z Nazaretu dwóch faryzeuszów, prosząc Go, by udał się z nimi do szkoły w Nazarecie, gdyż już tak wiele o Jego nauce w tych stronach słyszeli, i radzi by byli, gdyby im wyjaśnił niektóre miejsca z nauki proroków. Jezus poszedł chętnie z nimi. Zaprowadzono Go wraz z pięciu uczniami do domu jednego z faryzeuszów, gdzie zastali już liczne zgromadzenie. Długo rozmawiał z nimi Jezus i mówił im wiele pięknych przypowieści, i zdawało się, jakoby nauka Jego wielce się im podobała. Następnie zaprowadzono Go do synagogi, gdzie zebrała się wielka liczba ludzi. Jezus opowiadał im o Mojżeszu i objaśniał im jego proroctwa mesjańskie. Ponieważ jednak Jezus mówił w ten sposób, iż faryzeusze się mogli domyślać, że to stosuje do Samego Siebie, więc życzliwość ich ku Niemu zmieniła się w niechęć; pomimo tego zaprosili Go na ucztę do pewnego faryzeusza. Noc spędził Jezus z uczniami w gospodzie koło szkoły.


Nazajutrz nauczał Jezus celników, idących chrzest przyjąć, a później mówił w synagodze o ziarnku pszenicznym, które musi paść na ziemię dobrą. Nie podobało się to faryzeuszom, więc poczęli Mu znowu wytykać, że jest Synem biednego cieśli Józefa i zarzucali Mu, że obcuje z celnikami i grzesznikami, za co Jezus surowo ich skarcił. Esseńczyków nazywali obłudnikami, którzy nie żyją według Zakonu. Jezus jednak udowadniał faryzeuszom, że Esseńczycy więcej zachowują Zakon niż oni, i że oni właśnie są obłudnikami. Rozmowa zeszła na Esseńczyków z tego powodu, że u Esseńczyków było w zwyczaju błogosławienie, a Jezus często błogosławił dzieci.

 

7

 

Mianowicie gdy wchodził do synagogi, albo wychodził, zastępowały Mu drogę niewiasty, prosząc aby pobłogosławił ich dziatki.


Podczas swego pobytu tutaj przestawał Jezus często z dziećmi i, rzecz dziwna, nawet najniespokojniejsze dzieci uspokajały się natychmiast, gdy je pobłogosławił. Matki pamiętając o tym, przynosiły do Niego umyślnie swe dzieci, chcąc się przekonać, czy nie stał się teraz wyniosły. Było tam kilkoro dzieci, które pod wpływem chorobliwych skurczów tarzały się po ziemi i krzyczały wniebogłosy, lecz to wszystko przemijało, skoro je Pan Jezus pobłogosławił. Widziałam wtenczas, jak z głowy niektórych tych dzieci wychodziła jakby ciemna para. Błogosławiąc chłopców, kładł im Jezus rękę na głowę i na sposób patriarchów kreślił w powietrzu trzy linie od głowy i obu ramion ku sercu.

 

8

 

9

 

10

 

Dziewczęta błogosławił podobnie, ale bez wkładania ręki, za to kreślił im znak na ustach; myślałam, że to może ma być środkiem przeciw wielomówności, lecz mogło to także co innego oznaczać. — Noc spędził Jezus z uczniami w domu jednego z Faryzeuszów.

 

Dla Pana Boga o wartości człowieka nie decyduje to, do jakiej kategorii należy – czy jest poganinem, Żydem czy Grekiem – a więc i my nie powinniśmy się tym kierować. Skoro Pan Bóg pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy, to my nie możemy myśleć inaczej. Powinniśmy przezwyciężać w sobie tendencje do izolowania się od tych, którzy wydają się nam daleko od Pana Boga, bo – paradoksalnie – ich serca mogą być bardzo blisko Niego. Każdy z nas jest „dziełem w trakcie tworzenia”.