Gościmy

Odwiedza nas 42 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

Gdy Jezus wyszedł z Jezrael, szedł przez pewien czas ku wschodowi, a następnie koło góry, która leżała między Jezrael a Nazaretem, skierował się do Nazaretu. W odległości dwóch godzin drogi od Jezrael zatrzymał się w miejscowości, w której było kilka domów, stojących po obu stronach głównej ulicy. Mieszkali tu sami celnicy i kilku ubogich Żydów w namiotach, oddalonych od głównego traktu. Droga z mieszkaniami celników była odgrodzona kratami, a u wejścia i na końcu zamknięta. Mieszkali tu bogaci celnicy, którzy dzierżawili wiele ceł w kraju i odnajmowali je znów niższym celnikom, czyli poborcom. Takim niższym celnikiem był Mateusz, tylko w innej miejscowości. Tutaj mieszkała zwykle Maria, siostrzenica Elżbiety; sądzę, że owdowiawszy, przeniosła się do Nazaretu a następnie do Kafarnaum. Jest to ta sama, która była obecna przy śmierci Marii.


Tędy szła droga komunikacyjna łącząca Syrię, Arabię i Sydon z Egiptem. Przewożono tu na wielbłądach i osłach ogromne paki z białym jedwabiem w kłębkach, jak len, delikatnymi, białymi i pstrymi materiami, tudzież wielkie, grube, długie zwoje kobierców, a nawet korzenie. Gdy karawana przybyła do okręgu cłowego, zamykano go, zdejmowano paki i wszystko przeszukiwano. Płacono podatek towarem lub pieniędzmi, które były przeważnie trójkątne lub czworoboczne, żółte, białe lub czerwonawe sztuki z wybitą jakąś figurką, z jednej strony wklęsłą, a z drugiej wypukłą; oprócz tego były jeszcze inne monety. Widziałam np. na monetach wyryte małe wieżyczki, dziewicę, także dziecię w czółenku. Takie małe, ładne, złote drążki, jakie królowie ofiarowali przy żłobie, widziałam jeszcze tylko u kilku cudzoziemców, którzy przybyli do Jana Chrzciciela.


Celnicy wszyscy byli jak gdyby ze sobą sprzysiężeni, i jeżeli jeden z nich oszukał kogo więcej, niż inni, to jednak dzielili wszystko między siebie. Byli bogaci i żyli wygodnie. Domy ich były otoczone podwórzami, ogrodami i murami. Przypominali mi oni naszych bogatych wieśniaków ze swoimi zagrodami. Żyli zupełnie dla siebie i nikt się z nimi nie zadawał. Mieli także szkołę i nauczyciela.


Jezus ze swym otoczeniem był przez nich gościnnie przyjęty. Widziałam tu wiele niewiast przychodzących, a pomiędzy nimi, jak mi się zdaje, była i żona Piotra. Jedna z nich rozmawiała z Jezusem, potem odeszły. Może przychodziły lub szły do Nazaretu, z jakimś zamówieniem lub zleceniem dla matki Jezusa. Jezus był na przemian, u jednego, to znów u drugiego celnika i uczył ich w szkole. Wyrzucał im szczególnie to, że zdzierali często podróżnych, żądając więcej nad należne cło. Wstydzili się bardzo i nie mogli pojąć, skąd On to wie. Byli pokorniejsi i przyjmowali chętniej jego naukę, aniżeli inni Żydzi. Nakłaniał ich do przyjęcia chrztu.

 

Codziennie atakuje nas mentalność tego świata, pożądliwość własnego ciała i perfidia szatana. Kto nas wybawi? Jezus Chrystus nasz Pan! Codziennie przypominajmy sobie Boże obietnice. Codziennie poszukujmy Jego obecności. Codziennie też ćwiczmy się w umiejętności trwania w Panu Chrystusie.  Pan Jezus obiecał, że nigdy nas nie opuści. W każdej chwili możemy zwracać się do Niego o światło i siłę. A czyniąc tak, przekonamy się, że potrafimy zwyciężyć świat dzięki trwaniu w Panu Chrystusie.