Menu

Gościmy

Odwiedza nas 8 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

Po tym święcie dziękczynnym wyruszył Jezus z dwunastu mniej więcej uczniami z Kafarnaum w kierunku południowo -wschodnim, jak gdyby chciał przejść miedzy Kaną a Seforis. Towarzyszyły Mu Maryja i osiem innych świętych niewiast, między nimi Maria Kleofy, trzy wdowy, oblubienica z Kany i siostra Piotra. Odprowadziły Go aż do jakiegoś małego miasteczka, gdzie wspólnie spożyto ucztę, po czym się rozstano. Miasteczko to nazywa się Dothaim (lecz nie to większe Dothaim, które leży w dolinie Esdrelon, o cztery godziny drogi na północ od Samarii). W pobliżu znajduje się studnia, do której niegdyś został wrzucony Józef, przez swoich braci. Ludzie żyją tu przeważnie z zysków, jakie ciągną z przejeżdżających kupców. Miasteczko leży na końcu niewielkiej doliny, na której pasie się osiemdziesiąt sztuk bydła. Na drugim końcu doliny stoi wielki budynek, w którym Jezus  uzdrowił wielu opętanych; teraz jednak nie szedł tam wcale. Miasto leży o półtorej godziny drogi na północny wschód od Seforis, a cztery do pięciu godzin drogi od góry Tabor.


Uczniowie poszli naprzód do miasta, aby przygotować Jezusowi miejsce w gospodzie. Gdy Jezus z niewiastami dochodził do miasta, wyszło naprzeciw Niego około ośmiu kapłanów i obywateli i ci wprowadzili Go do otwartego gościnnego przysionka, w którym nikt nie mieszkał, ale gdzie już przygotowana była uczta. Dla uczczenia Go rozścielono przed wejściem dywan, po którym wszedł do środka. Tu umyto Mu nogi i posadzono wraz z uczniami za stołem. Niewiasty jadły osobno za ogniskiem. Jedzono tylko zimne potrawy, miód, małe placki, jarzyny maczane w wodzie i owoce; za napój służyła woda z balsamem, którą nawet później dano Jezusowi, jak i niewiastom, we flaszeczkach na drogę. Kapłani tutejsi usługiwali do stołu z nadzwyczajną miłością i pokorą, a Jezus opowiadał o Józefie, którego tu niegdyś sprzedano. Był to nieopisanie wzruszający obraz. Gdy patrzałam na to, na płacz mi się zbierało. Dziwnie to jest jednak, widzę wszystko tuż przed sobą i chciałabym tam wejść, lub to i to zrobić, a jednak nie mogę. - Zaraz po uczcie wróciły święte niewiasty do domu.

Jezus pożegnał się ze Swą Matką na osobności, a następnie z innymi. Widziałam, że ilekroć Jezus żegna się lub wita z Matką na osobności, to ściska Ją serdecznie; wobec innych zaś tylko podaje rękę, lub kłania się uprzejmie. Maryja płakała rzewnie przy rozstaniu. Wyglądała jeszcze bardzo młodo, ale poważnie i statecznie. Ma wysokie czoło, nos podłużny, wielkie oczy łagodnie spuszczone na dół, piękne purpurowe usta, smagłą cerę, a policzki lekko zarumienione.