Gościmy

Odwiedza nas 24 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stygmaty, mimo towarzyszących im cierpień, są uznawane za szczególny wyraz łaski Bożej i Pan Bóg udziela ich osobom bardzo zaangażowanym w życie duchowe. Są one doświadczeniem przede wszystkim mistyków, zwłaszcza tych, którzy żywili szczególne nabożeństwo ku Męce Chrystusowej i utożsamiali się z Jego cierpieniem.

 

Święta Małgorzata Maria Alacoque (ur. 22 lipca 1647 w Lauthecourt we Francji, zm. 17 października 1690 w Paray-le-Monial) – francuska wizytka i mistyczka, znana przede wszystkim z propagowania nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Jezusowego, objawionego jej w widzeniach przez Pana Jezusa Chrystusa.
Już w początkowym okresie swego życia zakonnego doświadczała osobistych spotkań z Panem Jezusem Chrystusem, który przekazał jej zadanie niesienia ludziom posłannictwa o Jego Najświętszym Sercu.
Kiedy Pan Jezus objawił jej się po raz pierwszy otworzył swoją pierś i powiedział: „Moje Boskie Serce płonie tak silną miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych gorących płomieni, zamkniętych w moim łonie. Ono pragnie je rozlać za twoim pośrednictwem i pragnie wzbogacić ludzi swoimi skarbami”. Podczas tego objawienia Jezus wziął serce Małgorzaty i umieścił je symbolicznie w swoim Sercu, a następnie oddał jej serce gorące.
Pewnego dnia, gdy Małgorzata modliła się przed Najświętszym Sakramentem po raz trzeci ukazał jej się Pan Jezus "jaśniejący chwałą, ze stygmatami pięciu ran, błyszczącymi jak słońce (...). Z Jego świętej postaci biły promienie, a z piersi płomienie jakby z ogniska gorejącego. Pan Jezus rozwarł swoją pierś i ukazał swe miłujące i najbardziej uwielbienia godne Serce, które było źródłem tych promieni". Chrystus powiedział do swej wybranki: "Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, a w zamian za to otrzymuje wzgardę i zapomnienie. Ty przynajmniej staraj się mi zadość-uczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność".

 

211 212 213

 

328

 

Szczególny rodzaj stygmatów otrzymała św. Teresa z Avila (1515-1582). Na jej ciele nie było żadnych widocznych stygmatów, natomiast prawdziwe rany nosiła na sercu. O fakcie tym napisała w jednym ze swoich mistycznych dzieł. Po śmierci św. Teresy jej ciało zostało poddane autopsji. Po wyjęciu serca okazało się, że rzeczywiście znajduje się na nim pięć ran, w tym jedna wielkości pięciu centymetrów. Lekarze stwierdzili, że każda z nich spowodowałaby natychmiastową śmierć, a przecież św. Teresa żyła z tymi ranami serca przez 23 lata. Co więcej, w sposób dla nauki niewytłumaczalny, serce św. Teresy zachowało się do naszych dni. Jest przechowywane w specjalnym relikwiarzu w kaplicy klasztornej Sióstr Karmelitanek w Alba de Torres w Hiszpanii i można oglądać na nim pięć świeżych ran.

 

214

 

Nazywała się Katarzyna Benincasa, urodzona 25 marca 1347 roku w Sienie we Włoszech.
1 kwietnia 1376 roku otrzymała stygmaty - rany Jezusa, które wyglądały niczym krwawe promienie. Miała pięć ran: na dłoniach, stopach i w okolicy serca. Żaliła się, że w tych miejscach cierpi ból jakby spowodowany przebiciem sztyletu. Pierwsze stygmaty pojawiły się u niej w 26 roku życia. Trawiła ją niezidentyfikowana choroba, nie mogła nic jeść, piła troszkę wody i żuła suche zioła. Cierpiała na bezsenność. W czasie modlitwy często lewitowała. Zdarzało się, że podczas przyjmowania Komunii Świętej odfruwała. Któregoś dnia miało miejsce zdarzenie podczas kiedy kapłan podawał jej komunię ona nagle odfrunęła i ku jego zdziwieniu komunia, którą trzymał w ręku uwolniła się i popłynęła za nią do jej ust. Cierpiała na silne bóle żołądka, wymiotowała. Nie pomagały żadne sposoby leczenia.
W jej ciele była tak wysoka temperatura, że w ostatnich miesiącach życia krew jaką wymiotowała gotowała się. Cierpiała na dziwną chorobę prawie 8 lat aż do jej śmierci w dniu 29 kwietnia 1380 roku, miała wówczas 33 lata.
Pan Bóg obdarzył ją nadzwyczajnymi darami mistycznymi i przenikliwością umysłu. Z wielką troską dostrzegała choroby Kościoła: pogoń za zaszczytami i bogactwem, szukanie ziemskich przyjemności zamiast słodyczy Jezusowego krzyża. Nic nie mogło jej powstrzymać od napominania kapłanów, hierarchów, a nawet papieży, by przestrzegali Bożych przykazań i byli wiarygodnymi pasterzami dla ludu powierzonego ich duchowej opiece.
Stanęła nawet przed sądem inkwizycji, ale nie dopatrzono się w jej słowach herezji.

 

215

 

216

 

Dołączona kartka pokazuje św. Katarzynę ze Sieny, która mdleje ze stygmatów, a które to szczególnie wystąpiły w czasie działałania na rzecz zlikwidowania nowo powstałej w Kościele schizmy, Wielkiej Zachodniej Schizmy. Obraz został namalowany w 1526 roku przez Giovanniego Antonio Bazziego (1477-1549) jako fresk w kaplicy św. Katarzyny w Bazylice św. Dominika w Sienie.

 

340

 

Święty Ojciec Pio z Petrelciny nosił na sobie widzialne znaki Męki Pana Jezusa przez 50 lat. Były to stałe krwawiace rany, dłoni, stóp oraz boku, które zniknęły dopiero po śmierci Ojca Pio.


Wizje – Ojciec Pio doświadczał wizji aniołów, świętych, Pana Jezusa i Maryi, którą szczególnie czcił. Nad drzwiam do jego celi w Klasztorze w San Giovanni Rotondo widniała maksyma św. Bernarda: „Maryja jest całą moją nadzieją”.
Bilokacja – Ojciec Pio otrzymał dar bilokacji, czyli przebywania równocześnie w dwóch różnych miejscach. Potrafił wtedy przenikać przez zamknięte drzwi.
Walka z Szatanem – Ojciec Pio często nocami toczył walkę z Szatanem, także fizyczną. Demony ukazywały się Ojcu Pio jako przerażające istoty, dręczące go, bijące łańcuchami, znaczące go sińcami i krwią.
48,5°C – Taką temperaturę notowano podczas choroby Ojca Pio. Zwykle termometry pękały podczas jego gorączek. To ewenement, nigdy wcześniej nienotowany przez lekarzy.
Cudowna woń – Wokół Ojca Pio unosił się specyficzny, bardzo przyjemny zapach – woń świętości, o której wspomina św. Paweł: „Jesteśmy bowiem miłą Bogu wonnością Chrystusa” (2 Kor 2,15).

 

217

 

218

 

219

 

220

 

418

 

Siostra Elena Aiello była mistyczką. W wieku 38 lat zaczęła doświadczać stygmatów i objawień. Siostra Elena Aiello miała objawienia Matki Boskiej, Pana Jezusa Chrystusa, św. Franciszka z Paoli, św. Rity i wielu innych świętych. Od 1925 roku w każdy Wielki Piątek na jej rękach, boku i stopach pojawiały się stygmaty. Gdy pojawiły się po raz pierwszy, wtedy siostrze Elenie objawił się Pan Jezus Chrystus, który ostrzegł ją, że będzie cierpiała za wielu grzeszników.
Zmarła 19 czerwca 1961 w drodze do Rzymu, gdzie miała otworzyć nowy dom swego zgromadzenia. Jej doczesne szczątki spoczęły w domu generalnym jej instytutu w Cosenzy.

 

221

 

Święty Franciszek otrzymuje stygmaty. Tryptyk namalowany przez Giovannim Francesco Barbierim, zwanym Guercino. W roku 1224 św. Franciszek z Asyżu otrzymał dar stygmatów. W jego życiu od dawna szczególne miejsce zajmowała kontemplacja wcielenia Pana Jezusa. Najprawdopodobniej 14 września 1224 roku, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, kiedy na górze La Verna Franciszek modlił się i kontemplował mękę Chrystusa, doświadczył nadprzyrodzonego spotkania z Nim, który ukazał mu się jako serafin, okryty sześcioma skrzydłami i przybity do krzyża. Z jego ciała wychodziły promienie, które przeszyły stopy, dłonie i bok św. Franciszka.


Krzyż Franciszkański stanowi relikwię zakonu franciszkańskiego, ponieważ Chrystus przemówił z niego do św. Franciszka, objawiając mu swoją wolę: „Idź, napraw mój dom, który jak widzisz, cały idzie w ruinę”. I co jest dla mnie bardzo ciekawe, inspirujące i dające dużo do myślenia, że to Pan Jezus pochyla się nad świętym Franciszkiem.

 

236

 

237

 

Cimabue, własc. Cenni di Pepo (ur. ok. 1240, zm. przed 1303 w Pizie) – włoski malarz. Święty Franciszek z Asyżu, fragment fresku z dolnego kościoła Św. Franciszka w Asyżu, koniec XIII w. Stworzył pierwszy od prawie tysiąca lat portret realistyczny - postać św. Franciszka z Asyżu, ubogo odzianego, o twarzy starego człowieka, dobrej, pooranej zmarszczkami, zniszczonej wiekiem z widocznymi stygmatami.

 

306

 

Św. Małgorzata urodziła się w 1247 r. w Laviano we Włoszech. Była córką ubogich, lecz bardzo pobożnych ziemian w Toskanii, dlatego też od dziecka wiodła życie bardzo pobożne. W siódmym roku życia Małgorzata straciła matkę. Ojciec jej powtórnie się ożenił, ale macocha nie lubiła swojej pasierbicy i traktowała ją bardzo źle. Może dlatego Małgorzata powoli odwróciła się od praktyk religijnych, których nauczyła ją matka i zaczęła stroić się, dbać o swoją urodę, wreszcie wieść coraz bardziej świeckie i – co tu ukrywać – puste życie.

 

Małgorzata wyróżniała się urzekającą urodą. Wielu okolicznych kawalerów ubiegało się o jej rękę, ale Małgorzatę zauroczył bogaty właściciel majątku w Montepulciano, Arseniusz. Nie powiódł jej jednak do ołtarza: Małgorzata opuściła dom ojca i została konkubiną młodzieńca, któremu w niedługim czasie urodziła syna. Żyła z nim tak 9 lat, ku zgorszeniu całej okolicy. I kiedy wydawało się, że nic już nie zmusi Małgorzaty do naprawy swojego życia, zdarzył się straszny wypadek. Arseniusz podczas podróży został potajemnie zamordowany. Małgorzata przypadkowo znalazła jego zwłoki, do których doprowadził ją piesek Arseniusza.

 

To dramatyczne zdarzenie stało się punktem zwrotnym w życiu Małgorzaty. Zobaczyła, jak marne jest życie człowieka i co się z jego ciałem staje po śmierci. Nie było już piękne, młode i pożądane. Było dotknięte rozkładem i zapachem śmierci.


Małgorzata tak bardzo pragnęła naprawić swoje grzechy, tak ciężko pokutowała i nawoływała innych do pokuty, że ściągali do niej grzesznicy pragnący nawrócenia nie tylko z Włoch, ale także z Francji, Hiszpanii i z wielu innych państw europejskich.

 

Małgorzata otrzymała od Pana Boga nie tylko dar pokuty. Otrzymała także dar życia mistycznego: kontemplacji a nawet ekstaz i proroctw.

 

Chociaż pokutowała tak ciężko, chociaż tak bardzo pomagała innym, chociaż była mistyczką i miała objawienia, jednak poprzednie jej życie zawsze wracało do niej plotką i oszczerstwem. Źli ludzie do końca nie dali jej zapomnieć, kim była jako młoda dziewczyna. Ona jednak zawsze traktowała to jako jeszcze jeden element pokuty.

 

Św. Małgorzata, przedwcześnie wyniszczona ciężką pokutą, zmarła w Kortonie 22 lutego 1297 r., w wieku 50 lat, tak jak to wcześniej wyprorokowała.

 

Kiedy z okazji beatyfikacji otwarto trumnę ze szczątkami św. Małgorzaty, ciało jej okazało się nietknięte.

 

238

 

Rita była mistyczką i stygmatyczką. Jest jedyną świętą na świecie, która miała stygmat na czole – ranę od kolca z korony cierniowej Pana Jezusa konającego na krzyżu. Znak heroicznego stawiania przez nią czoła przeciwnościom losu. Św Rita z Cascii była zakonnicą, obecnie przez chrześcijan uważana jest za patronkę spraw trudnych, beznadziejnych oraz z ludzkiego punktu widzenia niemożliwych do realizacji. Patronka w szczególności opiekuje się kobietami spodziewającymi się potomstwa oraz tymi, które pragną zajść w ciążę, jak również młodymi mężatkami. W zakonie Rita prowadziła surowe życie pokutne. Ciągle rozważała mękę Pańską, a na znak, że bezpośrednio uczestniczy w tej męce, utkwił jej w czole cierń. Ten znak nosiła od 1432 r. przez 15 lat aż do śmierci. Żyła w XV w. Lecz szeroko znaną stała się dopiero po wyniesieniu na ołtarze w 1900 r. Historycznie pewne daty z jej życia zapisane są w dokumentach procesu kanonizacyjnego z 1626 r.

 

269

 

270

 

271

 

272

 

273

 

274

 

Stygmaty wewnętrzne otrzymała na pewno apostołka Bożego Miłosierdzia św. Siostra Faustyna Kowalska. W jej Dzienniczku czytamy m.in.: Ujrzałam wielką jasność, a z tej jasności wyszły promienie, które mnie ogarnęły i w tym uczułam straszny ból w rękach, nogach i boku i ciernie korony cierniowej. Było to więc doznanie bólu w miejscach ran Pana Jezusa. Doświadczenia te powtarzały się w jej życiu wiele razy, zwłaszcza w piątki.

 

275

 

276

 

323

 

O Janie Bożym pisałem już na ostatniej stronicy artykułu „Przez krzyż do zbawienia”. Wówczas nie podjąłem tematu jego stygmatów. A jest on jednym z najbardziej znanych stygmatyków.

 

W czasie gdy Jan zajmował się handlem książkami, przydarzyła mu się znamienna historia. Wędrując z koszem książek na plecach, napotkał utrudzonego drogą małego chłopca. Dziecko było bose i biednie ubrane. Jan dał chłopcu własne obuwie, które jednak okazało się za duże na dziecięce nóżki. W tej sytuacji Jan, chcąc ulżyć zmęczonemu dziecku, posadził je na koszu i poniósł dalej. Tak dotarli do źródła, przy którym zatrzymali się na odpoczynek. Wtedy Jan zauważył, że chłopiec trzyma w ręce otwarty do połowy owoc granatu, z którego wystaje krzyż. Jakież było jego zdziwienie, gdy dziecko odezwało się do niego: „Janie Boży, Granada będzie dla ciebie krzyżem!” Po chwili chłopiec zniknął.

 

Granat był symbolem miłości Bożej, jego czerwień wskazywała na żar tej miłości, pełnia ziaren oznaczała pełnię cnót, korona przypomina koronę nagrody wiecznej.

 

Owoc granatu z krzyżem jest godłem zakonu bonifratrów (Zakon Szpitalny św. Jana Bożego), znajduje się na dokumentach, chorągwiach i pieczęciach zakonu.

 

Jan Boży miał zwyczaj myć nogi każdemu choremu trafiającemu do szpitala. Jakże się zdziwił, gdy podczas tej czynności u jednego z biedaków dostrzegł na stopach stygmaty Chrystusa. Zobaczył również poświatę wokół głowy mężczyzny i usłyszał słowa: „Janie cokolwiek dobrego czynisz ubogim i chorym, Mnie samemu czynisz”. Zaraz potem widzenie znikło.

 

Kiedy trzeba było, na własnych plecach zanosił do szpitala ludzi, którzy nie mogli tam dojść. Zdarzyło się jednak, że w tej pracy nie starczyło mu sił. Kiedyś upadł pod ciężarem dźwiganego człowieka i nie mógł ponownie ruszyć w drogę. Tradycja głosi, że wówczas objawił mu się Rafał Archanioł, który go wspomógł. Po paru dniach Archanioł zjawił się znowu. Tym razem przybył do szpitala z koszem chleba, gdy Jan nie miał czym nakarmić swoich chorych.

 

Chorzy wydarci płomieniom

 

Dowód wyjątkowego oddania chorym dał Jan Boży w połowie 1549 r., kiedy w Szpitalu Królewskim w Grenadzie wybuchł groźny pożar. Liczni świadkowie widzieli, jak Jan wielokrotnie wchodził do płonącego budynku i wynosił stamtąd pacjentów, którzy nie mogli się wydostać o własnych siłach. Później uratował jeszcze część sprzętów. W pewnej chwili świadkom zdarzenia wydawało się, że nikt nie zdoła już wyjść na zewnątrz. Ku zdumieniu wszystkich po dłuższym czasie Jan ukazał się znowu, mając tylko osmalone brwi i rzęsy. Uznano to za cud. Zdarzenie to znalazło później odbicie w dziełach różnych artystów. Najbardziej znany obraz namalował Gomez-Moreno.

 

 307

 

Św. Jan od Krzyża pozostawił po sobie pisma o życiu kontemplacyjnym, w szczególności o doświadczeniach mistycznych i m. in. o tym, co nazywa „pasją miłości”.


„Pasja miłości” to stan, w którym dusza do tego stopnia daje się ogarnąć płomieniem Bożej miłości, że przenika on ludzką istotę do głębi, na co człowiek daje pełne zezwolenie. Św. Jan pisze przy tym o „Bożym dotknięciu”, które może temu doświadczeniu towarzyszyć. Święty pisze, że duszę trawi ogień, gdyż Bóg pragnie, by odczuwała podobne rozpłomienienie miłości. Powodem takiego zranienia i wywołanego przez niego cierpienia jest więc to, że Bóg daje się już duszy poznać i smakować, co przynosi jej wielką słodycz, ale pojawiające się pragnienie zjednoczenia z Nim jest zbyt wielkie i nieusatysfakcjonowana dusza nie znajduje utulenia. Słodycz i cierpienie – to właśnie cecha wszystkich ran – mieszanka ta w różnych występuje proporcjach, a uczucie zranienia nie opuszcza mistyka nawet przy zespoleniu z Bogiem, w którym dominuje już przecież radość.


Poprzez  pasję,  z  jaką  przedstawia niektóre  wydarzenia,  poprzez  niektóre  ukryte wyznania  w  prologach,  dzięki świadectwu osób, które obcując z nim, widziały pewne promieniowanie,  pewne  znaki,  że  to  i  tamto musiało się z nim dziać. Na podstawie tego stwierdzamy, że  był  to  człowiek,  który  miał osobiste doświadczenie tego, o czym pisał.

 

308

 

Święty Mikołaj Cudotwórca


Czcią tego świętego darzyli z czasem nie tylko ludzie prości, ale również cesarze i królowie. Justynian I Wielki wybudował w Konstantynopolu jedną z największych bazylik ku czci św. Mikołaja. Na wschodzie jest to dzisiaj jeden z najpopularniejszych świętych, często przedstawiany w ikonografii, nie tylko jako biskup, ale również mistyk, który otrzymał dar stygmatów na rękach. Cuda, które czynił, przysparzały mu większej jeszcze chwały.


Z ciekawszych historii np. kiedy cesarz Konstantyn I Wielki skazał trzech młodzieńców Miry na karę śmierci za jakieś wykroczenie, nieproporcjonalne do aż tak surowego wyroku, św. Mikołaj udał się osobiście do Konstantynopola, by uprosić dla swoich wiernych ułaskawienie.Kiedy indziej miał swoją modlitwą uratować rybaków w czasie gwałtownej burzy od niechybnego utonięcia. Dlatego odbiera cześć również jako patron marynarzy i rybaków. W czasie zarazy, jaka nawiedziła także jego strony, usługiwał zarażonym z narażeniem własnego życia. Podanie głosi, że św. Mikołaj wskrzesił trzech ludzi, zamordowanych w złości przez hotelarza za to, że mu nie mogli wypłacić należności. Nie tylko swoim znacznym majątkiem, chętnie dzielił się z potrzebującymi ale sam wyszukiwał osoby, które doświadczały różnorakich problemów bytowych. Potajemnie, najczęściej nocą, podrzucał im pieniądze, ubrania, lekarstwa i pożywienie.

 

Najbardziej znana opowieść mówi, jak wchodząc na dach domu, w którym mieszkał ojciec samotnie wychowujący trzy dorastające córki, wrzucił przez komin lub okno worek ze złotymi monetami, które zapewniły dziewczętom posag i uchroniły przed oddaniem do domu publicznego.

 

324

 

Św. Rafka (1832-1914), była maronicką mniszką, której sekret świętości polegał na prostym, surowym życiu zakonnym i gorącym umiłowaniu Różańca, szczególnie w tajemnicach bolesnych.


Została mniszką i modliła się do Jezusa, by zesłał na nią cierpienia, chcąc stać się częścią Jego zbawczej męki. I tak się stało. Najpierw straciła wzrok, potem została sparaliżowana, miałą też stygmat na ramieniu od dźwigania krzyża. Jedyną rzeczą, o którą prosiła Jezusa była ta, by na godzinę przywrócił jej wzrok, by przed śmiercią mogła zobaczyć siostry, które się nią opiekowały. Jezus spełnił jej prośbę.


Trzeciego dnia po śmierci jej grób zaczął promieniować dziwną jasnością. Zaczęły dziać się cuda. Chorzy doznawali niewytłumaczalnych uzdrowień, a ziemia z jej grobu przywróciła zdrowie wielu nieuleczalnie chorym. Od tego czasu coraz większa liczba ludzi doznaje cudownej pomocy za wstawiennictwem św. Rafki!

 

329

 

Św. Mariam od Jezusa Ukrzyżowanego, zwana małą Arabką –  Maria Baouardy -urodziła się w roku 1846 w rodzinie palestyńskiej należącej do Kościoła melchickiego, jako córka Libanki i mieszkańca Damaszku. Na chrzcie św. otrzymała imię Miriam.
W 1867 r. wstąpiła do klasztoru karmelitanek w Pau, we Francji. Po krótkim postulacie 27 lipca 1867 roku otrzymała habit karmelitański i imię s. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego. Tu podczas postulatu pojawiły się pierwsze stygmaty. Przeżyła opętanie od 26 lipca do 4 września 1868. Trwało ono dokładnie 40 dni. Przeżywała również ekstazy, wizje, proroctwa i lewitacje.


Obdarzona licznymi charyzmatami siostra Miriam doświadcza i mocy piekła. Pewnego razu przepowiada tę udrękę: „Jezus zezwoli diabłu, by mnie kusił przez 40 dni; będę musiała wiele wycierpieć”. Proroctwo się spełnia: wbrew woli Miriam jej ciało zostaje poddane władzy szatana. Nieustannie kuszona, wprowadzana w sytuacje zagrażające jej życiu i zdrowiu, wypowiadająca bluźnierstwa przedstawia przerażający widok. Jedyną pomocą mogą być egzorcyzmy. Eksperci wyznaczeni przez Kościół, którzy już po śmierci Miriam mieli ocenić jej postawę, odrzucili winę moralną lub chorobę psychiczną, stwierdzając jednogłośnie: „Opętanie lub silna obsesja ukazują się jako doświadczenie zesłane przez Boga w celu całkowitego oczyszczenia duszy, umożliwienia jej zgromadzenia wielkich zasług za udział w dziele zbawiania grzeszników i przygotowania tym sposobem duszy na jeszcze ściślejsze zjednoczenie z sobą” (o. Garrigou-Lagrange).

 

347