Gościmy

Odwiedza nas 16 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie da się powstania chrześcijaństwa przedstawić bez udziału Apostołów. I myślę, że powinniśmy poznać początki naszej wiary, by dobrze ją kontynuować. Bardzo dobry przykład dał święty Jan Paweł II, kiedy to w Roku Jubileuszowym 2000 odwiedził miejsca związane z dziejami chrześcijaństwa. Pielgrzymował śladami Pana Jezusa Chrystusa, ale także Abrahama i Mojżesza.

 

Ta wyjątkowa pielgrzymka była ważnym krokiem w stronę chrześcijańskiego ekumenizmu. Potwierdzeniem papieskiej woli pojednania ze „starszymi braćmi w wierze” była jego obecność 26 marca 2000 roku przy Ścianie Płaczu w Jerozolimie. Zgodnie ze zwyczajem żydowskim pozostawił w murze kartkę z wyznaniem winy chrześcijan wobec żydów: "Boże naszych ojców, który wybrałeś Abrahama i jego potomstwo, aby Twoje imię zostało zaniesione narodom; bolejemy głęboko nad postępowaniem tych, którzy w ciągu dziejów przysporzyli cierpień tym Twoim synom, a prosząc Cię o przebaczenie pragniemy tworzyć trwałą więź prawdziwego braterstwa z ludem przymierza”.

 

Medal - „Podróż do źródeł chrześcijaństwa”
Średnica - 34 mm
Próba srebra – 500/1000
Masa – 15 g
Rok emisji – 2009
Kraj emisji – Polska
Awers – Jan Paweł II przy Ścianie Płaczu
Rewers – Herb papieski Jana Pawła II
Stempel lustrzany

 

1

 

2

 

Bez wątpienia nowa wspólnota powstała na świecie. „Ci, którzy wierzyli, trwali niezłomnie w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach”. Nazywali się braćmi i siostrami, witali się ze sobą świętym pocałunkiem, służyli biednym. Była to wspólnota życia, jak również praktyk religijnych. Nie była to wspólnota zarządzona, ale powstała w wyniku chęci dzielenia swoich dóbr z wierzącymi współbraćmi. Niekoniecznie wyszło to na dobre, gdyż doszło do tego  że ci mężczyźni i kobiety tak szczerze i z taką ufnością wierzyli, że Pan Jezus wróci któregoś dnia aby dokończyć swej pracy i dopełnić królestwa. Jednak ten eksperyment braterskiej miłości, choć najlepszy w intencjach, w swoim końcowym rezultacie przyniósł nieszczęście i smutek. Tysiące żarliwie wierzących sprzedało swoje posiadłości i pozbyło się wszelkich środków pieniężnych oraz innych zasobów wytwórczych. Z czasem, skończyły się zmniejszające się zasoby chrześcijańskiego „równego podziału”– ale świat się nie skończył. Wkrótce wierzący w Antiochii zrobili zbiórkę, aby ratować swoich wierzących towarzyszy w Jerozolimie od głodowania.

 

Jednak religia Pana Jezusa rozwijała się gwałtownie i raz jeszcze dostrzegli ją saduceusze. Faryzeusze nie przejmowali się zaistniałą sytuacją, ponieważ żadna z tych nauk w żaden sposób nie kolidowała z przestrzeganiem praw żydowskich. Jednak saduceusze zaczęli zamykać do więzienia przywódców nauki Pana Jezusa, aż do tego czasu, kiedy ulegli wpływowi i zaakceptowali radę jednego z wybitnych rabinów, Gamaliela, który im poradził: „Powstrzymajcie się i zostawcie tych ludzi w spokoju, gdyż jeśli ta rada czy dzieło jest od człowieka, będzie obalone, ale jeśli jest od Boga, nie będziecie mogli ich pokonać; ażeby się nie okazało, że walczycie akurat przeciwko Bogu”. Postanowili posłuchać rady Gamaliela i w Jerozolimie zapanował czas pokoju, kiedy to nowa Ewangelia o Panu Jezusie rozprzestrzeniała się gwałtownie.

 

Na przestrzenia lat i wieków były różne zawirowania chrześcijaństwa. I tak na początku do Jerozolimy przybyło dwóch uczniów Rodana i nawróciło wielu spośród hellenistów. Wśród tych wcześnie nawróconych był Szczepan i Barnaba. Ci inteligentni Grecy nie mieli specjalnie żydowskiego punktu widzenia i nie bardzo przestrzegali żydowskiego sposobu czczenia i innych praktyk obrzędowych. Właśnie działalność tych wierzących Greków przyczyniła się do zerwania pokojowych stosunków pomiędzy wspólnotą Pana Jezusa a faryzeuszami i saduceuszami. Szczepan i jego greccy towarzysze zaczęli głosić kazania bardziej zbliżone do nauki Pana Jezusa i to ich doprowadziło do bezpośredniego konfliktu z władzami żydowskimi. Kiedy Szczepan, w jednym ze swych publicznych kazań doszedł do gorszącej Żydów części kazania, zarzucili wszystkie formalności procesu i ukamienowali go na miejscu.

 

I tak Szczepan, przywódca greckiej kolonii uczniów Pana Jezusa w Jerozolimie, stał się pierwszym męczennikiem nowej wiary i swoistą przyczyną formalnego zorganizowania wczesnego Kościoła chrześcijańskiego. Nowy kryzys przyczynił się do zrozumienia tego, że wierzący nie mogą dłużej pozostawać jako sekta w obrębie wiary żydowskiej. Wszyscy się zgodzili, że muszą się oddzielić od niewierzących; w miesiąc od śmierci Szczepana zorganizowany został Kościół w Jerozolimie, pod przywództwem Piotra a Jakub, brat Pana Jezusa, został tytularnie mianowany głową tego Kościoła.

 

Trzeba tu jeszcze wrócić do wcześniejszych myśli apostołów. Kiedy Pan Jezus został tak nagle pojmany przez wrogów i tak szybko ukrzyżowany pomiędzy dwoma złodziejami, jego apostołowie i uczniowie zupełnie podupadli na duchu. Myśl o Mistrzu, aresztowanym, związanym, biczowanym i ukrzyżowanym, była nieznośna nawet dla apostołów. Zapomnieli o jego naukach i ostrzeżeniach. Mógł on być prawdziwie „potężnym prorokiem w czynach i słowach przed Bogiem i wszystkimi ludźmi”, ale raczej nie mógł być tym Mesjaszem, który jak mieli nadzieję, przywróci królestwo Izraela. Potem przyszło zmartwychwstanie, z jego wybawieniem od rozpaczy i powrotem wiary w boskość Mistrza. Raz za razem apostołowie widzą go i rozmawiają z Nim, on bierze ich ze sobą na Górę Oliwną, gdzie żegna się z nimi i mówi im, że wraca do swego Ojca.

 

Powiedział im, żeby zostali w Jerozolimie do tego czasu, kiedy zostaną obdarzeni mocą – do czasu przyjścia Ducha Prawdy. W dniu Święta Tygodni przybywa nowy nauczyciel a oni od razu idą głosić swą ewangelię z nową mocą. Są śmiałymi i odważnymi wyznawcami żywego Pana a nie zmarłego i pokonanego przywódcy. Mistrz żyje w sercach tych ewangelistów; Pan Bóg nie jest doktryną w ich umysłach, stał się żywą obecnością w ich duszach.

 

Ale myślę, że nasza religia, powstała trochę wcześniej niż w Dzień Pięćdziesiątnicy, a mianowicie w czasie Wieczerzy Paschalnej. Pan Jezus usiadł na swym miejscu, popatrzył na wszystkich i łagodząc napięcie uśmiechem, powiedział: „Bardzo pragnąłem spożyć z wami tę Paschę. Chciałem zjeść z wami raz jeszcze, zanim będę cierpiał a wiedząc, że moja godzina nadeszła, uzgodniłem, aby dzisiejszego wieczora spożyć z wami tę wieczerzę, gdyż co do jutra, wszyscy jesteśmy z rękach Ojca, którego wolę przyszedłem wypełnić. Nie będę więcej jadł z wami tak długo, aż zasiądziecie ze mną w królestwie, które da mi mój Ojciec, kiedy skończę to, po co mnie posłał na ten świat”.

 

Po tym jak woda i wino zostały zmieszane, przynieśli Panu Jezusowi kielich, który wziął z ręki Tadeusza i trzymał, gdy składał dziękczynienie. I kiedy skończył dziękczynienie, powiedział: „Weźcie ten kielich i podzielcie się nim a kiedy się nim raczycie, pomyślcie sobie, że ja już nie będę pił z wami owocu winorośli, gdyż to jest nasza ostatnia wieczerza. Kiedy następnym razem znowu tak zasiądziemy, będzie to w przyszłym królestwie”.

 

Pan Jezus tak się odezwał do swoich apostołów, gdyż wiedział, że jego godzina nadeszła. Rozumiał, że nadszedł czas powrotu do Ojca i że jego działalność na Ziemi jest prawie skończona. Mistrz wiedział, że objawił miłość Ojca na Ziemi i ukazał ludzkości jego miłosierdzie i że skończył to, po co przyszedł na ten świat, żeby otrzymać pełną moc i władzę w niebiosach i na Ziemi. Wiedział tak samo, że Judasz Iskariota ostatecznie postanowił, aby tej nocy wydać go w ręce jego wrogów. W pełni uświadamiał sobie, że ten zdradziecki podstęp jest dziełem Judasza, ale że zadowoli również Lucyfera, Szatana i Caligastię, księcia ciemności. Jednak nie bał się nikogo z tych, którzy chcieli go doprowadzić do duchowego upadku, ani też tych, którzy chcieli spowodować jego fizyczną śmierć. Mistrz niepokoił się tylko o jedno, o bezpieczeństwo i zbawienie swoich wybranych wyznawców. I tak z pełną świadomością, że Ojciec powierzył wszystkie sprawy jego kompetencji.

 

Kiedy przynieśli Panu Jezusowi trzeci kielich wina, „kielich błogosławieństwa”, wstał on z sofy i biorąc kielich w swoje ręce, pobłogosławił go i powiedział: „Bierzcie ten kielich i pijcie z niego wszyscy. To będzie kielich na moją pamiątkę. To jest kielich błogosławieństwa nowego porządku łaski i prawdy. On będzie dla was symbolem obdarzenia i służby Boskiego Ducha Prawdy. I nie będę pił z tego kielicha z wami do tego czasu, kiedy pod nową postacią pić będę z wami w wiecznym królestwie Ojca”.

 

Kiedy wypili ten nowy kielich upamiętniający, Mistrz wziął chleb i odmówiwszy dziękczynienie, połamał go na części i polecił, aby go podali wokół a potem powiedział: „Weźcie ten chleb upamiętniający i jedzcie. Mówiłem wam, że jestem chlebem życia. I ten chleb życia jest łącznym życiem Ojca i Syna w jednym darze. Słowo Ojca, tak jak jest objawione w Synu, jest prawdziwie chlebem życia”. Kiedy podzielili się chlebem upamiętniającym, symbolem żywego słowa prawdy, inkarnowanego w formie cielesnej, wszyscy usiedli.

 

Kiedy Pan Jezus ustanowił w ten sposób pamiątkową wieczerzę, powiedział apostołom: „Tak często, jak będziecie to czynić, róbcie to na moją pamiątkę. I kiedy będziecie mnie wspominać, najpierw popatrzcie wstecz, na moje życie w ciele i przypomnijcie sobie, że kiedyś byłem z wami i wtedy dostrzeżecie, poprzez wiarę, że wszyscy za jakiś czas będziecie jeść ze mną wieczerzę w wiecznym królestwie mego Ojca. To jest nowa Pascha, którą wam zostawiam, ta właśnie pamiątka mojego obdarzającego życia, słowo wiecznej prawdy i moja miłość do was, wylewająca mojego Ducha Prawdy na wszystkich w ciele”.

 

Medal – 12 Apostołów
Materiał – Miedź posrebrzana, część pozłacana
Waga – 54 g
Rok edycji – 2007
Średnica – 50 mm
Jakość – Płyta polerowana
Nakład - 9.999 szt
Awers - przedstawia 12 Apostołów, wybranych mężczyzn – Apostołów Pana Jezusa. Z chwalebnym portretem Pana Jezusa Chrystusa otoczone imionami dwunastu apostołów: Szymon zwany Piotrem, Tadeusz, Jakub syn Zebedeusza, Mateusz, Filip, Bartłomiej, Tomasz, Jakub syn Alfeusza, Szymon Kananejczyk, Judasz Iskariota, Andrzej brat Szymona. Wszyscy biorą udział w Ostatniej Wieczerzy.
Rewers – Ostatnia Wieczerza

 

3

 

4

 

A wszystko zaczęło się od grupy sześciu ludzi, których Pan Jezus wybrał. Pan Jezus im oświadczył, że pragnie wyznaczyć dwunastu apostołów do prowadzenia pracy na rzecz królestwa po swoim odejściu i upoważnił każdego z nich, aby wybrał jednego spośród swych pierwszych nawróconych, jako członka planowanej grupy apostołów. Jan zapytał: „Ale, Mistrzu, czy tych sześciu ludzi wejdzie pomiędzy nas i będzie uczestniczyć we wszystkich rzeczach na równi z nami, którzy byli z tobą od czasu Jordanu i słyszeli całe twoje nauczanie przygotowujące do naszej pierwszej pracy w królestwie?”.

 

Pan Jezus odrzekł: „Tak Janie, ci ludzie, których wybierzecie, staną się jednymi z nas i wy ich nauczycie wszystkiego tego, co dotyczy królestwa, tak samo jak ja was uczyłem”. Pan Jezus odszedł, kiedy to powiedział.

 

NAUCZANIE WSTĘPNE

 

Przed formalnym obrzędem wyświęcenia Pan Jezus przemawiał do Dwunastu, kiedy siedzieli wokół niego: „Bracia moi, wybiła godzina królestwa. Przyprowadziłem was tutaj, w ustronne miejsce, aby przedstawić was Ojcu jako ambasadorów królestwa. Niektórzy z was słyszeli mnie, jak mówiłem o tym królestwie w synagodze, gdy pierwsi byli powołani. Każdy z was nauczył się więcej o królestwie Ojca, gdy w międzyczasie pracowaliście ze mną w miastach wokół Morza Galilejskiego. Ale właśnie teraz muszę powiedzieć wam jeszcze więcej na temat tego królestwa.

 

Nowe królestwo, które wkrótce mój Ojciec zaprowadzi w sercach swoich ziemskich dzieci, będzie panowaniem wiecznym. Nie będzie końca rządom mojego Ojca w sercach tych, którzy pragną czynić jego Boską wolę. Oświadczam wam, że mój Ojciec nie jest Bogiem Żydów czy nie-Żydów. Wielu przyjdzie ze wschodu i zachodu, aby zasiąść z nami w królestwie Ojca, podczas gdy wiele dzieci Abrahama nie zechce wejść do tej nowej wspólnoty, rządów Ojcowskiego ducha w sercach dzieci ludzkich.

 

Moc tego królestwa nie będzie opierać się na sile wojska, ani na potędze bogactwa, ale raczej na chwale Boskiego ducha, który przybędzie nauczać umysły i władać sercami nowo narodzonych obywateli tego, niebiańskiego królestwa synów Boga. To jest braterstwo miłości, w którym panuje prawość i którego zawołanie bitewne powinno brzmieć: pokój na Ziemi i dobra wola dla wszystkich ludzi. Królestwo, które wkrótce pójdziecie głosić, jest pragnieniem dobrych ludzi ze wszystkich epok, nadzieją całej Ziemi i wypełnieniem mądrych obietnic wszystkich proroków.

 

Ale przed wami, moje dzieci, jak i przed wszystkimi innymi, którzy wejdą za wami do tego królestwa, stoi poważna próba. Wiara, sama w sobie, przeprowadzi was przez jego bramy, ale jeśli chcecie wciąż się rozwijać w postępowym życiu boskiego braterstwa, musicie wydać owoce ducha mojego Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie każdy, kto mówi, «Panie, Panie» wejdzie do królestwa nieba, ale raczej ten, co wykonuje wolę mojego Ojca, który jest w niebie.

 

Wasze posłanie dla świata powinno brzmieć: szukaj najpierw królestwa Bożego i jego prawości a gdy je znajdziesz, wszystkie inne rzeczy potrzebne do wiecznego życia będą z tym przydane. A teraz chciałbym wam wyjaśnić, że królestwo mojego Ojca nie przyjdzie z ostentacyjnym pokazem mocy czy niestosownym widowiskiem. Nie będziecie więc mogli iść i głosić to królestwo, mówiąc, «jest tutaj» czy «jest tam», bo królestwo, którego nauczacie, jest Bogiem w was.

 

Ktokolwiek chciałby stać się wielkim w królestwie mojego Ojca, musi stać się sługą wszystkich; a ktokolwiek będzie pierwszym pośród was, niech będzie sługą swoich braci. Jednak, kiedy raz prawdziwie otrzymacie obywatelstwo w niebiańskim królestwie, nie jesteście już sługami, ale synami, synami żywego Boga. I tak to królestwo powinno rozwijać się na świecie, aż zniszczy wszelkie przeszkody i przywiedzie wszystkich ludzi do poznania mojego Ojca i do wiary w zbawczą prawdę, którą przyszedłem głosić. Nawet teraz królestwo jest w zasięgu ręki i niektórzy z was nie umrą, aż nie ujrzą panowania Boga, przychodzącego w wielkiej mocy.

 

A to, co wasze oczy teraz widzą, ten skromny początek złożony z dwunastu pospolitych ludzi, powinno pomnażać się i rosnąć, aż w końcu cała Ziemia wypełni się chwałą mojego Ojca. I nie tak za sprawą słów, które mówicie, ale poprzez życie, którym żyjecie, ludzie będą poznawać, że byliście ze mną i nauczyliście się rzeczywistości królestwa. I chociaż nie kładę ciężkiego brzemienia na wasze umysły, wkrótce nałożę na wasze dusze solenną odpowiedzialność reprezentowania mnie na świecie, kiedy niedługo was opuszczę, tak jak ja w tym życiu, w ciele, reprezentuję mojego Ojca”.

 

A kiedy Pan Jezus skończył, wstał.

 

WYŚWIĘCENIE DWUNASTU

 

Tuż przed południem, w niedzielę, 12 stycznia, roku 27 n.e., Pan Jezus zwołał apostołów, aby ich wyświęcić na publicznych nauczycieli ewangelii królestwa. Każdego niemalże dnia Dwunastu czekało na wezwanie; i tego ranka również nie odpłynęli zbyt daleko od brzegu na ryby. Kilku z nich zwlekało przy brzegu, reperując sieci i dłubiąc przy sprzęcie rybackim.

 

Kiedy Pan Jezus, idąc wybrzeżem, zaczął zwoływać apostołów, jako pierwszych przywołał Andrzeja i Piotra, którzy łowili przy brzegu; następnie dał znak Jakubowi i Janowi, którzy byli w pobliskiej łodzi i reperując sieci gawędzili ze swym ojcem, Zebedeuszem. I tak, dwójkami, zebrał resztę apostołów a kiedy zgromadził ich wszystkich dwunastu, poszedł z nimi na wzgórza, na północ od Kafarnaum, gdzie zaczął ich nauczać, przygotowując do oficjalnego wyświęcenia.

 

Przynajmniej raz cała dwunastka apostołów milczała; nawet Piotr był w refleksyjnym nastroju. W końcu nadeszła tak długo oczekiwana godzina! Odeszli z Mistrzem w ustronne miejsce, aby uczestniczyć w swego rodzaju uroczystej ceremonii, w osobistej konsekracji i zbiorowym poświęceniu się najświętszej pracy, reprezentowania swego Mistrza podczas głoszenia nadchodzącego królestwa jego Ojca.

 

ORGANIZACJA DWUNASTU

 

Apostołowie zorganizowali się w następujący sposób:

 

1. Andrzej, pierwszy wybrany apostoł, mianowany został przewodniczącym generalnym szefem Dwunastu.
2. Piotr, Jakub i Jan wyznaczeni byli do towarzyszenia Panu Jezusowi. Dzień i noc mu pomagali, służąc w materialnych i rozmaitych innych potrzebach i towarzyszyli mu podczas nocnych czuwań modlitwy i tajemniczej wspólnoty z Ojcem w niebie.
3. Filip był gospodarzem grupy. Do jego obowiązków należało zaopatrzenie w żywność i dbanie o gości a czasem nawet o to, żeby rzesza słuchaczy miała co zjeść.
4. Nataniel dbał o potrzeby rodzin Dwunastu. Otrzymywał regularne raporty dotyczące potrzeb rodziny każdego apostoła i przedstawiając potrzeby Judaszowi, skarbnikowi, posyłał każdego tygodnia fundusze tym, którzy ich potrzebowali.
5. Mateusz był pełnomocnikiem skarbowym grupy apostolskiej. Jego obowiązkiem było pilnowanie bilansu budżetu, uzupełnianie skarbca. Jeśli nie napływały fundusze na wspólne utrzymanie, jeśli nie wpłynęły darowizny wystarczające do utrzymania grupy, Mateusz mógł nakazać Dwunastu powrót na jakiś czas do sieci. Ale kiedy zaczęli pracę publiczną, nigdy nie było takiej potrzeby; zawsze miał wystarczające fundusze w ręku skarbnika, żeby finansować ich działalność.
6. Tomasz był organizatorem marszruty. Powierzono mu obowiązki załatwiania zakwaterowania i generalny wybór miejsc nauczania i głoszenia kazań, tym samym zapewnienie gładkiego i szybkiego przebiegu wędrówki.
7. Jakub i Judasz, bliźniacy, synowie Alfeusza, mieli kierować tłumami ludzi. Ich zadanie polegało na wyznaczeniu odpowiedniej ilości pomocników porządkowych, aby utrzymać porządek pośród tłumów podczas głoszenia kazań.
8. Szymon Zelota odpowiedzialny był za odpoczynek i zabawę. Kierował programem środowym i również każdego dnia starał się przygotować kilka godzin relaksu i rozrywki.
9. Judasz Iskariota mianowany był skarbnikiem. Opiekował się kasą. Regulował wszystkie wydatki i prowadził księgi. Z tygodnia na tydzień robił kalkulacje budżetu dla Mateusza a także tygodniowe raporty dla Andrzeja. Judasz wypłacał pieniądze za aprobatą Andrzeja.

 

W ten sposób działało Dwunastu, od ich wczesnego zorganizowania się aż do tego czasu, kiedy reorganizacja stała się konieczna na skutek dezercji Judasza-zdrajcy. W ten prosty sposób działali Mistrz i jego uczniowie - apostołowie, aż do niedzieli, 12 stycznia, roku 27 n.e., kiedy Pan Jezus zebrał ich i formalnie wyświęcił na ambasadorów królestwa i głosicieli dobrej nowiny. I wkrótce po tym gotowi byli iść do Jerozolimy i Judei, na ich pierwszą, publiczną turę głoszenia kazań.

 

Dzisiejsi inteligentni mężczyźni i kobiety unikają religii Pana Jezusa ponieważ się boją, co ona im zrobi i co zrobi z nimi. Wszelkie takie obawy są bardzo dobrze uzasadnione. Religia Pana Jezusa naprawdę zaczyna opanowywać wiernych i ich przekształcać, żądając, aby ludzie poświęcili swe życie poszukiwaniu wiedzy o woli Ojca w niebie oraz wymaga, aby energię życiową poświęcić bezinteresownej służbie dla braterstwa ludzkości. Chrześcijaństwo pozwoliło sobie zaniżyć swoje ideały pod naciskiem ludzkiej chciwości, szaleństw wojny i żądzy władzy.

 

Pan Bóg i człowiek potrzebują siebie nawzajem. Są sobie wzajemnie potrzebni dla ostatecznego i pełnego osiągnięcia wieczności. „Królestwo Boże jest w was” – to było prawdopodobnie najważniejsze oświadczenie jakie Pan Jezus kiedykolwiek zrobił, poza tym stwierdzeniem, że Ojciec jest żywym i kochającym duchem.

 

Chrześcijaństwo staje teraz na serio w obliczu losu, zawartego w jednym z jego własnych sloganów: „dom wewnętrznie skłócony się nie ostoi”. Gdyby Kościół chrześcijański odważył się związać z programem Mistrza tysiące pozornie obojętnych, młodych ludzi pospieszyłoby przyłączyć się do takiego duchowego przedsięwzięcia i nie wahałoby się iść do końca poprzez tę wielką przygodę.

 

Tak sobie myślę przeglądając różne artykuły, że Pan Jezus nigdy nie wdawał się w żadną politykę i nie ma żadnego usprawiedliwienia dla angażowania się Kościoła w działalność ekonomiczną i politykę; takie nieświęte przymierza są ohydną zdradą Mistrza. Pan Jezus wystrzegał się wszelkiego angażowania w strukturę ekonomiczną i nie tracił czasu na zobowiązania polityczne. Poświęcił się głównie idealnemu życiu religijnemu na Ziemi. Gdyby chrześcijaństwo zawierało więcej nauk Pana Jezusa, mogłoby znacznie lepiej pomóc współczesnemu człowiekowi w rozwiązywaniu jego nowych i coraz bardziej złożonych problemów. Chrześcijaństwo cierpi na skutek trudnej sytuacji ponieważ w umysłach całego świata stało się częścią systemu społecznego, życia gospodarczego i standardów moralnych cywilizacji Zachodu.

 

Nadzieja współczesnego chrześcijaństwa leży w tym, że powinno ono zaprzestać popierania systemów społecznych oraz  zasad funkcjonowania cywilizacji Zachodu i znowu w pokorze pochylić się przed krzyżem, który tak dzielnie wychwala, aby tutaj na nowo nauczyć się od  Pana Jezusa z Nazaretu największych prawd, jakie śmiertelny człowiek kiedykolwiek słyszał – żywej ewangelii ojcostwa Pana Boga i braterstwa człowieka.

 

Dokładne naśladowanie życia Pana Jezusa, takiego jakim żył w ciele, nie powinno być celem wierzących królestwa, ale raczej uczestniczenie w jego wierze; aby tak ufać Panu Bogu, jak on ufał Panu Bogu i wierzyć w ludzi tak, jak on wierzył w ludzi.

 

A Pana Boga trzeba się uczyć i poznawać, a motyw jest naprawdę wart poświęcenia. Jeżeli ktoś twierdzi, że zna Pana Boga to jest w wielkim błędzie. Tą znajomość możemy sobie wyobrazić jako linię bez granic, nieskończoną. A nasza znajomość ogranicza się do ułamków milimetra czy kilku  milimetrów. Na centymetr Pana Boga poznali święci.. Nasz umysł nie jest w stanie pojąć wielkości i miłości Pana Boga. Jeżeli nie będziemy każdego dnia odwoływać się do ufności Pana Boga i nie przestrzegać Jego przykazań otwieramy furtkę dla szatana. W dzisiejszych czasach tak się wszystko poukładało, że nasze życie to ciągłe dążenie do doskonałości. Żądni jesteśmy wysokich stanowisk, bogactwa, zaszczytów, tytułów,władzy i niejednokrotnie to dążenie odbywa się niezgodnie z Dekalogiem. A diabeł może dać wszystkie tytuły, władzę i bogactwa ale bierze w zamian duszę i niestety człowiek nie trafia do Raju ale do piekła. I mamy możliwość wyboru, Pan Bóg nas nie ogranicza.

 

Bardzo dobrze ten temat skomentował Pan Jezus, gdy z Dwunastoma, odwiedził posłańców królestwa w Gerasie, jeden z faryzeuszy, który w niego wierzył, zadał mu pytanie: „Panie, niewielu czy też wielu ludzi naprawdę będzie zbawionych?”. I Pan Jezus mu odpowiedział:

 

"Macie takie powiedzenie i zawiera ono sporo prawdy: że droga, która prowadzi do życia wiecznego, jest prosta i wąska, że drzwi, które prowadzą do niego tak samo są wąskie, tak więc spośród tych, którzy pragną zbawienia, tylko niewielu wejdzie przez te drzwi. Macie także nauczanie, że droga, która prowadzi do zguby, jest szeroka, że wejście na nią szerokie i że jest wielu takich, którzy zechcą iść tą drogą. I to przysłowie nie jest bez sensu. Ale ja oświadczam, że zbawienie jest przede wszystkim sprawą waszego, osobistego wyboru. Nawet, jeśli drzwi drogi życia są wąskie, na tyle są szerokie, żeby wpuścić wszystkich tych, którzy szczerze chcą wejść, gdyż ja jestem tymi drzwiami. I Syn nigdy nie odmówi wejścia żadnemu dziecku wszechświata, które dzięki wierze chce znaleźć Ojca poprzez Syna.

 

Ale tu jest niebezpieczeństwo dla wszystkich tych, którzy chcą odwlec swe wejście do królestwa, kiedy wciąż gonią za przyjemnościami swej niedojrzałości i zaspokajają swoje samolubstwo. Odmówiwszy wejścia do królestwa, jako doświadczenia duchowego, mogą potem próbować wejść do niego, kiedy chwała lepszej drogi zostanie objawiona w czasach, które nadejdą. I kiedy ci, którzy gardzili królestwem, kiedy ja przyszedłem w formie człowieczej, będą szukali wejścia, kiedy królestwo zostanie objawione w formie boskiej, wtedy wszystkim takim, samolubnym, będą mówił: nie wiem skąd jesteście. Mieliście możność przygotować się do niebiańskiego obywatelstwa, ale oddaliliście wszelkie takie propozycje miłosierdzia; odrzuciliście wszystkie zaproszenia do wejścia, kiedy drzwi były otwarte. Teraz dla was, którzy nie chcieliście zbawienia, drzwi są zamknięte. Te drzwi zamknięte są dla tych, którzy chcą wejść do królestwa dla samolubnej chwały. Zbawienie nie jest dla tych, którzy nie chcą płacić ceny szczerego poświęcenia się czynieniu woli mojego Ojca. Kiedy w duchu i w duszy odwróciliście się od królestwa Ojca, nie ma sensu stać w umyśle i w ciele przed tymi drzwiami i kołatać, mówiąc: «Panie, otwórz nam, my także chcemy być wielcy w królestwie». Wtedy oświadczę wam, że nie jesteście z mojej owczarni. Nie przyjmę was pomiędzy tych, którzy stoczyli prawdziwą walkę o wiarę i zdobyli nagrodę za bezinteresowną służbę dla królestwa na Ziemi. A kiedy powiecie: «Czyż nie jedliśmy i nie piliśmy z tobą i czy nie nauczaliśmy na naszych ulicach?», wtedy ponownie oświadczę wam, że jesteście duchowo obcy; że nie byliśmy braćmi służącymi w Ojcowskiej służbie miłosierdzia na Ziemi; że was nie znam; i wtedy Sędzia całej Ziemi wam powie: «Odejdźcie od nas wszyscy, wy, którzy radowaliście się z dzieł nikczemności».

 

Ale nie bójcie się; każdy z was, który szczerze pragnie znaleźć życie wieczne, wchodząc do królestwa Bożego, z pewnością znajdzie takie wieczne zbawienie. Ale wy, którzy odrzucicie to zbawienie, ujrzycie pewnego dnia proroków z nasienia Abrahama, siedzących z wierzącymi narodami nieżydowskimi w tym, pełnym chwały królestwie, dzielących się chlebem życia i pokrzepiających się wodą życia. A ci, którzy przyjmą królestwo w duchowej mocy i przez wytrwały szturm żywej wiary, będą pochodzić z północy i południa i ze wschodu i zachodu. I ujrzycie, że wielu pierwszych będzie ostatnimi a wielu ostatnich często będzie pierwszymi”.

 

Pan Jezus postanowił zaprowadzić królestwo nieba w sercach ludzkości sposobami naturalnymi, zwykłymi, trudnymi i bolesnymi, takimi właśnie metodami, jakie później muszą przechodzić jego ziemskie dzieci, kiedy pracują nad powiększeniem i poszerzeniem królestwa niebiańskiego. Syn Człowieczy dobrze wiedział, że „przez wiele ucisków, wiele dzieci wszystkich wieków będzie wchodzić do królestwa”.

 

Trudno nam sobie wyobrazić, co mogłoby się dziać na Ziemi gdyby ten Bóg-człowiek, obecnie potencjalnie posiadający całą moc na niebie i Ziemi, zechciał kiedyś rozwinąć sztandar niepodległości, aby ustawić swoje cuda czyniące bataliony w szyku bojowym! Ale on nie poszedł na kompromis. Nie chciał służyć złu tylko dlatego, aby z tego zła można było, przypuszczalnie, wyprowadzić czczenie Pana Boga. Wolał stosować się do woli Ojcowskiej.

 

Chciałbym to wejście w życie nowej religii i postaci apostołów bioracych udział w tworzeniu chrześcijaństwa upamiętnić medalami. Medale mają w sobie jakąś charyzmę przyciągania i cieszą nie tylko oczy ale i napawają wewnętrznym spokojem.

 

Ostatnie cztery strony niniejszego artykułu poświęciłem Ewangelistom oraz genezie powstania tych Ewangelii opierając się na filatelistyce. Wszyscy piszący przestawili rzetelny obraz Pana Jezusa, tak jak go widzieli, pamiętali czy jak się o nim dowiedzieli i tak jak ich idea tych odległych wydarzeń została później wypaczona i niezamierzenie przekształcona religia Pana Jezusa – jej początki – w religię o Panu Jezusie, na skutek popierania teologii chrześcijańskiej Pawła. Ewangelia królestwa, posłanie Pana Jezusa tym ludziom, których Pan Jezus wyświęcił aby szli głosić ewangelię królestwa, ojcostwo Pana Boga i braterstwo człowieka została nagle zmieniona na ewangelię o Panu Jezusie Chrystusie. Głoszono teraz fakty o jego życiu, śmierci i zmartwychwstaniu. Jednak te błędy w rozumowaniu w żadnej mierze nie przeszkadzają wierzącemu dokonywać wielkich postępów w rozwoju duchowym. Takie zastąpienie zbawczej ewangelii prawdy o synostwie z Panem Bogiem faktem zmartwychwstania Pana Jezusa w żaden sposób nie przeszkodziło w szybkim rozprzestrzenianiu się apostolskiej nauki; wręcz przeciwnie, to przyćmienie posłania Pana Jezusa nowym nauczaniem, o jego osobie i zmartwychwstaniu, wydaje się bardzo ułatwiać głoszenie dobrej nowiny.Przy wszystkich swoich brakach, zapisy te okazały się wystarczające, aby zmienić kierunek historii Ziemi na dwa tysiące lat.

 

Myślę, że życie Apostołów, ich rodzin czy bardzo wielu chrześcijan zarówno z czasów Pana Jezusa jak i po Jego Wniebowstąpieniu może być tym czynnikiem, z którego można wysnuć pewną doktrynę, pewną sekwencję czy nawet osobistą refleksję i motywację do pogłębiania wiary. Przecież Pan Jezus ukazał się kilkanaście razy po swoim Zmartwychwstaniu, widzieli Go, rozmawiali z Nim, dotykali Go, czyli wiara tych ludzi bardzo się ugruntowała, do takiego stopnia, że nie bali się oddać życia za nią, za Pana Jezusa, a przyświecał temu jeden cel, wieczne życie w Królestwie Niebieskim. Czy trzeba innej prawdy, przecież nie skacze się z trampoliny do pustego basenu, tylko wcześniej trzeba się upewnić czy jest woda w basenie.

 


Umiłowanie przygody, ciekawość i lęk przed nudą – rysy nieodłączne rozwijającej się naturze ludzkiej – nie zostały dane tej naturze po to, by naprzykrzały się nam i drażniły nas podczas naszego krótkiego pobytu na Ziemi, ale raczej po to, żeby podsunąć nam myśl, że śmierć jest tylko początkiem niekończącej się drogi przygód, wiecznotrwałego życia, radosnego oczekiwania, wiecznej, odkrywczej podróży.