Gościmy

Odwiedza nas 16 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

142

 

Jakże ważny temat, który wielu ludziom wydaje się abstrakcją, mitem czy nawet nie dopuszczają do siebie takich myśli, że jest Śmierć, Sąd Ostateczny, Niebo, Piekło, Czyściec, a już jakoś tak przechodzi to obok, że każdy człowiek musi umrzeć by żyć.


Św. Paweł w Pierwszym Liście Do Tesaloniczan mówi tak: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie. Unikajcie wszelkiego rodzaju zła” (1 Tes 5, 16-22).


Żeby coś zbadać to trzeba wytężyć umysł, proroctwa to my lubimy ale przekręcać, zło to spostrzegamy tylko u innych.


A jest co badać i jest po co badać. I tu można wstawić mój ulubione cytat Marka Twaina: „Dwa najważniejsze dni w życiu człowieka to ten, w którym się rodzi i ten, w którym odkrywa - po co”.


Bardzo wielu ludzi wychodzi z założenia, że jak nie dotknę, nie zobaczę, to nie uwierzę, tak jak „Niewierny Tomasz”, którego tutaj na kartkach „Drogi Krzyżowej” XVI stacji Golgoty Jasnogórskiej przedstawiam.


Na Jasnej Górze powstała kolejna Droga Krzyżowa: „Golgota Jasnogórska” będąca dziełem i darem wybitnego malarza polskiego Jerzego Dudy Gracza.


Obrazy Jerzego Dudy Gracza umieszczone zostały w przestrzeni zamkniętej – na górnej kondygnacji wejściowej części kaplicy Matki Bożej, tzw. przybudówki. Tu znalazło swoją lokalizację osiemnaście dużych obrazów. Jerzy Duda Gracz przedstawia świat realnych ludzi: nieco zdeformowanych, brzydkich, gorszych, śmiesznych lub żałosnych. Na tle tego dziwacznego tłumu postaci współczesnych i historycznych, codziennych i świątecznych, typowych i wyjątkowych artysta ustawia cierpiącego, jakże ludzkiego Pana Chrystusa, pozbawionego powabu, upokorzonego i zwycięskiego zarazem: Pana Jezusa, do którego każdy z nas może zbliżyć się ze swoim cierpieniem bez obawy odrzucenia. Na stosunkowo małej przestrzeni osiemnastu tablic mnoży ilość wątków i postaci tak, jakby chciał na przekór tym wszystkim nowoczesnym tendencjom powrócić do średniowiecza. Sam o swoich obrazach mówi tak: „Zależy mi, aby <Golgota Jasnogórska> nie była historią obrazkową sprzed 2000 lat, którą z dobrym samopoczuciem (że to nie myśmy krzyżowali) sprawujemy w Wielki Piątek. Ta Golgota jest dzisiaj, teraz i tutaj, w katolickiej Polsce”.


I właśnie dlatego Jerzy Duda Gracz posługuje się współczesnymi wątkami; w obręb swoich kompozycji, w przestrzeń wypełnioną bohaterami Ewangelii wprowadza osoby współczesne, żyjące dziś, zarówno powszechnie znane postacie, jak i ludzi reprezentujących różne stany, profesje charaktery. Męka Pana Jezusa rozgrywa się tu i teraz, w każdym z nas, a jej świadkami, jeśli nie współsprawcami, jesteśmy my wszyscy.


Seria 18 kart wydanych przez Centrum Poczty OR w Katowicach w 2019 roku. Wykonano nadruk dodatkowego kwadratowego dużego  stempla koloru czerwonego i złotego (po 18 szt) o treści: BEATYFIKACJA OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II. 01.05.2011 WATYKAN oraz o innym stemplu również w kolorze czerwonym i złotym (po 18 szt) o treści: BEATYFIKACJA OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II. 01.05.2011 WATYKAN. Klasztor OO. Paulinów Jasna Góra – PRO PATRIA.  


Komplet składający się z czterech kartek przedstawiam w 14 stacjach Drogi Krzyżowej, chociaż podczas niektórych nabożeństw, pojawia się także 15. stacja: Zmartwychwstanie, która, według wielu wiernych, ma nadawać sens całej liturgii. Trzy komplety składające się z czterech kartek czyli Zmartwychwstanie, ukazania się Pana Jezusa w Galilei po Zmartwychwstaniu oraz Wniebowstąpienie pokazuję w artykule „Różaniec” w odpowiednich tajemnicach a jeden komplet składający się z czterech kartek „Niewierny Tomasz” pokazuję w tym artykule.

 

1

 

2

 

3

 

4

 

Opisy tych wymiarów zawartych w niniejszym artykule nie są zmyślone, nie jest to science fiction, ale realna pozbawiona złudzeń rzeczywistość. Wszystkie zapisy oparłem na tekstach zawartych w Piśmie Świętym, publikacjach mających aprobatę Kościoła Świętego, widzeniach, objawieniach czy wizjach zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską.


Są tylko dwie osoby, które nie umarły, a czekają na koniec świata, by umrzeć, ale wcześniej ześle Pan Bóg właśnie tych dwóch mężów błogosławionych, a zwać się oni będą: Enoch i Eliasz, a od Pana Boga zesłani będą po to, żeby świadczyć o prawdziwej wierze i aby byli żywymi świadectwami wiary Mesjaszowej. Oni to przyprowadzą lud do jednej wiary w jednego prawdziwego Pana Boga tak, że będzie jeden pasterz i jedna owczarnia.


Przepowiedziała już to  Królowa Saby Michalda - Makedą, jak została nazwana w Biblii, była wyjątkowo zamożną władczynią państwa na Półwyspie Arabskim. O jej istnieniu wspomina nie tylko Pismo Święte, ale także Koran i tradycja etiopska. Zatem nie jest to postać mitologiczna.


W roku 875 przed narodzeniem Chrystusa Pana przybyła do Jerozolimy, do króla Salomona, którego sława nadzwyczajnej mądrości znana była na wiele mil. Z tej bytności jej u Salomona pozostało proroctwo, które było napisane w języku żydowskim.


Salomon, dowiedziawszy się o mądrości królowej i o tym, że umie widzieć  rzeczy przyszłe, zwrócił się do niej, żeby powiedziała mu coś o przyszłości.


O zesłaniu Proroków mówiła tak: „Przed końcem świata urodzi się na ziemi Antychryst, potomek Diabła i Lucypera. Ten urodzi się z jednej niewiasty Babilonu, znanym będzie na całym świecie, gdy chodzić po ziemi będzie nauczać i rozpowszechniać swoją naukę diabelską, a ludzi kusić i odciągać od prawdziwej wiary Mesjasza. Zadziwiać będzie ludzi mnogimi cudami nadzwyczajnymi, iż wielu mniemać będzie, że moc ta pochodzenia niebieskiego będzie, a właściwie Lucyper go nią obdarzy. Zaś ci którzy nie zechcą przyłączyć się do niego, tych ścigać pocznie, prześladować i męczyć.


Tym sposobem wielu ludzi ku sobie nakłoniwszy z piekłem całym wielkiej nadziei oddawać się będzie, wówczas Bóg dla uratowania i dania ludziom pomocy ześle na ziemię dwóch kaznodziejów, którzy uczyć będą lud i ukazywać im sidła, jakie na dusze ich nastawił szatan i opętał. A nazywać się będą ci dwaj Enoch i Eljasz, którzy złotoustą wymową od Boga obdarzeni, lud z błędnych dróg sprowadzą. Ci wskażą na pochodzenie Antychrysta piekielne i śmiało z nim walczyć poczną. Wtedy Antychryst zapała wielkim gniewem, rozkaże pojmać ich, uśmiercić i zwłoki zostawić na ulicy nie pogrzebane przez cztery dni. Na czwarty dzień rozlegnie się głos z nieba i cudownie powstaną dwaj nauczyciele.


A w promiennym obłoku w górę się uniosą. I wówczas roztworzą się nieba, błyskawice przelatywać będą, siedem tysięcy ludu zabije, dziesiątą część Jerozolimy spali, a ci z ludzi, którzy pozostaną nawrócą się do prawdziwego Boga.


Wówczas św. Archanioł Michał zejdzie z nieba, powstanie przeciwko Antychrystowi i wtrąci go wraz z pomocnikami do otchłani piekielnych, jak przy początku świata Lucypera”.


Spotkanie króla Salomona i królowej Saby z ciekawą historią:


Etiopia była również znana jako Nubia, Kush, Aksum, Abisynia i Szeba. Tysiąc lat przed Panem Chrystusem Etiopią rządziła linia dziewiczych królowych. Ta, której historia przetrwała do naszych czasów, była znana jako Makeda, „Królowa Saby”. Jej niezwykła tradycja została zapisana w Kebra Nagast, czyli Księdze Chwały Królów [Etiopii], cieszyła się najwyższym szacunkiem i czcią na całej długości i szerokości Abisynii przez co najmniej tysiąc lat, gdzie, każdy wykształcony człowiek w tym kraju wierzy, że zawiera prawdziwą historię pochodzenia królów Salomona w Etiopii i jest uważany za ostateczny autorytet w historii nawrócenia Etiopczyków z kultu słońce, księżyc i gwiazdy do słońca Pana, Boga Izraela.


Biblia mówi nam, że za swego panowania izraelski król Salomon postanowił zbudować wspaniałą świątynię. Aby ogłosić to przedsięwzięcie, król wysłał posłańców do różnych krajów obcych, aby zaprosili kupców z zagranicy do Jerozolimy ze swoimi karawanami, aby mogli tam handlować.


W tym czasie Etiopia ustępowała tylko Egiptowi pod względem władzy i sławy. Dlatego król Salomon był oczarowany pięknym ludem Etiopii, bogatą historią, głęboką duchową tradycją i bogactwem. Szczególnie interesował się handlem z jednym z poddanych królowej Makedy, ważnym kupcem imieniem Tamrin.


Salomon posłał po Tamrina, który „spakował zapasy kosztowności, w tym heban, szafiry i czerwone złoto, które zabrał do Jerozolimy, aby sprzedać królowi”. Okazuje się, że wizyta Tamrina była doniosła. Chociaż Tamrin był przyzwyczajony do wielkości i luksusu Egiptu i Etiopii, nadal był pod wrażeniem króla Salomona i jego młodego narodu. Podczas dłuższego pobytu w Izraelu Tamrin obserwował wspaniałe budowle i był zaintrygowany narodem żydowskim i jego kulturą. Ale przede wszystkim był głęboko poruszony mądrością i współczuciem Salomona dla poddanych.

 

Po powrocie do swojego kraju Tamrin podał szczegółowe informacje o swojej podróży dla królowej Makedy. Była pod tak wielkim wrażeniem ekscytującej historii, że wielka królowa postanowiła sama odwiedzić króla Salomona.


Aby zrozumieć znaczenie wizyt państwowych w starożytności w porównaniu z dzisiejszymi, musimy całkowicie usunąć się z obecnego miejsca i czasu. W starożytności wizyty królewskie były bardzo ważnymi uroczystościami. Odwiedzający regent miał obdarować gospodarza wyszukanymi prezentami, a wizyta państwowa mogła trwać tygodnie, a nawet miesiące.


Jednak nawet jak na starożytne standardy wizyta królowej Makedy u króla Salomona była niezwykła. W 1 Królewskiej 10,1-2 Biblia mówi nam:


„1. Również i królowa Saby, usłyszawszy rozgłos [mądrości] Salomona, przybyła, aby przez rozstrząsanie trudnych zagadnień osobiście się o niej przekonać.
„2. Przyjechała więc do Jerozolimy ze świetnym orszakiem i wielbłądami, dźwigającymi wonności i bardzo dużo złota oraz drogocennych kamieni. Następnie przyszła do Salomona i odbyła z nim rozmowę o wszystkim, co ją nurtowało”.


1 Księga Królewska 10,10 dodaje: „Następnie dała królowi sto dwadzieścia talentów złota i bardzo dużo wonności oraz drogocennych kamieni. Nigdy nie przyniesiono więcej wonności od tych, które królowa Saby dała królowi Salomonowi”.


Powinniśmy zatrzymać się, aby rozważyć oszałamiający widok tej pięknej czarnej kobiety i jej szerokiego wachlarza wspaniałych pomocników podróżujących przez Saharę do Izraela z ponad 797 wielbłądami oraz osłami i mułami, których nie da się zliczyć. Wartość samego złota, które dała królowi Salomonowi, wyniosłaby dziś 3690 000 dolarów i miała znacznie większą wartość w starożytności.


Król Salomon i niewątpliwie naród żydowski byli oszołomieni tą wspaniałą kobietą i jej ludem. Bardzo się starał, aby zaspokoić jej każdą potrzebę. Wybudowano dla niej specjalne mieszkanie na czas jej pobytu w jego kraju. Otrzymała również najlepsze jedzenie i jedenaście zmian odzieży dziennie.


Jak wielu afrykańskich przywódców przed nią, ta młoda dziewica, choć zachwycona pięknem świątyni Salomona i jego kwitnącym królestwem, przybyła do Izraela w poszukiwaniu mądrości i prawdy o Bogu narodu żydowskiego. Odpowiadając na jej poszukiwanie wiedzy, Salomon ustawił tron dla królowej obok swojego. „Był pokryty jedwabnymi dywanami, ozdobiony frędzlami ze złota i srebra i wysadzany diamentami i perłami”.


Królowa Makeda również towarzyszyła Salomonowi w całym jego królestwie. Obserwowała mądrego, współczującego i duchowego władcę, gdy wchodził w interakcje ze swoimi poddanymi w codziennych sprawach. Mówiąc o wartości jej wizyty u króla i jej administracji dla niego, królowa Makeda stwierdziła:


- Mój panie, jaka jestem szczęśliwa. Chciałabym pozostań tutaj zawsze, jeśli, nawet jako najskromniejsza z twoich pracowników, abym zawsze mogła cię usłyszeć i być ci posłuszną.


Salomon miał harem ponad 700 żon i konkubin, a jednak był zakochany w młodej czarnej dziewicy z Etiopii. Chociaż wydawał wyszukane bankiety na jej cześć, wychwalał ją, jadał z nią obiady i bawił w inny sposób podczas jej wizyty, oboje wiedzieli, że zgodnie z etiopską tradycją królowa musi zachować czystość. Niemniej jednak żydowski monarcha chciał by Makeda była mu uległa, aby mieć syna z jej królewskiej afrykańskiej linii.


W tym celu sprytny król spiskował, aby pokonać uczucia tej młodej królowej, w której się zakochał. Kiedy po sześciu miesiącach w Izraelu królowa Makeda oznajmiła królowi Salomonowi, że jest gotowa do powrotu do Etiopii, zaprosił ją na wspaniałą pożegnalną kolację do swojego pałacu.


Posiłek trwał kilka godzin i składał się z gorących, pikantnych potraw, które z pewnością wzmagały pragnienie i senność (zgodnie z planem króla Salomona). Ponieważ posiłek zakończył się bardzo późno, król zaprosił królową Makedę na noc do pałacu do jego kwatery. Zgodziła się, o ile będą spać w oddzielnych łóżkach, a król nie będzie chciał jej wykorzystać. Poprzysiągł uszanować jej czystość, ale także poprosił, aby nie zabierała niczego do pałacu. Oburzona taką sugestią królowa zaprotestowała, twierdząc, że nie jest złodziejką, a następnie obiecała zgodnie z jego żądaniem.

 

Niedługo po spotkaniu umierająca z pragnienia królowa przeszukała pałac w poszukiwaniu wody. Kiedy znalazła duży dzban na wodę i zaczęła pić, król zaskoczył ją stwierdzeniem:


„Złamałaś przysięgę, że tego nie zrobisz, że nie weźmiesz siłą wszystkiego, co jest w moim pałacu. Królowa oczywiście zaprotestowała, obietnica nie obejmowała czegoś takiego nieistotnego jak woda, ale Salomon argumentował, że nie ma nic w świecie cenniejszego niż woda, bo bez niej nie można żyć. Makeda niechętnie przyznała się do prawdy i przeprosiła za jej błąd, ale błagała o wodę ponieważ wyschło jej gardło. Salomon, teraz uwolniony od obietnicy, natychmiast ugasił pragnienie jej i swoje biorąc królową za kochankę".


Następnego dnia, gdy królowa i jej świta przygotowywali się do opuszczenia Izraela, król włożył jej na rękę pierścień i powiedział: „Jeśli będziesz miała syna, daj mu to i wyślij do mnie”. Po powrocie do krainy Saby, królowa Makeda rzeczywiście miała syna, którego nazwała Synem Mędrca, i wychowywała jako księcia i jej następcę tronu.


Po osiągnięciu dorosłości młody człowiek chciał odwiedzić swojego ojca, dlatego królowa przygotowała kolejną świtę, tym razem na czele z Tamrinem. Wysłała wiadomość do Salomona, aby namaścił ich syna na króla Etiopii i nakazała, aby odtąd tylko mężczyźni, potomkowie ich syna, rządzili Sabą.


Salomon i naród żydowski cieszyli się, gdy jego syn przybył do Izraela. Król namaścił go zgodnie z prośbą królowej i nadał mu imię Menelik, co oznacza „jaki jest przystojny”.


Chociaż Salomon miał wiele żon, tylko jedna urodziła syna, Roboama, siedmioletniego chłopca. Dlatego król błagał Menelika, by został, ale młody książę nie chciał. Dlatego Salomon zwołał swych przywódców i szlachtę i oznajmił, że skoro wysyła swego pierworodnego syna z powrotem do Etiopii, chce, aby wszyscy wysłali swoich pierworodnych synów „jako jego doradców i oficerów”. I zgodzili się to zrobić.


Menelik poprosił ojca o relikwię Arki Przymierza, aby zabrał je z powrotem do krainy Saby. Mówi się, że podczas gdy Salomon zamierzał dostarczyć synowi relikwię, synowie doradców, wściekli na konieczność opuszczenia swoich domów i udania się z Menelikiem do Saby, w rzeczywistości ukradli prawdziwą Arkę i zabrali ją do Etiopii.


Menelik wrócił do Saby i zgodnie z tradycją rządził mądrze i dobrze. A jego słynna linia trwała aż do XX wieku, kiedy to  władcą Etiopii był „zwycięski lew Judy”, potomek króla Salomona i królowej Saby, do 1975 roku. W tymże roku zniesiono monarchię w Etiopii.


Zestaw znaczków przedstawiający wizytę królowej Saby u króla Izraela Salomona, wydany przez Jemen w 1967 roku. Lokalizacja historycznego królestwa obejmowała część współczesnej Erytrei, Etiopii i Jemenu.

 

5

 

6

 

7

 

8

 

9

 

10 11

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Według Mojżesza Henoch był jednym z pierwszych patriarchów. Żył w czasach przed potopem i był synem Jareda. Jego syn Metuszelach żył dłużej niż jakikolwiek inny człowiek na ziemi, 969 lat. Po tym, jak żył we wspólnocie z Panem Bogiem, Henoch został zabrany do nieba w rydwanie ognia, a Pismo mówi tak: „Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie  znikł, bo zabrał go Bóg” (Rdz 5:24).


W Księdze Henocha nie znaleziono podstaw do uznania jej za pismo natchnione przez Pana Boga, budziła ta księga największe kontrowersje. Jest ona  przykładem literatury apokaliptycznej, popularnej w czasach powstawania NT. Dla osób zajmujących się literaturą międzytestamentalną Księga Henocha stanowi interesujący przyczynek do poznania ówczesnej mentalności, kształtującej się w klimacie eschatologicznych oczekiwań. Jest również dowodem kreatywności ludzkiej wyobraźni w uzupełnianiu wydarzeń biblijnych.


Księga Henocha opisuje podróże, wizje, sny i objawienia proroka Henocha w trakcie jego odwiedzin w niebie. Często występującym motywem jest grzech aniołów z córkami ludzkimi (Rdz 6,2).


Różne prawdy nie były zgodne z dogmatami głoszonymi przez kościół. Najlepiej więc było uznać tą część Biblii za wyklętą.


Ktoś kiedyś napisał, że żadna księga apokryficzna nie jest wyklęta. Niektóre zwyczajnie nie są pisane w „duchu biblijnym”, tzn. odbiegają od całego przesłania Pisma Świętego i są sprzeczne z nauką pozostałych proroków. Są jednak wartościowe pod innym względem, np. dostarczają nam wiadomości na temat czasów, w których były napisane i odłamów religijnych.

 

Ale w Księdze Rodzaju, w rozdziale „WYBRANI PRZEZ BOGA POTOMKOWIE ABRAHAMA” pisze się o pozytywnej postaci proroka Henocha, że żył więc Henoch w przyjaźni z Panem Bogiem, a następnie został wniebowzięty.


Myślę, że tą sytuację można porównać do postaci Marcina Lutra – niemieckiego reformatora religijnego, teologa i inicjatora reformacji.


Papież Leon X potępił błędy Lutra i ekskomunikował Lutra i jego zwolenników? W Bulli "Exurge Domine" Papież między innymi tak to określa:


„Skoro zaś powyższe błędy, jak również szereg innych, zawartych jest w księgach i innych pismach Marcina Lutra, My zatem w podobny sposób potępiamy, wykluczamy i całkowicie odrzucamy księgi, pisma i kazania wspomnianego Marcina Lutra, spisane w języku łacińskim, jak również w innych językach, a zawierające wspomniane błędy, jak również niektóre spośród tych błędów i życzymy sobie, aby były uważane za całkowicie potępione, wykluczone i odrzucone.


Zakazujemy wszystkim razem i każdemu z osobna wiernym, płci obojga, mocą świętego posłuszeństwa i pod groźbą wymienionych powyżej kar, które będą wiązały mocą samego prawa: czytania, posiadania, głoszenia, pochwalania, drukowania, publikowania albo bronienia tych pism. Popadną oni w te kary, jeżeli odważą się popierać te pisma w jakikolwiek sposób, czy to osobiście, czy też za pośrednictwem innej osoby lub innych osób, wprost albo pośrednio, po cichu albo dobitnie, publicznie albo w ukryciu, czy to we własnych domach, czy też w innych miejscach, publicznych albo prywatnych.


Niniejszym ogłaszamy, że jest on uznany za heretyka, podobnie jak pozostali, niezależnie od zajmowanego stanowiska lub godności, którzy wzgardzili troską o własne zbawienie i jawnie, w oczach całego świata, stali się zwolennikami niegodziwej i heretyckiej sekty Marcina Lutra, jawnie i otwarcie udzielając mu pomocy, rady i wsparcia, umacniając go w jego nieposłuszeństwie i zawziętości, albo utrudniając ogłoszenie Naszej bulli. Ludzie ci zaciągnęli kary ustalone w Naszej bulli i mają być słusznie uważani za heretyków i unikani przez wszystkich wiernych chrześcijan, stosownie do słów św. Pawła (Tt 3, 10–11).


Nakładamy na nich wszystkich karę ekskomuniki albo anatemy, wieczystego potępienia i interdyktu, pozbawienia godności, zaszczytów i dóbr, zarówno ich samych, jak i ich następców, a ponadto ogłaszamy ich jako niezdolnych do ich posiadania, a także karę konfiskaty dóbr oraz winnych zdrady. Stwierdzamy, że wszyscy ci ludzie popadają pod wyrok skazujący, podobnie jak pod inne postanowienia, cenzury i kary ustanowione w prawie kanonicznym wobec heretyków i określone we wspomnianej już bulli.


Nikt nie może naruszać tego Naszego pisemnego postanowienia, wyjaśnienia, nakazu, załączenia, określenia, woli i dekretu, ani w żaden sposób nie może mu się lekkomyślnie sprzeciwiać. Gdyby jednak ktokolwiek się na to odważył, ten niech wie, że naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz świętych apostołów Piotra i Pawła”.


Dan w Rzymie, u św. Piotra, 3 stycznia 1521, w ósmym roku Naszego pontyfikatu.


Leon X


Czy można cofnąć ekskomunikę nałożoną na Marcina Lutra? - myślę, że można. Czy to kiedyś nastąpi? – myślę, że tak.


Podczas konferencji prasowej w samolocie lecącym z Erywania papież Franciszek podkreślił, że Luter nie miał złych intencji oraz, że "sporządził on lekarstwo dla Kościoła". Mówił dalej: „- Wierzę, że intencje Marcina Lutra nie były błędne: był reformatorem. Być może pewne metody nie były właściwe, ale w tym czasie, jeśli przeczytamy na przykład historię [Ludwiga von] Pastora - niemieckiego luteranina, który następnie się nawrócił, widząc rzeczywistość tego czasu, i stał się katolikiem - widzimy, że Kościół nie był przykładem do naśladowania: istniała korupcja w Kościele, była światowość, przywiązanie do pieniędzy i władzy. I dlatego Luter zaprotestował” - powiedział Ojciec święty.

 

Papież Jan Paweł II w liście Z OKAZJI PIĘĆSETLECIA URODZIN MARCINA LUTRA Do Czcigodnego Brata Kardynała Jana Willebrandsa Przewodniczącego Sekretariatu Jedności Chrześcijan między innymi tak pisze:


„…Dlatego to, tak w odniesieniu do Marcina Lutra, jak też w dążeniu do przywrócenia jedności, konieczny jest podwójny wysiłek. Przede wszystkim niezmiernie ważną rzeczą jest kontynuowanie sumiennych badań historycznych. Chodzi o uzyskanie, poprzez pozbawione uprzedzeń i tylko poszukiwaniem prawdy podyktowane badania, właściwego obrazu Reformatora, jak i całej epoki Reformacji oraz osób, które z nią są związane. Wina, gdziekolwiek się znajduje i którejkolwiek strony dotyczy, powinna zostać uznana. Tam, gdzie polemika zaciemniła spojrzenie, musi być ono skorygowane, również niezależnie od tego, o którą ze stron chodzi. Ponadto nie powinniśmy ulegać pokusie, by stawać się sędziami historii, ale tylko mieć na celu lepsze zrozumienie wydarzeń, aby stać się nosicielami prawdy. Tylko poddając się bez zastrzeżeń procesowi oczyszczania poprzez prawdę, możemy znaleźć wspólną interpretację przeszłości, osiągając zarazem nowy punkt wyjścia dla dzisiejszego dialogu”.

 

A dlaczego Marcin Luter był tak znienawidzony przez Kościół? Przyczyn jest kilkanaście, jedną z ważniejszych jest zaprotestowanie przeciwko ustanowionym przez Leona X w 1516 roku odpustom, które można było kupić a rozważania teologiczne doprowadziły Marcina Lutra do wniosku, że grzeszny człowiek może dostąpić zbawienia dzięki łasce Boskiej, której może dostąpić jedynie przez wiarę. Ponieważ odpust otrzymywało się za pieniądze, więc tak uzyskane odpuszczenie kar za grzechy dalekie było od uczucia prawdziwej pokuty i żalu. Popularne wówczas hasło „Skoro pieniądz w szkatule zadzwoni, duszę z czyśćca do nieba wygoni” aktualne jest i dzisiaj. Wielu ludzi wierzy w to, że im więcej da na ofiarę, to szybciej będzie zbawiony.


Wracając do proroka Henocha. Dopiero w 1773 r. afrykański odkrywca J. Bruce przywiózł kopię tego rękopisu do Anglii. W 1885 r. Książka została po raz pierwszy przetłumaczona na język niemiecki we Frankfurcie, w międzyczasie odkryto fragmenty znacznie starszego egzemplarza napisanego w języku greckim. Porównanie tekstów etiopskich i greckich wykazało, że zgadzały się one, dlatego można założyć, że obecnie posiadamy autentyczną kopię Księgi Henocha.


Rozdziały od 1 do 5 ogłaszają ostateczny wyrok.
(Rozdziały 1 - 6) Zapewniają, że Bóg niebios opuści swoją niebiańską siedzibę i pojawi się na ziemi wraz ze swym zastępem aniołów. Niewątpliwie to właśnie miał na myśli Judasz, kiedy powiedział: „O tych także Henoch, siódmy od Adama, prorokował, mówiąc: Oto Pan przyszedł ze swoimi świętymi dziesiątkami tysięcy” (Juda 14).
Rozdziały od 6 do 16 opisują upadek zbuntowanych aniołów i wymieniają imiona aniołów, którzy dołączyli do córek ludzkich przeciwko Boskiemu porządkowi.
(Rozdziały 10-14, Rozdziały 15-23) Judasz również nawiązał do tego, gdy powiedział: „A aniołów, którzy nie zachowali swej godności, ale opuścili swoje mieszkanie, trzymał w ciemności, w wiecznych więzieniach, na sąd wielkiego dnia” (Judy 6).
W rozdziałach od 17 do 36 Henoch podróżuje do różnych światów i opisuje odległe firmamenty. (Rozdziały 15-23, Rozdziały 24-36)
Rozdziały od 37 do 71 zawierają wszystkie przypowieści, które Bóg powierzył prorokowi.
(Rozdziały 37-39, Rozdziały 40-49, Rozdziały 50-59, Rozdziały 60-71) Nakazał także Henochowi przekazać książkę przyszłym pokoleniom, ponieważ ludzie jego czasów nie zamierzali zrozumieć konotacji technicznych, które były przeznaczone dla innych pokoleń.
Rozdziały od 72 do 82 zawierają niesamowite szczegóły na temat orbit słońca, księżyca i gwiazd.
(Rozdziały 72-88) W informacjach zawartych w księdze Henocha, którą według patriarchy powierzył mu Najwyższy, jego astronomiczne kompendium obejmuje skomplikowane ułamki i ciągi wykładnicze, które niewiarygodnie przypominają naszą obecną wiedzę matematyczną, obejmującą wiele stron. Enoch twierdzi, że czasu nie należy mierzyć zgodnie z księżycem, ale słońcem. Co ciekawe, słoneczny rok Henocha trwa 364 dni, chociaż patriarcha był świadomy roku 365 dni i ćwierć dnia.
Reszta rozdziałów zawiera rozmowy między Henochem i jego synem Matuzalemem, którego ostrzega przed zbliżającą się powodzią. (Rozdziały 89-91, Rozdziały 92-105, Rozdziały 106-108).

 

Zanim Henoch zniknął w kosmosie, aby być z Panem Bogiem, przekazał swojemu synowi następujące przesłanie: „Synu mój Matuzalemie, zachowaj te księgi napisane przez twojego ojca i daj je przyszłym pokoleniom świata” (rozdział 82). Księga Rodzaju 5:23 mówi: „A wszystkie dni Henocha trwały trzysta sześćdziesiąt pięć lat”. Potem został porwany do nieba.


We fragmencie czytamy o Henochu, który nigdy nie umarł, ale za życia został wzięty do nieba, ponieważ podobał się Panu Bogu (Hebr. 11,5). Ta wzmianka o Enochu jest niezwykła, głównie dlatego, że wzmianki o nim w Piśmie Świętym są bardzo nieliczne. W Starym Testamencie znajdujemy jego historię w Księdze Rodzaju 5: 18–24 i tam jest nam powiedziane tylko o jego genealogii i jego przekładzie do nieba. Oprócz tego, co jest powiedziane w Liście do Hebrajczyków 11,5, Nowy Testament mówi nam również, że prorokował on sąd za swego życia (Judy 14–15).


Chociaż Henoch pojawia się w Biblii tylko trzy razy, jego enigmatyczna historia wywołała wielkie spekulacje.


Współczesny reprint ilustracji grafiki z 1728 Figures de la Bible; zilustrowaną przez Gerarda Hoeta (1648–1733), opublikowaną przez P. de Hondta w Hadze;


Gerard Hoet: Ilustracja do Księgi Rodzaju, przedstawiająca wniebowzięcie Henocha.

 

12

 

30 września 1976 roku Watykan wydał serię znaczków upamiętniających przemienienie Pana Chrystusa. Sześć znaczków przedstawia szczegóły z „Przemienienia Pańskiego” Raphaela, które wisi w Muzeum Watykańskim.


Każdy znaczek ma na górze napis „TRANSFIGURAZIONE”, a na dole „POSTE WATYKAN”. Na 50-lirowym znaczku widnieje wizerunek proroka Eliasza z książką.

 

13

 

Rydwany Ognia Eliasza. Oryginalna grafika francuska, miedzioryt z 1798 roku. Odcisk na grubym szlachetnym papierze, karta 19 x 26 cm, płyta 16 x 12,5 cm. Karta jest zamkniętą opowieścią o wydarzeniu.

 

14

 

Grafika francuska, odcisk jednostronny na grubym papierze, 17 x 27 cm. Oryginał 1836 rok.

 

145

 

A później nastąpi termin sądu i dnia ostatecznego. Jak to przedstawia poniższa kartka:


Jest to obraz przedstawiający scenę sądu powszechnego. Słowa, do których „przyjdzie sądzić żywych i umarłych”, uczą nas, że przy końcu świata Pan Jezus Chrystus przyjdzie w sposób widzialny i z wielkim majestatem, aby sądzić wszystkich ludzi i oddawać każdemu według jego uczynków.


Pan Jezus Chrystus siedzi na obłokach, wokół aniołów i świętych, otoczony apostołami, którzy będą z nim sądzić dwanaście pokoleń Izraela.


Pana Jezusa Chrystusa poprzedza krzyż i czterech aniołów dmących w trąbę, aby wezwać wszystkich ludzi na sąd.


Najświętsza Dziewica jest umieszczona po jego prawej stronie i na czele wybranych, do których zwraca się z pocieszającymi słowami: „Przyjdźcie, błogosławieni mojego Ojca; posiadajcie królestwo przygotowane dla was od stworzenia świata”.


Anioł zemsty jest po jego lewej stronie, wrzucając potępionych w głębiny piekła po tym, jak Wszechwładny Sędzia kazał im usłyszeć ten straszny wyrok: „Odejdźcie ode mnie, przeklęci, idźcie do wiecznego ognia, który został przygotowany dla diabła i dla swoich aniołów”.

 

15

 

Sąd Ostateczny jest przedstawiony na oryginalnej grafice francuskiej, z kolekcji „Annales du Musée et de l'école moderne des beaux-arts”, odcisk jednostronny na grubym szlachetnym papierze, ca 27 x 27 cm, z roku 1805.

 

150

 

Anonimowy malarz wykształcony w południowych Niderlandach „Bóg z rajem Adama i Ewy” z epitafium Nikolausa Jenkwicza-Posadowskiego


Obraz pochodzi z kaplicy Pfinzingów w kościele św. Elżbiety we Wrocławiu, własność Muzeum Narodowego w Warszawie z 1537 roku. Dzieło przedstawia olbrzymią postać unoszącego się w przestrzeni kosmicznej sędziwego Pana Boga Ojca, ukazującego kulę ziemską z rajskim ogrodem. Eden jest tu miejscem, w którym na sposób równoczesny rozgrywa się sześć scen związanych ze stworzeniem i grzechem pierwszych rodziców. Na kuli ziemskiej przedstawiono rozległy, malowniczy pejzaż leśny ze skalistymi górami i rzeką na horyzoncie. Wśród miniaturowych rajskich epizodów wyeksponowano scenę Stworzenia Ewy. Klęczący poniżej zmarli, ukazani z herbami rodowymi na tle pejzażu z tęczą – symbolu boskiego przymierza, ufnie spoglądają na Stwórcę. Pragną wyrazić swą wiarę we wszechmoc Pana Boga, który – jak głosi inskrypcja – jak niegdyś z niebytu powołał do istnienia świat, a z gliny stworzył żywego człowieka, tak też w dniu Sądu Ostatecznego wskrzesi do życia wszystkich umarłych, w tym również Jenkwiczów. Manifestacja pewności zbawienia opartej na historiach biblijnych należała do zasadniczych funkcji epitafiów luterańskich. Malowniczy rajski krajobraz, utrzymany w subtelnej gamie chłodnych błękitów i zieleni, przywodzi na myśl współczesne pejzaże południowych  Niderlandów. Z tego też regionu pochodził, lub tam pobierał nauki, utalentowany anonimowy autor wrocławskiego dzieła.

 

157

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O niezniszczalności Kościoła Chrystusowego mówi Księga Apokalipsy św. Jana, nazywana też Objawieniem św. Jana. Piekło próbowało i będzie nadal próbować zniszczyć to wyjątkowe dzieło Pana Chrystusa i Pana Ducha Świętego, którym jest Kościół zbudowany na fundamencie Piotra.


Bramy piekielne to między innymi ludzie, którzy poddali się szatańskim wpływom piekła. Żyją na ziemi, jednak w swoich duszach już noszą piekło nienawiści do Pana Chrystusa i Jego Oblubienicy, Kościoła. Dlatego są jakby bramami piekła. Chcą, aby przez te bramy nawet Kościół przeszedł i zamienił się w piekło nienawiści. Pragną tego, dlatego usiłują pozbawić Kościół światła wiary, miłości, nadziei, świętości, gorliwości apostolskiej. Działanie tych bram piekielnych przyćmiewa mniej lub bardziej Kościół, lecz nie pozbawia go istnienia.


A to przede wszystkim duchowni powinni wprowadzać tę miłość w życie, uczyć pokoju i cierpliwości. Musimy prowadzić życie miłosierdziem, oznacza to nie potępiania innych, przebaczania, widzieć w bliźnim Pana Jezusa. To jest trudne, ale konieczne do zbawienia. A w wielu przypadkach to trochę inaczej wygląda, np.: członkowie LGBT nie są wcale naszymi braćmi i siostrami – tak mówi wielu księży. Członkowie LGBT są wrogami szerzącymi antykulturę i trzeba się przed nimi bronić. Kościół katolicki nienawidzi osób LGBT i uczy tej nienawiści swych wiernych. Księża grożą kobietom manifestującym bronią, przykłady z Gdańska, Czernikowa. Bardziej podatni na słowa obrony Kościoła za wszelką cenę będą bić czy nawet zabijać z krzyżem w ręku. Pan Jezus tego nie uczył, a wręcz przeciwnie pokazywał miłość, szacunek dla drugiego człowieka, cierpliwość. Tą nienawiść, którą człowiek wprowadza, wróci do niego z taką siłą, której się nie spodziewa  i sobie nie wyobraża. A czas jest bardzo krótki. Póki człowiek żyje zawsze ma możliwość odrzucenia zła. Dlatego zawsze Pan Bóg zostawia człowiekowi wybór.


Pan Jezus Chrystus nauczał, aby zło dobrem zwyciężać, nie odpłacać złem za zło, nadstawiać drugi policzek. Nie powinniśmy też osądzać innych ludzi, albowiem my sami będziemy też kiedyś osądzeni.


Myślę, że życiowa postawa Erazma z Rotterdamu daje odpowiedzi na wiele wątpliwości.


Erazm z Rotterdamu, reformator rzymskokatolicki i jeden z najważniejszych humanistów niderlandzkich. Pisarz, myśliciel chrześcijański, katolicki duchowny (oskarżony o herezję). Z jego stwierdzeń bardzo podoba mi się wypowiedź, że człowiek z natury jest dobry, zło zaś pochodzi z niewiedzy. I takie stwierdzenie jest ciągle aktualne do dnia dzisiejszego. Sokrates, prawdy kazał szukać ludziom nie na ziemi, nie w otaczającym ich świecie, a we własnym wnętrzu. A wszystko się bierze z miłości. Jan Paweł II w przemówieniu wygłoszonym podczas spotkania z rektorami wyższych uczelni, tak powiedział: „Otóż miłość jest tą siłą, która nie narzuca się człowiekowi od zewnątrz, lecz rodzi się w jego wnętrzu, w jego sercu, jako jego najbardziej wewnętrzna własność. Idzie tylko o to, by człowiek pozwolił się jej narodzić i by umiał nasycić nią swoją wrażliwość, swoje myślenie".


W swoich dziełach Erazm z Rotterdamu  krytykował przywary społeczne, takie jak przekupstwo, hipokryzja, rozwiązłe obyczaje kleru. Krytykował odejście od ewangelicznej prostoty i sprowadzenie orędzia Pana Chrystusa do akademickich dysput. Namawiał, aby Pismo Święte było czytane przez osoby świeckie w języku narodowym. Nawoływał do powrotu do nauki Pana Chrystusa. Papież Paweł IV w 1559 zaliczył wszystkie jego dzieła do pierwszej kategorii ksiąg zakazanych. Sankcje te zostały kilka lat później częściowo złagodzone przez Sobór Trydencki, nadal jednak większość z tych dzieł podlegała mniej lub bardziej restrykcyjnej cenzurze. Jednak nie wszyscy hierarchowie byli mu nieprzychylni. Do jego przyjaciół zaliczał się m.in. kardynał Jan Fisher (przyszły święty). Papież Paweł III (1534–1549) w 1535 roku proponował mu nawet kapelusz kardynalski. Erazm z Rotterdamu  uważał, że wojna jest sprzeczna z filozofią świata i występuje przeciwko naturze człowieka, który jest stworzony do życia w pokoju. Wojna niszczy prawa moralne, zasady religijne i wartości kulturalne. Dzielił wojny na sprawiedliwe – obronne i niesprawiedliwe – łupieżcze. On sam nigdy nie zerwał z Kościołem katolickim. Biblię uważał za podstawowe źródło chrześcijaństwa. Erazm przykładał niewielką wagę do symboli religijnych, do kultu świętych, ich relikwii i pielgrzymek do miejsc świętych, do tego wszystkiego, co uważał za zewnętrzne przejawy religijności.


Mamy i dużo polskich akcentów Erazma. Oprócz ośmiu książek dedykowanych Polakom znamy jeszcze co najmniej 40 listów Erazma pisanych do Polaków. Szczególnym wyróżnieniem był „list pochwalny” Erazma do narodu polskiego, umieszczony w dziele „Precatio Dominica” (wyd. w 1523 roku u Johannesa Frobena w Bazylei) dedykowanym Deciuszowi, gdzie „książę humanistów” gratulował Polakom „wspaniałego rozwoju w dziedzinie nauki, prawa, etyki i religii, oraz że obecnie (XVI wiek) Polska należy pod względem kultury do najwyżej rozwiniętych krajów świata”.


Jednak najbardziej osobiste i ścisłe kontakty nawiązał Erazm właśnie z Janem Łaskim (późniejszym reformatorem Fryzji). Łaski przybył do Bazylei w 1525 roku, wracając z Paryża. Pozostał u Erazma pół roku, mieszkając w jego domu. Obu łączyły podobne poglądy - z jednej strony podziw dla humanizmu, a z drugiej wychowawcze i reformatorskie powołanie. Oboje widzieli błędy panujące na łonie kościoła katolickiego. Erazm zaczął korespondować m.in. z wielkim kanclerzem koronnym Krzysztofem Szydłowieckim, któremu także zadedykował jedno ze swoich dzieł. Erazm napisał nawet „list pochwalny” do króla Zygmunta Starego (w 1527 roku).


Rycina na kartce pochodzi z 1526 roku i jest autorstwa niemieckiego artysty Albrechta Durera (1471-1528). Napis łaciński i grecki głosi: „Ten obraz Erazma z Rotterdamu został zaczerpnięty z życia przez Albrechta Durera”. Poniżej data 1526 cyframi rzymskimi oraz monogram artysty.

 

130

 

Ks. Stefano Gobbi w orędziach, znakach czasu czy przesłaniach w książce „DO KAPŁANÓW, UMIŁOWANYCH SYNÓW MATKI BOŻEJ” w orędziu o publicznej misji numer 144 w 1978 tak mówi:


„Ty również możesz nas tak kochać,
a Synu ukochany, wejdź znowu ze spokojem do Serca Jezusowego.
b O, gdybyś wiedział, jak On cię kocha, jak spogląda na ciebie ze szczególnym upodobaniem! Czy wiesz dlaczego? Ponieważ ciągle jesteś taki mały, ubogi, pełen braków.
c Rzuć wszystko w płonący ogień Jego Serca, a wszystko się spali w żarze Jego miłosiernej Miłości: twoje grzechy, słabości i braki.
d Na koniec nie pozostanie już nic z tego, co do ciebie należy. Dobro, którego dokonasz, będzie jedynie naszym dziełem. Ty zaś ofiarujesz Nam swoją miłość: dar dla Nas najcenniejszy, którego zawsze od ciebie oczekujemy.
e Możesz Nas kochać również w małości, ubóstwie, w swojej prawdziwie wielkiej nędzy.
f Nie zniechęcaj się widząc, że coś Mi obiecujesz, a potem nie dotrzymujesz swego przyrzeczenia...
g Ofiarowałeś Mi przecież swój ból i żal za twój błąd i Moje matczyne Serce drży z radości z tego powodu.
h Usiłuj jednak zachowywać wszystko, o co cię proszę, i być wiernym danej Mi obietnicy.
i Wyciszenie wobec wszystkich, modlitwa, cierpienie i jak najpełniejsze zawierzenie Mi.
j Głębokie boleści i nie znane nikomu upokorzenia czynią cię podobnym do Mojego Ukrzyżowanego Syna.
k Pozwól, by Niebieska Mama upodabniała cię coraz bardziej do Niego. Ona chce we właściwy sposób ułożyć cię na krzyżu, który Mój Syn Jezus przygotował dla ciebie...”


A w orędziu 157 jest tak:
„Znak dla wszystkich
c Patrz, jak Kościół tu żyje i kwitnie, choć od tylu lat i na tyle sposobów jest prześladowany! Seminaria nie mają już dosyć miejsc, by przyjąć młodzieńców pragnących zostać Kapłanami. Kościoły są pełne wiernych. Duchowieństwo nosi szaty kapłańskie. Ośrodkiem wszelkiej modlitwy jest Jezus w Eucharystii – otaczany czcią, miłowany i wystawiany do publicznej adoracji.
d Wszystko, co dzieje się w tym narodzie, stanowi znak dla całego Kościoła. Byłoby tak we wszystkich częściach świata, gdyby ludzie przyjęli skierowane do nich w Fatimie zaproszenie do poświęcenia się wszystkich Mojemu Niepokalanemu Sercu. Uzyskałabym pokój dla świata i większe uświęcenie dla Kościoła.
e Tymczasem świat pogrąża się w morzu nienawiści i przemocy, a Kościół przeżywa okres wielkiego utrapienia.
f Obecnie jednak, synowie Moi umiłowani, jest Moja godzina!
g Poprzez was, Moi Kapłani, wzywam teraz wszystkich ludzi do poświęcenia się Mojemu Niepokalanemu Sercu. W ten sposób dacie waszej Niebieskiej Mamie możliwość interwencji, by doprowadzić Kościół do największej wspaniałości, a świat przygotować na przyjście Królestwa Mojego Syna Jezusa”.


Orędzie 163 mówi by kapłani nie czuli się osamotnieni
„a Nie czujcie się osamotnieni!
b W bitwie, do której was wzywam, uczestniczy wielu waszych braci Kapłanów, których już zabrałam do Raju.
c Oto los czekający Moich najmilszych synów: przez całą wieczność będą tworzyć najpiękniejszą koronę chwały wokół Mego Niepokalanego Serca.
d Nie czujcie się osamotnieni! Do Mojego zastępu należą również święci w Niebie i wasi bracia, którzy są jeszcze w Czyśćcu i ofiarowują Mi swoje modlitwy i cierpienie.
e Wszyscy Kapłani – którzy w czasie swego ziemskiego życia odpowiedzieli na Moje zaproszenie, którzy słuchali Mego głosu i poświęcili się Mojemu Sercu – są obecnie w Niebie światłami jaśniejącymi wokół waszej Niepokalanej Mamy.
f Równocześnie są oni blisko was. Pomagają wam realizować Mój plan. Wspierają was niewidzialną obecnością. Bronią was od złego, chronią od licznych niebezpieczeństw, wśród których żyjecie.
g Nie czujcie się osamotnieni! Razem z tymi Kapłanami, waszymi braćmi, stoją przy was też Aniołowie światłości waszej Niebieskiej Mamy. Przygotowują was do złożenia doskonałej ofiary, tak samo jak przygotowali i Moje Serce do wyrażenia «tak» woli Pana.
h Umacniają was w chwili składania waszej kapłańskiej ofiary.
i Także i dla was, Moi mali, nadeszła godzina. Dlatego dziś Niebo i ziemia jednoczą się w nadzwyczajnej wspólnocie miłości, modlitwy i działania – pod rozkazami waszego Niebieskiego Wodza.
j Plan Mojego Niepokalanego Serca wkrótce się wypełni, gdyż zbliża się największe zwycięstwo, jakie Mój Syn Jezus odniesie dzięki przyjściu na ten świat Jego chwalebnego Królestwa”.


Zakończę te znaki czasu orędziem nr 166 „Jego drugie przyjście”.
„e Jego drugie przyjście podobne będzie do pierwszego, najmilsi synowie. Powrót Jezusa w chwale – przed Jego ostatecznym przyjściem na sąd ostateczny – podobny będzie do Jego narodzenia w tę Świętą Noc. Godzina ta należy jednak do tajemnic Ojca.
f Świat będzie całkowicie ogarnięty ciemnością negacji Boga, uporczywego odrzucania Go i buntu przeciwko Jego prawu Miłości. Chłód nienawiści na nowo spustoszy drogi tego świata. Prawie nikt nie będzie gotowy na Jego przyjście”.
Przesłania jasno opisują przede wszystkim głęboki kryzys wiary – zapowiedziany przez Matkę Bożą już w Fatimie – który dziś się rozszerzył i pogłębił. Stałe szerzenie się błędów w całym Kościele katolickim rodzi przekonanie, iż żyjemy w czasach wielkiego odstępstwa, o których mówi św. Paweł w 2 Liście do Tesaloniczan (rozdział 2, werset 3).

 


Papież Paweł VI w 1977 na rok przed śmiercią, mówi tak:


„W chwili obecnej istnieje wielki zamęt w świecie i w Kościele. Pod znakiem zapytania stawia się wiarę. Zdarza się, że powtarzam sobie straszne zdanie Jezusa z Ewangelii według św. Łukasza: <Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?> (Łk 18,8). Bywa, że ukazują się książki, w których wiara ograniczona jest do kilku ważnych punktów, a episkopat milczy. Nie uważa się tych książek za dziwne. Tymczasem w moich oczach jest to dziwne. Zdarza mi się, że czytam ponownie Ewangelię o końcu czasów i stwierdzam, że w chwili obecnej pojawiają się niektóre znaki tego końca. Czy jesteśmy blisko końca? Nigdy nie będziemy tego wiedzieć. Musimy zawsze być gotowi na koniec, lecz wszystko może trwać bardzo długo. Uderza mnie, kiedy przypatruję się katolickiemu światu, że we wnętrzu katolicyzmu myśl niekatolicka wydaje się czasem brać górę. Może się zdarzyć, że ta niekatolicka myśl, we wnętrzu katolicyzmu, stanie się jutro silniejsza. Nigdy jednak nie będzie ona ukazywała myśli Kościoła. Musi pozostać mała trzódka, nawet gdyby miała to być bardzo mała trzódka.”


Orędzia czy inne aspekty o których piszę, wyraźnie odnoszą się do apokaliptycznego charakteru czasów, w których żyjemy. Jednych to ekscytuje, a innych gorszy. Ale na Sądzie Ostatecznym nie będzie wesoło. Nawet Anioł Stróż, który ma pod opieką każdego człowieka nie będzie mógł dużo zdziałać, jeśli człowiek nie będzie miał nic na obronę, a jedynie złość i nienawiść. Szatan szybko się upomni o tego człeka.


Apokalipsa św. Jana to jedna z tych ksiąg Pisma Świętego, która budzi wielkie zaciekawienie, ale równocześnie jest często omijana z różnych powodów: bo jest niezrozumiała, u innych rodzi strach, jeszcze u innych – obawę przed błędnym jej rozumieniem. Jednak Pan Bóg dał nam tę księgę dla naszego dobra. Tak jak inne księgi Starego i Nowego Testamentu została napisana pod natchnieniem Pana Ducha Świętego. Nie została ona nam dana po to, by budzić strach i przerażenie, lecz w tym celu, by pocieszyć i rozbudzić wiarę w potęgę Pana Boga, w Jego opatrzność. Księga ta ukazuje bowiem niezniszczalność Kościoła, wyjątkowego dzieła Bożego. Chociaż ten Kościół jest ciągle na różne sposoby atakowany, to jednak nie ulegnie zniszczeniu. Wszechmogący Pan Bóg doprowadzi go do swojego wiecznego triumfu. Prześladowani, a nawet zabijani wyznawcy Pana Boga prawdziwego nie są wielkimi przegranymi, lecz – zwycięzcami, którzy osiągają niezamącone niczym szczęście bez końca.


Trzy pierwsze rozdziały ukazują Kościół obecny, trochę doskonały, a trochę niedoskonały. Jest on ukazany symbolicznie jako, „siedem świeczników” (Ap 1,20), czyli „siedem kościołów”, do których mówi Pan Duch Święty. Te kościoły oznaczają obecny Kościół, złożony z kościołów lokalnych, rozrzuconych po całym świecie. Jest w nich dużo dobra, ale nie są jeszcze w pełni doskonałe. Wiele gorliwości i wiary widać w przełożonych tych kościołów, nazwanych „gwiazdami” (Ap 1,20), jednak i oni nie są całkowicie doskonali.


Wszystkie te kościoły są „złotymi świecznikami”. Na świecznikach stawia się źródło światła, aby dobrze oświetlało otoczenie. Taka jest też rola kościołów w świecie. Niewierzący mają zauważać to światło i zbliżać się do niego. Tym światłem ustawionym na „złotych świecznikach-kościołach” ma być Pan Chrystus i Jego Ewangelia. To Zbawiciel ma jaśnieć na tych cennych, bo „złotych” świecznikach. Każdy z nas, ochrzczonych, należy do Kościoła, tworzy go. Każdy z nas jest zatem „złotym świecznikiem”, na którym ma jaśnieć światłość Pana Chrystusa. Patrzący na nas ma Go zauważać, o Nim myśleć, do Niego się zbliżać, w Jego świetle się poruszać.


W 12 rozdziale Apokalipsy św. Jana pojawia się na niebie znak – brzemienna Niewiasta obleczona w słońce, która ma pod nogami księżyc i wieniec z dwunastu gwiazd wokół głowy. Straszliwy Smok (czyli Szatan) atakuje Niewiastę i nastaje na życie chłopca, który ma się urodzić. W dramatycznym momencie dziecko Niewiasty zostaje uniesione do tronu Pana Boga, a ona ucieka na symboliczną pustynię (Ap 12, 5-6), gdzie Pan Bóg zapewnia jej byt przez 1260 dni
W 1969 roku małe państwo Andora wydało znaczki obrazów Apokalipsy przeniesionych z ołtarza św. Jana w Caselles w Andorze. Obiekt zarejestrowany na liście dziedzictwa kulturowego Andory. Został zbudowany w XI-XII wieku. Znaczki przedstawiają:


30 c Św. Jan Niewiasta i Smok
40 c Św. Jan słyszący głos z nieba na Patmos
70c Św. Jan i Siedem Świeczników

 

16

 

17

 

18

 

Św. Jan informuje swoich czytelników, że gdy otrzymał widzenia i poselstwo zapisane w księdze, był na wyspie zwanej Patmos. Jako przyczynę pobytu podaje z powodu zwiastowania Słowa Bożego i świadczenia o Panu Jezusie.


Znaczek 100 lirów z 1972 roku przedstawia św. Jana piszącego „Apokalipsę” ze Zbiorów Narodowego Muzeum Poczty w Watykanie.

 

19

 

„I ujrzałem innego potężnego anioła, zstępującego z nieba, obleczonego w obłok, tęcza była nad jego głową, a oblicze jego było jak słońce, a nogi jego jak słupy ogniste” (10:1).


Być może nazwanie anioła potężnym oznacza archanioła. Z pewnością potężny anioł opisany tutaj ma wygląd wspaniałej i silnej postaci. Dominującej istoty, która z nogami w morzu i na lądzie, jest wykonawcą przeznaczenia całej ziemi, W ręku trzyma książeczkę, która, w przeciwieństwie do dużej księgi zapieczętowanej siedmioma pieczęciami (5:1), jest otwarta, a jej treść widoczna.


Anioł niosący słowa Ewangelii, oryginał, 1862 rok. Grafika włoska, odcisk jednostronny na grubym papierze, 33 x 24 cm.

 

93

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kalendarz Majów jest innym bardzo znanym ze wszystkich proroctw. Opisuje dokładnie dni naszego obecnego czwartego okresu, od 11 sierpnia 3114 roku pne do 21 grudnia 2012 roku. 21 grudnia 2012 r. według kalendarza Majów to koniec ludzkiej cywilizacji.


21 grudnia 2012 r. miało miejsce tak zwane „wyrównanie galaktyczne”, w którym Słońce, Księżyc i wszystkie inne planety naszego Układu Słonecznego znajdowały się idealnie na jednej linii względem centrum naszej galaktyki. To wydarzenie odbywa się co 26 000 lat i jest bardzo wyjątkowe.


Jakie fizyczne i energetyczne skutki to miało na Ziemi, jest nadal zagadkowe. Wielu uważało rok 2012 za początek „Nowej Świadomości”, początek nowego, bardziej świadomego tego wieku, do obecnego okresu przejściowego dramatycznych przemian.


Kraj: Fidżi
Rok emisji: 2012
Wartość nominalna: 10 dolarów
Metal: Ag 925, srebrny
Średnica: 54 x 32 mm
Waga: 20 gramów
Stan: satynowany
Specjalne: wkładka szklana z nadrukiem 5C
Nakład: 1000 monet

 

20

 

21

 

Już nie proroctwo o Sądzie Ostatecznym a wyznanie wiary podczas Mszy Świętej czy odmawiania Różańca Świętego daje chrześcijaninowi możliwość publicznej, regularnej deklaracji tego, w co wierzy. Są to biblijne prawdy chrześcijańskiej wiary a przez jej odmawianie deklarujemy, że należymy do wspólnoty, która wyznaje to samo. I stąd nasza pewność, że Sąd Ostateczny będzie tym końcowym etapem życia tu na ziemi. Skupię się na dwóch medalach opisujących Credo. W sumie komplet to siedem sztuk, ale dla niniejszego artykułu mówiącym o końcu świata przedstawię dwa medale, zawierające teksty:


Pierwszy z tekstem „Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi”;


Drugi również zawierający tekst mówiący właśnie o Panu Jezusie, który „Siedzi po prawicy Ojca. I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych”.


Są to medale niemieckie z serii Apostolskie Symbole Wiary;


- podstawowy metal - miedź
- pozłacany
- lustrzanka
- kolor z zielonymi kryształkami Swarowskiego
- średnica - 4 cm
- waga rzeczywista - 30,6 g
- rok produkcji 2018.


Credo apostolskie gromadzi wierzących ze wszystkich kontynentów. Uważa się, że jest to uniwersalne wyznanie wiary, które zawiera wszystkie ważne zasady wiary. Chrześcijanie modlili się o cenne podsumowanie swojej wiary od V wieku  i przekazywali ją kolejnym pokoleniom.

 

22

 

23

 

24

 

Skoro tak mocno deklarujemy wiarę w Pana Jezusa, to i musimy zastanowić się dlaczego Pan Jezus przyszedł na ten świat. W Liście do Galatów św. Paweł napisał: „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał Syna Swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” (4,4-5). Od pewnego momentu w dziejach ludzkości, ludzie żyją nadzieją zbawienia, ratunku, pewnością, że Pan Bóg ześle Zbawiciela. Stwórca na wszystkie sposoby daje znać, że nie zapomniał o swoim umiłowanym stworzeniu. Powołuje patriarchów i proroków, którzy głoszą Słowo w imieniu Pana Boga. Patrząc na obietnicę Starego Przymierza możemy śmiało odpowiedzieć: Pan Bóg jest zawsze wierny swoim obietnicom. Boża Dziecina przychodzi, aby człowiek, który oddalił się od Pana Boga z powrotem do Niego wrócił. Już Izajasz mówił  „Dlatego Pan sam da wam znak: Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel” (Iz 7,14). Mówiąc w skrócie Pan Jezus przyszedł by nas zbawić. Urodził się tu na ziemi, dorastał, przekazywał mądrość jak żyć by być zbawionym i umarł za nas, za nasze grzechy.


Na kolejnych stronach seria plakiet mówiących o wydarzeniach z życia Pana Jezusa oraz zestaw kartek mówiących o pobycie Pana Jezusa na ziem.


Plakiety religijne podpisane przez znanego portugalskiego rzeźbiarza EUCLIDES VAZ (1916-1991) „E.VAZ79” na rewersie plakiety z opisem i numerem na rancie plakiety „GRAVARTE * LISBONA * PORTUGAL”.
Wymiary - 8.5x7 cm
Grubość - 0,5 cm
WAGA - 255g
Materiał – tombak patynowany
Na awersie fragment Ewangelii dotyczący danej plakiety.
Według zdarzeń z życia Pana Jezusa plakiety są ułożone chronologicznie.
1. Zwiastowanie   
2. Boże Narodzenie   
3. Ucieczka do Egiptu  
4. Nauczanie w świątyni   
5. Chrzest Pana Jezus   
6. Uzdrowienie trędowatego    
7. Wjazd do Jerozolimy   
8. Ustanowienie Eucharystii  
9. Sąd Piłata   
10. Zmartwychwstanie

 

25

 

26

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

27

 

28

 

29

 

30

 

31

 

32

 

33

 

34

 

35

 

36

 

37

 

38

 

39

 

40

 

41

 

42

 

43

 

44

 

45

 

46

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

47

 

48

 

49

 

50

 

51

 

52

 

53

 

54

 

55

 

56

 

57

 

58

 

59

 

60

 

61

 

62

 

63

 

64

 

65

 

66

 

67

 

68

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W Apokalipsie św. Jan pisze, że anioł karzący posiadający klucz do otchłani zstąpił z nieba i otworzył studnię tej czeluści, wiąże Szatana i wtrąca go do tej otchłani.


Ciekawymi pracami są rysunki i grafiki Pana Andrzeja Masianisa, absolwenta Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem i grafiką. Uczestnik cyklu wystaw pt. „Sąd Ostateczny” organizowanych przez galerię Test, Pokaz, Studio, Kordegarda i Teatr Academia w Warszawie. Bardzo podobają mi się Jego prace i kilka chciałbym pokazać w niniejszym artykule.

 

69

 

70

 

71

 

72

 

73

 

74

 

75

 

Giovanni di Paolo jest bohaterem malarstwa sieneńskiego z XV wieku. Znaczącym dziełem, które wyraża ten jego talent, jest Sąd Ostateczny z około 1465 roku, namalowany na długim panelu. Najciekawszą częścią obrazu jest ta po lewej, poświęcona błogosławionym. Ciekawe jest przede wszystkim otoczenie. Raj to park botaniczny bogaty w esencje, różnobarwne zioła i kwiaty, białe lilie, dzwonki i wiszące orchidee; na skraju bujny sad z sześcioma drzewami pełnymi owoców. W tym ogrodzie, w cieniu sadu, zmartwychwstali przybywają nadzy, witani i przyodziani przez aniołów; błogosławieni odnajdują wtedy swoich przyjaciół, kolegów, członków rodziny w atmosferze zaskoczenia i radości; radość rozpływa się w pocałunkach i czułych uściskach; intensywne rozmowy przerwane niegdyś w cieniu krużganków, wymiana zwierzeń, wznowienie duchowych dialogów. Przykładową ikoną tego raju uczuć jest czuły uścisk, który pieczętuje spotkanie w zaświatach między Augustynem i jego matką Moniką, oboje ogłoszeni świętymi. Raj ten jest czymś więcej niż uszczęśliwiającą wizją Pana Boga agapą, miejscem braterstwa, przyjęcia, odnalezionej na nowo przyjaźni, przywróconej zażyłości, radości uczucia.


Centralna część obrazu przedstawia scenę Sądu. Pan Jezus, sędzia, schodzi z Empireum, przemierza siedem niebios rozbrzmiewających światłem słonecznym, witany przez chór cherubinów i wypowiada wyrok z podniesioną ręką. Koronują go osobistości dworu niebieskiego, dwunastu apostołów zasiadających na tronach popularnych sędziów, obrońców Marii i Jana Chrzciciela, aniołów trębaczy, którzy budzą zmarłych, proroków, którzy zapowiadali toczące się wydarzenia. Poniżej znajduje się scena zmartwychwstania. Zmartwychwstali wychodzą ze swoich grobowców i stoją na skraju kwadratowych grobowców, wciąż oszołomieni, niemal niedowierzający w obliczu wydarzeń. Jednak poznając swój los, potrzebują interwencji aniołów, aby dotrzeć do celu. Po lewej stronie aniołowie podnoszą zmartwychwstałych, obejmują ich i wprowadzają do Raju.


Po prawej, w bardziej energiczny i brutalny sposób, archanioł Michał grozi potępionym wyciągniętym mieczem i wrzuca ich w ramiona diabłów; diabeł leci, by zablokować potępionego, który próbował uciec.


Prawa część poświęcona jest piekłu, przedstawionemu jako wydrążona góra, pełna wąwozów i broniona poniżej przez podwójne mury miasta Dite. Diabły strzegą wejścia, które nawiedziły płomienie. Siedzący na drzwiach diabeł pokazuje kartusz, w którym być może napisano motto Dantego: Zostawcie wszelką nadzieję, którzy wchodzicie. Potępieni są natychmiast prowadzeni przed piekielnym sędzią Minosem, który decyduje o ich przeznaczeniu. Powyżej jest jaskinia Limbo, gdzie dzieci w swej niewinności nie cierpią, lecz żyją w ciemności, nie mogąc ujrzeć chwały Bożej. Dalej jest jaskinia gniewnych, gdzie potępieni wciąż okazują swój gniew i gryząc ręce, wykonują gesty samookaleczenia. Obok jest jaskinia leniwców: diabły próbują je stymulować na każdy sposób, kłując, dźgając, jeżdżąc na nich, nie będąc jednak w stanie przezwyciężyć wrodzonego lenistwa. Trzy centralne jaskinie karzą zazdrosnych, dumnych i skąpych: pierwsi cierpią z powodu gorąca i zimna i są zmuszeni przejść przez płomienie, zanim trafią do zamarzniętego jeziora; dumni są upokarzani przez diabły, stawiani pod nogami i przemieniani w szydercze fotele; skąpcy są związani sznurowadłami, które zaciskają ich sakiewki pełne monet. W jaskiniach poniżej znajdują się lubieżni (nieprzyzwoicie obmacywani i wyszydzani) i żarłoczni (zmuszeni do torturowania Tantala przed obciążonym stołem lub zmuszeni do połykania marnych kawałków). W odległym dolnym rogu ukazane są tortury Syzyfa (który podnosi głaz, który diabeł odrzuca) i tortury Prometeusza w łańcuchach (które orzeł pożera wątrobę).

 

76

 

 

Przełomowym dziełem traktującym o piekle, opisującym hierarchię i strukturę podziemnego świata, był ukończony w 1321 roku średniowieczny poemat Dantego Alighieri, Boska komedia. Stworzona przez włoskiego poetę eschatologiczna wizja zaświatów – Raju, Czyśćca i Piekła – powstała w oparciu o motywy biblijne, szóstą pieśń Eneidy oraz szereg innych literackich utworów o charakterze wizyjnym.


Nie da się czytać utworu również bez analogii ze światem współczesnym. Myślę, że każde pokolenie, które próbowało zgłębić sedno poematu, musiało mieć podobne odczucia. I choć od powstania utworu dzieli nas wiele stuleci i świat od tego czasu zmieniał się diametralnie, gdzieś w głębi duszy czuje się, że wartości utożsamiane w utworze z okresem średniowiecza, istnieją także w czasach nam współczesnych. Gdyby Dante po wydostaniu się z zaświatów wkroczył nagle w XXI wiek, zastałby ludzi podobnych do tych, których spotkał w Piekle.


Innymi słowy jest to utwór ponadczasowy.

 

Dante, który jest zarówno narratorem jak i głównym bohaterem opisuje swoją wędrówkę przez zaświaty. Podróż rozpoczyna w piekle, które podzielone jest na 9 kręgów. Pierwszy krąg to przedpiekle. Tam znajdują się dobrzy ludzie, którzy nie zostali ochrzczeni. W przedpieklu nie odczuwają bólu fizycznego, ale nie są też szczęśliwi bo nigdy nie ujrzą oblicza Pana Boga i nie zostaną zbawieni.


W każdym kolejnym kręgu są grzesznicy podzieleni według popełnianych grzechów. Są ci co nie potrafili panować nad zmysłami, ci co nie znali umiaru w jedzeniu i piciu, są samobójcy, leniwi, skąpcy, rozrzutnicy i inni złoczyńcy. Na samym dole piekła przebywa największa bestia – Lucyfer – zdrajca Pana Boga, a towarzyszą mu Judasz, Brutus i Kasjusz.


Po przejściu piekła Dante trafia do czyśćca, który jest górą – na jej wierzchołku znajduje się Raj. Dusze w czyśćcu ciężko pracują aby odkupić swoje grzechy. Mimo wszystko dusze są szczęśliwe bo nadal mają szansę trafić do raju i stanąć przed obliczem Pana Boga.

 

Ostatnim etapem podróży Dantego jest Raj, po którym oprowadza go ukochana Beatrycze. Raj składa się z kilku nieb: niebo Księżyca, niebo Merkurego, niebo Wenus, niebo Słońca, niebo Marsa, niebo Jowisza, niebo Saturna, niebo gwiazd stałych, Premium Mobile i Empireum. Empireum jest ostatecznym celem wędrówki – to miejsce, w którym ogląda się oblicze Pana Boga.

 

Dante Alighieri rozpoczął pracę nad utworem ok. 1308 roku, a zakończył kilka tygodni przed swoją śmiercią w roku 1321. Swoim poematem Dante chciał oddać hołd ukochanej – zmarłej Beatrycze.

 

Boska komedia składa się z trzech ksiąg, a każdą z nich tworzy 33 pieśni, czyli łącznie 99 pieśni, a wraz z pieśnią wstępną – 100. Każda część pisana jest tercyną, czyli zwrotką 3 wersową. Można zauważyć, że najważniejszą liczbą utworu jest 3 i nie jest to przypadkowy zabieg. Liczba 3 jest symbolem Trójcy Świętej.


W 1965 roku Watykan oraz San Marino wydały po cztery znaczki z okazji 700. rocznicy urodzin Dantego Alighieri. Poszczególne znaczki z przebywania Dantego w tych trzech wymiarach przedstawiam w poszczególnych opisach tych zaświatów.


10-lirowy znaczek przedstawia portret Dantego z fresku Rafaela „Disputa” (Dyskutowanie o Najświętszym Sakramencie), który znajduje się w Stanze di Raffaello w Pałacu Watykańskim.
40 - Lire Dante Alighieri (1265-1321), San Marino.

 

77 78

 

Do obrazów Dantego nawiązuje Michał Anioł, we fresku z Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie „Sąd Ostateczny”  1536-1541.


Dusze zbawione umieścił Michał Anioł z lewej strony fresku, z prawej, uosabiające siedem grzechów głównych, dusze potępione. Ich losem zajmują się demony. Pchają i wtrącają je w piekielne czeluści.


Na ogromnym fresku 400 postaci umieścił Michał Anioł w grupach. Dominującą postacią, wokół której rozgrywa się scena jest otoczony aurą Pan Chrystus Sędzia z gestem władczym, nakazującym ogłosił Sąd. (Ew. Mateusza 25: 31-46). Przy jego prawym boku siedzi na chmurze Matka Boska, odwraca głowę, jest sama, Synowi Człowieczemu pozostawia decyzję osądzenia.


U góry fresku, ponad chmurami, w lunetach umieścił Michał Anioł dwa zastępy aniołów dzierżących symbole Męki Pańskiej.


Dookoła Marii i Pana Chrystusa stoją poruszeni apostołowie, święci i męczennicy z atrybutami męczeństwa: Wawrzyniec z rusztem, Bartłomiej z nożem i własną skórą, na której Michał Anioł umieścił swój autoportret, Apostoł Szymon z piłą, św. Błażej ze zgrzebłem, św. Szymon z Cyreny z krzyżem, św. Katarzyna z połamanym kołem, św. Sebastian z pękiem strzał.


Pod świętymi umieszczona jest grupa dmących w trąby aniołów Apokalipsy. Budzą dusze zbawione, odzyskujące ciało, które unoszą się, czasem z pomocą innych do góry, do nieba. Pójdą do strefy dusz sprawiedliwych, która na fresku umieszczona jest ponad Panem Chrystusem.


U dołu fresku widać pieczarę – wrota piekieł, a obok na tafli jeziora unosi się łódź Charona z nim samym na pokładzie. Na łódź ładowani są zmarli, których Charon, straszny starzec, przewozi przez rzekę Styks do świata podziemnego.

 

92

 

Centralna część Apokalipsy kończy się właśnie wizją nowego nieba i nowej ziemi, otoczenia nowego Jeruzalem. Dramat apokaliptyczny zbliża się do końca. Pierwszy świat stworzony przeminął, a wszelkie zło uległo zniweczeniu; nastaje teraz końcowa faza Bożego planu. Księga zamyka się wspaniałą wizją nowego Jeruzalem, niebiańskiego miasta, prawdziwego królestwa Bożego.


Po tym, jak Jan ujrzy nowe niebo i nową ziemię, „która nie ma już morza”, anioł zabiera go „w Duchu” na punkt obserwacyjny na „wielkiej i wysokiej górze”, aby ujrzał potomków Nowego Jeruzalem. Ogromne miasto wychodzi z nieba na Nową Ziemię . Szczegółowy opis Nowego Jeruzalem przez Jana zachowuje wiele cech Ogrodu Eden i rajskiego ogrodu, takich jak rzeki, kwadratowy kształt, ściana i Drzewo Życia.


Od 21 rozdziału Apokalipsy Jana rozpoczyna się opis apokaliptycznego Miasta, składającego się z drogocennych metali i kamieni szlachetnych, użytych do budowy jego murów: „I przyszedł jeden z siedmiu aniołów, co trzymają siedem czasz pełnych siedmiu plag ostatecznych i tak się do mnie odezwał: «Chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka». I uniósł mnie w zachwyceniu na górę wielką i wyniosłą, i ukazał mi Miasto Święte – Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga” (Ap 21, 9-10).


Miasto Święte, Jeruzalem przygotowane przez Pana Boga dla ludzi, ma w swoim centrum samego Pana Boga i Baranka. W Niebiańskiej Jerozolimie nie ma miejsca na świątynię podobną do świątyni z ziemskiej Jerozolimy. W miejscu, w którym panuje pełna wspólnota między Panem Bogiem a ludźmi, nie potrzeba więcej świątyni zbudowanej przez człowieka.


W ostatnim rozdziale Apokalipsy, w Nowym Jeruzalem, nad brzegiem Rzeki Życia, Jan chce oddać pokłon aniołowi, który mu to wszystko pokazał. A wtedy słyszy od anioła, że ma tego nie robić, bo anioł jest jego „współsługą”. Jego i jego braci, proroków – czyli tych, którzy widzą rzeczywistość oczami Pana Boga i dają temu widzeniu świadectwo tym, jak żyją, jak cierpią i jak umierają.


Oryginalna grafika francuska, odcisk na grubym szlachetnym papierze, karta 19 x 26 cm, płyta 16 x 12,5 cm, rok 1798.

 

149

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziś słyszy się niemal wyłącznie o ogromnej łaskawości Pana Boga i o tym, jak miłuje On rodzaj człowieczy. Nie sposób zaprzeczyć tym przymiotom naszego Stworzyciela, nie można też, w żaden sposób, dojść do przesady, mówiąc o jego łaskach, jako że nigdy nie zdołamy ogarnąć ogromnej łaskawości Pana Boga ani Jego bezgranicznej miłości do człowieka, sprawiającej, że On nieustannie ofiarowuje nam siebie na różne sposoby, toteż jeżeli pragniemy zbawić nasze dusze, wszyscy musimy zaspokajać to poczucie sprawiedliwości, stroniąc od grzechu śmiertelnego; a jeśli chcemy uniknąć czyśćca, winniśmy unikać wszelkich grzechów i  pokutować za niedobre uczynki. Co więcej, Kościół katolicki dysponuje szczególnym Sakramentem Pokuty, pozwalającym grzesznikom na oczyszczenie serc i uzyskanie przebaczenia, a nawet zapewnia odpuszczenie grzechów. Zauważyć tu należy zwłaszcza odpusty zupełne, umożliwiające zadośćuczynienie za wszystkie dotychczasowe grzechy poprzez jeden akt – poprzez jeden odpust zupełny. Doprawdy, Pan Bóg Wszechmogący niewiarygodnie jest łaskaw dla nas, politowania godnych grzeszników.


Myślę, że moje spostrzeżenia i przemyślenia nie są wystarczające, by trzy wymiary, o których chciałbym napisać czyli piekło, niebo, czyściec mogły być wzięte do serca czytających i dlatego będę posiłkował się wypowiedziami osób, bezpośrednio związanych z tymi tematami a to przez bezpośrednie kontakty z duszami z czyśćca czy nieba, a to przez wizje osób będących w piekle, czy osób mających dostęp do materiałów źródłowych o powyższym temacie.


Maria Simma pośredniczka między duszami czyśćcowymi i światem żyjącym, która swoje przeżycia opisała w książce „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi“, czy ojciec Martin von Cochem i jego refleksje i medytacje w książce „Cztery sprawy ostateczne Śmierć – Sąd – Piekło – Niebo“, czy też Dzienniczek siostry Faustyny Kowalskiej lub wizje mistyczki, stygmatyczki i wizjonerki katolickiej Anny Katarzyny Emmerich w książce „Bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa“ , która to potrafiła w bardzo przekonujący sposób trafić do mego serca, nawet tak, iż jej treść postanowiłem przedstawić na niniejszej stronie internetowej pod tytułem „Epopeja Przymierza“ w menu witryny, podstawiając walory o tematyce religijnej.


W godzinie śmierci diabeł nie szczędzi sił, by zwieść nasze dusze na drogę potępienia. Wtedy właśnie człowiek jest najsłabszy – fizycznie, umysłowo, a nawet rzec można, duchowo, jako że gubić go może niepokój spowodowany grzechami, których nie odpokutował, a zatem i nie uwolnił się od nich. A zatem już wtedy, gdy wiedziemy zdrowy i świadomy żywot, winniśmy mierzyć się z perspektywą śmierci i naszego ostatecznego kresu, na wszelkie sposoby przygotowując się na radosny i uświęcony zgon, uświadamiając sobie, że w godzinie naszej śmierci szatan przepuści najstraszliwszy atak i staniemy w obliczu zatracenia duszy.


Zgon nie wydaje się nam czymś naturalnym i za wszelką cenę chcielibyśmy go uniknąć. Ale jeśli odwołamy się do pomocy Matki Bożej, przyjmiemy go z ogromnym spokojem – a wielu dobrych ludzi doczekało się spokojnej, uświęconej śmierci – chociaż i wielu wielkich, kanonizowanych świętych nawet na łożu śmierci ogromnie niepokoiło się o swoje zbawienie – co powinno dać nam do myślenia.


Śmierć, pamięć zmarłych, młoda kobieta i anioł przy grobie rodziców. Llitografia kolorowa, anonimowa, niedatowana (Niemcy, około 1900 r.). Sentymentalna piosenka z „trawnika przy grobie rodziców”, gdzie na każdej kartce znajdują się zwrotki tej piosenki. Została „zaśpiewana na wszystkich ulicach” krótko po 1900 roku i rozpowszechniana na licznych pocztówkach. Melodia została wykorzystana w pierwszej wojnie światowej jako szablon opozycyjnej piosenki żołnierza („Kolonia nad Renem z mojego grobu młodości”), a tekst piosenki trafił - przynajmniej jako cytat - na miejsce zbrodni „Fang Shot” w Münster w kwietniu 2017 r., filmu reżyserowanego przez niemieckiego aktora, reżysera, producenta filmowego Jan-Josef Liefersa, w którym lekarz sądowy dr Karl Friedrich Börne cytuje wierszyk śmieci. „Ulubionym miejscem na ziemi jest ławka ogrodowa przy grobie rodziców”.


A piosenka brzmi tak:


Znam samotne miejsce na świecie.
Leży cicho, cicho ukryte,
Uciekam tam, gdy męczy mnie smutek
martwię się

 

A jeśli mnie zapytasz, powiem ci
Nie jest daleko, nie daleko stąd.
Najdroższe miejsce, jakie mam na ziemi
To ławka trawnikowa przy grobie rodziców.

 

Zawsze pociąga mnie magiczna moc
kiedy ludzie się ze mną kłócą.
Nie zauważam tam, że jestem opuszczona
tam narzekam na moje cierpienia.

 

Umarli mówią do mnie
rodzice moi w wiecznym odpoczynku.
Najdroższe miejsce, jakie mam na ziemi
to jest ławka trawnikowa przy grobie rodziców.

 

A kiedy mam już dość życia,
muszę wyrzec się tego świata
wtedy drogi Boże, spełnij prośbę
pozwól mi przenieść się na cmentarz.

 

Śmierć zamyka mi oczy
następnie połóż mnie tam na wieczny odpoczynek.
W miejscu, w którym mam swoją ulubioną ławkę
tam na trawniku przy grobie rodziców.

 

79

 

80

 

81

 

82

 

Męki piekielne nie znają kresu i jeśli przyjdzie nam je znosić, cierpieć niewysłowione męczarnie, nigdy już od nich się nie uwolnimy. Z drugiej strony, niebo również jest wieczne, toteż gdy tam trafimy, przestanie nas męczyć tęsknota – każde nasze pragnienie natychmiast zostanie zaspokojone. Co więcej, śmierć może nas spotkać w każdej chwili, a potem pozostanie nam tylko stanąć przed Sędzią, od którego wyroków nie będzie już nigdy odwołania.

 

O grzechu i łasce mówi poniższa kartka, tak jak jest to napisane w Liście do Rzymian 6,1-23.


Widzimy powyżej, po lewej stronie, Nasz Pan siedzący na skraju studni Jakuba i mówiący do Samarytanki: Ach! więc gdybyś znała  dar Boży! Ta śmierć, która panuje nad wszystkimi dobrami tego świata, jest niczym innym jak łaską.


Duszę w stanie łaski przedstawia w środku tego obrazu dziewica ubrana w szatę niewinności i trzymająca w dłoni lilię; patrzy w niebo i nosi w swoim sercu Pana Ducha Świętego, zgodnie ze  słowami św. Pawła: Czy nie wiecie, że jesteście świątynią Bożą i że Duch Boży mieszka w was?


Duszę w grzechu śmiertelnym przedstawia poniżej, po prawej stronie, dziewica pogrążona w ciemności, ubrana w żałobne szaty i zachwycona demonem, który panuje w jej sercu.

 

141


Wszyscy wrażliwi ludzie bardzo lękają się śmierci, a wynika to z trzech przyczyn.


Po pierwsze, umiłowanie życia i lęk przed zgonem nierozerwalnie wiąże się z naturą człowieczą. Po drugie, każde rozumne stworzenie ma świadomość, że śmierć niesie z sobą gorycz i że oddzielenie duszy od ciała towarzyszyć muszą niewysłowione udręki. Po trzecie, nikt przecież nie wie, dokąd trafi po śmierci ani jaką postawę przyjmie w Dniu Sądu.


Dlaczego śmierć jest tak bezwzględna i tak przerażająca? Dlatego, że oddziela duszę od ciała. Ciało i dusza stworzone zostały, by współdziałać, pozostając w tak bliskim związku, że rozdzielenie ich wydaje się niemożliwością. Dlatego też ani dusza, ani ciało nie godzą się na oddzielenie ich od siebie.


W jednym ze swych listów do św. Augustyna św. Cyryl, biskup Jerozolimy, przytacza to, co przekazał mu pewien człowiek, który doznał wskrzeszenia. Człowiek ten powiedział, między innymi: "Chwila, w której moja dusza opuściła ciało, wiązała się z tak okropnym bólem i przygnębieniem, że nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie męczarni, jakie przyszło mi znosić. Gdyby zebrać w jedno wszelkie znane ludziom cierpienia i katusze, byłyby one niczym w porównaniu z torturami, jakich doświadczałem, gdy dusza rozstawała się z ciałem". A żeby dodać wagi tym słowom, oznajmił św. Cyrylowi: "Ty wiesz, że posiadasz duszę , jednakże nie masz pojęcia, czym ona jest. Ty wiesz, że istnieją byty, które zwiemy aniołami, jednakże nie masz pojęcia o ich naturze. Ty wiesz także, że istnieje Bóg, ale nie potrafisz zgłębić jego istoty. Tak jest ze wszystkim, co nie posiada ciała; tego rozum nasz nie obejmie. Podobnie nie będzie w stanie pojąć, jak wielki ból musiałem znieść podczas owej krótkiej chwili".


Jeżeli chodzi o ataki szatana, wiedzieć należy, że sprawiedliwy Pan Bóg dopuszcza, by napastował on nas z całą mocą w godzinę śmierci; nie dla naszego zatracenia, ale tytułem próby. Chrześcijanin, nim wyzionie ducha, musi jeszcze dowieść, że nic nie zmusi go do wyrzeczenia się Pana Boga. Nikczemny wróg, dążąc do takiego rezultatu, angażuje całą swoja potęgę i rzuca przeciwko konającemu wszystkie hufce, w nadziei, że skłoni go do grzechu, a tym samym zepchnie do piekła. Atakuje nas zaciekle przez całe nasze życie i nie stroni od żadnych środków, byle tylko nas zwieść. Ale te prześladowania są niczym w porównaniu z ostateczną napaścią, mającą na zawsze podporządkować nas jego władzy.

 

Jedna z pieśni w drugiej zwrotce tak mówi:


2. Kiedy staniesz przed mocą złą, co sprawia
Lęk i trwogi czas,
Ufaj Bogu, On z tobą jest i nigdy nie opuści cię, to wiedz!
Pośród burz, w morzu trosk, śpiewaj tę pieśń:
Pan zwycięzcą jest, w Nim triumf mam!

 

83

 

Szatan zaszczepia nam myśli „co będzie” i w naszej głowie pojawiają się najczarniejsze scenariusze. Jeśli dojdzie do czegoś takiego, bądźmy świadomi, że to szatan stara się nie dopuścić do wykonania Bożej woli w naszym życiu.


Pan Bóg chce, abyśmy byli całkowicie wolni od strachu. Aby nasze życie nie było drogą przez mękę i żeby strach nie przeszkadzał nam w odważnym wykonywaniu Bożych poleceń.

 

Duchy ciemności przywołują wszelkie uszczerbki, na jakie nas naraziły, i przypomną nam o grzechach, które popełniliśmy z ich podpuszczenia. Odwiedzą nie tylko łoża śmierci bezbożników, obecne będą też u boku wybranych, czyniąc wszystko, by wykryć jakieś niecne czyny, które będą mogły im wytknąć. Niestety! Jakże mielibyśmy sprostać temu my, nieszczęśni śmiertelnicy, w owej godzinie i cóż moglibyśmy powiedzieć  na swoją obronę, jak wiele grzechów można nam zarzucić? Skoro oni przywołują wszystkie nasze grzechy, byle tylko doprowadzić nas do rozpaczy?


Złe duchy swą nieszczęsną ofiarę w godzinie śmierci kusić będą na różne sposoby, odwołując się jednak szczególnie do grzechów, który najczęściej ulegała. Jeśli człowiek taki przedtem żywił do kogoś nienawiść, ukazują zamierającym oczom wizerunek tej właśnie osoby, przywołując wszystkie krzywdy, jakie zrobiła owemu człowiekowi i w ten sposób podsycają płomień nienawiści lub na nowo go rozpalają. A jeśli ktoś pogwałcił czyjąś czystość, ukażą mu osobę współuczestniczącą w owym grzechu, starając się znów rozbudzić tę nieczystą namiętność. Jeśli kogoś nękały wątpliwości natury religijnej, sugerują jego umysłowi, że dogmat, który tak trudno przychodziło mu akceptować, jest z gruntu fałszywy. Jeżeli człowiek bywał małoduszny, złe duchy starają się rozbudzić w nim te skłonności, licząc na to, że pozbawią go nadziei na zbawienie. Kogoś, kto grzeszył pychą i chełpił się swymi dobrymi uczynkami, wabią pochlebstwami, zapewniając go, że jest miły Panu Bogu i że wszystko, co czynił, zapewnia mu miejsce w niebie. A jeżeli ktoś za swego życia bywał popędliwy, dając upust wzburzeniu i irytując się z powodu błahostek, czynią jego cierpienie jak najbardziej uciążliwym, tak by stracił cierpliwość i znów wystąpił przeciwko Panu Bogu, winiąc Go o zesłanie tak bolesnych dolegliwości. A gdy człowiek był dość bierny i niechętny sprawom wiary, modlił się nie dość żarliwie albo nie przywiązywał większej wagi do praktyk religijnych, starają się utrzymać jego duszę w tym stanie apatii, sugerując mu, że jest zbyt słaby, by włączyć się w modły, które przyjaciele wznoszą w jego intencji. I wreszcie tych, którzy wiedli życie z dala od Pana Boga, nie stroniąc od grzechów śmiertelnych, usiłują doprowadzić do rozpaczy, wskazując, że zabrnęli oni zbyt daleko, by uzyskać przebaczenie. Jednym słowem, duchy zła napastują umierających szczególnie dotkliwie, atakując najsłabsze punkty, niczym doświadczony generał, który przypuszcza szturm tam, gdzie jego zdaniem, obwarowania fortecy są najsłabsze.


Duchy bywają czasem tak gwałtowne, że nie ma szans, by słabi śmiertelnicy zdołali im się oprzeć, nie mając nadprzyrodzonego wsparcia. Skoro to wszystko, na co może sobie pozwolić zdrowy człowiek, by przeciwstawić się zakusom diabelskim i nierzadko zmuszony jest im ulec, jakże trudna musi być sytuacja dla osób złożonych chorobą, a mimo to walczących z tak zręcznym przeciwnikiem!


Jeżeli zwycięży to tylko z pomocą Pana Boga Wszechmogącego, naszej błogosławionej Pani, swego anioła stróża i któregoś spośród świętych. Bowiem nasz łaskawy Pan Bóg, Jego aniołowie i błogosławieni święci nie opuszczają chrześcijanina w ostatniej potrzebie; spieszą z pomocą, o ile tylko człowiek ten zasługuje na ich wstawiennictwo.


Św. Cyryl, w liście do św. Augustyna wspomina, że jeden z trzech podniesionych z martwych powiedział mu: "Gdy godzina mego odejścia była już bliska, otoczyły mnie rzesze diabłów, których nie sposób było zliczyć. Kształty ich zdawały się straszliwsze niż wszystko, co zrodzić może wyobraźnia. Lepiej byłoby chyba płonąć żywym ogniem, aniżeli się im przypatrywać. Te demony otoczyły mnie, wytykając wszystkie niecne uczynki, jakich się kiedykolwiek dopuściłem, jako, że sądziły, że doprowadzą mnie tym do rozpaczy. I rzeczywiście uległbym im, gdyby nie to, że Pan Bóg w swej łaskawości przyszedł mi w sukurs".


Oto więc świadectwo kogoś, kto sam doświadczył tego, jak przerażający jest ów wróg i potwierdził, że nie ma niczego straszliwszego od postaci, jaką przyjmuje diabeł.


Żaden człowiek nie może zyskać całkowitej pewności, iż należycie za wszystko odpokutował i naprawdę zapewnił sobie przebaczenie. Stosunkowo łatwo jest uniknąć złych uczynków, lecz daleko trudniej uchronić swe serce przed zbędnymi myślami. A przecież w Piśmie Świętym czytamy: „Biada tym, którzy planują nieprawość i obmyślają zło na swych łożach!“ (Mi 2,1). A także: „Niestety, popełniacie w sercu  nieprawość....“ (Ps 58,3).


Prawi zawsze lękają się srogich wyroków Pana Boga, jako że mają świadomość, iż najtajniejsze nawet grzechy wzięte zostaną pod uwagę, zgodnie ze słowami św. Pawła, „w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie...“ (Rz 2,16). I choć dobry człowiek całe swe życie wieść będzie, obawiając się owego sądu, lęk ten jeszcze wzrośnie, gdy dni jego dobiegać będą kresu.


Czyż mamy jeszcze szanse na skorzystanie z łaskawości Pana Boga? Nie ma lepszej rady nad tę, której udzielił nam sam Pan Chrystus, powiadając: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić i stanąć przed Synem Człowieczym“ (Łk 21,36).


Skoro Pan Chrystus podkreśla, że najlepszym i najprostszym sposobem na to jest modlitwa, niechaj każdy z nas wiernie podąży za jego wskazaniem i żarliwie zwraca się do Pana Boga Wszechmogącego, Jego Błogosławionej Matki i wszystkich świętych, prosząc każdego dnia, by go ochronili, i powierzy im swój kres.


Obraz ten przedstawia w centralnej części Mojżesza modlącego się na wzgórzu, podczas gdy na równinie Izraelici walczyli przeciwko Amalekitom. Kiedy Mojżesz trzymał otwarte ręce, Izrael zwyciężył; ale kiedy je trochę obniżył, Amalekici mieli przewagę.


Ta tabela przedstawia nam kilka przykładów wspólnej modlitwy w rodzinach. U góry, po lewej, wspólna recytacja rodziny chrześcijańskiej, przed krucyfiksem i obrazem Najświętszej Maryi Panny, modlitwa poranna i wieczorna. Po prawej wszyscy członkowie rodziny wspólnie odmawiają modlitwę przed posiłkiem. Poniżej, po lewej stronie, wszyscy członkowie rodziny modlą się razem przed pracą.


Poniższa tabela pokazuje nam, po prawej stronie, wzór uważnej modlitwy w osobie św. Antoniego. Ze wzrokiem utkwionym w Krucyfiksie modli się żarliwie, gdy demony, we wszelkich formach, usiłują go rozproszyć i doprowadzić do zła.

 

84

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Świątobliwy opat Eliasz zwykł mawiać: „Trzy są rzeczy, których się obawiam. Po pierwsze, lękam się chwili, w której dusza opuści me ciało; po drugie, chwili, w której zmuszony będę stanąć przed trybunałem Bożym, po trzecie zaś chwili, w której przekazany mi zostanie wyrok“.


Jeśli zwykłemu przestępcy tak trudno stanąć przed zwykłą ławą sędziowską, jakże dygotać musi biedna dusza, znajdując się w obecności pana Boga, surowego i wszechwiedzącego Sędziego, wymagającego jak najdokładniejszego zdania sprawy ze wszystkich jej dawniejszych myśli, słów, czynów i uchybień. Odsłonięte zostaną nie tylko nasze niecne uczynki, myśli, słowa i posunięcia, ale i nasze skłonności, co najstraszliwszym stanie się pręgierzem. Nie zaprzeczymy przecież, że jesteśmy od nich wolni, bo czyż nigdy nie ulegaliśmy gniewowi, zniecierpliwieniu, mściwości, nienawiści, zazdrości, pysze, próżności, pożądaniu, opieszałości, chciwości, miłości własnej, tchórzostwu, przywiązaniu do świata doczesnego i innym słabościom? Te i inne złe skłonności wżarły się w nasze dusze i zniekształcają ją tak dalece, że po śmierci przerazimy się tym widokiem i ogromne wstydzić się będziemy owych plam brudu.


Zastanówmy się także jak przyjmie nas twój Sędzia, gdy pojawimy się przed Nim nie tylko obarczeni niezliczoną ilością grzechów, ale i brudni nie do opisania. Będziemy stać przed Nim niemiłosiernie zawstydzeni, nie wiedząc, gdzie oczy podziać. Pod naszymi stopami rozciągać się będzie piekło, a nad sobą będziemy mieć gniewne oblicze Sędziego. Obok siebie zobaczymy demony, czekające tam by nas oskarżać. Dźwigać zaś będziemy wszystkie nasze grzechy i występki. Nie zdołamy się skryć, a trudno nam będzie znieść tę nagość.


Ażeby przygotować nas na to swoje przyjście, Pan Jezus ześle nam wiele strasznych znaków, przypominających, iż winniśmy odejść od życia w grzechu. Sam tak je zapowiedział: „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem dni owe będą czasem ucisku, jakiego nie było od początku stworzenia Bożego aż dotąd i nigdy nie będzie. I gdyby Pan nie skrócił owych dni, nikt by nie ocalał“. Cóż za przerażająca zapowiedź! Znaków tych z każdym dniem będzie przybywać. Potem jak utrzymuje św. Hieronim, niebo zasnują ciężkie chmury i zerwie się straszliwa burza. Wicher zwalać z nóg będzie ludzi i ciskać ich w powietrze; drzewa wyrwie z korzeniami, a domy pozbawi dachów. Przez nieboskłon przetoczą się długotrwałe grzmoty, a błyskawice, niczym ogniste węże o rozwidlonych językach, rozświetlą mrok, igrając nad siedliskami rodzaju człowieczego i niecąc powszechną pożogę, pośród huku gromów. Wody oceanów tak bardzo się wzburzą, że fale dorównywać będą górom, piętrząc się niemal po chmury. Ten ryk wściekłej burzy czas jakiś dawać się będzie wszystkim we znaki. Cała zwierzyna ziemska włączy się w ów zgiełk; rozpaczliwe wycie wypełni powietrze tak, że serca ludzkie zamrą ze strachu.


Ale to dopiero początek boleści, powiada Pan. To, co zdarzy się później, opisuje On następującymi słowy; „Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte“.


To zaćmienie nastąpi w środku dnia. A skoro złociste promienie, dodając blasku naturze, cieszą ludzi i zwierzęta, nagłe ich zniknięcie pogłębi smutek i rozpacz całego stworzenia. Co więcej, również księżyc przestanie darzyć nas swą łagodną poświatą, rozjaśniającą mroki nocy. Wszystkie gwiazdy, dotąd iskrzące się na firmamencie, znikną z przypisanych im miejsc. Owa straszna ciemność wywoła w sercach wszystkich żywych istot, ludzi i bydlątek, tak wielki popłoch i strach, że powszechnym lamentem nie będzie końca. Z zawodzeniem mieszkańców naszego świata mieszać się będzie w upiornej symfonii wycie złych duchów, pojmujących dzięki owym znakom, że blisko jest Dzień Sądu, kiedy to przyjdzie im stanąć przed srogim trybunałem Bożym; świadome będą, że na wieczność strącone zostaną w czeluście piekielne. Stąd ich furia, ich gniew i szaleńcze wrzaski.


Tu możemy powtórzyć za Panem Jezusem: „To jest początek boleści“, dodając, że nie będzie jej końca. Kiedy zapadnie owa przerażająca ciemność, wszystko pogrąży się w chaosie i uwolnią się żywioły, a ludzie lękać się będą, iż niebo runie, a ziemia zapadnie się pod ich stopami. To właśnie ma na myśli Pan Jezus, mówiąc: „Gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte“. Bowiem zgodnie z wolą Pana Boga, cały firmament usiany gwiazdami, słońce i wszystkie planety – a więc i atmosferę, i okrywającą nas zasłonę chmur – przeniknie tak potężny wstrząs wprawiający je w nieustanne drżenie, że wszędzie słychać będzie łoskot i potworne eksplozje. Planety opuszczą swe orbity i ścierać się poczną niepojęte moce niebios. Nikt nie pospieszy z pomocą bliźniemu, nikt nie zamieni z bliźnim nawet słowa; ludzie zjednoczą się w płaczu i łkaniu i pospieszą skryć się w najciemniejszych pieczarach.


Przez jakiś czas opłakiwać będą swój świat, a potem sprawiedliwy Pan Bóg położy kres ich rozpaczy i wszystko, co znajduje się pod nieboskłonem, pochłonie ogień. Ogień ten spadnie z niebios i ogarnie pożarem wszystko, czego dotknie. W wielu miejscach płomienie wyłonią się również z ziemi, co przerazi nieszczęsnych śmiertelników tak dalece, że nie będą wiedzieli, jak przed nimi uciec. Jedni będą szukać schronienia w piwnicach i grotach, inni zanurzą się w rzekach i jeziorach. Żarłoczne płomienie rozprzestrzeniać się będą tak szybko, że lasy staną w ogniu, a miasta i wioski ulegną zniszczeniu. Jak ziemia długa i szeroka, wszędzie szaleć będą pożary, takie,  o jakich nigdy przedtem nawet nie słyszano. Od płomieni bić będzie tak potworny żar, że stopią się kamienie i skały, a morza i wszelkie inne połacie wody wrzeć będą z sykiem. Ta przerażająca pożoga pochłonie resztę ludzi, całą zwierzynę lądową i wszystkie ryby. Tak straszliwy będzie kres naszego świata, ogień wszystko pochłonie lub ogołoci. Cała ziemia zmieni się nie do poznania.


Czy doczekamy tych dni – nie wiem. Ale wiem jedno, to co później nastąpi dotyczy każdego z nas.


Pierwszym wydarzeniem, jakie nastąpi po upadku naszego świata, będzie powszechne wskrzeszenie umarłych. Wszyscy ludzie, niezależnie od tego, kim byli, gdzie i kiedy żyli, łącznie z niemowlętami, których byt był zaledwie mgnieniem, wstaną z martwych.


Donośnie zabrzmi trąba, gdy Pan Bóg wezwie ich wszystkich przed Sąd Ostateczny. Pan Chrystus tak to zapowiada: „Pośle On swoich aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego“ (Mt 24,31). A św. Paweł dodaje: „Nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby – zabrzmi bowiem trąba – umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni (1 kor 15, 51-52).


Kiedy wygasną wszechobecne pożary, Pan Bóg wyśle swych aniołów, którzy tak potężnie zadmą w trąbę, że jej echo przetoczy się po całej ziemi. A dźwięk ten będzie tak donośny, że wszystko zadrży. Nieziemski głos trąby dotrze do zmarłych, wzywając: „Podnieście się, umarli, i chodźcie na sąd! Podnieście się, i chodźcie na sąd!“


Niezależnie od tego, jak dawno temu ciało człowieka obróciło się w proch i jakim zmianom mogło ulec, wszystkie jego cząstki i cząsteczki znów się złączą, sprawiając, że wyglądać będzie tak jak niegdyś, za życia. „I morze wydało zmarłych, co w nim byli, i Śmierć i Otchłań wydały zmarłych, co w nich byli“ (Ap 20,13).


Przywołane uroczystym głosem trąby, zstąpią z nieba wszystkie dusze sprawiedliwych i wraz ze swymi aniołami stróżami udadzą się tam, gdzie pochowano ich doczesne powłoki. Groby otworzą się i widać będzie spoczywające w nich ciała, nietknięte, ale i wciąż martwe. Potem za sprawą Pana Boga, ciało znów złączy się z duszą, powracając jednocześnie do życia.

 

Wizja Wysuszonych Kości (37,1–10; 37,11–14) – Stojącego ze wzniesionymi ramionami proroka pośród doliny otaczają wysuszone kości zbliżające się do siebie, oblekające się ciałem i skórą oraz takie, w które wstąpił już duch – ożyły i stanęły na nogi (zapowiedź wskrzeszenia umarłych w dniu Sądu Ostatecznego).


Ręka Boża (moc) spoczęła na Ezechielu, dając mu ujrzeć tę wizję, gdyż fizycznie nie był on przeniesiony do żadnej doliny wypełnionej suchymi kośćmi. W swej wizji przechadzał się pomiędzy tymi kośćmi, widział je rozrzucone po całej dolinie, zupełnie suche. Wtedy Pan Bóg wyjaśnił mu, iż kości te przedstawiają cały dom Izraela. Nie przedstawiały one jedynie dwóch plemion, zabranych niedawno do niewoli babilońskiej, nie tylko te dziesięć plemion zabranych wcześniej, ale cały dom Izraela, dwanaście pokoleń.


Pan Bóg przekazał Ezechielowi dwa polecenia, których wykonanie miało dać początek stopniowemu odrodzeniu. Najpierw powiedział: „Prorokuj nad tymi kośćmi, powiedz im: (...) ‚Ożyjecie’” (Ezech. 37:4-6). Kiedy prorok to zrobił, usłyszał „jakiś odgłos, grzechotanie, i kości zaczęły przybliżać się jedna do drugiej”, po czym zobaczył, „jak zaczynają pojawiać się na nich ścięgna i ciało i jak z wierzchu pokrywają się skórą” (Ezech. 37:7, 8). Następnie Pan Bóg polecił: „Prorokuj wiatrowi”. Ezechiel miał mu rozkazać: „Powiej na tych zabitych ludzi”. Kiedy to zrobił, „oni zaczęli oddychać i ożyli, i stanęli na nogach — bardzo, bardzo wielkie wojsko” (Ezech. 37:9, 10).

 

85

 

Na wszystkich cmentarzach i miejscach zbiorowych pochówków pierwsi podniosą się błogosławieni, o ciałach jaśniejących i wspaniałych. Potwierdzenie tego, że oni właśnie pierwszeństwo mieć będą przed innymi, znaleźć można w następujących słowach Pana Chrystusa: „Nie dziwcie się temu! Nadchodzi bowiem godzina, w której wszyscy, którzy spoczywają w grobach, usłyszą głos Jego; a ci, którzy pełnili dobre czyny, pójdą na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie potępienia“ (J 5, 28-29).

 

Wskrzeszenie występnych nastąpi tuż po podniesieniu sprawiedliwych, ale jakże będzie od niego odmienne! Wszystkie dusze potępione odnajdą na cmentarzyskach przynależne im ciała i zmuszone zostaną do ponownego zespolenia się z nimi. Ale z jakimi będą to czyniły oporami, z jakim niesmakiem! Kiedy dusza taka dojrzy swe ciało, cofnie się ze wstrętem, widząc, że jest ono tak odrażające, iż lepiej byłoby udać się prosto do czeluści piekielnej, niż do niego wracać. Bowiem ciała zatwardziałych grzeszników okażą się tak przerażające, ohydne i plugawe, że na myśl przywodzić będą  nie tyle ludzi, co raczej diabły. Ale mimo iż dusza ze wszystkich sił przeciwstawiać się będzie połączeniu z tak potworną powłoką, w końcu to uczyni, gdyż tak nakazał jej Pan Bóg.


Sąd Ostateczny, XVII wiek


Obrazy Dnia Sądu Ostatecznego, Katedra w Limie Znaczki 2008 rok


Ostatnie dni kościoła Carabuco - autorstwa José López de los Ríos w 1684 r. La Paz, Boliwia


Trójca Święta na szczycie i wokół niej aniołowie, Maryja i św. Jan Chrzciciel; potem przychodzą apostołowie, patriarchowie i ojcowie Kościoła; najsłynniejsi męczennicy i święci; założyciele zakonów i wreszcie ludność żeńska ze świętymi męczennicami, założycielkami i niektórymi świętymi zakonnicami.

 

86

 

87

 

88

 

89

 

Oczekując nadejścia Sędziego, ludzie stać będą razem, z dala od prawych, przytłoczeni własną ohydą, a przede wszystkim swymi grzechami, widocznymi już dla wszystkich.


Ale cała ta ich męka niczym jest w porównaniu z przerażeniem, jakie wywołuje w nich perspektywa nadejścia Sędziego. Oto te nieszczęsne stworzenia po raz pierwszy zaczynają sobie uświadamiać, jak surowe są wyroki Boże, którym za życia tak mało poświęcały uwagi. Po raz pierwszy pojmują, jak straszliwym upokorzeniem będzie ukazanie wszystkich ich grzechów w obecności aniołów i świętych, a także diabłów i potępieńców. Pierwszy raz uświadamiają sobie także, jak srogą karę wymierzy im Sędzia, tak często przez nich lekceważony.


W końcu niebiosa się otworzą, a zastęp anielski zniesie i ukaże całemu światu znak zwycięstwa Chrystusowego, Święty Krzyż.


Pan tak zapowiedział ową chwilę: „Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego i wtedy narzekać będą wszystkie narody ziemi“ (Mt 24,30). Kościół katolicki tak wyjaśnia nam, czym będzie ów znak, który ukaże się na niebie: zanim Pan zstąpi, by nas osądzić, na niebie ukaże się krzyż. Wszyscy Ojcowie Kościoła, zgodnie potwierdzają, że to Krzyż Chrystusowy będzie tym znakiem. Choć krzyż, na którym Pan nasz cierpiał katusze, porąbano na kawałki, pozostawiają niewiele więcej niż drzazgi, moc Boska sprawi, że znów złączą się one w całość. Hufiec anielski uroczyście zniesie ten krzyż z niebios, a dźwigającymi go aniołami podążać będą inne, niosąc – jak utrzymuje św. Tomasz z Akwinu, zwany „Anielskim Doktorem“ – pozostałe narzędzia Męki Pańskiej, a zatem pręgierz, bicze, młotek, żelazną rękawicę, kości, szkarłatny płaszcz, białą koszulę, tunikę bez szwów, święty całun, pojemnik z mirrą, wszystko to, po co sięgano podczas owej kaźni – by dobitnie uzmysłowić całemu światu, jak bardzo i na jak wiele sposobów cierpiał za nas Pan Chrystus.


Ten obraz przedstawia zmartwychwstanie zmarłych. Pośród ogólnego nieporządku, który panuje w naturze, Aniołowie, grając w trąbę, wzywają ludzi do sądu; groby otwierają się, zmarli powstają i wynurzają się z prochu. Wśród nich widzimy króla, który zachował koronę i biskupa, który odzyskuje swoje papieskie szaty.


W górnej części obrazu krzyż pojawia się w powietrzu, cały jaśniejący światłem i otoczony błogosławionymi duchami. Jego wzrok pociesza dobrych, którzy z ufnością do niego sięgają, a złych przeraża, którzy szukają schronienia i wzywają góry, aby ich zmiażdżyć.

 

90

 

Prorok Daniel ujrzał raz anioła i tak się wówczas przestraszył, ze padł jak nieżywy. Jeśli tak podziałało na niego spotkanie z jednym tylko aniołem i to niosącym mu spokój i pociechę, cóż stanie się z nami, kiedy tyle setek tysięcy książąt niebieskich z bliska ukaże nam swe gniewne lica?


A skoro już widok aniołów towarzyszących Sędziemu w Dniu Ostatnim tak nas przerazi, jakiż lęk i popłoch wzbudzi w nas On sam, kiedy zstąpi gniewny, jako usposobienie prawa, które tylekroć obrażano! Cóż stanie się, chrześcijaninie, kiedy powróci, by zażądać zdania Mu sprawy ze sposobu, w jaki przestrzegano Jego przykazań?


Zdaniem wielu Ojców Kościoła, uczonych i świątobliwych mężów, nawet aniołowie w Dniu Sądnym nie oprą się lękowi, o ileż więcej powodów do obaw mieć będą święci, gdyż im przyjdzie stanąć przed trybunałem Chrystusowym i szczegółowo zdać sprawę ze wszystkich swych postępków. Z tego co św. Jan głosi w Apokalipsie, niezbicie wynika, iż nawet błogosławieni święci drżeć będą ze strachu. Jan opisuje swe spotkanie z Panem Chrystusem i wrażenie, jakie na nim ono wywarło. „Kiedym Go ujrzał, do stóp Jego upadłem jak martwy, a On położył na mnie prawą rękę, mówiąc: Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni...“ (Ap 1,17). Jeśli umiłowany apostoł tak się przeraził, widząc swego Pana i Nauczyciela, który przyszedł nie z wyrokiem, ale z pociechą, że aż runął przed Nim jak martwy i nie mógł wykrzesać z siebie tyle odwagi, by się podnieść, dopóki Pan Chrystus nie przemówił doń nader czule i serdecznie, czyż można przyjąć, że święci w Dniu Sądnym wolni będą od obaw, widząc Pana Chrystusa w Jego zatrważającym majestacie i widząc, że będą musieli zdać Mu sprawę z całego swego żywota? A jak to będzie z nami, nieszczęśni grzesznicy, i ze wszystkimi potępionymi, skoro nawet aniołowie, i święci z drżeniem przyjmą nadejście Sędziego? Żadne słowa nie wyrażą zgrozy i popłochu, jakie ogarną złe duchy i zatwardziałych grzeszników, gdy ujrzą Sędziego zasiadającego na tronie pełnym chwały i uświadomią sobie, że osądzi ich On surowo i skarze na wieczne męki w czeluściach piekielnych?


Lepiej chyba pojmiemy, czym w istocie jest gniew Boży, jeśli wysłuchamy tego co powiedział nam o nim prorok Izajasz: „Oto imię Pana przychodzi z daleka, gniew Jego rozgorzał, przygniatający Jego ciężar, Jego wargi pełne są wzburzenia, Jego język jak pożerający ogień. Tchnienie Jego jak potok wezbrany, którego nurt dosięga szyi. Przybywa przesiać narody sitem zniszczenia i włożyć między szczęki ludów wędzidło zwodnicze“ (Iz 30, 27-28).


Prawdziwie przeraźliwe są te słowa. Czyż nie określają wyraźnie, jak wielkim gniewem płonąć będzie Pan Chrystus, kiedy objawi się światu? Nic dziwnego, że serca wszystkich grzeszników napełnią się zgrozą, udręką i przerażeniem; nic dziwnego, że błagać będą oni o to, by zwaliły się na nich góry i przygniotły ich wzgórza.


Wtedy po raz pierwszy należycie pojmiemy co uczyniliśmy i jakże głęboko obraziliśmy Pana Boga naszymi nędznymi grzechami. Gniew Boży będzie tak wielki, że ani Matka Pana Boga, ani aniołowie i święci nie zdołają go złagodzić; przepojony świętym zapałem, posłuży surowemu osądzeniu każdego człowieka. Oto, co sam Sędzia mówi o swym gniewie, ustami proroka Ezechiela: „Teraz przychodzi kres na ciebie. Wysyłam gniew mój przeciwko tobie, aby cię osądzić według twoich dróg i ciebie uczynić odpowiedzialnym za wszystkie twoje obrzydliwości. Oko moje nie okaże litości dla ciebie i nie pominę cię, ale ciebie uczynię odpowiedzialnym za twoje drogi, a twoje obrzydliwości będą pośród ciebie (ujawnione) i poznacie, ze Ja jestem Pan“ (Ez 7, 3-4).


Prawdziwie srogie są te słowa, zawierające najstraszliwszą z gróźb. Och, jakże bezwzględny będzie ten sąd, przed który Pan Bóg, obrażany niezliczonymi występkami, pozwie całą rodzinę człowieczą.


W pierwszej i ostatniej Księdze Pisma Świętego jest mowa o łuku tęczy. Po potopie Pan Bóg mówi do Noego: "A ten jest znak przymierza, który Ja zawieram z wami (...) łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między mną i ziemią" (Rdz 9, 13). Zaś w Księdze Apokalipsy św. Jan ogląda tron Boży i tęczę dokoła niego: "a tęcza dokoła tronu - z wyglądu do szmaragdu podobna" (Ap 4, 2-3).


Wchodząc w modlitwę zaangażujmy naszą wyobraźnię. Zobaczmy krajobraz jaki najbardziej lubimy (góry, las, morze). Właśnie przeszła burza, zaświeciło słońce, a ostatnie krople deszczu sprawiają, że powstała tęcza. Patrząc na nią postarajmy uświadomić sobie, że w tym momencie także Pan Bóg patrzy na to samo. Zobaczmy oczami wyobraźni Jego miłujące spojrzenie na piękno, jakie jest w nas i w całym stworzeniu. Tęcza jest wezwaniem by pamiętać o przymierzu, nie tylko dla ludzi, ale i dla Pana Boga. Pan Bóg go zapragnął, sam wyszedł z inicjatywą, a w znaku tęczy dał ludziom pewność, że będzie zawsze o tym przymierzu pamiętał. Tęcza, jako znak Bożej obietnicy, został wpisany w naturę na zawsze i jest obrazem pełnego życzliwości spojrzenia Pana Boga na wszystko, co żyje.


Tęcza nie tylko jest obietnicą Pana Boga, że nie zniszczy świata, jest ona także przypomnieniem, że my też powinniśmy budować tęczę tu na ziemi.


Tęcza pojawiła się przy tronie Pana Chrystusa, to oznacza, że stanowi ona jeden ze znaków zbawienia.


Dlatego też symbol tęczy można spotkać na wielu obrazach prezentujących wizję końca świata. Tęcza nieodzownie wiązała się z Apokalipsą zarówno w średniowieczu, jak i w czasach późniejszych. Znajdzie się ją m.in. na jednej z najsłynniejszych wizji Sądu Ostatecznego – na obrazie Hansa Memlinga.

 

91

 

Sądzenie dobrych odbywać się będzie mniej więcej tak. Aniołowie poprowadzą ludzi im powierzonych przed oblicze Pana Boga, a potem prawi padną przed Nim w pokornym uwielbieniu. Później zły duch zacznie ich oskarżać, wydobywając wszystko, co tylko zdoła. Ale każdy anioł stróż stanie w obronie swego podopiecznego, przedstawiając jego dobre czyny, świadectwa pokuty i cnoty, składając je na szalach sprawiedliwości Bożej. Jeśli okażą się one dostatecznie ciężkie, Pan Chrystus, okryje podsądnego nową szatą, nader wspaniałym odzieniem i ukoronuje diademem Królestwa Wiecznego. Któż zdoła opisać wspaniałość owej chwili! Jakże cieszyć się będą sprawiedliwi, że miejsce ich jest pośród błogosławionych! Jak radować się będą chóry anielskie, gratulując im i czyniąc z owej chwili miłe sercom święto!


Uświadomiwszy sobie swój błąd, potępieni będą wołać: ale my, ulegając przeklętemu obłędowi odtrąciliśmy Najwyższe Dobro i pozbawiwszy siebie wieczystej szczęśliwości w imię bezwartościowych i ulotnych rozkoszy. Jakże mogliśmy tak dać się zwieść złudnym urokom tego świata?


Wyrok ogłoszony przez Sędziego dla nieprawych: „Odstąpcie ode Mnie, przeklęci, i pogrążcie się w wiecznym ogniu, zgotowanym wam przez diabła i jego aniołów“, gromem ugodzi uszy potępionych; zwalą się oni na ziemię, przytłoczeni tymi straszliwymi słowami, a potem dadzą upust takiej rozpaczy i wściekłości, że zadrżą i niebiosa i ziemia.


A kiedy Pan Chrystus już zwali na te żałosne istoty wszelki gniew żywiołów, pod stopami zatwardziałych grzeszników rozstąpi się ziemia, pochłaniając ich wraz ze wszystkimi diabłami.


Św. Jan powiada w swej Apokalipsie: „I potężny jeden anioł dźwignął kamień jak wielki kamień młyński, i rzucił w morze mówiąc – Tak z rozmachem Babilon, wielka stolica, zostanie rzucona i już jej nie będzie można znaleźć“ (Ap 18,21).


Czyż te słowa anioła nie dają nam do zrozumienia, że wszystkie dusze potępione zwalą się do piekła z impetem kamienia młyńskiego ciśniętego na samo dno morskich czeluści?


Ten straszliwy upadek potępionych! Któż nie zadrży, myśląc o nim? Biada tym, których to czeka; lepiej byłoby, gdyby nigdy się nie urodzili!


Jeżeli Pismo Święte mówi nam, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdoła pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Pan Bóg tym, którzy Go  miłują, czyż nie można przyjąć, że człowiek nie będzie w stanie dociec, co Pan Bóg zgotował dla tych, którzy tak często i dobrowolnie Go obrażają? A skoro rozkosze niebiańskie wymykają się wszelkim próbom opisu, czy nie można przyjąć, że i mąk piekielnych nie da się ogarnąć?

 

Święta Małgorzata zdecydowanie zwycięża moce zła. Smok symbolizuje potęgę szatana, który usiłuje zniszczyć człowieka. Przesłanie obrazu jest takie, że droga do zwycięstwa nie prowadzi poprzez samodzielne stanięcie do walki, „twarzą w twarz” wobec zła, ale przez krzyż, św. Małgorzata trzyma krzyż, poprzez który spływa Boża moc unicestwiająca śmiertelne pokusy i działanie szatana.

 

Grafika angielska, odcisk na grubym papierze, jednostronny, w passe partout 30 x 24. Grafika oryginalna z 1821 roku.

 

154

 

Aby zwalczyć Szatana i jego kłamstwo, trzeba znać Pana Chrystusa, który jest prawdą (1J 2,13-14). Owo poznanie płynie z wiary, która rodzi się i rozwija ze słuchania i rozważania słowa Bożego, słowa Pana Chrystusa (Rz 10,17). Słowo Boże prowadzi nas do wypełniania przykazań Bożych, od czego jest uzależnione głębsze poznanie Pana Boga (Kol 1,10), jak mówi o tym wyraźnie sam Pan Chrystus (J 14,21). To głębsze poznanie Pana Boga dokonuje się w oczyszczonym sercu człowieka (Mt 5,8), poprzez wewnętrzne działanie Ducha Świętego (1 Kor 2,10-11; 12,3).


Do oczyszczenia się prowadzi jedna droga - spowiedź swięta. To jest dokładna analiza Przykazań Bożych i Przykazań Kościelnych.


Można powiedzieć z całą pewnością, że ktokolwiek praktykuje w swoim życiu jakieś złe przyzwyczajenie lub jakikolwiek nałóg, ten spowiadał się źle. Sakramenty święte służą bowiem ku uzdrowieniu z najgorszych nawet nałogów, jeśli penitent szczerze współpracuje z łaską Bożą.


Zgodnie z praktyką i nauką Kościoła dla przebaczenia ciężkiej winy konieczna jest spowiedź indywidualna. W imieniu Pana Chrystusa i wspólnoty Kościoła kapłan przyjmuje wyznanie grzechów i w imieniu Pana Boga udziela rozgrzeszenia. Znaczy to, że Pan Bóg udziela przebaczenia przez posługę Kościoła. Otrzymanie rozgrzeszenia w sakramencie pokuty wymaga - jak każde przebaczenie - żalu za grzechy oraz postanowienia i woli naprawienia zła.

 

Spowiedź swiętą przedstawia oryginalna grafika angielska, odcisk jednostronny na grubym papierze, 28 x 20 cm z 1842 roku, a odpuszczenie grzechów oryginalna grafika austriacka, odcisk jednostronny na grubym papierze, 28 x 20 z  1836 roku.

 

153

 

152

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ANIOŁY STRÓŻE

 

Nauczanie o aniołach stróżach nie jest mitem; istoty ludzkie naprawdę mają osobistych aniołów. Pan Jezus wiedział o tym, gdy mówił do dzieci królestwa niebiańskiego: „Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych, albowiem powiadam wam: aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mego”. Aniołowie żywią niezmienne uczucia dla swych ludzkich towarzyszy i my również przejawialibyśmy żarliwe dla nich uczucia, gdybyśmy tylko mogli sobie ich wyobrazić. Gdyby pozbawiono nas ciał materialnych i dano nam formy duchowe, w wielu cechach osobowości zbliżylibyśmy się do aniołów. Aniołowie podzielają większość naszych uczuć i przejawiają pewne uczucia dodatkowe. Jedynym naszym uczuciem, które jest dla nich w pewnym sensie trudne do zrozumienia, jest dziedzictwo zwierzęcego strachu, który nabiera tak wielkiej wagi w życiu umysłowym przeciętnego mieszkańca Ziemi. Aniołom trudno jest doprawdy zrozumieć, dlaczego ciągle pozwalamy sobie na to, aby nasze wyższe zdolności intelektualne, nawet wiara religijna, tak bardzo były zdominowane przez strach, tak dogłębnie zdemoralizowane bezmyślną paniką przerażenia i lęku.


Serafini zawsze ochotniczo zgłaszają się do służby opieki osobistej, do funkcji aniołów jako opiekunów przeznaczenia. Aniołowie nie ingerują w świętość ludzkiego umysłu; nie oddziałują na wolę śmiertelników. Serafini nie ronią materialnych łez, nie mają ciał materialnych, ani też nie posiadają skrzydeł. Przeżywają jednak emocje duchowe, jak również doznają uczuć i nastrojów natury duchowej, które są w pewnym stopniu porównywalne do uczuć ludzkich. Inteligencja aniołów nie jest dostępna bezpośrednio człowiekowi śmiertelnemu za jego życia cielesnego. Nie są oni zwierzchnikami czy szefami, ale po prostu opiekunami. Serafini strzegą nas; nie próbują wpłynąć na nas bezpośrednio, to my musimy wytyczyć swój własny kierunek, ale aniołowie działają wtedy tak, aby zrobić jak najlepszy możliwy użytek z kierunku, jaki wybraliśmy. Gdy jednak otrzymają instrukcje od swych zwierzchników, aby zrobić coś niezwykłego, możemy być pewni, że opiekunowie ci znajdą odpowiednie środki dla wykonania tego zadania. Raczej nie wkraczają na scenę spektaklu ludzkiego, za wyjątkiem sytuacji krytycznych i wtedy również zazwyczaj na bezpośredni rozkaz swych zwierzchników.


Po naszej śmierci anioł - opiekun przeznaczenia idzie do pierwszego świata-mieszkania i tam oczekuje przywrócenia do świadomości swego byłego podopiecznego w ciele. A światów jest siedem. Pierwsze przebudzenie się na powierzchni światów-mieszkań jest doprawdy epokowym wydarzeniem na życiowej drodze wznoszącego się śmiertelnika; tu po raz pierwszy możemy rzeczywiście zobaczyć tak długo kochanych i zawsze przy nas obecnych anielskich towarzyszy z ziemskich czasów; tu także stajemy się naprawdę świadomi tożsamości i obecności Boskiego Anioła,  który tak długo zamieszkiwał nasz umysł na Ziemi. Takie doświadczenie stanowi wspaniałe przebudzenie, prawdziwe zmartwychwstanie.


Anioły odgrywają bardzo ważną rolę w życiu każdego człowieka. Z całą pewnością aniołowie zwołają ludzi na Sąd Ostateczny, a Pan Jezus, jako Sędzia, zjawi się tam otoczony aniołami.


Katechizm Kościoła Katolickiego KKK 328 tak mówi o aniołach: „Istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo Święte nazywa zazwyczaj aniołami, jest prawdą wiary. Świadectwo Pisma Świętego jest tak oczywiste, jak jednomyślność Tradycji”.


Czy w innym miejscu KKK 1034  „Jezus często mówi o „gehennie ognia nieugaszonego”. przeznaczonej dla tych, którzy do końca swego życia odrzucają wiarę i nawrócenie; mogą oni zatracić w niej zarazem ciało i duszę  (Por. Mt 10, 28). Jezus zapowiada z surowością, że „pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony” (Mt 13 41-42). On sam wypowie słowa potępienia: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny!” (Mt 25, 41).


KKK 1846 o grzechu „Ewangelia  jest  w  Jezusie  Chrystusie  objawieniem  miłosierdzia  Bożego dla grzeszników. Anioł  zwiastuje  Józefowi: „Nadasz (Mu) imię Jezus, On bowiem zbawi swój  lud  od  jego  grzechów”  (Mt  1, 21).  To  samo  można powiedzieć  o  Eucharystii, sakramencie Odkupienia: „To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26, 28)”.


KKK 1994 o łasce i usprawiedliwieniu „Usprawiedliwienie  jest  najdoskonalszym  dziełem  miłości  Bożej  objawionej  w Jezusie  Chrystusie  i  udzielonej  przez  Ducha  Świętego.  Św.  Augustyn  uważa,  że „usprawiedliwienie  grzesznika  jest  większym  dziełem  aniżeli stworzenie  nieba  i  ziemi”, ponieważ "«niebo i ziemia przeminą», zbawienie zaś i sprawiedliwość wybranych, czyli tych,  których  wybrał,  będą  trwać  wiecznie". Uważa  on  nawet,  że  usprawiedliwienie grzeszników  przewyższa  stworzenie  aniołów  w  sprawiedliwości,  albowiem  świadczy  o jeszcze większym miłosierdziu”


KKK 2566 o objawieniu modlitwy „Człowiek poszukuje Boga. Przez stworzenie Bóg powołuje wszelki byt z nicości do istnienia. Człowiek, „chwałą i czcią uwieńczony” (Ps 8, 6), jest zdolny, tak jak aniołowie, uznać, „jak przedziwne jest imię (Pana) po wszystkiej ziemi” (Ps 8, 2). Nawet po utracie podobieństwa do Boga na skutek popełnionego grzechu człowiek  pozostaje obrazem swego Stwórcy. Zachowuje pragnienie Boga, który powołuje go do istnienia. Wszystkie religie świadczą o tym poszukiwaniu właściwym dla ludzi”.


Powyższe cytaty z nauki kościoła o aniołach niezbędne są by stwierdzić, że „Życie ludzkie od dzieciństwa aż do  zgonu jest  otoczone opieką i wstawiennictwem aniołów. „Każdy wierny ma u swego boku anioła jako opiekuna i stróża, by prowadził go do życia”. Już na ziemi życie chrześcijańskie uczestniczy – przez wiarę – w błogosławionej wspólnocie aniołów i ludzi, zjednoczonych w Bogu” o czym mówi KKK 336.


Św. Anioł Stróż został nam dany, aby pomagał nam w zjednoczeniu i relacjach z Panem Bogiem. Anioł Stróż wstępuje w życie człowieka w chwili jego poczęcia i czuwa nad nim, aż do jego śmierci. Anioły posiadają poznanie czysto duchowe, żyjąc Myślą Bożą i widząc wszystko w Panu Bogu, dlatego nie mogą się mylić, ani nie można ich oszukać. Anioły pomagają osiągnąć zbawienie. Biblia mówi, że ludzie w życiu przyszłym „są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania” (Łk 20, 36). Aniołowie są nam pomocni szczególnie w godzinie śmierci, gdy jest ona już nieodwracalna i może zagrozić naszemu zbawieniu, walczą wtedy z całą swoją mocą o to, byśmy zeszli z tego świata w stanie łaski. Jedną z wielkich łask, jakie Anioł Stróż może wyświadczyć człowiekowi, jest pouczenie o zbliżającej się śmierci. Po śmierci święte dusze prowadzą do nieba, a te, które czeka jeszcze pokuta – do czyśćca, gdzie je odwiedzają i pocieszają.

 

Mimo wielu wątpliwości i obaw, szczera wiara człowieka doprowadzi go do wiecznej przystani. Dopłynie tam zmęczony i potargany przez burze życia i ulewy tego świata, ale dotrze do upragnionego celu. I będzie mógł sobie wtedy powiedzieć: dopłynąłem do brzegu swego ziemskiego życia, zmagałem się z wieloma trudnościami, ale wiarę zachowałem. Spoglądam teraz na swój grób, na swoje aktywne życie i na swoją przyszłość. I tu znowu można wstawić mój ulubione cytat Marka Twaina: „Dwa najważniejsze dni w życiu człowieka to ten, w którym się rodzi i ten, w którym odkrywa - po co”.

 

94

 

Tak jak mitem staje się Apokalipsa tak i wiara w pomoc Aniołów ludziom staje się bajką, zamgloną rzeczywistością, czymś tak odległym, ze traci się z oczu to co istotne. Aniołów przedstawia się na obrazkach jako bajkowe stworzenia. Podobnie jak z krzyżem. Kreatorzy mody od jakiegoś czasu powoli, ale za to bardzo konsekwentnie, lansują taką biżuterię, która za podstawowy szkielet konstrukcji wykorzystuje znak krzyża, kotwicy (nadziei), steru okrętu, czy drabiny (tęsknoty za tym, co wysoko) – takie były znaczenia krzyża ukrytego w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, gdy Kościół doświadczał prześladowań. Dzisiaj używanie takiego krzyża – medalionu jest na czasie i robi to wiele postaci z pierwszych stron gazet. Traktuje się takie noszenie krzyża jako ozdobę czy ulepszenie swego wyglądu.  Sprowadza się krzyż do roli produktu. W ten sposób krzyż staje się znakiem neutralnym, pozbawionym swej wyjątkowości. I tu możemy wysnuć dwa wnioski. Czy to jest przypadek, czy to jest walka z krzyżem? Jeśli walka, to jest ona groźniejsza od metod stosowanych w Polsce w latach 50. Wtedy, po prostu, wyrzucano krzyże ze szkół, szpitali i innych miejsc publicznych, ale przyniosło to efekt odwrotny niż zamierzano. Widok krzyża porzuconego, łamanego na podłodze, czy wrzucanego do kosza na śmieci w rezultacie przyczynił się jednak do umocnienia jego znaczenia w świadomości chrześcijan. Jeżeli przypadek to jesteśmy świadkami kolejnej próby zmiany jego znaczenia.Ewangelia św. Mateusza tak mówi: „A król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. (Mt 25,50).


A z Chrześcijańskiej Księgi Hymnów możemy wyczytać:


Każdy dobry uczynek dobroci
Dla każdego, kto jest pod słońcem Boga,
Jest świadkiem Serafinów
Jakby naprawdę mu się to stało.

 

95

 

I tu jest sedno sprawy, iż Anioł jako istota duchowa przede wszystkim oddziałuje na naszą sferę duchową, na naszą wolę i umysł. Może się to dziać na wiele sposobów. Anioł może nawet posłać do nas drugiego człowieka, jednak najczęstszą formą jego ingerencji jest natchnienie. Natchnienie jest pewną podpowiedzią, pomocą w rozróżnieniu dobra i zła. Jest ukazaniem właściwej drogi albo też ostrzeżeniem przed złą. Anioł szanuje jednak wolność człowieka i nigdy nie działa wbrew jego woli. To, jak bardzo człowiek jest otwarty na działanie anioła i jak ostatecznie postąpi, zależy od niego samego. Niezwykłym tego świadkiem jest s. Faustyna. Doświadczała ona realnej bliskości anioła, który ją strzegł i poprzez wizje pokazał jej nawet rzeczywistość czyśćca i piekła. Faustyna widziała anioła cieleśnie, w konkretnej postaci. W podobnej zażyłości z aniołem był także o. Pio.

 

Anioły wiele razy ukazywali się ludziom. Ja ograniczę się do opisów objawień, co do których posiadam walory. W przypadku pozyskania następnych walorów, będę systematycznie je pokazywał.


Anioł objawił się Najświętszej Maryi Pannie podczas Zwiastowania.

 

96

 

Archanioł Rafał pomaga Tobiaszowi odzyskać wzrok i dług.


Archanioł Rafał jest jednym z siedmiu najwyższych aniołów, nazywamy go księciem aniołów. Jego rola w życiu ludzi jest bardzo wielka. Jest opiekunem podróżujących, typowym Aniołem Stróżem. Na poniższej kartce mamy typowy przykład pomocy św. Rafała człowiekowi. Księga Tobiasza mówi o starszym Tobiaszu, który czując jednak bliskość śmierci i myśląc o przyszłości rodziny, przypomniał sobie, że krewnemu Gabaelowi, mieszkającemu w Raga, pożyczył kiedyś pieniądze. Wysłał więc syna Tobiasza po ich odbiór, polecając mu poszukać sobie towarzysza znającego drogę. Gdy tylko wyszedł spotkał stojącego przed sobą anioła Rafała, a nie wiedział, że to anioł Boży (Tob 5,3-4). Przyprowadzony do ojca przedstawił mu się jako Azariasz (Tob 5,13) i zapewnił go: „Nie bój się! Zdrowi wyjdziemy i zdrowi powrócimy do ciebie, ponieważ droga jest bezpieczna” (Tob 5,17). Udali się po odbiór pieniędzy. Za sprawą anioła Rafała Tobiasz otrzymał od Gabaela należność. I tak Tobiasz wrócił do domu zdrowy, żonaty, ratując również i ojca ze ślepoty (gdyż idąc do Gabaela, złapali rybę, której żółć, serce i wątrobę, są lekarstwem a nocując w Ekbatanie u Raguela poślubił Sarę) i z pieniędzmi.


Gdy Ojciec z synem chcieli Rafałowi zapłacić za fatygę i opiekę w tej dalekiej drodze, ten poprosił ich na bok i rzekł do nich: „Uwielbiajcie Boga i wysławiajcie Go przed wszystkimi żyjącymi, za dobrodziejstwa jakie wyświadczył wam. Gdy ty i Sara modliliście się, ja przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim. Równocześnie posłał mnie Bóg, aby uzdrowić ciebie i twoją synową Sarę. Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stale są gotowi wejść przed majestat Pański” (Tob 12,15).

 

97

 

Anioł oznajmia Zachariaszowi, że Elżbieta urodzi mu syna.

 

98

 

Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”.

 

99

 

Anioły po raz pierwszy w Biblii pojawiły się w  Księdze Rodzaju 3.24, gdy Adam i Ewa zostali wygnani z Ogrodu Eden. Pan Bóg umieścił cherubina z płonącym mieczem, aby strzegł wejścia do raju.

 

100

 

Ikona rosyjskiego malarza Andrieja Rublewa „Gościnność Abrahama” z XV wieku była od dawna postrzegana jako przywołanie Trójcy. Opierając się narracyjnie na opowiadaniu z Księgi Rodzaju 18 o trzech tajemniczych aniołach nawiedzających Abrahama i Sarę, ogłaszają im narodziny Izaaka.


Ikona ta, niekiedy zwana Trójcą Starotestamentową lub Gościnnością Abrahama, oparta jest na historii biblijnej o wizycie u Abrahama trzech aniołów, którzy przepowiedzieli narodziny pierworodnego syna (Rdz 18,1–15). Rublow przedstawił w owych aniołach symbol Trójcy Świętej. Rublow oczyścił scenę z wątków historycznych, eliminując wszelkie postaci i pozostawiając tylko aniołów, nadając znaczenie ponadczasowe. W scenie gościnności nie ma Abrahama i Sary. Jest dom, drzewo i skała. Na stole znajduje się czasza – symbol kielicha. Ikona wyraża ideę jedności człowieka z Panem Bogiem oraz jedność między ludźmi – na wzór Trójcy Świętej.


Postaci siedzące przy stole symbolizują Trójcę Świętą, ale wbrew zwyczajowi osoby znajdujące się na ikonie nie są podpisane. W identyfikacji mają pomagać symbole. Postać środkowa jest zwykle utożsamiana z Synem Bożym. Ma na to wskazywać znajdujący się nad nim dąb – symbol krzyża (i utraconego drzewa rajskiego, odzyskiwanego przez Krzyż), oraz ruch ręki w stronę kielicha – symbolu Eucharystii. Postać po lewej stronie jest opisywana jako Bóg Ojciec, za którego plecami znajduje się dom-Kościół. Nad postacią z prawej strony widać górę – aluzję do skały, z której trysnęła na pustyni woda. Duch Święty ma bowiem być dla Ziemi tym, czym woda na pustyni. Według innych interpretacji postaci Boga Ojca i Syna Bożego identyfikowane są odmiennie. Symbolem Ojca ma być Drzewo Życia, a berło Syna wskazuje na dom, czyli Kościół.


Trzy postaci z ikony zostały wpisane w okrąg, który ma symbolizować idealną równość. Osią okręgu jest wyciągnięta nad kielichem dłoń środkowego anioła. Linia sylwetek bocznych postaci układa się w kształt kielicha. Skrzydła wszystkich trzech aniołów są ze sobą połączone. Daje to symbol wspólnoty i jedności. Postaci są zwrócone do siebie, co ma odzwierciedlać jedność, a równocześnie autor nadał im cechy odrębności. Linie poprowadzone od osi dolnej krawędzi ikony do górnych narożników dzielą przestrzeń na trzy trójkąty. Każdy z nich jest niejako przypisany do jednej postaci.


Pozostałe symbole


Stół – ołtarz – jest symbolem kosmosu, a mały prostokąt na jego przedniej stronie jest znakiem Ziemi z jej czterema stronami. Czworokątny stół bywa także interpretowany jako znak czterech ewangelii. Aniołowie siedzą na tronach wyposażonych w podnóżki, które wskazują na godność królewską. Każdy z aniołów trzyma laskę, symbol jednakowej Boskiej władzy, którą posiada każda z Trzech Osób Boskich. Kielich na stole to odwołanie do Paschy i do Eucharystii. Dwa palce dłoni symbolizują dwie natury Chrystusa, a czwarte miejsce przy stole jest wolne dla oglądającego, który ma poczuć się zaproszony do jedności z Trójcą.

 

101

 

102

 

103

 

104

 

 

Dwaj aniołowie odwiedzili Lota, któremu przekazali aby uciekał z rodziną z miasta, zanim zostanie ono zniszczone (1Księga Rodzaju 19.1-11). Anioły ukazały również ponadnaturalną moc sprawiając, że mężczyźni którzy grozili Lotowi stracili wzrok.
„Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (1 Jana 2,17).


To trwanie stoi w wyraźnej opozycji do „miłości świata”, to znaczy do całkowitego zatopienia się w świecie i tym, co światem rządzi. Święty Jan wymienia trzy zasadnicze pożądliwości: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia (1 J 2,16). Tych trzech pożądliwości nie można pogodzić z dążeniem do królestwa Bożego. Ludzie nimi opanowani nie są w stanie zrozumieć i przyjąć takiego życia, jakie jest nam obiecane w królestwie Ojca. Dzięki Bożej łasce mamy siłę, aby oprzeć się pożądaniu. Biblia mówi: „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli” (Tt 2,11.12).


Lekceważenie Bożych nakazów, zakazów, przykazań może doprowadzić do bardzo tragicznych następstw.


„A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia [pochodzący] od Pana z [nieba]. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli” (Rdz, 19, 24-26).

 

105

 

Grafika włoska, odcisk jednostronny na grubym papierze, 33 x 24 cm. Oryginał 1862 rok.

 

146

 

Izraelici wkrótce mieli wejść do krainy Kanaan. Jednym z tamtejszych królów był Balak, władca Moabu. Balak bardzo się bał Izraelitów. Posłał więc ludzi, którzy mieli poprosić pewnego sprytnego człowieka, Balaama, żeby przyszedł i przeklął naród izraelski. Obiecali mu mnóstwo pieniędzy. Dlatego Balaam wsiadł na swoją oślicę i wyruszył do Balaka.


Ale Pan Bóg nie chciał, żeby Balaam przeklął Jego lud. Wysłał więc anioła z długim mieczem, żeby stanął mu na drodze i go zatrzymał. Balaam nie widział anioła. Widziała go jednak oślica. Próbowała skręcić, żeby go wyminąć, aż wreszcie położyła się na drodze. Balaam był wściekły i zaczął bić ją kijem.


Wtedy Pan Bóg sprawił, że Balaam usłyszał, jak oślica go pyta: „Co ci zrobiłam, że tak mnie bijesz?”

 


„W ogóle mnie nie słuchasz!” — krzyknął Balaam. „Twoje szczęście, że nie mam miecza, bo zaraz bym cię zabił!”
„A czy pamiętasz, żebym kiedyś się tak zachowywała?” — spytała oślica.


„No nie, nie pamiętam” — odpowiedział Balaam.


Dopiero teraz Pan Bóg pozwolił Balaamowi zobaczyć anioła, który stał na drodze i miał w ręku miecz. Anioł rzekł: „Dlaczego bijesz swoją oślicę? To ja stanąłem ci na drodze, żebyś nie poszedł przekląć Izraelitów. Gdyby twoja oślica się nie zatrzymała, na pewno bym cię zabił, ale jej nie zrobiłbym nic złego”.


Balaam powiedział wtedy: „Zgrzeszyłem. Nie wiedziałem, że to ty stoisz na drodze”. Anioł pozwolił mu jechać dalej i w końcu Balaam przybył do Balaka. Mimo wszystko chciał przekląć Izraelitów, ale Pan Bóg spowodował, że zamiast ich przekląć, trzy razy ich pobłogosławił.


Grafika francuska, odcisk na grubym szlachetnym papierze, karta 19 x 26 cm, płyta 16 x 12,5 cm. Oryginał, 1798 rok.

106

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Księga Rodzaju 32; 25-33 Walki Jakuba z aniołem.

 

107

 

108

 

109

 

Św. Łukasz pisze o dwóch aniołach, którzy nagle pojawili się w grobie już po przybyciu tam niewiast (Łk 24, 23).

 

110

 

111

 

Ten obraz przedstawia zmartwychwstanie naszego Pana Jezusa Chrystusa.


Ewangelia mówi, że kilka świętych niewiast, które widzimy po lewej stronie, przyszło, aby zabalsamować ciało Pana Jezusa, gdy nagle nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi: anioł Pański, zstępujący z nieba, przyszedł odwrócić kamień i usiadł na nim.

Przygotowani strażnicy pozostali martwi. Gdy święte kobiety weszły do grobu, przestraszyły się na widok anioła. Ale on im powiedział: „Nie bójcie się, szukacie Jezusa z Nazaretu, który został ukrzyżowany; zmartwychwstał, nie ma go tutaj, tutaj jest miejsce, gdzie został umieszczony”.

 

123

 

Anioł nie pozwala Abrahamowi zabić jego syna Izaaka (Rdz 22, 11).

 

112

 

Abraham - ofiarowanie Izaaka. Medal fi 80 mm, tombak, pięknie patynowany. Medal portugalski, z głębokim reliefem, sygnowany ARMINDO VISEU. Waga 182 g.

 

158

 

159

 

Obraz Święta Katarzyna reprodukowany na znaczku prezentowanego wydania należy do cennych dzieł w zbiorach sztuki europejskiej Słowackiej Galerii Narodowej w Bratysławie. Pochodzi z kolekcji hrabiego Jána Pálffy'ego iw 1907 roku został z pewnymi wątpliwościami oznaczony jako dzieło włoskiego malarza z XVII wieku. Dopiero w 1977 roku profesjonalne badania (dr K. Vaculík) przypisały obraz malarzowi Simonowi Vouetowi, a przypisanie to zostało również zaakceptowane przez literaturę zagraniczną. Na znaczku jest kompozycja atrybutów świętej (złamane koło, miecz, gałązka palmy).


Po pojmaniu była przymuszana do złożenia ofiary bogom. Odmówiła, wyznając wiarę w Pana Boga Jedynego. Wówczas cesarz zarządził dysputę między Katarzyną a pięćdziesięcioma tamtejszymi filozofami i retorami. Katarzyna pokonała swoich adwersarzy, udowadniając prawdziwość chrześcijaństwa i doprowadziła wielu z nich do wiary w Pana Chrystusa. Miała wtedy 18 lat. Cesarz rozgniewany obrotem sprawy skazał ją na tortury: smagano ją żyłami wołowymi tak, że jej ciało było jedną wielką raną; morzono ją głodem; łamano jej kości. Modlitwa Katarzyny sprawiła, że podczas miażdżenia kołem zstąpił anioł i spowodował, że rozpadło się ono w rękach kata. Na widok jej bohaterstwa w czasie znoszenia mąk miało nawrócić się kilkuset żołnierzy i oprawców. Ostatecznie wykonano wyrok śmierci przez ścięcie prawdopodobnie między rokiem 307 a 312.


Poczta Słowacji w roku 2003 wydała ten arkusik ze św. Katarzyną Aleksandryjską.

 

113

 

Jakub widzi we śnie drabinę pełną aniołów zstępujących na ziemię z nieba i wstępujących do nieba z ziemi (Rdz 28,12).

 

114

 

115

 

129

 

Anioł Pański wybawia św. Piotra z więzienia (Dz 12, 7-11).

 

116

 

Anna i Joachim byli bezdzietni. Małżonkowie daremnie modlili się i dawali hojne ofiary na świątynię, aby uprosić sobie dziecię. Joachim, będąc już w podeszłym wieku, udał się na pustkowie i tam przez dni 40 pościł i modlił się o Boże miłosierdzie. Wtedy zjawił mu się anioł i zwiastował, że jego prośby zostały wysłuchane, gdyż jego małżonka Anna da mu Dziecię, które będzie radością ziemi.


I oto Anioł Pański stanął i rzekł: „Anno, Anno. Wysłuchał Pan Bóg modlitwę twoją. Poczniesz i porodzisz, a potomstwo twoje będzie przepowiadane po całej ziemi". rzekła Anna: "Na Boga żywego, czy zrodzę chłopca, czy dziewczynkę, zawiodę je w darze Panu, Bogu mojemu, i dziecko to będzie Mu służyło po wszystkie dnie swego żywota” (Protoewangelia Jakuba 4, 35-41).

 

117

 

118

 

W 1585 roku Maerten de Vos namalował rodzinę Świętej Anny. Legenda o życiu św. Anny powstała w XIII wieku. Według tej legendy Anna wyszła za mąż trzykrotnie. Miała córkę z każdego małżeństwa. Była już starszą kobietą, kiedy urodziła Maryję, matkę Chrystusa. Na obrazie Maryja siedzi pośrodku z Dzieciątkiem na kolanach. Obok niej jest jej kuzynka Elżbieta, a nie jak zwykle jej matka, Święta Anna. Jej syn Jan Chrzciciel stoi przed Elżbietą. W starszym małżeństwie po prawej stronie pasażu poznajemy Annę i jej pierwszego męża Joachima oraz ich córkę Marię. Z przodu po lewej i prawej stronie są przyrodnie siostry Marii. Z tyłu widzimy od lewej do prawej Zebedeusza, Zachariasza i Józefa, mężów przyrodniej siostry Marii, Elżbiety i Marii. Widok w centrum ukazuje scenę spotkania Maryi i Elżbiety.

 

155

 

 Gdy Eliasz odpoczywał pod drzewem janowca odezwał się doń głos anioła : "Wstań, jedz; bo jeszcze daleką drogę masz" (1Krl 19:5).

 

119

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Święty Antoni, zwany Pustelnikiem lub Wielkim, urodził się około 251 roku w Keman, koło Herakleopolis, w środkowym Egipcie, w religijnej i zamożnej rodzinie chrześcijańskiej.


Według tradycji, kuszony ustawicznie przez szatana, doznawał umacniających go wizji nadprzyrodzonych.


Pewnego dnia, kiedy wielki pustelnik popadł w ciemność wewnętrzną, ujrzał kogoś łudząco podobnego do siebie, kto na zmianę siedział pracując przy pleceniu liny i powstawał do modlitwy. Sobowtórem owym okazał się anioł pouczający Antoniego: „Tak rób, a będziesz zbawiony”. Usłyszawszy głos anioła, odczuł pustelnik wielką radość i ufność.

 

Forma życia religijnego od czasów Antoniego pozostaje jednak wciąż taka sama: odejście od świata, asceza, milczenie, kontemplacja, praca, poddanie się zakonnej regule i przewodnikowi duchowemu. Słowem – rezygnacja z wielu dóbr doczesnych, po to, aby odnaleźć Dobro Najwyższe.

 

120

 

Ucieczka do Egiptu.


Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić» (Mt, 2, 13).

 

121

 

Koniec XV wieku. Szkoła nowogrodzka. Cud Flory i Laurusa.


Archanioł Michał trzyma dwa osiodłane konie na długich wodzach. Flor i Laurus po obu jego stronach stoją na szczytach wzgórz. Pod archaniołem znajduje się dwóch hodowców koni (napisy: Speusip, Masip), trzeci hodowca koni znajduje się poniżej w lewym rogu (napis Gelasip).


Według ich legendy prefekt rzymskiej prowincji Likaion zatrudnił braci do budowy pogańskiej świątyni. Bracia oddawali pensje biednym. Kiedy syn miejscowego pogańskiego księdza imieniem Mamertin został ranny odłamkiem kamienia ze świątyni świętych, Florus i Laurus wyleczyli chłopca po tym, jak chłopiec nawrócił się na chrześcijaństwo. Mamertin również zdecydował się przejść na chrześcijaństwo w wyniku wyzdrowienia syna. Po wybudowaniu świątyni Florus i Laurus zgromadzili tam wielu miejscowych chrześcijan. Grupa rozbiła wszystkie posągi pogańskich bogów, aw świątyni ustawiono krzyż. Chrześcijanie spędzili całą noc na modlitwie w nawróconej świątyni. W wyniku tej akcji miejscowe władze spalono na śmierć 300 chrześcijan, w tym syna Mamertina i Mamertina. Florus i Laurus zostali straceni w inny sposób; Likaion kazał ich wrzucić do pustej studni. Studnię zasypano ziemią.


Zgodnie z ustną tradycją, zachowaną na ziemiach nowogrodzkich, wraz z odkryciem relikwii świętych męczenników Florusa i Laurusa, śmierć zwierząt gospodarskich została zatrzymana.


Narodziła się legenda, że męczennicy Florus i Laurus byli nauczani przez Archanioła Michała sztuki powożenia końmi.


Ich niezniszczalne relikwie, posiadające wielką moc uzdrawiania i zostały wysłane do Konstantynopola do klasztoru Wszechmogącego Zbawiciela.

 

122

 

Ten obraz przedstawiony na znaczku, został wykonany przez Delaroche w 1836 roku przedstawia św. Cecylię, świętą patronkę muzyki, w obecności klęczących przed nią aniołów.

 

124

 

125

 

Pasterzom objawił się anioł oznajmiający narodzenie Zbawiciela.

 

126

 

W ikonografii Św. Michał przedstawiany bywa jako uskrzydlony rycerz w zbroi, z mieczem lub włócznią, gdy pokonuje demona, często ukazanego pod postacią smoka.


Walka na niebie kończy się przegraną szatana: został strącony na ziemię, a z nim zostali strąceni jego aniołowie (Ap 12, 9). Szatan pokonany przez Michała i jego wojsko kończy wyrzuceniem go z orbity niebieskiej, z bliskości Pana Boga. Zostaje natomiast dalej na polu walki. Jego terytorium stanowi odtąd ziemia i człowiek ze swoją wolnością i skłonnością do grzechów.


Szatan jest świadom, że mało ma czasu (Ap 12, 12) i dlatego atakuje ze zdwojoną siłą i nienawiścią. Wprawdzie został pokonany na niebie, ale pozostał mu jeszcze (jako cel ataku) Kościół. Jego niezmordowane próby i ataki mają zmiażdżyć dobro. Jego bronią są kłamstwa i oskarżenia.

 

127

 

128

 

143

 

144

 

Według tradycji Sergiusz z Radoneża urodził się w rodzinie bojarskiej we wsi Barnicy pod Rostowem 3 maja 1314. Jego rodzice, noszący imiona Cyryl i Maria, mieli być ludźmi niezwykle pobożnymi. Miał również starszych braci Stefana i Piotra. Dzieciństwo Warfołomieja (imię świeckie świętego) jest słabo opisane, istnieją natomiast liczne legendy na jego temat. Według jednej z nich przyszły mnich miał być od najmłodszych lat predestynowany do świętości. Jeszcze przed jego narodzeniem jego ciężarna matka, uczestnicząc w świętej liturgii, miała usłyszeć głos dziecka chwalący Pana Boga. Według innej Warfołomiej, jako niemowlę, odmawiał jedzenia w środy i piątki (dni wyznaczone na post), zaś mając kilka lat zaczął regularnie pościć. Tradycja prawosławna mówi również, że Warfołomiej uczył się w domu razem ze starszymi braćmi i był bardzo słabym uczniem. W związku z tym miał często modlić się do Pan Boga o wsparcie jego wysiłków w tym zakresie. Wreszcie któregoś dnia, na polu, kilkuletni chłopiec miał zobaczyć anioła pod postacią zakonnika. Poprosił go o modlitwę o powodzenie w nauce, a następnie zaprosił do domu rodziców. Mnich poszedł razem z nim i zapowiedział zdumionym rodzicom, że ich syn zostanie w przyszłości wielkim człowiekiem, a szczególnie będzie działał w nim Duch Święty. Warfołomiej błyskawicznie nauczył się wówczas czytać.


Już za życia św. Sergiusz uważany był za cudotwórcę. Przypisywano mu zdolność leczenia, a nawet wskrzeszania. W swoich klasztorach rezygnował z praktykowanej powszechnie przed najazdem mongolskim surowej ascezy na rzecz działalności dobroczynnej, rozdawania jałmużny, a także kładł nacisk na osobiste ubóstwo i skromność. Według wspomnień jego uczniów miał wizje mocy niebieskich, rozmawiał z aniołami, a nawet z Matką Bożą. Znane są również relacje o posiadaniu przez niego daru prorokowania i widzenia wydarzeń, które rozgrywały się w dalekiej odległości (m.in. w czasie bitwy na Kulikowym Polu, przebywając w swoim monasterze, św. Sergiusz miał na bieżąco opowiadać, co działo się podczas starcia).


Ciało Sergiusza po jego śmierci zostało umieszczone w ozdobnej race i przez wiele lat przechowywane w Ławrze Troicko-Siergijewskiej jako cudownie zachowane, nieulegające rozkładowi. Relikwie świętego były jednym z najpopularniejszych celów pielgrzymkowych w Rosji carskiej. W celu zniszczenia kultu św. Sergiusza władze bolszewickie zarządziły w czasie akcji otwarcia relikwii.


Popularność świętego sprawiła, iż poświęcono mu bardzo dużo ikon, chociaż jego przedstawienia ikonograficzne są bardzo jednolite. Z nielicznymi wyjątkami ukazywany jest jako stary człowiek z jasnokasztanową, rzadziej siwą, równą, jakby przystrzyżoną brodą. Prawą dłoń ma złożoną w błogosławieństwie, w lewej trzyma zwinięty zwój.

 

131

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pod wezwaniem Aniołów jest wiele parafii, kościołów, miejsc kultu religijnego. My jako filateliści mamy również swojego opiekuna. Jest nim Archanioł Gabriel.

 

132

 

133

 

Archanioł Gabriel jest również patronem telekomunikacji.

 

134

 

Archanioła Michała artyści przedstawiają go z wagą do odmierzania dobrych uczynków. Zaś symbolem dobrych uczynków jest złoto i dlatego jest też patronem złotników i rytowników.

 

135

 

Musimy przygotować się na spotkanie z Panem, który przychodzi, aby nas zbawić. Nie jest to abstrakcyjna idea, ale nadzieja, która nie przeraża nas, ale musi budzić w nas uczucie nadziei, ufając Jego miłosierdziu jako Dobremu Pasterzowi.


Pomysł ten można zobaczyć na płótnie, namalowanym przez Zurbarána dla klasztoru Jerónimo de Guadalupe. Jest to wizja zakonnika Andrésa Salmeróna, w której ukazuje mu się Pan Chrystus ubrany w płaszcz i z krzyżem jako laską, który kładzie dłoń na czole zakonnika, a ręce Andrésa splecione ku czci. Zakres wizji określają jasne tony wokół Pana Chrystusa i niebiańska wizja u góry, w której zarysowani są aniołowie.

 

136

 

Postać Anioła upamiętniającego ważne wydarzenia historyczne w jakimś kraju można spotkać na medalach, pomnikach, monetach.


Pomnik Anioła zwycięstwa w Tiergarten Berlin, Niemcy, zaprojektowany przez Heinricha Stracka po 1864 roku w celu upamiętnienia zwycięstwa Prus nad Danią w wojnie duńskiej z 1864 (zagarnięcie Szlezwiku-Holsztyna), odsłonięta 2 października 1873, upamiętniająca także zwycięstwa w wojnie z Austrią (1866) i w wojnie z Francją (1870-1871). Na szczycie kolumny wzniesiono brązową figurę Nike (Wiktorii) o wysokości 8,3 metra i wadze 35 ton, zaprojektowaną przez Friedricha Drakego. Łączna wysokość kolumny wraz ze statuą wynosi 66,89 m. Wewnątrz kolumny znajdują się schody (285 stopni) prowadzące na położoną na wysokości 50,66 m platformę widokową.

 

137

 

Święty Michał Archanioł jest również patronem wielu miejscowości, między innymi Daleszyc jak na poniższym żetonie jest pokazane. Od średniowiecza historia Daleszyc przeplata się z wątkami św. Michała Archanioła, który patronuje kościołowi parafialnemu. Jeden z jego atrybutów – złotą wagę – odnajdziemy także w herbie miasta Daleszyce. Przed wiekami w dzień św. Michała odbywał się w miasteczku jeden z najsłynniejszych jarmarków w roku. Dziś miasto nawiązuje do tej tradycji, a parafialny odpust 29 września we wspomnienie Świętych Archaniołów gromadzi wielu mieszkańców. W ołtarzu głównym kościoła znajduje się słynący łaskami obraz Matki Boskiej, ale na jego zabytkowej zasuwie umieszczono wizerunek Archanioła. W kościele jest figura, która posłużyła za wzór przy projektowaniu żetonu. Archanioł w stroju rzymskiego żołnierza depcze pokonanego diabła.


Awers:
W środkowym otoku, u góry waga z herbu Daleszyc, u dołu napis w poziomie: 7 DALESZY i znak mennicy słowackiej, następnie pod poziomą linią napis w poziomie, w dwóch wierszach: HONOROWANY / 31.V.2009, u góry półkolem napis: 2008 * DALESZYCE * 2009, u dołu półkolem napis: II ROCZNICA PRZYWRÓCENIA PRAW MIEJSKICH.


Rewers:
Wizerunek św. Michała Archanioła, po lewej stronie półkolem napis: ŚW. MICHAŁ ARCHANIOŁ, po prawej stronie półkolem napis: PATRON DALESZYC.


Bok: gładki
Rok na monecie: 2009
Rok emisji: 2009
W obiegu od: 2009-05-31
W obiegu do: 2009-05-31
Nominał: 7 daleszy
Tworzywo / metal: mosiądz (CuZn)
Stempel: zwykły
Średnica (mm): 27 mm
Masa (g): 8,4 g
Nakład: 5 000
Projektant: Mariusz W. Brzeziński
Mennica: Mincovňa Kremnica (Słowacja)
Emitent: Urząd Miasta i Gminy Daleszyce
Miasto: Daleszyce
Cena emisyjna: 7 PLN

 

138

 

139

 

Poniżej również postać Michała Archanioła, który jest uważany za anioła sprawiedliwości i sądu, łaski i zmiłowania, a także jest księciem aniołów, który ma klucze do nieba. Jest aniołem sądu i Bożych kar, ale też aniołem Bożego miłosierdzia.


W ukraińskim Humaniu, pod koniec czerwca 1768 roku doszło do bestialskiej rzezi polskiej i żydowskiej ludności. Zbrojne bandy wpadły do miasta rozpoczynając krwawą rzeź przerażonych mieszkańców i chroniącej się w Humaniu szlachty. Zbombardowano także tutejszą synagogę, w której zgromadzili się lokalni Żydzi. Tysiące zginęło pod jej gruzami. Jak pisali świadkowie, krew wylewać się miała przez próg świątyni. Tych którzy uniknęli śmierci łapano i obcinano uszy i ręce. Wymordowano także księży katolickich i unickich. W pień wycięto także kilkuset uczniów szkoły bazyliańskiej. Brutalna masakra trwała cały dzień.

 


Według późniejszych szacunków w Humaniu zamordować miano nawet 20 tys. ludzi. W lipcu 1768 roku wojska rosyjskie wkroczyły na Prawobrzeżną Ukrainę i rozpoczęły krwawą pacyfikację oddziałów hajdamackich.


Moneta pamiątkowa (żeton) została wprowadzona na okoliczność pamięci o tej zbrodni i świadczy o tym wpis na rewersie monety w języku ukraińskim „DLA NAS I DUSZ SPRAWIEDLIWYCH ORAZ SIŁY ARCHANIOŁA MICHAŁA” (wersety z wiersza Tarasa Szewczenki „Hajdamaki”). Rewers ukazuje również postać Archanioła Michała z rozpostartymi skrzydłami i wyciągniętym mieczem jako pogromcy zła i patrona wojowników walczących w słusznej sprawie. I własnie ta moneta poświęcona jest Archaniołowi Michałowi.


Awers monety (żetonu) przedstawia szkic Wielkiego Godła Ukrainy (godła państwowego Ukrainy). Na tarczy Znak Państwa Książęcego Włodzimierza Wielkiego (małe godło państwowe Ukrainy), nad tarczą reprodukcja korony i namiotu Wielkiego Księcia. Po obu stronach tarczy widnieją uchwyty do tarcz: po lewej - lew, po prawej - Kozak w mundurze, uzbrojony w muszkiet i szablę. Pod tarczą jest wstążka, pod wstążką kłosy pszenicy zapinane na pęku kaliny.


Średnica około 40 mm; waga 30 g;
Moneta (żeton / medal) w kapslu ochronnym.

 

160

 

161

 

Mamy nasze własne legendy związane z Aniołami, np.:


Aniołowie przebrani za podróżnych przybyli do Piasta (wiek IX) podejmowani przez niego z wielką gościnnością, ukazując mu się ponownie obwieścili mu, że zostanie królem Polski a ród jego długie wieki panować będzie.
Pocztówka przedwojenna z reprodukcją obrazu Floriana Cynka pt. „Aniołowie ofiarowują Koronę Polską Piastowi”.


Miasto wydania - Kraków
Wydawnictwo - Salon Malarzy Polskich.

 

140

 

Dzieci podświadomie wyczuwają, że świat aniołów jest im bardzo bliski i dlatego z ufnością zwracają się do nich jak do opiekunów. Nie przeszkadzajmy im w tym. Duchowa więź z aniołem w dużym stopniu zależy od warunków, w jakich się dziecko rozwija. Z dziećmi rozmawiajmy na temat boskich istot, zachęcając do codziennej rozmowy (modlitwy) ze swoim aniołem, prosząc o pomoc i opiekę; Jeśli będziemy w niego wierzyć również jako ludzie dorośli, nie tylko pokonamy nasze lęki przed codziennymi niebezpieczeństwami na drodze i w pracy oraz przed groźnymi chorobami. Anioł stróż przekazuje nam także poczucie, iż z naszych osobistych kryzysów wychodzimy wzmocnieni.


Klasyczne przedstawienie Anioła Stróża przeprowadzającego nocą bezpiecznie parę stroskanych dzieci przez kładkę na wzburzonej wodzie. Ten piękny obrazek wywołuje u patrzących poczucie bezpieczeństwa i pobożne przekonanie, że, według słów psalmisty: „chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”.

 

147

 

Powołanie Proroka

 

„W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana siedzącego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł;
I wołał jeden do drugiego: „Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały”. Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem.
I powiedziałem: „Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach, a oczy moje oglądały Króla, Pana Zastępów”.
Wówczas przyleciał do mnie jeden z serafinów, trzymając w ręce węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza. Dotknął nim ust moich i rzekł: „Oto dotknęło to twoich warg: twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech”.
I usłyszałem głos Pana mówiącego: „Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?” Odpowiedziałem: „Oto ja, poślij mnie!”.

 

Pierwszym powołaniem człowieka, jest powołanie do szczęścia, Pan Bóg nie ma upodobania w cierpieniu. Cierpienie i krzyż może być doświadczeniem przejściowym, przygotowujący nas do  rzeczy wyznaczonych przez Pana Boga. Powołanie człowieka do służby Bożej jest zawsze tajemnicą. To Pan Bóg sam wybiera tego, kogo chce. Świadkami tej prawdy jest prorok Izajasz. „Oto ja, poślij mnie!” Pan Bóg wie, że nie jesteśmy dziś gotowi, by być Jego świadkami, a jednak wzywa nas do tego. Sprawia, że człowiek, który jest świadomy swej słabości i niedoskonałości, Bożą łaską staje się prorokiem nadziei i apostołem Dobrej Nowiny.

 


O istnieniu Serafinów wiemy dzięki Izajaszowi, jednemu z najwybitniejszych proroków Starego Testamentu (Iz 6, 1-8). Jest on jedynym autorem, który wspomina te tajemnicze istoty. Ponieważ ich zadaniem jest nieustanna adoracja Pana Boga i przebywanie blisko Bożego Tronu, nie czytamy o kontaktach Serafinów z ludźmi. Toteż wobec powyższego należy podkreślić, że Izajasz, doświadczył czegoś niebywałego. Można powiedzieć, że Pan Bóg uchylił przed nim rąbek wielkiej Tajemnicy. Szczególna bliskość Bożego Tronu sugeruje, że Serafinów łączyły z Panem Bogiem serdeczne więzi.


Ilustracja z manuskryptu umieszczonego w Bibliotece Miejskiej w Schaffhausen w Szwajcarii - wizja Izajasza.

 

Zasadniczym przesłaniem tego opisu jest świętość i chwała Pana Boga, przewyższająca wszelką formę ludzkiej wielkości i potęgi.

 

148

 

Takie powołanie proroka, gdzie anioł dotknął rozżarzonym węglem ust Izajasza przedstawia odcisk na grubym szlachetnym papierze, karta 19 x 26 cm, płyta 16 x 12,5 cm w oryginalnej grafice francuskiej z 1798 roku.

 

151

 

Św. Vicinius (Vicinio, Wikiniusz) jest według tradycji pierwszym biskupem diecezji Sarsina (obecnie zjednoczonej z Ceseną - miasto i gmina we Włoszech), jest pochodzenia liguryjskiego (region administracyjny w zachodnich Włoszech). Vicinio, kierując się umiłowaniem samotności, poświęcił się modlitwie, medytacji i pokucie w odosobnionym miejscu, które tradycja utożsamia z Monte San Vicinio, położonym około sześciu kilometrów na północ od miasta Sarsina, w miejscowości Musella.Podczas gdy kapłani i mieszkańcy Sarsiny zebrali się, aby wybrać biskupa, na szczycie góry pojawił się boski znak. W ten sposób samotny Vicinio jako pustelnik na górze, która teraz nosi jego imię został pasterzem wspólnoty Romagna od początku IV wieku do 330 roku, daty jego śmierci. Jego charyzma polegała na wypędzaniu demonów i uzdrawianiu wiernych z fizycznych lub duszy za pomocą łańcucha, który zakładał na ich szyje. Św. Vicinus stał się jednym z pierwszych egzorcystów kościoła, a sława kołnierza łańcucha i jego rzekomej mocy przetrwała.

 


Każdy święty uosabia szczególny charyzmat, to znaczy dar, jaki Pan Bóg daje człowiekowi, aby wyraził pewien aspekt swojej mocy. Święty Vicinius wyraża moc Bożą w walce ze złymi mocami w duchowej walce na wierność Ewangelii.
Nawet przed jego śmiercią wstawiennictwo św. Vicinio okazało się potężne na korzyść tych, którzy sprowadzali ułomności ciała i ducha. Wielu go używało i uciekało się do niego, gdy w ciele pojawiają się dolegliwości, nawet bardzo poważne, ale szczególnie, gdy pojawiają się problemy egzystencjalne i duchowe. Zwłaszcza w przypadku silnej pokusy, nękania i opętania - wszelkich form demonicznej interwencji, z wyraźnym zamiarem oddzielenia człowieka w ogóle, a wiernych w szczególności od Pana - często uciekamy się do wstawiennictwa San Vicinio. Nawet w przypadku niepokojów, zmęczenia, bólu i niepokoju, bardzo częstych w gorączkowym życiu współczesnym, odwoływanie się do miłosierdzia Bożego za wstawiennictwem św. Vicinio często niesie ze sobą upragniony i niezastąpiony spokój i pogodę ducha. godnie prowadzić codzienne życie.


Nierzadko spotykamy się z ludźmi, którzy chcą czynić dobro, wbrew sobie zmuszeni są do czynienia zła, a także działają przeciwko własnemu dobru fizycznemu i moralnemu. Wtedy trzeba pomyśleć o interwencji złych anielskich mocy walczących z człowiekiem. Jest to walka nierówna, ponieważ mają one wyższą naturę niż walka ludzka. Odwołanie się do łaski Bożej, za wstawiennictwem św.Wiciniusza, do dziś urzeczywistnia charyzmat naszego świętego, wybranego przez Pana Boga, aby objawić swoje zwycięstwo nad Złym, które nastąpiło już przy zmartwychwstaniu naszego Pana Jezusa Chrystusa.


Legenda głosi, że wybór na biskupa nastąpił z widzialnego wezwania Pana Boga. Gdy zgromadzony lud modlił się o wybór nowego biskupa, na niebie, na górze, na której modlił się Wikiniusz, pojawiła się biskupia infuła wspierana przez aniołów.


Ciekawa jest również ina legenda, która mówi, że pewnego dnia, gdy święty biskup szedł w ciszę góry, aby się modlić, okazały dąb pochylił swoje gałęzie do ziemi, kłaniając się świętości.


Św. Vicinius czynił wiele cudów. Nawet na grobie męczennika Donato, sam diabeł dał pożyteczną wskazówkę: „Żadnemu z męczenników ani wyznawców wiary nie czuję się zobowiązany poddać się, jeśli nie biskupowi San Vicinio z Sarsina, który nawet za życia zawsze jest w opozycji do mnie i moich partnerów”.

 

162

 

W październiku 1990 roku w Kownie drukarni Spindulis wydrukowano i wprowadzono do obiegu serię czterech znaczków Anioł Pokoju (artystka Violeta Skabeikienė).


Anioł symbolizował wyzwolenie.


Znaki tej serii wprowadzone po odzyskaniu niepodległości przedstawiają Anioła strzegącego Litwę, trzymającego symboliczne źródło światła i energii w pobliżu Wilna, skąd promienie rozchodzą się po całym kraju. Znajdujący się na znaku filar kaplicy jest symbolem litwinizmu.
Znaczki cięte po 50 szt w arkuszu.

 

163 164
165 166

 


- Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju, módlcie się razem ze mną - powiedział Anioł do Łucji, Hiacynty i Franciszka, uklęknął i pochylił głowę aż do ziemi. Porwane nadprzyrodzoną siłą dzieci zrobiły to samo i powtarzały za nim słowa modlitwy: „O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie, kocham Cię. Proszę Cię, byś wybaczył tym, którzy nie wierzą, którzy Cię nie uwielbiają, którzy Cię nie kochają, którzy Ci nie ufają”. Kiedy Anioł powtórzył ją trzy razy wstał i zwrócił się do dzieci: „Tak macie się modlić! Serce Jezusa i Maryi słuchają z uwagą waszych próśb”. Po tych słowach zniknął.


Anioły Pokoju mogą przynieść pokój w nieszczęśliwe rejony, naszemu domowi, a także rozstrojonemu umysłowi i duszy. Pracują szybko i z ogromną mocą. Zadając im pracę zobaczymy, że nasze problemy znikają bardzo szybko. Kiedy prosimy Je o rozwiązanie globalnych problemów miliony Aniołów biorą się do pracy. One pracują z dokładnością mikro-chirurgów – w domu, rodzinie czy psychice.

 

167

 

Na zakończenie tego artykułu „Apokalipsa” chcę pokazać żeton aluminiowy o średnicy 40 mm, który w swojej zawartości zawiera nawet błędy, ale który ma przesłanie, a właściwie pytanie na które każdy człowiek powinien sobie odpowiedzieć.

 

168

 

169