Gościmy

Odwiedza nas 13 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dziś słyszy się niemal wyłącznie o ogromnej łaskawości Pana Boga i o tym, jak miłuje On rodzaj człowieczy. Nie sposób zaprzeczyć tym przymiotom naszego Stworzyciela, nie można też, w żaden sposób, dojść do przesady, mówiąc o jego łaskach, jako że nigdy nie zdołamy ogarnąć ogromnej łaskawości Pana Boga ani Jego bezgranicznej miłości do człowieka, sprawiającej, że On nieustannie ofiarowuje nam siebie na różne sposoby, toteż jeżeli pragniemy zbawić nasze dusze, wszyscy musimy zaspokajać to poczucie sprawiedliwości, stroniąc od grzechu śmiertelnego; a jeśli chcemy uniknąć czyśćca, winniśmy unikać wszelkich grzechów i  pokutować za niedobre uczynki. Co więcej, Kościół katolicki dysponuje szczególnym Sakramentem Pokuty, pozwalającym grzesznikom na oczyszczenie serc i uzyskanie przebaczenia, a nawet zapewnia odpuszczenie grzechów. Zauważyć tu należy zwłaszcza odpusty zupełne, umożliwiające zadośćuczynienie za wszystkie dotychczasowe grzechy poprzez jeden akt – poprzez jeden odpust zupełny. Doprawdy, Pan Bóg Wszechmogący niewiarygodnie jest łaskaw dla nas, politowania godnych grzeszników.


Myślę, że moje spostrzeżenia i przemyślenia nie są wystarczające, by trzy wymiary, o których chciałbym napisać czyli piekło, niebo, czyściec mogły być wzięte do serca czytających i dlatego będę posiłkował się wypowiedziami osób, bezpośrednio związanych z tymi tematami a to przez bezpośrednie kontakty z duszami z czyśćca czy nieba, a to przez wizje osób będących w piekle, czy osób mających dostęp do materiałów źródłowych o powyższym temacie.


Maria Simma pośredniczka między duszami czyśćcowymi i światem żyjącym, która swoje przeżycia opisała w książce „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi“, czy ojciec Martin von Cochem i jego refleksje i medytacje w książce „Cztery sprawy ostateczne Śmierć – Sąd – Piekło – Niebo“, czy też Dzienniczek siostry Faustyny Kowalskiej lub wizje mistyczki, stygmatyczki i wizjonerki katolickiej Anny Katarzyny Emmerich w książce „Bolesna Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa“ , która to potrafiła w bardzo przekonujący sposób trafić do mego serca, nawet tak, iż jej treść postanowiłem przedstawić na niniejszej stronie internetowej pod tytułem „Epopeja Przymierza“ w menu witryny, podstawiając walory o tematyce religijnej.


W godzinie śmierci diabeł nie szczędzi sił, by zwieść nasze dusze na drogę potępienia. Wtedy właśnie człowiek jest najsłabszy – fizycznie, umysłowo, a nawet rzec można, duchowo, jako że gubić go może niepokój spowodowany grzechami, których nie odpokutował, a zatem i nie uwolnił się od nich. A zatem już wtedy, gdy wiedziemy zdrowy i świadomy żywot, winniśmy mierzyć się z perspektywą śmierci i naszego ostatecznego kresu, na wszelkie sposoby przygotowując się na radosny i uświęcony zgon, uświadamiając sobie, że w godzinie naszej śmierci szatan przepuści najstraszliwszy atak i staniemy w obliczu zatracenia duszy.


Zgon nie wydaje się nam czymś naturalnym i za wszelką cenę chcielibyśmy go uniknąć. Ale jeśli odwołamy się do pomocy Matki Bożej, przyjmiemy go z ogromnym spokojem – a wielu dobrych ludzi doczekało się spokojnej, uświęconej śmierci – chociaż i wielu wielkich, kanonizowanych świętych nawet na łożu śmierci ogromnie niepokoiło się o swoje zbawienie – co powinno dać nam do myślenia.


Śmierć, pamięć zmarłych, młoda kobieta i anioł przy grobie rodziców. Llitografia kolorowa, anonimowa, niedatowana (Niemcy, około 1900 r.). Sentymentalna piosenka z „trawnika przy grobie rodziców”, gdzie na każdej kartce znajdują się zwrotki tej piosenki. Została „zaśpiewana na wszystkich ulicach” krótko po 1900 roku i rozpowszechniana na licznych pocztówkach. Melodia została wykorzystana w pierwszej wojnie światowej jako szablon opozycyjnej piosenki żołnierza („Kolonia nad Renem z mojego grobu młodości”), a tekst piosenki trafił - przynajmniej jako cytat - na miejsce zbrodni „Fang Shot” w Münster w kwietniu 2017 r., filmu reżyserowanego przez niemieckiego aktora, reżysera, producenta filmowego Jan-Josef Liefersa, w którym lekarz sądowy dr Karl Friedrich Börne cytuje wierszyk śmieci. „Ulubionym miejscem na ziemi jest ławka ogrodowa przy grobie rodziców”.


A piosenka brzmi tak:


Znam samotne miejsce na świecie.
Leży cicho, cicho ukryte,
Uciekam tam, gdy męczy mnie smutek
martwię się

 

A jeśli mnie zapytasz, powiem ci
Nie jest daleko, nie daleko stąd.
Najdroższe miejsce, jakie mam na ziemi
To ławka trawnikowa przy grobie rodziców.

 

Zawsze pociąga mnie magiczna moc
kiedy ludzie się ze mną kłócą.
Nie zauważam tam, że jestem opuszczona
tam narzekam na moje cierpienia.

 

Umarli mówią do mnie
rodzice moi w wiecznym odpoczynku.
Najdroższe miejsce, jakie mam na ziemi
to jest ławka trawnikowa przy grobie rodziców.

 

A kiedy mam już dość życia,
muszę wyrzec się tego świata
wtedy drogi Boże, spełnij prośbę
pozwól mi przenieść się na cmentarz.

 

Śmierć zamyka mi oczy
następnie połóż mnie tam na wieczny odpoczynek.
W miejscu, w którym mam swoją ulubioną ławkę
tam na trawniku przy grobie rodziców.

 

79

 

80

 

81

 

82

 

Męki piekielne nie znają kresu i jeśli przyjdzie nam je znosić, cierpieć niewysłowione męczarnie, nigdy już od nich się nie uwolnimy. Z drugiej strony, niebo również jest wieczne, toteż gdy tam trafimy, przestanie nas męczyć tęsknota – każde nasze pragnienie natychmiast zostanie zaspokojone. Co więcej, śmierć może nas spotkać w każdej chwili, a potem pozostanie nam tylko stanąć przed Sędzią, od którego wyroków nie będzie już nigdy odwołania.

 

O grzechu i łasce mówi poniższa kartka, tak jak jest to napisane w Liście do Rzymian 6,1-23.


Widzimy powyżej, po lewej stronie, Nasz Pan siedzący na skraju studni Jakuba i mówiący do Samarytanki: Ach! więc gdybyś znała  dar Boży! Ta śmierć, która panuje nad wszystkimi dobrami tego świata, jest niczym innym jak łaską.


Duszę w stanie łaski przedstawia w środku tego obrazu dziewica ubrana w szatę niewinności i trzymająca w dłoni lilię; patrzy w niebo i nosi w swoim sercu Pana Ducha Świętego, zgodnie ze  słowami św. Pawła: Czy nie wiecie, że jesteście świątynią Bożą i że Duch Boży mieszka w was?


Duszę w grzechu śmiertelnym przedstawia poniżej, po prawej stronie, dziewica pogrążona w ciemności, ubrana w żałobne szaty i zachwycona demonem, który panuje w jej sercu.

 

141


Wszyscy wrażliwi ludzie bardzo lękają się śmierci, a wynika to z trzech przyczyn.


Po pierwsze, umiłowanie życia i lęk przed zgonem nierozerwalnie wiąże się z naturą człowieczą. Po drugie, każde rozumne stworzenie ma świadomość, że śmierć niesie z sobą gorycz i że oddzielenie duszy od ciała towarzyszyć muszą niewysłowione udręki. Po trzecie, nikt przecież nie wie, dokąd trafi po śmierci ani jaką postawę przyjmie w Dniu Sądu.


Dlaczego śmierć jest tak bezwzględna i tak przerażająca? Dlatego, że oddziela duszę od ciała. Ciało i dusza stworzone zostały, by współdziałać, pozostając w tak bliskim związku, że rozdzielenie ich wydaje się niemożliwością. Dlatego też ani dusza, ani ciało nie godzą się na oddzielenie ich od siebie.


W jednym ze swych listów do św. Augustyna św. Cyryl, biskup Jerozolimy, przytacza to, co przekazał mu pewien człowiek, który doznał wskrzeszenia. Człowiek ten powiedział, między innymi: "Chwila, w której moja dusza opuściła ciało, wiązała się z tak okropnym bólem i przygnębieniem, że nikt nie byłby w stanie wyobrazić sobie męczarni, jakie przyszło mi znosić. Gdyby zebrać w jedno wszelkie znane ludziom cierpienia i katusze, byłyby one niczym w porównaniu z torturami, jakich doświadczałem, gdy dusza rozstawała się z ciałem". A żeby dodać wagi tym słowom, oznajmił św. Cyrylowi: "Ty wiesz, że posiadasz duszę , jednakże nie masz pojęcia, czym ona jest. Ty wiesz, że istnieją byty, które zwiemy aniołami, jednakże nie masz pojęcia o ich naturze. Ty wiesz także, że istnieje Bóg, ale nie potrafisz zgłębić jego istoty. Tak jest ze wszystkim, co nie posiada ciała; tego rozum nasz nie obejmie. Podobnie nie będzie w stanie pojąć, jak wielki ból musiałem znieść podczas owej krótkiej chwili".


Jeżeli chodzi o ataki szatana, wiedzieć należy, że sprawiedliwy Pan Bóg dopuszcza, by napastował on nas z całą mocą w godzinę śmierci; nie dla naszego zatracenia, ale tytułem próby. Chrześcijanin, nim wyzionie ducha, musi jeszcze dowieść, że nic nie zmusi go do wyrzeczenia się Pana Boga. Nikczemny wróg, dążąc do takiego rezultatu, angażuje całą swoja potęgę i rzuca przeciwko konającemu wszystkie hufce, w nadziei, że skłoni go do grzechu, a tym samym zepchnie do piekła. Atakuje nas zaciekle przez całe nasze życie i nie stroni od żadnych środków, byle tylko nas zwieść. Ale te prześladowania są niczym w porównaniu z ostateczną napaścią, mającą na zawsze podporządkować nas jego władzy.

 

Jedna z pieśni w drugiej zwrotce tak mówi:


2. Kiedy staniesz przed mocą złą, co sprawia
Lęk i trwogi czas,
Ufaj Bogu, On z tobą jest i nigdy nie opuści cię, to wiedz!
Pośród burz, w morzu trosk, śpiewaj tę pieśń:
Pan zwycięzcą jest, w Nim triumf mam!

 

83

 

Szatan zaszczepia nam myśli „co będzie” i w naszej głowie pojawiają się najczarniejsze scenariusze. Jeśli dojdzie do czegoś takiego, bądźmy świadomi, że to szatan stara się nie dopuścić do wykonania Bożej woli w naszym życiu.


Pan Bóg chce, abyśmy byli całkowicie wolni od strachu. Aby nasze życie nie było drogą przez mękę i żeby strach nie przeszkadzał nam w odważnym wykonywaniu Bożych poleceń.

 

Duchy ciemności przywołują wszelkie uszczerbki, na jakie nas naraziły, i przypomną nam o grzechach, które popełniliśmy z ich podpuszczenia. Odwiedzą nie tylko łoża śmierci bezbożników, obecne będą też u boku wybranych, czyniąc wszystko, by wykryć jakieś niecne czyny, które będą mogły im wytknąć. Niestety! Jakże mielibyśmy sprostać temu my, nieszczęśni śmiertelnicy, w owej godzinie i cóż moglibyśmy powiedzieć  na swoją obronę, jak wiele grzechów można nam zarzucić? Skoro oni przywołują wszystkie nasze grzechy, byle tylko doprowadzić nas do rozpaczy?


Złe duchy swą nieszczęsną ofiarę w godzinie śmierci kusić będą na różne sposoby, odwołując się jednak szczególnie do grzechów, który najczęściej ulegała. Jeśli człowiek taki przedtem żywił do kogoś nienawiść, ukazują zamierającym oczom wizerunek tej właśnie osoby, przywołując wszystkie krzywdy, jakie zrobiła owemu człowiekowi i w ten sposób podsycają płomień nienawiści lub na nowo go rozpalają. A jeśli ktoś pogwałcił czyjąś czystość, ukażą mu osobę współuczestniczącą w owym grzechu, starając się znów rozbudzić tę nieczystą namiętność. Jeśli kogoś nękały wątpliwości natury religijnej, sugerują jego umysłowi, że dogmat, który tak trudno przychodziło mu akceptować, jest z gruntu fałszywy. Jeżeli człowiek bywał małoduszny, złe duchy starają się rozbudzić w nim te skłonności, licząc na to, że pozbawią go nadziei na zbawienie. Kogoś, kto grzeszył pychą i chełpił się swymi dobrymi uczynkami, wabią pochlebstwami, zapewniając go, że jest miły Panu Bogu i że wszystko, co czynił, zapewnia mu miejsce w niebie. A jeżeli ktoś za swego życia bywał popędliwy, dając upust wzburzeniu i irytując się z powodu błahostek, czynią jego cierpienie jak najbardziej uciążliwym, tak by stracił cierpliwość i znów wystąpił przeciwko Panu Bogu, winiąc Go o zesłanie tak bolesnych dolegliwości. A gdy człowiek był dość bierny i niechętny sprawom wiary, modlił się nie dość żarliwie albo nie przywiązywał większej wagi do praktyk religijnych, starają się utrzymać jego duszę w tym stanie apatii, sugerując mu, że jest zbyt słaby, by włączyć się w modły, które przyjaciele wznoszą w jego intencji. I wreszcie tych, którzy wiedli życie z dala od Pana Boga, nie stroniąc od grzechów śmiertelnych, usiłują doprowadzić do rozpaczy, wskazując, że zabrnęli oni zbyt daleko, by uzyskać przebaczenie. Jednym słowem, duchy zła napastują umierających szczególnie dotkliwie, atakując najsłabsze punkty, niczym doświadczony generał, który przypuszcza szturm tam, gdzie jego zdaniem, obwarowania fortecy są najsłabsze.


Duchy bywają czasem tak gwałtowne, że nie ma szans, by słabi śmiertelnicy zdołali im się oprzeć, nie mając nadprzyrodzonego wsparcia. Skoro to wszystko, na co może sobie pozwolić zdrowy człowiek, by przeciwstawić się zakusom diabelskim i nierzadko zmuszony jest im ulec, jakże trudna musi być sytuacja dla osób złożonych chorobą, a mimo to walczących z tak zręcznym przeciwnikiem!


Jeżeli zwycięży to tylko z pomocą Pana Boga Wszechmogącego, naszej błogosławionej Pani, swego anioła stróża i któregoś spośród świętych. Bowiem nasz łaskawy Pan Bóg, Jego aniołowie i błogosławieni święci nie opuszczają chrześcijanina w ostatniej potrzebie; spieszą z pomocą, o ile tylko człowiek ten zasługuje na ich wstawiennictwo.


Św. Cyryl, w liście do św. Augustyna wspomina, że jeden z trzech podniesionych z martwych powiedział mu: "Gdy godzina mego odejścia była już bliska, otoczyły mnie rzesze diabłów, których nie sposób było zliczyć. Kształty ich zdawały się straszliwsze niż wszystko, co zrodzić może wyobraźnia. Lepiej byłoby chyba płonąć żywym ogniem, aniżeli się im przypatrywać. Te demony otoczyły mnie, wytykając wszystkie niecne uczynki, jakich się kiedykolwiek dopuściłem, jako, że sądziły, że doprowadzą mnie tym do rozpaczy. I rzeczywiście uległbym im, gdyby nie to, że Pan Bóg w swej łaskawości przyszedł mi w sukurs".


Oto więc świadectwo kogoś, kto sam doświadczył tego, jak przerażający jest ów wróg i potwierdził, że nie ma niczego straszliwszego od postaci, jaką przyjmuje diabeł.


Żaden człowiek nie może zyskać całkowitej pewności, iż należycie za wszystko odpokutował i naprawdę zapewnił sobie przebaczenie. Stosunkowo łatwo jest uniknąć złych uczynków, lecz daleko trudniej uchronić swe serce przed zbędnymi myślami. A przecież w Piśmie Świętym czytamy: „Biada tym, którzy planują nieprawość i obmyślają zło na swych łożach!“ (Mi 2,1). A także: „Niestety, popełniacie w sercu  nieprawość....“ (Ps 58,3).


Prawi zawsze lękają się srogich wyroków Pana Boga, jako że mają świadomość, iż najtajniejsze nawet grzechy wzięte zostaną pod uwagę, zgodnie ze słowami św. Pawła, „w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie...“ (Rz 2,16). I choć dobry człowiek całe swe życie wieść będzie, obawiając się owego sądu, lęk ten jeszcze wzrośnie, gdy dni jego dobiegać będą kresu.


Czyż mamy jeszcze szanse na skorzystanie z łaskawości Pana Boga? Nie ma lepszej rady nad tę, której udzielił nam sam Pan Chrystus, powiadając: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić i stanąć przed Synem Człowieczym“ (Łk 21,36).


Skoro Pan Chrystus podkreśla, że najlepszym i najprostszym sposobem na to jest modlitwa, niechaj każdy z nas wiernie podąży za jego wskazaniem i żarliwie zwraca się do Pana Boga Wszechmogącego, Jego Błogosławionej Matki i wszystkich świętych, prosząc każdego dnia, by go ochronili, i powierzy im swój kres.


Obraz ten przedstawia w centralnej części Mojżesza modlącego się na wzgórzu, podczas gdy na równinie Izraelici walczyli przeciwko Amalekitom. Kiedy Mojżesz trzymał otwarte ręce, Izrael zwyciężył; ale kiedy je trochę obniżył, Amalekici mieli przewagę.


Ta tabela przedstawia nam kilka przykładów wspólnej modlitwy w rodzinach. U góry, po lewej, wspólna recytacja rodziny chrześcijańskiej, przed krucyfiksem i obrazem Najświętszej Maryi Panny, modlitwa poranna i wieczorna. Po prawej wszyscy członkowie rodziny wspólnie odmawiają modlitwę przed posiłkiem. Poniżej, po lewej stronie, wszyscy członkowie rodziny modlą się razem przed pracą.


Poniższa tabela pokazuje nam, po prawej stronie, wzór uważnej modlitwy w osobie św. Antoniego. Ze wzrokiem utkwionym w Krucyfiksie modli się żarliwie, gdy demony, we wszelkich formach, usiłują go rozproszyć i doprowadzić do zła.

 

84