Gościmy

Odwiedza nas 33 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Według Mojżesza Henoch był jednym z pierwszych patriarchów. Żył w czasach przed potopem i był synem Jareda. Jego syn Metuszelach żył dłużej niż jakikolwiek inny człowiek na ziemi, 969 lat. Po tym, jak żył we wspólnocie z Panem Bogiem, Henoch został zabrany do nieba w rydwanie ognia, a Pismo mówi tak: „Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie  znikł, bo zabrał go Bóg” (Rdz 5:24).


W Księdze Henocha nie znaleziono podstaw do uznania jej za pismo natchnione przez Pana Boga, budziła ta księga największe kontrowersje. Jest ona  przykładem literatury apokaliptycznej, popularnej w czasach powstawania NT. Dla osób zajmujących się literaturą międzytestamentalną Księga Henocha stanowi interesujący przyczynek do poznania ówczesnej mentalności, kształtującej się w klimacie eschatologicznych oczekiwań. Jest również dowodem kreatywności ludzkiej wyobraźni w uzupełnianiu wydarzeń biblijnych.


Księga Henocha opisuje podróże, wizje, sny i objawienia proroka Henocha w trakcie jego odwiedzin w niebie. Często występującym motywem jest grzech aniołów z córkami ludzkimi (Rdz 6,2).


Różne prawdy nie były zgodne z dogmatami głoszonymi przez kościół. Najlepiej więc było uznać tą część Biblii za wyklętą.


Ktoś kiedyś napisał, że żadna księga apokryficzna nie jest wyklęta. Niektóre zwyczajnie nie są pisane w „duchu biblijnym”, tzn. odbiegają od całego przesłania Pisma Świętego i są sprzeczne z nauką pozostałych proroków. Są jednak wartościowe pod innym względem, np. dostarczają nam wiadomości na temat czasów, w których były napisane i odłamów religijnych.

 

Ale w Księdze Rodzaju, w rozdziale „WYBRANI PRZEZ BOGA POTOMKOWIE ABRAHAMA” pisze się o pozytywnej postaci proroka Henocha, że żył więc Henoch w przyjaźni z Panem Bogiem, a następnie został wniebowzięty.


Myślę, że tą sytuację można porównać do postaci Marcina Lutra – niemieckiego reformatora religijnego, teologa i inicjatora reformacji.


Papież Leon X potępił błędy Lutra i ekskomunikował Lutra i jego zwolenników? W Bulli "Exurge Domine" Papież między innymi tak to określa:


„Skoro zaś powyższe błędy, jak również szereg innych, zawartych jest w księgach i innych pismach Marcina Lutra, My zatem w podobny sposób potępiamy, wykluczamy i całkowicie odrzucamy księgi, pisma i kazania wspomnianego Marcina Lutra, spisane w języku łacińskim, jak również w innych językach, a zawierające wspomniane błędy, jak również niektóre spośród tych błędów i życzymy sobie, aby były uważane za całkowicie potępione, wykluczone i odrzucone.


Zakazujemy wszystkim razem i każdemu z osobna wiernym, płci obojga, mocą świętego posłuszeństwa i pod groźbą wymienionych powyżej kar, które będą wiązały mocą samego prawa: czytania, posiadania, głoszenia, pochwalania, drukowania, publikowania albo bronienia tych pism. Popadną oni w te kary, jeżeli odważą się popierać te pisma w jakikolwiek sposób, czy to osobiście, czy też za pośrednictwem innej osoby lub innych osób, wprost albo pośrednio, po cichu albo dobitnie, publicznie albo w ukryciu, czy to we własnych domach, czy też w innych miejscach, publicznych albo prywatnych.


Niniejszym ogłaszamy, że jest on uznany za heretyka, podobnie jak pozostali, niezależnie od zajmowanego stanowiska lub godności, którzy wzgardzili troską o własne zbawienie i jawnie, w oczach całego świata, stali się zwolennikami niegodziwej i heretyckiej sekty Marcina Lutra, jawnie i otwarcie udzielając mu pomocy, rady i wsparcia, umacniając go w jego nieposłuszeństwie i zawziętości, albo utrudniając ogłoszenie Naszej bulli. Ludzie ci zaciągnęli kary ustalone w Naszej bulli i mają być słusznie uważani za heretyków i unikani przez wszystkich wiernych chrześcijan, stosownie do słów św. Pawła (Tt 3, 10–11).


Nakładamy na nich wszystkich karę ekskomuniki albo anatemy, wieczystego potępienia i interdyktu, pozbawienia godności, zaszczytów i dóbr, zarówno ich samych, jak i ich następców, a ponadto ogłaszamy ich jako niezdolnych do ich posiadania, a także karę konfiskaty dóbr oraz winnych zdrady. Stwierdzamy, że wszyscy ci ludzie popadają pod wyrok skazujący, podobnie jak pod inne postanowienia, cenzury i kary ustanowione w prawie kanonicznym wobec heretyków i określone we wspomnianej już bulli.


Nikt nie może naruszać tego Naszego pisemnego postanowienia, wyjaśnienia, nakazu, załączenia, określenia, woli i dekretu, ani w żaden sposób nie może mu się lekkomyślnie sprzeciwiać. Gdyby jednak ktokolwiek się na to odważył, ten niech wie, że naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz świętych apostołów Piotra i Pawła”.


Dan w Rzymie, u św. Piotra, 3 stycznia 1521, w ósmym roku Naszego pontyfikatu.


Leon X


Czy można cofnąć ekskomunikę nałożoną na Marcina Lutra? - myślę, że można. Czy to kiedyś nastąpi? – myślę, że tak.


Podczas konferencji prasowej w samolocie lecącym z Erywania papież Franciszek podkreślił, że Luter nie miał złych intencji oraz, że "sporządził on lekarstwo dla Kościoła". Mówił dalej: „- Wierzę, że intencje Marcina Lutra nie były błędne: był reformatorem. Być może pewne metody nie były właściwe, ale w tym czasie, jeśli przeczytamy na przykład historię [Ludwiga von] Pastora - niemieckiego luteranina, który następnie się nawrócił, widząc rzeczywistość tego czasu, i stał się katolikiem - widzimy, że Kościół nie był przykładem do naśladowania: istniała korupcja w Kościele, była światowość, przywiązanie do pieniędzy i władzy. I dlatego Luter zaprotestował” - powiedział Ojciec święty.

 

Papież Jan Paweł II w liście Z OKAZJI PIĘĆSETLECIA URODZIN MARCINA LUTRA Do Czcigodnego Brata Kardynała Jana Willebrandsa Przewodniczącego Sekretariatu Jedności Chrześcijan między innymi tak pisze:


„…Dlatego to, tak w odniesieniu do Marcina Lutra, jak też w dążeniu do przywrócenia jedności, konieczny jest podwójny wysiłek. Przede wszystkim niezmiernie ważną rzeczą jest kontynuowanie sumiennych badań historycznych. Chodzi o uzyskanie, poprzez pozbawione uprzedzeń i tylko poszukiwaniem prawdy podyktowane badania, właściwego obrazu Reformatora, jak i całej epoki Reformacji oraz osób, które z nią są związane. Wina, gdziekolwiek się znajduje i którejkolwiek strony dotyczy, powinna zostać uznana. Tam, gdzie polemika zaciemniła spojrzenie, musi być ono skorygowane, również niezależnie od tego, o którą ze stron chodzi. Ponadto nie powinniśmy ulegać pokusie, by stawać się sędziami historii, ale tylko mieć na celu lepsze zrozumienie wydarzeń, aby stać się nosicielami prawdy. Tylko poddając się bez zastrzeżeń procesowi oczyszczania poprzez prawdę, możemy znaleźć wspólną interpretację przeszłości, osiągając zarazem nowy punkt wyjścia dla dzisiejszego dialogu”.

 

A dlaczego Marcin Luter był tak znienawidzony przez Kościół? Przyczyn jest kilkanaście, jedną z ważniejszych jest zaprotestowanie przeciwko ustanowionym przez Leona X w 1516 roku odpustom, które można było kupić a rozważania teologiczne doprowadziły Marcina Lutra do wniosku, że grzeszny człowiek może dostąpić zbawienia dzięki łasce Boskiej, której może dostąpić jedynie przez wiarę. Ponieważ odpust otrzymywało się za pieniądze, więc tak uzyskane odpuszczenie kar za grzechy dalekie było od uczucia prawdziwej pokuty i żalu. Popularne wówczas hasło „Skoro pieniądz w szkatule zadzwoni, duszę z czyśćca do nieba wygoni” aktualne jest i dzisiaj. Wielu ludzi wierzy w to, że im więcej da na ofiarę, to szybciej będzie zbawiony.


Wracając do proroka Henocha. Dopiero w 1773 r. afrykański odkrywca J. Bruce przywiózł kopię tego rękopisu do Anglii. W 1885 r. Książka została po raz pierwszy przetłumaczona na język niemiecki we Frankfurcie, w międzyczasie odkryto fragmenty znacznie starszego egzemplarza napisanego w języku greckim. Porównanie tekstów etiopskich i greckich wykazało, że zgadzały się one, dlatego można założyć, że obecnie posiadamy autentyczną kopię Księgi Henocha.


Rozdziały od 1 do 5 ogłaszają ostateczny wyrok.
(Rozdziały 1 - 6) Zapewniają, że Bóg niebios opuści swoją niebiańską siedzibę i pojawi się na ziemi wraz ze swym zastępem aniołów. Niewątpliwie to właśnie miał na myśli Judasz, kiedy powiedział: „O tych także Henoch, siódmy od Adama, prorokował, mówiąc: Oto Pan przyszedł ze swoimi świętymi dziesiątkami tysięcy” (Juda 14).
Rozdziały od 6 do 16 opisują upadek zbuntowanych aniołów i wymieniają imiona aniołów, którzy dołączyli do córek ludzkich przeciwko Boskiemu porządkowi.
(Rozdziały 10-14, Rozdziały 15-23) Judasz również nawiązał do tego, gdy powiedział: „A aniołów, którzy nie zachowali swej godności, ale opuścili swoje mieszkanie, trzymał w ciemności, w wiecznych więzieniach, na sąd wielkiego dnia” (Judy 6).
W rozdziałach od 17 do 36 Henoch podróżuje do różnych światów i opisuje odległe firmamenty. (Rozdziały 15-23, Rozdziały 24-36)
Rozdziały od 37 do 71 zawierają wszystkie przypowieści, które Bóg powierzył prorokowi.
(Rozdziały 37-39, Rozdziały 40-49, Rozdziały 50-59, Rozdziały 60-71) Nakazał także Henochowi przekazać książkę przyszłym pokoleniom, ponieważ ludzie jego czasów nie zamierzali zrozumieć konotacji technicznych, które były przeznaczone dla innych pokoleń.
Rozdziały od 72 do 82 zawierają niesamowite szczegóły na temat orbit słońca, księżyca i gwiazd.
(Rozdziały 72-88) W informacjach zawartych w księdze Henocha, którą według patriarchy powierzył mu Najwyższy, jego astronomiczne kompendium obejmuje skomplikowane ułamki i ciągi wykładnicze, które niewiarygodnie przypominają naszą obecną wiedzę matematyczną, obejmującą wiele stron. Enoch twierdzi, że czasu nie należy mierzyć zgodnie z księżycem, ale słońcem. Co ciekawe, słoneczny rok Henocha trwa 364 dni, chociaż patriarcha był świadomy roku 365 dni i ćwierć dnia.
Reszta rozdziałów zawiera rozmowy między Henochem i jego synem Matuzalemem, którego ostrzega przed zbliżającą się powodzią. (Rozdziały 89-91, Rozdziały 92-105, Rozdziały 106-108).

 

Zanim Henoch zniknął w kosmosie, aby być z Panem Bogiem, przekazał swojemu synowi następujące przesłanie: „Synu mój Matuzalemie, zachowaj te księgi napisane przez twojego ojca i daj je przyszłym pokoleniom świata” (rozdział 82). Księga Rodzaju 5:23 mówi: „A wszystkie dni Henocha trwały trzysta sześćdziesiąt pięć lat”. Potem został porwany do nieba.


We fragmencie czytamy o Henochu, który nigdy nie umarł, ale za życia został wzięty do nieba, ponieważ podobał się Panu Bogu (Hebr. 11,5). Ta wzmianka o Enochu jest niezwykła, głównie dlatego, że wzmianki o nim w Piśmie Świętym są bardzo nieliczne. W Starym Testamencie znajdujemy jego historię w Księdze Rodzaju 5: 18–24 i tam jest nam powiedziane tylko o jego genealogii i jego przekładzie do nieba. Oprócz tego, co jest powiedziane w Liście do Hebrajczyków 11,5, Nowy Testament mówi nam również, że prorokował on sąd za swego życia (Judy 14–15).


Chociaż Henoch pojawia się w Biblii tylko trzy razy, jego enigmatyczna historia wywołała wielkie spekulacje.


Współczesny reprint ilustracji grafiki z 1728 Figures de la Bible; zilustrowaną przez Gerarda Hoeta (1648–1733), opublikowaną przez P. de Hondta w Hadze;


Gerard Hoet: Ilustracja do Księgi Rodzaju, przedstawiająca wniebowzięcie Henocha.

 

12

 

30 września 1976 roku Watykan wydał serię znaczków upamiętniających przemienienie Pana Chrystusa. Sześć znaczków przedstawia szczegóły z „Przemienienia Pańskiego” Raphaela, które wisi w Muzeum Watykańskim.


Każdy znaczek ma na górze napis „TRANSFIGURAZIONE”, a na dole „POSTE WATYKAN”. Na 50-lirowym znaczku widnieje wizerunek proroka Eliasza z książką.

 

13

 

Rydwany Ognia Eliasza. Oryginalna grafika francuska, miedzioryt z 1798 roku. Odcisk na grubym szlachetnym papierze, karta 19 x 26 cm, płyta 16 x 12,5 cm. Karta jest zamkniętą opowieścią o wydarzeniu.

 

14

 

Grafika francuska, odcisk jednostronny na grubym papierze, 17 x 27 cm. Oryginał 1836 rok.

 

145

 

A później nastąpi termin sądu i dnia ostatecznego. Jak to przedstawia poniższa kartka:


Jest to obraz przedstawiający scenę sądu powszechnego. Słowa, do których „przyjdzie sądzić żywych i umarłych”, uczą nas, że przy końcu świata Pan Jezus Chrystus przyjdzie w sposób widzialny i z wielkim majestatem, aby sądzić wszystkich ludzi i oddawać każdemu według jego uczynków.


Pan Jezus Chrystus siedzi na obłokach, wokół aniołów i świętych, otoczony apostołami, którzy będą z nim sądzić dwanaście pokoleń Izraela.


Pana Jezusa Chrystusa poprzedza krzyż i czterech aniołów dmących w trąbę, aby wezwać wszystkich ludzi na sąd.


Najświętsza Dziewica jest umieszczona po jego prawej stronie i na czele wybranych, do których zwraca się z pocieszającymi słowami: „Przyjdźcie, błogosławieni mojego Ojca; posiadajcie królestwo przygotowane dla was od stworzenia świata”.


Anioł zemsty jest po jego lewej stronie, wrzucając potępionych w głębiny piekła po tym, jak Wszechwładny Sędzia kazał im usłyszeć ten straszny wyrok: „Odejdźcie ode mnie, przeklęci, idźcie do wiecznego ognia, który został przygotowany dla diabła i dla swoich aniołów”.

 

15

 

Sąd Ostateczny jest przedstawiony na oryginalnej grafice francuskiej, z kolekcji „Annales du Musée et de l'école moderne des beaux-arts”, odcisk jednostronny na grubym szlachetnym papierze, ca 27 x 27 cm, z roku 1805.

 

150

 

Anonimowy malarz wykształcony w południowych Niderlandach „Bóg z rajem Adama i Ewy” z epitafium Nikolausa Jenkwicza-Posadowskiego


Obraz pochodzi z kaplicy Pfinzingów w kościele św. Elżbiety we Wrocławiu, własność Muzeum Narodowego w Warszawie z 1537 roku. Dzieło przedstawia olbrzymią postać unoszącego się w przestrzeni kosmicznej sędziwego Pana Boga Ojca, ukazującego kulę ziemską z rajskim ogrodem. Eden jest tu miejscem, w którym na sposób równoczesny rozgrywa się sześć scen związanych ze stworzeniem i grzechem pierwszych rodziców. Na kuli ziemskiej przedstawiono rozległy, malowniczy pejzaż leśny ze skalistymi górami i rzeką na horyzoncie. Wśród miniaturowych rajskich epizodów wyeksponowano scenę Stworzenia Ewy. Klęczący poniżej zmarli, ukazani z herbami rodowymi na tle pejzażu z tęczą – symbolu boskiego przymierza, ufnie spoglądają na Stwórcę. Pragną wyrazić swą wiarę we wszechmoc Pana Boga, który – jak głosi inskrypcja – jak niegdyś z niebytu powołał do istnienia świat, a z gliny stworzył żywego człowieka, tak też w dniu Sądu Ostatecznego wskrzesi do życia wszystkich umarłych, w tym również Jenkwiczów. Manifestacja pewności zbawienia opartej na historiach biblijnych należała do zasadniczych funkcji epitafiów luterańskich. Malowniczy rajski krajobraz, utrzymany w subtelnej gamie chłodnych błękitów i zieleni, przywodzi na myśl współczesne pejzaże południowych  Niderlandów. Z tego też regionu pochodził, lub tam pobierał nauki, utalentowany anonimowy autor wrocławskiego dzieła.

 

157

 

Takim innym obrazem, gdzie można odnieść się do całości ziemskiego życia jest obraz „Elohim Creatind Adam” datowany na lata 1795-1905 r. Williama Blake. Blake był głęboko religijny i wierzył, że sztuka może podnieść ducha. Jego najpopularniejsze dzieła to tematy biblijne i ilustracje inspirowane Boską komedią Dantego Alighieri.


Elohim to hebrajskie imię Boga Boga. Ten obraz ilustruje Księgę Rodzaju:
„A Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi”. Ukazany jest Adam wyrastający z ziemi, której kawałek Elohim trzyma w lewej ręce. Adam - Blake'a, jak sugeruje obraz, nie chce być stworzony. Na jego twarzy widać udrękę, a postawa – leżąc płasko na skałach, z wyciągniętą ręką – sugeruje ukrzyżowanie Pana Chrystusa lub związanie Prometeusza w greckim micie, a nie triumfalny moment nowo odkrytej wolności. Jego otoczenie jest dalekie od konwencjonalnego raju zielonej trawy i błękitnego nieba: zamiast tego wydaje się, że został przeniesiony do pierwotnego, prehistorycznego świata, krainy kamienia i ognia.


Elohim jest również przedstawiany jako dziwnie nieortodoksyjna postać, zupełnie niepodobna do majestatycznych przedstawień Pana Boga w sztuce renesansu. Jego twarz odzwierciedla twarz Adama, ukazując podobny wyraz pozornej udręki. Wydaje się być, znowu jak Adam, tylko na wpół uformowany, jego skrzydlate ciało rozpływa się w smugach dymu.


Ogromne skrzydła Elohima w połączeniu z jego falującą draperią i rozwianymi włosami podkreślają jego centralny atrybut: jego nieskrępowaną zdolność do poruszania się. Jednak Pan Bóg używa swojej mocy specjalnie, aby zaprzeczyć ruchowi swojego stworzenia, przyszpilając Adama do krzywizny ziemi, zmuszając jego rękę do opuszczenia głowy, uniemożliwiając jego duchowi wzniesienie się na wolność. Blake pokazuje nam akt stworzenia jako akt ucisku, otoczony starożytnymi symbolami zła: wąż materializmu oplata nowo stworzonego człowieka w swoje więzy jakby jego los został już przesądzony, a który tradycyjnie pojawia się w historii Edenu w późniejszym okresie a upiorna parodia nietoperza w kształcie tęczy błyszczy na ciemnym niebie. Ale jest nadzieja. Pewnego dnia będzie drugie, lepsze stworzenie. Ciało Adama z rozpostartymi ramionami jest ukazane jako gotowe do ukrzyżowania. Adama zastąpi Pan Jezus, a dla Blake'a oznacza to inną wizję Pana Boga, tym razem nie jako ciemiężcy, ale jako czystej miłości, a więc inną, błogosławioną wizję relacji między Panem Bogiem a człowiekiem.

 

195

 

Hans Memling. Sad Ostateczny, tryptyk otwarty. „Sąd ostateczny” Hansa Memlinga powstawał w czasie od 1467 do 1471 r.


W centralnej części, umieszczony został Pan Jezus. Ukazany jest on w dynamicznej pozie. Prawą rękę zgiętą w łokciu Pan Chrystus podnosi w geście błogosławieństwa, lewą zaś wyprostowaną opuszcza w dół w stronę potępionych. To  obniżenie, zwyczajem antycznym okazujące niełaskę, w średniowieczu znaczyło: „Idźcie precz, przeklęci”, podczas  gdy podniesienie prawej ręki zwiastowało: „Pójdźcie błogosławieni”. Obok Zbawiciela dostrzec można wiele kłębiących się postaci. Najbliżej znajduje się Maryja (z lewej strony), obok niej święty Józef, św. Jan Chrzciciel, Elżbieta i Zachariasz oraz grono postaci starotestamentowych (m. in. Abraham i Sara). Z kolei z prawej strony dostrzec można św. Piotra, apostołów, Marię Magdalenę. U stóp Jezusa przedstawieni zostali święty Wawrzyniec i święty Bartłomiej. Paruzja Pana  Chrystusa  będzie  również  dniem  sądu.  Będzie  to  sąd powszechny,  który  nie  zmieni  wyroku  sądu  szczegółowego, ale pozwoli  każdemu człowiekowi powstającemu w odmienionym ciele zobaczyć, jak ludzkość, wzięta jako całość, doszła do  przewidzianej pełni, czyli doskonałości.


W wyższej partii, na środku dzieła, umiejscowiona jest grupa aniołów obwieszczających ponowne przyjście Pana Chrystusa za pomocą olbrzymich trąb. Z lewej strony ukazane są dusze zmierzające w stronę Zbawiciela, zaś z prawej trwa starcie walka między podążającymi w górę a strącającymi je w otchłań.


Na samym szczycie dzieła, w dwóch częściach zwanych lunetami, znajdują się aniołowie trzymający symbole męki Pana Chrystusa – krzyż, koronę cierniową, włócznię oraz słup (Pan Jezus był przy nim biczowany).


Lewe skrzydło przedstawia w górę prowadzące wielkie kryształowe schody – symbol czystości. U ich stóp znajduje się św. Piotr witający kolejnych sprawiedliwych. Przy samej bramie rozstawieni są aniołowie wręczający ludziom szaty.


Prawe skrzydło tryptyku Hansa Memlinga przedstawia sferę piekła. Można tutaj zobaczyć ludzi strącanych w wieczny ogień piekielny. Niektórzy lecą bezwładnie, inni starają się jeszcze bronić. Ci, którzy próbują pozostać na twardym gruncie, są bezlitośnie popędzani przez odrażające demony, stanowiące także alegorie grzechu; np. diabeł o skrzydłach ćmy – nieczystość, diabeł o skrzydłach motyla – niestałość). Nad wszystkim góruje anioł znajdujący się w lewym rogu tej części. Rozwścieczone diabły zaciągają i wpychają potępionych za grzechy ludzi w ognie piekielne. Diabły mają twarze zwierząt, które, symbolizują ich dzikość i nieludzkość.

 

170

 

Hans Memling. Sad Ostateczny, tryptyk zamknięty.


Ten podwójny portret można traktować nie tylko jako portret fundacyjny, ale także portret „przedśmiertny”. Ukazuje bowiem w kadrze parę, która w 1492 roku odejdzie ze świata wraz z jedną z córek, w wyniku zbierającej żniwo epidemii.


Memling ukazał stylizowane wnętrze kaplicy, z flizowaną posadzką, na której klęczą dwie postacie: Angelo Tani i jego żona Caterina Tanagli. Tuż za nimi widnieją dwie malowane iluzjonistycznie, „rzeźbione” figury, ustawione ukosnie, w taki sposób by przedstawić modlitwę do Matki Boskiej kierowaną przez Caterinę i rozmodlenie które  Angelo kieruje ku św. Archaniołowi Michałowi. Małżonków dzieliła spora różnica wieku — 32 lata (w czasie gdy powstawał tryptyk Angelo miał lat 50, zaś Caterina 18).


Artysta przedstawia małżeńską jedność i trwałość relacji, zbudowaną na żarliwej wierze i zawierzeniu w los, który kreuje sam Stwórca. Wydaje się, iż w tej parze dominuje mężczyzna: tonąc w fałdach czarnego płaszcza obszytego futrem, o twarzy cudownie dojrzałej, choć nieco zmęczonej i muśniętej dotykiem kilku bruzd oraz zmarszczek, wyobraża postać z krwi i kości.


Caterina jest jego przeciwieństwem. Jej twarz nie wyraża niczego, jest to oblicze nieświadomej dziewczyny, o wątpiących ustach, których kąciki opadają w dół, w nieco pesymistycznym wyrazie. Jasne włosy skrywa biała chusta, obszyta wykwintnymi i bardzo drogimi perłami, symbolizującymi nie tylko wysoki status społeczny, ale także niosącymi nadzieję na płodność.

 

171

 

172

 

Hans Memling. Sad Ostateczny. Archanioł Michał ważący dusze.


Archanioł Memlinga jest figurą niezwykle tajemniczą „ należy do wieczności, a stoi na rozdrożu, w centrum świata, gdzie zbiegają się drogi ludzkie i boskie”. Przybrany w ciężką zbroję jest nie tylko orędownikiem, przewodnikiem dusz i patronem dobrej śmierci, ale także wojownikiem i zwycięzcą szatana.


Co istotne zbroja, w którą jest odziany i która podkreśla jego rycerski „sznyt” stanowi dodatkowy atut obrazu. Tak jak wielu innych artystów niderlandzkich Memling posłużył się zbroją, albo raczej wykorzystał ją by nie tylko powiedzieć więcej (np. o tym co niewidoczne w obrazie), ale by pokazać aktorów sceny „inaczej”, z innej perspektywy.


Na odbiciu w zbroi Archanioła widnieją plecy mężczyzny klęczącego na dolnej szali wagi, widać też fragment samej wagi i krzyża, kobietę powstającą z martwych i czołgającego się potępionego.

 

173

 

Hans Memling. Sad Ostateczny. Fragment  - Zmarli wstajacy z grobów.


Dźwięk trąb podrywa z grobów postaci zmarłych o czym świadczą dziury w ziemi.  Wokół ludzie przychodzą ze wszystkich stron. Po stronie dusz zbawionych panuje zieleń, która oznacza nadzieję i spokój, po stronie dusz potępionych wszelka zieleń zanika. Zmartwychwstanie na obrazie Memlinga odbywa się wg Joba: „Nagom wyszedł z  żywota matki mojej i nagosię tam wrócę” (Job 1, 21). Nagość jest także symbolem powrotu do rajskiej szczęśliwości.


Widzimy np. mężczyznę, który jedną nogą stoi w otwartym grobie, a drugą zgiętą w kolanie podnosi, jakby się przygotowywał do wyjścia. Prawą ręką oparł się na murawie, pewnie w celu utrzymania równowagi, a lewą podniósł do góry, zasłaniając nią swe oczy przed blaskiem chwały Pana Jezusa Chrystusa. Usta pół otwarte wyrażają lęk przed Słońcem Sprawiedliwości. Obawia się, że spotkanie z Nim może go doprowadzić do „drugiej śmierci”.

 

174

 

Hans Memling. Sad Ostateczny. Fragment – Potępiony.


W środku rozległej równiny stoi Michał Archanioł i oddziela dusze błogosławione od potępionych przy pomocy wagi w kształcie krzyża i pastorału. Na szali bliskiej lewej ręki archanioła leży człowiek, który okazuje się lekkim, bo ramię wagi  przechyliło się do góry, co oznacza, że ważony przeznaczony jest na zgubę. Szatan z drobnymi różkami i krogulczym dziobem z ukrycia podnosi głowę człowieka położonego na szali za włosy do góry, by tym pewniej uzyskać nowy łup dla  siebie.


Leżący na wadze, ale przeznaczony na potępienie grzesznik zwija się w konwulsjach.

 

175

 

Hans Memling. Sad Ostateczny. Fragment – Zbawieni.


W obrazie Memlinga wybrani udają się kwiecistą łąką w stronę górnego Syjonu, do którego wejdą po przyjęciu ich przez  św. Piotra kryształowymi schodami. Idzie  ich po zielonej murawie dwunastka, składająca się z sześciu par.

 

177

 

Hans Memling. Sad Ostateczny. Fragment i Lilia.


Pomarańczowa lilia (przy kryształowych schodach) - symbol męczeństwa. Przed schodami naprzeciw św. Piotra rozwinęła  się lilia, jak gdyby wyrażając, że warunkiem wejścia na schody wiodące do nieba i przyjęcie przez św. Piotra jest  niewinność i czystość.

 

178

 

Hans Memling. Sad Ostateczny. Fragment – Piekło.


Piekło tworzy głęboka cysterna, szyja wulkanu,  w dół którego wpadają grzesznicy o przerażonych twarzach. Wtórują im diabły o anatomii animalistycznej, kalekie anioły, które zamiast pierzastych skrzydeł posiadają skrzydła motyli. Dramat grzeszników jest przeogromny, Memling epatuje porażającym kalejdoskopem gestów, zawiedzione nadzieje, rozpacz nad tym co utracone, łzy na policzkach, otwarte usta łkają i krzyczą wniebogłosy.


Piekło to hałas, westchnienia, płacz i krzyk. Piekło pali i żarzy bez opamiętania tych, którzy nie uwierzyli, zaniedbywali, zdradzali, kradli, cudzołożyli. Piekło jest w człowieku. Grzesznicy spadają do piekła głową w dół, „na opak”, piekło to przestrzeń odwrócona od naturalnego porządku.

 

176