Gościmy

Odwiedza nas 11 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

W obecnych dniach wielu można znaleźć takich, którzy przeczą istnieniu piekła, czy też, w jakiejś mierze, nieskończoności kaźni. Niedowiarkowie chwytają się wszelkich argumentów, byle tylko zachować złudzenia i uśpić lęk przed wieczną udręką.


Znaczek 90 Lire przedstawia ”Charona promującego łódź przez rzekę Acheron”, Gustave Doré.


Charon przepływający przez Styks. Charon – w mitologii greckiej bóg umierających i konających, przewoźnik dusz przez rzekę Acheron (lub Styks); w mitologii etruskiej „demon śmierci”. Był przewoźnikiem dusz zmarłych przez mityczną rzekę Styks (w innych wersjach mitu Styks nazywa się Acheron i czasem jest jeziorem lub bagnem, co wynika z tego, że poszczególne państwa-miasta starożytnej Grecji różniły się nieco kulturą). Był to posępny starzec, bezwzględny i bezlitosny. Nikt żywy nie miał wstępu do jego łodzi. Rzeka w Piekle, oddzielającą Przedpiekle od właściwych kręgów piekielnych. Charon przewozi przez nią dusze potępione, a także Dantego i Wergiliusza.

 

1

 

Ten znaczek pocztowy został wydany w celu upamiętnienia 200. rocznicy urodzin francuskiego malarza romantycznego Eugène Delacroix i odtwarza szczegół z jego pierwszego dużego obrazu, Dante w drodze do piekła.

 

2

 

Tak to opisuje Dante:
"Piekło znajduje się w głębi Ziemi, ma kształt gigantycznego, składającego się z dziewięciu kręgów leja. Na każdym kolejnym kręgu umieszczeni są coraz więksi grzesznicy, a na samym dnie znajduje się Lucyfer. Już napis na bramach piekielnych (“Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wchodzicie”) oddaje charakter tej części zaświatów. Pozbawienie grzeszników nadziei zwiększa grozę ich cierpień, które nie mają końca. Właściwe Piekło poprzedza przedpiekle - ziemia niczyja - miejsce, w którym przebywają dusze wzgardzone przez Boga i szatana, skazane na wieczną nicość. Karą za obojętność wobec dobra i zła są ukąszenia robactwa (muchy, mszyce), od którego muszą się opędzać. W pierwszym kręgu piekła znajdują się dusze wzorowych obywateli starożytności, którzy nie zostali ochrzczeni - nie doznają cierpień, ale ich twarze noszą wyraz beznadziejności. W innych kręgach przebywają chciwcy, rozrzutnicy, gwałciciele, samobójcy, zabójcy, oszuści. Za najcięższy grzech Dante uznał zdradę ojczyzny. Najcięższe męki cierpią trzej najwięksi zdrajcy w dziejach ludzkości: Judasz (zdrajca Jezusa Chrystusa) oraz Brutus i Kasjusz (zdrajcy i mordercy Juliusza Cezara). Każdy grzesznik dotknięty jest odpowiednią karą, a pomysłowość Dantego w tym względzie wydaje się być nieograniczona. “Oto dusze sieczone ostrym gradem, wykonujące prace syzyfowe, stąpające w obrzydliwym bagnie, pławiące się we krwi lub też w cuchnącym kale. Świętokupcy, na przykład, tkwią do połowy w jamach, liżą ich płomienne języki, złodzieje rozsypują się w proch i znów powstają, a dokoła nich krążą obrzydliwe węże szarpiące ich ciała”. (J. Heistein Historia literatury włoskiej). Nic dziwnego, że i we współczesnym języku na określenie scen okrutnych, odrażających stosuje się sformułowanie “dantejskie sceny”.


Wiemy też, że w piekle naprawdę nie zabraknie ognia, wszak sam Pan Chrystus powiada nikczemnym: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom“ (Mt 25,41). A zatem rzeczywiście będzie płonął ogień, a w nim po wieczność smażyć się będą potępieni. Jak dotkliwie cierpieć będą, nikt nie zdoła opisać. Spośród wszelkich kaźni, jakim można poddać człowieka, największe, najstraszniejsze i najokrutniejsze są te związane z płomieniami.


Za kolejną przyczynę, dla której żar ognia piekielnego przewyższa wszystkie inne, uznać należy to, iż podsyca go tchnienie Pana Boga. Przecież prorok Izajasz powiada: „Oto imię Pana przychodzi z daleka, gniew Jego rozgorzał, przygniatający Jego ciężar, Jego wargi pełne są wzburzenia, Jego język jak pożerający ogień. Tchnienie Jego jak potok wezbrany, którego nurt dosięga szyi“ (Iz 30, 27-28).


Nie mówmy, że nawiązujące do wymiaru piekła, ustępy Pisma Świętego traktować można wyłącznie symbolicznie, jako zapowiedź sądów, jakim Pan Bóg podda grzeszne narody i nie przyjmować ich dosłownie jako odniesień do piekła i wiecznej kary. Nie oszukujmy siebie.


Św. Brygida tak mówi, co zostało jej objawione: „Żar ognia piekielnego jest tak wielki, że nawet gdyby cały świat ogarnęły płomienie, niczym byłby w porównaniu z nim ów pożar“, a św. Augustyn mówi nam, że najstraszliwszy spośród ziemskich pożarów tyleż różni się od płomieni piekielnych, co ogień namalowany od rzeczywistego.


Pewnego dnia potępieńcy wtrąceni zostaną, ciałem i duszą, do ogromnego i straszliwego pieca piekielnego i pogrążą się w rozległym jeziorze ognia, gdzie nie będzie nic poza płomieniami. Ze wszystkich stron, z góry, z dołu i z boków otoczą ich płomienie. Ten piekielny żar przeniknie całe ciała, wszystkie więc członki i ich cząstki kąpać się będą w ogniu.


Gdybyśmy tak mogli umrzeć i poprzez śmierć ujść tym straszliwym torturom! Niestety próżne to marzenia! Skazawszy swe dusze na śmierć, umarli, gdyż odrzuciliśmy łaskę Pana Boga, Jego miłosierdzie – skazani jesteśmy na wieczny żywot w cierpieniu! Dla marnych i chwilowych rozkoszy przystaliśmy na tę potworną niedolę, na niedolę, której nie będzie końca.


Dante, który jest zarówno narratorem jak i głównym bohaterem opisuje swoją wędrówkę przez zaświaty. Podróż rozpoczyna w piekle, które podzielone jest na 9 kręgów. Pierwszy krąg to przedpiekle. Tam znajdują się dobrzy ludzie, którzy nie zostali ochrzczeni. W przedpieklu nie odczuwają bólu fizycznego, ale nie są tez szczęśliwi bo nigdy nie ujrzą oblicza Boga i nie zostaną zbawieni.


W każdym kolejnym kręgu są grzesznicy podzieleni według popełnianych grzechów. Są ci co nie potrafili panować nad zmysłami, ci co nie znali umiaru w jedzeniu i piciu, są samobójcy, leniwi, skąpcy, rozrzutnicy i inni złoczyńcy. Na samym dole piekła przebywa największa bestia – Lucyfer – zdrajca Boga, a towarzyszą mu Judasz, Brutus i Kasjusz.


40-lirowy znaczek przedstawia Dantego i trzy bestie przy wejściu do piekła. Na początku piekła Dante nawiązuje do apokaliptycznej wizji biblijnej Księgi Objawienia. Trzy groźne bestie, lampart, lew i wilczyca - odpowiednio symbolizujące pożądanie, dumę i chciwość - uniemożliwiają Dantemu wspinanie się na górę.

 

3

 

Ale Pan Bóg daje zaślepionym grzesznikom szanse na oświecenie, by mogli uświadomić sobie głupotę swoich postępków i póki czas, skupić się na sprawach zapewniających im zbawienie.


Kiedy rządzą zaraza i śmierć, z przerażeniem ogląda się potworne skutki głodu i braku pożywienia. Prawdziwy głód jest tak straszny, ze ludzie pożerają wszystko, czego dotkną – trawę liście, zwierzynę nieczystą i niesmaczną – a nawet pragną sycić się ciałem swych bliźnich, matki poświęcają swe dzieci, a niektórzy wgryzają się nawet w swoje ciało. Kiedy owym nieszczęśnikom brakuje jakiegokolwiek pokarmu, błąkają się jak swoje własne cienie, bladzi i wynędzniali niczym sama śmierć. Starają się wytrzymać, dopóki nie stracą sił; wreszcie udręczeni łaknieniem, tracą zmysły; szaleją, łkają i skowyczą, a potem umierają najstraszniejszą z śmierci.


Jeżeli taki głód panować może na ziemi, jakiego doświadczać będziemy w piekle?


Prorok Izajasz potwierdza, iż w otchłani doświadczać będziemy rzeczywistego, dojmującego głodu. Pan Bóg mówi poprzez jego usta „...ponieważ wołałem, a nie odpowiedzieliście, przemawiałem, a nie słuchaliście. Dopuściliście się zła w moich oczach i wybraliście to, co mi się nie podoba. Dlatego tak mówi Pan Bóg: Oto moi słudzy jeść będą, a wy będziecie łaknąć. Oto moi słudzy pić będą, a wy cierpieć będziecie pragnienie. Oto moi słudzy weselić się będą, a wy będziecie wstyd odczuwać. Oto moi słudzy śpiewać będą z radości serdecznej, a wy jęczeć będziecie z bólu serdecznego i zawodzić będziecie zgnębieni na duchu“ (Iz 65, 12-14). Psalmista powiada, że wrogowie Pana Boga warczeć będą jak psy (Ps 59,7). Potępieni nieustannie dręczeni będą najstraszliwszym głodem, daleko większym niż w czasach zarazy – głodem, któremu nie będzie końca.


Pan Chrystus mówi: „Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie“. Te słowa trzeba bardzo wziąć sobie do serca, zwłaszcza ci, którzy zwykli lekceważyć nakazane posty i spożywać mięso w dniach objętych zakazem. Każdy, kto w owych dniach je mięso, choć nie musi i nie otrzymał dyspensy, popełnia grzech ciężki. Czyniąc tak, neguje nauki Kościoła i dobrowolnie pozbawia się błogosławieństwa. Ten zaś, kto trwa w grzechu i nie czuje szczerej skruchy, nie będzie mógł liczyć na wieczną szczęśliwość. Cóż mogłoby być bardziej zuchwałe i nieroztropne, niż narażanie się w imię tak żałosnej satysfakcji na wieczne potępienie?


Niezależnie od głodu, potępieni, cierpieć będą pragnienie, jakiego nie sposób opisać. Potępieńcy nie zaznają nawet chwili spoczynku, czy też oddechu, nieustannie gnani będą od jednej kaźni do następnej. A to wyczerpuje. A jednak to nieznośne łaknienie najbardziej zawdzięczać będą żarowi ognia piekielnego, płonącego tak w dzień, jak i nocą. Trwać wciąż będą w płomieniach, a nie otrzymają nawet łyka wody. Jedna z dusz błagała choć o kroplę wody: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza, niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu“ (Łk15,24).


Potępieni cierpieć będą nie tylko skrajny głód i pragnienie, bo karmieni będą płomieniami i pojeni z kielicha gniewu Bożego. „Jeśli wielbi Bestię i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, ten również pić będzie wino zapalczywości Pana Boga, przygotowane, nierozcieńczone, w kielichu Jego gniewu i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka. A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi“ (Ap 14, 9-11).


Co prawda jest to reklama browaru, który wydał poniższą kartkę, ale musimy przełożyć ją na słowa św. Pawła. Św. Paweł jednoznacznie zatrzaskuje bramy niebios powiadając: „... ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego“ (1 Kor 6,10).


„Piwo. Kto pije piwo, płaci za muzykę, święci aniołowie zabierają go do nieba. Piłem piwo, zapłaciłem za muzykę. Kiedy poszedłem do nieba, Piotr zawrócił mnie z powrotem”.


Browar U Fleků jest jedynym browarem w Europie Środkowej, który warzy piwo bez przerwy od ponad 500 lat. Swoją sławę zdobył serwowaniem specjalnego piwa 13° i wyśmienitą staroczeską kuchnią. Jest to jedna z najsłynniejszych czeskich piwiarni, a także interesujący zabytek.

 

4

 

Do tych wszystkich plag piekielnych, przeznaczonym duszom potępionym, przenikać będą ohydne odory. Żadne tchnienie czystego powietrza nie zdoła przeniknąć spoistych murów owego więzienia. Co więcej, całe piekło będzie jednym wielkim jeziorem płonącej siarki i smoły, a wszyscy wiemy, jak paskudne opary wydzielają owe substancje.


Zdaniem św. Bonawentury, ciało choćby jednego potępionego tak bardzo skalać by mogło swą wonią powietrze na ziemi, że trupem padłyby wszelkie żywe stworzenia, które zanadto by się do niego zbliżyły. Jeżeli jedno ciało cuchnąć może tak straszliwie, cóż powiedzieć o odorze bijącym od wielu miliardów takich nieszczęśników?


Jakże by ohydny nie był to odór. Znacznie spotęguje go jeszcze obecność diabłów, z natury wstrętniejszych naszym nozdrzom niż ciała potępieńców. W żywocie św. Marcina czytamy, że owemu świętemu niegdyś objawił się Zły, a okropna woń, która wypełniła podówczas izbę, tak była intensywna, że Marcin zadał sobie pytanie: „Jeżeli jeden diabeł cuchnie tak straszliwie, jaki odór panować może w piekle, gdzie są ich tysiące?“.


Zdaniem wielu, część potępionych wystawiona zostanie, pośród wielu innych i strasznych katuszy, na działanie mrozu najstraszliwszego z możliwych.


Wielebny Beda przytacza taką oto opowiastkę o człowieku zwanym Trithelmusem. Człowiek ten chorował ciężko i pewnej nocy uznano go za zmarłego. Rankiem, ku zdziwieniu wszystkich czuwających przy nim, odzyskał świadomość i wstał z łoża boleści, mówiąc, że Pan Bóg zgodził się przedłużyć jego żywot, by dać mu szansę na całkowitą odmianę.


Podzieliwszy majątek pomiędzy swe dzieci i oddawszy część jego ubogim, żyć począł inaczej niż przedtem. Zamknął się w małym namiocie nad rzeką i całe doby poświęcał żalowi za grzechy. Zimą po szyję zanurzał się w lodowatej rzece, a potem, drżący i odrętwiały z zimna, wchodził do wody gorącej, co sprawiało mu taki ból, że nie był w stanie powstrzymać krzyku.


Zapytany o powody tak dziwnego postępowania i o zdolność do znoszenia tak raptownych zmian ciepłoty ciała, odpowiedział: „Widziałem gorsze rzeczy“.


„A co widziałeś?“ - zapytano go zatem. Wtedy wyjaśnił: „Widziałem, jak nieszczęsne dusze na tamtym świecie ciska się z szalejącego ognia w lodowaty ziąb, a potem znów w płomienie. Mając w pamięci to, co muszą znosić, za nic mam me znikome udręki“.


Opowieść ta, potwierdzona przez tak poważnego i świątobliwego człowieka jak Beda, pozwala nam odczuć, jak straszne będą piekielne katusze.


Pan Chrystus używając słów nader srogich, uprzedza nas, że w piekle panować będzie ciemność: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów“ (Mt 22,13). Pan nasz mroki piekieł nazywa zewnętrzem i ciemnością, a czyż może być coś straszniejszego.


W owym potwornym mroku potępieni będą leżeć bezradni, niczym ślepcy, niby ci, którym wyrok okrutny nakazał odjąć wzrok. Nic nie zobaczą, gdyż ostry dym, będzie kąsał ich w oczy, a trujące opary siarki pozbawia zdolności widzenia. Jak gęste będą to dymy, mówi św. Jan: „...I dano jej klucz do czeluści. I otworzyła studnię czeluści, a dym się uniósł ze studni jak dym z wielkiego pieca, i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze“ (Ap 9,1-2). I dodaje:: „...i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych i aniołów i wobec Baranka. A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten kto bierze znamię jej imienia“ (Ap 14,10-11).


Wielebny Beda mówi o tym, czego doznawał Trithelmus, będąc w transie i sprawiając wrażenie zmarłego. Wróciwszy do przytomności, człowiek ten wyjawił, między innymi: „Prowadzony zostałem, przez istotę odzianą w lśniące szaty, przez krainę całkiem mi nieznaną, aż w końcu dotarliśmy do miejsca okrytego gęstym mrokiem, które zdjęło mnie strachem i zgrozą. Nie byłem w stanie dostrzec nic poza sylwetką mego przewodnika. Podczas gdy coraz bardziej zagłębialiśmy się w ciemność, dostrzegać zaczynałem w owej otchłani niezmiernej, wypełnionej dymem i ponurym poblaskiem, coś, co sprawiało, że me włosy jeżyły się ze zgrozy. Z tej czeluści dobywały się żałosne jęki, tak jakby tłumy kobiet i mężczyzn wystawiano na okrutne katusze i śmierć. Najgorsze jednak było to, że mój przewodnik zniknął, pozostawiając mnie samego w tym straszliwym miejscu. Nie potrafię opisać przestrachu, który mną wtedy owładnął; na próżno rozglądałem się, licząc na znalezienie sprzymierzeńca lub pocieszenia. Przerażenie odczuwałem tak wielkie, że myślałem, iż przyszło mi umrzeć.


Kiedy spojrzałem w ową czarną czeluść, przestraszyłem się, że w nią runę i zatracę się tam, ciałem i duszą. Złowrogie płomienie uwalniające się z tej otchłani miotały iskry straszliwe, które waliły się w dół z ogłuszającym łoskotem, a kłęby siarczanego dymu zdawały się tak gęste, że w każdej chwili mogłyby zepchnąć mnie w głąb ognistej czeluści. To dusze potępione, niczym skry, odrywały się od płonących pniaków, wypychane mocą podziemnego ognia. Pan Bóg jeden wie, cóż przecierpiałem; spłynąłem zimnym potem. Kiedy stałem tak zbolały, nie wiedząc, w którą stronę się zwrócić, z wysoka spadł na mnie śmiech, łączący się z gorzkim płaczem i wyciem mieszkańców otchłani. Gdy ów zgiełk się przybliżył, ujrzałem diabły wlokące  ze sobą pięć dusz, nękające je i dręczące. Diabły te wydawały się zachwycone, wciąż drwiły i zanosiły się śmiechem; dusze zaś były zrozpaczone, lamentowały i krzykiem dawały wyraz swojej boleści. Wyobraźcie sobie, cóż czułem, słysząc ich krzyki i widząc, że diabły przeklęte coraz bardziej zbliżają się do mnie. Kiedy były już blisko, tak dalece zdjęty byłem zgrozą, że bliski zemdlenia i wierzę, że gdyby Pan Bóg mnie nie podtrzymał, przyszłoby mi umrzeć.


Wszak owe demony wbijały we mnie swe ogniste i zatrważające ślepia, a dusze nieszczęsne tak żałośnie błagały o pomoc, że rozdarty czułem się pomiędzy lękiem i litością, a serce moje bliskie było pęknięcia. Dusze te, minąwszy mnie, wepchnięte zostały w głębię otchłani z taką siłą, że niebo i ziemia nieomal zadrżały, a w górę pomknął taki snop iskier, iż wydało mi się, że mnie zasypie. W końcu, zrozpaczony i ogromnie przerażony, ujrzałem, że zbliżają się do mnie złe duchy, tchnąc obłąkańczym gniewem i zachowując się tak, jakby chciały ściągnąć mnie do owej czarnej czeluści. Wtedy, zdjęty żałosną zgrozą, zacząłem płakać i szlochać, błagając, by coś wyzwoliło mnie z owego miejsca; bo w tamtej ciemności miałem do czynienia jedynie z drwiącym diabłami, rozdziawioną otchłanią i językami płomieni, nie wiedząc, gdzie zwrócić się o pomoc.


Kiedy rozpacz ma sięgała szczytów, pojawił się mój przewodnik; wyzwolił mnie od wrogów i wyprowadził z tego mrocznego, cuchnącego, straszliwego miejsca. Powiedział mi także, iż wrócę do mego ciała, żeby potwierdzić jak największej liczbie moich bliźnich istnienie owej krainy potwornych ciemności“.


W legendzie o św. Antonim Pustelniku czytamy, że demony objawiały się temu mężowi często i pod najróżniejszymi postaciami, nękając go i strasząc na niezliczone sposoby. Czasem występowały jako dzikie bestie, lwy, niedźwiedzie, smoki lub wściekłe psy; ukazywały się też pod postacią ludzi: zawziętych mężczyzn, pięknych kobiet, a także wszelakich potworów. Bywało, że biły go i dręczyły okrutnie, pozostawiając  na wpół żywym; niekiedy, za pośrednictwem niepokojących widm, budziły taką trwogę, że gdyby nie wsparcie Pana Boga i anioła stróża, bez wątpienia umarłby ze strachu.


Skoro tak traktowały owego świątobliwego człeka, którego nie zdołały sobie podporządkować, jakże odniosą się do bezbożnych grzeszników, przebywających w piekle i w pełni zdanych na ich łaskę?


Julius Schmid „Dante w piekle”.

 

5

 

Ojcowie Kościoła i interpretatorzy Pisma Świętego o straszliwych postaciach, w jakich objawia się diabeł, częstokroć odwołują się do opisu Lewiatana, podanego w Księdze Hioba: „Zawiedzie twoja nadzieja, bo już sam jego widok przeraża. Któż ośmielił się go zbudzić? Któż mu wystąpi naprzeciw? Kto się odważy dotknąć go bezkarnie? - Nikt zgoła pod całym niebem. Głosu jego nie zdołam przemilczeć, o sile wiem – niezrównana. Czy odchyli kto brzeg pancerza i podejdzie z podwójnym wędzidłem? Czy otworzy mu paszczy podwoje? - Strasznie jest spojrzeć mu w zęby? Grzbiet ma jakby z płyty u tarczy, spojone jakby pieczęcią. Mocno ze sobą złączone, powietrze nawet nie przejdzie. Tak jedna przylega do drugiej, że nie można rozluźnić połączeń. Jego kichanie olśniewa blaskiem, oczy jak powieki zorzy; z ust mu płomienie buchają, sypią się iskry ogniste. Dym wydobywa się z nozdrzy, jak z kotła pełnego wrzątku. Oddechem rozpala węgle, z paszczy tryska mu ogień. W szyi kryje się jego potęga, przed nim skacząc biegnie przestrach, części ciała spojone, jakby ulane, nieporuszone. Serce ma twarde jak skała, jak dolny kamień młyński. Gdy wstaje, mocni drżą ze strachu i przerażeni tracą przytomność. Bo cięcie mieczem bez skutku, jak dzida, strzała czy oszczep. Dla niego żelazo – to plewy, brąz – niby drzewo zbutwiałe. Nie płoszy go skała z łuku, kamień z procy jest źdźbłem dla niego. Dla niego źdźbłem maczuga, śmieje się z dzidy lecącej. Pod nim są ostre skorupy, ślad jakby wału zostawia na błocie. Głębię wód wzburzy jak kocioł, na wrzątek ją zdoła przemienić. Za nim smuga się świeci na wodzie, topiel podobna do siwizny. Nie ma równego na ziemi, uczyniono go nieustraszonym: Każde mocne zwierzę się lęka jego, króla wszystkich stworzeń” (Hi 41, 1-22).

 

6

 

Św. Antoni opowiada, że jeden z jego współbraci wydał przenikliwy krzyk, widząc zbliżającego się diabła. Zakonnicy, zwołani jego okrzykiem, uznali go za bliższego życiu, niż śmierci. Przywróciwszy go do przytomności i umocniwszy, zapytali, o co chodziło. Wtedy on wyjawił im, że ujrzał diabła, który odebrał mu ducha. Kiedy usilnie wypytywali go o wygląd owego diabła, odpowiedział: „Tego naprawdę nie mogę powiedzieć; wystarczy, iż rzeknę, że nawet gdyby zmuszano mnie do ponownego spojrzenia demonowi w oblicze, wolałbym trafić do pieca rozgrzanego do czerwoności”.


Podobne sprawy odnajdujemy w żywocie św. Katarzyny ze Sieny. Ona też oświadczyła, iż milsze byłoby jej przejść przez ogień, niż palący wzrok diabła.


Jeśli sam widok złego ducha byłby – w oczach świętych – tak odrażający i w oczach świętych, znacznie straszniejszy niż wystawianie się na otwarty ogień, to nie liczmy na to, ze diabeł potraktuje potępionych łagodniej.


A jednak zatraceni wciąż będą pocieszać siebie następującą myślą: Tak czy inaczej bliźnich naszych będziemy mieć w piekle i nigdy nam ich nie zabraknie. Jednak w wymiarze tym nie będzie miejsca na miłosierdzie Boże, nie będzie miłości bliźniego; wprost przeciwnie, wszyscy potępieni z goryczą odnosić się będą do swoich pobratymców i życzyć sobie wzajemnie wszelkiego zła, nieustannie drwiąc  na wszelkie sposoby i jak najbardziej dotkliwie przeklinając. Każda dusza potępiona, gdyby dano jej wybór, wolałaby w piekle znajdować samotność.


Jeżeli jednak przyjąć, że w piekle będzie miejsce na związki uczuciowe, zwłaszcza w przypadku tych ludzi, którzy jeszcze na ziemi darzyli siebie wzajemnie miłością i nie przyczynili się w żaden sposób do wydania swych partnerów na zatracenie, towarzystwo kogoś drogiego twemu sercu wydatnie spotęguje twój ból, wprost proporcjonalnie do ogromu miłości, jaką go darzyłeś. Jakże będziesz cierpiał, widząc najukochańszą osobę torturowaną i dręczoną na wszelkie sposoby! Serce będzie ci się krajać z żalu i współczucia. Jakby nie dość było tych udręk psychicznych i tych smutków, potępieni przysparzać będą sobie cierpień i obrażeń fizycznych. O tym właśnie mówi Pan Chrystus: „Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów“. Powtarza te słowa by nadać im większą moc i pełniej utrwalić w naszych umysłach mnogość katuszy, jakim poddawani będą potępieńcy.


Diabły również wyć będą, a ich skowyt tak mieszać się będzie z wrzaskami zatraconych, że całe piekło zadrży w posadach.


Potępieńcy cierpieć będą tym mocniej, że przyjdzie im oglądać ciała bliźnich, a będzie to widok budzący zgrozę. Św. Anzelm powiada: „Jak żadnej woni nie da się porównać z odorem potępionych, tak nic na tym świecie nie da nam pojęcia o ich okropnym wyglądzie“.


Św. Tomasz z Akwinu powiada, że grzechy każdego znane będą wszystkim, tak jakby dostępne były ludzkim oczom. Nietrudno sobie wyobrazić, cóż to będzie za męczarnia. Czyż jest na ziemi coś boleśniejszego od narażenia się na publiczne upokorzenie?


Diabeł zaznaczy wszystkich potępieńców piętnem, umieszczonym na czołach i na owych członkach, które służyły grzechowi, tak by odsłonić wszystkie haniebne czyny, jakich dopuścili się oni za życia.. To wieczyste upokorzenie zapowiada Pan Bóg, ustami swego proroka: „Okryję was wieczną niesławą, wieczną hańbą, która nigdy nie ulegnie zapomnieniu” (Jr 23,40). Czegokolwiek nie imaliby potępieńcy, jak bardzo by się nie starali, nie zdołają ani zetrzeć tego piętna, ani skryć go przed wzrokiem towarzyszy niedoli. Jak mówi św. Efrem, ów wstyd i hańba gorsze będą od ognia piekielnego, gdyż nieustannie przypominać będą grzechy, jakimi potępieni splamili się na ziemi.


Jak widać zatem, niezmierzona jest liczba katuszy piekielnych przeznaczonych potępionym, a gorsze od cierpień będzie wystawienie ich na wzgardę i drwiny towarzyszy niedoli. Udręki tej nic nie złagodzi, a spotęguje ją jeszcze towarzystwo innych ludzi.

 

7

 

Czy można pokonać siły zła, by uniknąć piekła? Tak. Przy wsparciu Pana Boga i pomocy Jego Anioła można walczyć o przygodę w niebie. Przez tysiace lat diabeł tak wprawił się w zniewolenie człowieka, posiadł tak wielką w tym inteligencję, że biorąc pod uwagę najwyższej światowej klasy komputer, najbardziej wyposażony, najbardziej inteligentny ma to się tak jak 1/100 na 100 punktów. Oczywiście 1 punkt dla komputera. A podstawą ataku na człowieka jest to wszystko co bierze się z serca, przede wszystkim słowo, wyrażenie, zdanie skierowane do drugiego człowieka, bo to przychodzi najprzód. I podstawą każdego człowieka jest najpierw pomyśleć, później mowić. A w rzeczywistości to jest odwrotnie. I tu jest dylemat. Bo diabeł człowieka zmusi do tego, że będzie miał wyrzuty sumienia po czasie takiej bezmyśnej wypowiedzi i to się będzie pogłębiać coraz bardziej, albo tak to zrobi że człowiek będzie przekonany, iż właśnie dopiekł komuś i diabeł będzie uświadamiał go, że dobrze zrobił, także od wypowiedzi zależy bardzo dużo, a może nawet utrata wiecznego szczęścia w niebie.


Kłamstwo, obraza, zniewaga mogą bardzo ranić drugiego człowieka i nie da się tego cofnąć. To już pozostanie na zawsze w sercu. Nawet przepraszam nie wystarczy.

 

Ale święty Anioł przez tyle tysięcy lat również wprawił się w walce z diabłem. I mamy wiele przykładów po której stronie jest zwycięstwo.

 

Takim przykładem walki z siłami zła jest święta Genowefa, gdzie artysta Puvis de Chavannes Pierre (1824-1898) przedstawia młodość patronki Paryża, która żyła życiem nieustannej modlitwy, miłości i surowości. Urodzona w 422 r. w Nanterre, pod Paryżem, w rodzinie pogańskich rzymskich i greckich rodziców, Genowefa oddała swoje życie Panu Bogu w wieku siedmiu lat. Zgodnie z tradycyjnymi przedstawieniami, artysta oddaje pobożność Genowefy jako młodej pasterki, zanim została zakonnicą w wieku piętnastu lat, a później legendarnie odwróciła atak na Paryż ze strony Hunów, zapobiegając głodowi w mieście i zakładając pierwszy kościół chrześcijański.

 

Święta Genowefa postanowiła zatem poświęcić swoje życie dla Pana Chrystusa. Nie pozostało to zaś bez odzewu i niebiańskich znaków – pewnego bowiem razu, gdy Genowefa zapadła na ciężką chorobę, w trakcie której pozostawała przez trzy dni nieprzytomna, skoro z powrotem przyszła do siebie, wstała uzdrowiona i opowiedziała, iż w duchu została poprowadzona przez Anioła do miejsca przebywania sprawiedliwych, gdzie widziała nagrody dla tych, którzy miłują Pana Boga. Od tego czasu została też obdarowana zdolnością rozpoznawania sekretów serc innych ludzi, co pozwoliło jej wielu z nich skierować następnie na drogę Zbawienia, przez ujawnienie im i skorygowanie ich błędów i grzechów, które przedtem skrywali.

 

Należy jednak jeszcze opowiedzieć i o egzorcyzmach, jakich dokonywała św. Genowefa. Otóż przyprowadzono do niej kiedyś w Paryżu 12 opętanych osób, mężczyzn i kobiet, z prośbą, aby im pomogła. Święta Genowefa zwróciła się zatem o wsparcie do Pana Chrystusa i zaczęła się modlić. Wówczas zaś rozwścieczone demony spowodowały unoszenie się opętanych ludzi w powietrzu. Gdy zatem święta Genowefa rozkazała zaprowadzić ich do bazyliki św. Dionizego, demony przez opętanych krzyczały z kolei, iż nigdy tam nie pójdą. Jednakże skoro naznaczyła każdego z tych biednych ludzi znakiem krzyża, przebywające w nich złe duchy spokojnie już poddały się temu poleceniu. Następnie przybyła tam i święta Genowefa, i rozpoczęła się dalsza część modlitwy. W końcu zaś każdy z opętanych został ponownie pobłogosławiony przez świętą Genowefę, co spowodowało uwolnienie. Wychodzące złe duchy objawiły się zaś przez dojmujący smród, który poczuli wszyscy przebywający w bazylice. Cierpiący byli już jednak wówczas wyzwoleni, za co złożono dzięki Panu Bogu.

 

Święta była również zapraszana do poszczególnych domów, aby wyzwalać cierpiących od złych duchów przez modlitwę, błogosławieństwo czy namaszczanie świętymi olejami, przy czym w jednym z takich przypadków również miało miejsce kolejne nadziemskie zdarzenie, bowiem okazało się, iż gdy świętej zabrakło błogosławionego oleju, na jej modlitwę ampułka ponownie się nim napełniła w cudowny sposób.

 

Należy też wspomnieć o tym, iż św. Genowefa była również najprawdopodobniej obdarzona zdolnością postrzegania ponadzmysłowego, co pozwalało jej dostrzec wroga i zapobiec niebezpieczeństwu. Gdy bowiem jednego dnia zatrzymała się przed domem, dostrzegła dziewczynę, która wracała z rynku, niosąc naczynie z pożywieniem, które właśnie zakupiła. Święta Genowefa dostrzegła jednak coś więcej. Otóż na wierzchu naczynia znajdował się, niewidoczny dla dziewczyny i innych przechodniów, zły duch, który zapewne szykował się do szkodliwego ataku i opętania jakiejś z przystępujących do posiłku osób. Święta przyzwała zatem dziewczynę i po krótkiej rozmowie z nią, chuchnęła i pobłogosławiła naczynie, które natychmiast się rozpadło, zniszczone przez uciekającego demona, który jednak nie mógł z tego powodu dokonać większej szkody przeciw ludziom.

 

16

 

W 451 roku Francję najechali Hunowie pod wodzą okrutnego Attyli. W Paryżu wybuchła panika, ludzie chcieli uciekać z miasta. Genowefa wzywała ich, aby pozostali i postem i modlitwą prosili Boga o pomoc. Attyla ominął Paryż i ruszył na Włochy. Genowefa wystawiana była na ciężkie próby. Cierpiała na wiele chorób, spotykała się z ludzką niechęcią i zawiścią, była nawet oskarżana o czary, za co groziło spalenie na stosie. Ze wszystkich tych opresji wychodziła obronną ręką i dożyła późnej starości.

 

17