Gościmy

Odwiedza nas 11 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

Raj jest absolutnym źródłem i wiecznym punktem ogniskującym całej energii-materii wszechświata wszechświatów. Raj jest unikalny, dlatego, że jest on miejscem pochodzenia i ostatecznym celem przeznaczenia wszystkich osobowości duchowych. Raj jest geograficznym centrum nieskończoności; nie jest on częścią powszechnego stworzenia, Raj jest bytem wiecznym i wyjątkowym. Wszystko, co było, co jest teraz, albo co będzie, przyszło, przychodzi, albo będzie przychodzić z tego, centralnego, trwałego miejsca pobytu wiecznego Pana Boga. Raj jest centrum całego stworzenia, źródłem wszystkich energii oraz miejscem pierwotnego pochodzenia wszystkich osobowości. Każdy, rozpoznający Pana Boga śmiertelnik, który zaczął iść drogą czynienia woli Ojcowskiej, już jest na bardzo długim, rajskim szlaku dążenia do boskości i osiągania doskonałości.


Ogrom rozległego stworzenia, dzieło Pana Boga, przekracza zupełnie pojmowanie skończonej wyobraźni. Dla istot stworzonych wszechświat nadrzędny może wydawać się prawie bezkresny, jednak daleki jest on od ukończenia; wciąż istnieją fizyczne ograniczenia materialnego stworzenia a empiryczne objawianie wiecznego celu nadal trwa.


Czasu nie liczy się w Raju; czytamy: „Bo tysiąc lat w oczach Boga jest jak dzień, który minął, niby straż nocna”. Jeden dzień Raju jest tylko o siedem minut, trzy i jedna ósma sekundy krótszy, niż tysiąc lat obecnego kalendarza na Ziemi, opartego na roku przestępnym.


Architektura, oświetlenie i ogrzewanie, jak również biologiczna i artystyczna dekoracja sfer Raju przekraczają znacznie najwyższy możliwy poziom ludzkiej wyobraźni. Jednak na tych doskonałych światach istnieją prawdziwe rzeki i jeziora. Pod względem duchowym światy te są idealnie urządzone; są one odpowiednio przystosowane do tego celu, żeby być miejscem pobytu licznych klas różnorodnych istot, działających we wszechświecie centralnym. Na tych pięknych światach mają miejsce różnorodne formy działalności, które dalece przekraczają ludzkie pojmowanie.


Na Ziemi przechodzimy krótki i intensywny sprawdzian, podczas naszego wstępnego życia, materialnego bytu. Na Boskich światach wszechświata centralnego życie jest tak bogate i obfite, tak kompletne i wypełnione, że zupełnie przekracza ludzkie pojęcie o czymkolwiek, czego może ewentualnie doświadczyć istota stworzona. W Raju, gdy wyniknie jakakolwiek potrzeba, pojawia się rozumowanie prawości i zasada sprawiedliwości. I te dwa czynniki, złączone razem, równają się temu, co na Ziemi może być określone godziwością. Kiedy przybędziemy do Raju, będziemy w sposób naturalny cieszyć się robieniem rzeczy tym sposobem, jakim powinny być robione.


Umiłowanie przygody, ciekawość i lęk przed nudą – rysy nieodłączne rozwijającej się naturze ludzkiej – nie zostały dane tej naturze po to, by naprzykrzały się nam i drażniły nas podczas naszego krótkiego pobytu na Ziemi, ale raczej po to, żeby podsunąć nam myśl, że śmierć jest tylko początkiem niekończącej się drogi przygód, wiecznotrwałego życia, radosnego oczekiwania, wiecznej, odkrywczej podróży.


Pan Jezus nauczał, że poprzez wiarę wierzący wchodzi do królestwa teraz. W rozmaitych rozprawach nauczał, że dwie rzeczy są konieczne, aby przez wiarę wejść do królestwa:


1. Wiara, szczerość. Żeby przyjść jak małe dziecko, żeby otrzymać synostwo jako dar; podporządkować się wykonywaniu woli Ojca bez zastrzeżeń, w pełnym przeświadczeniu i w prawdziwej ufności w Ojcowską mądrość; żeby wejść do królestwa bez uprzedzeń i z góry wyrobionych sądów; mieć umysł otwarty i być tak pojętnym, jak nie rozpieszczone dziecko.
2. Prawdziwy głód. Pragnienie prawości, zmiany umysłu, zdobycie motywu do stania się podobnym Panu Bogu i do znalezienia Pana Boga.


Myślę, że jednym z takich elementów, który wyraźnie w dzisiejszych czasach występuje jest głód Eucharystii. Choć Kościół jest bardzo blisko, to nie zawsze możemy przyjść do niego ze względu na ograniczenie i nasze bezpieczeństwo. „I choć możemy przystąpić do Komunii św., duchowo przyjąć Pana Jezusa, doskonale wiemy, że pełne uczestnictwo w Eucharystii jest największym skarbem dla każdego wierzącego człowieka” mówi bp Kiciński.


Kartka - Dysputa o Najświętszym Sakramencie – fresk wykonany w latach 1508-1509 przez włoskiego artystę renesansu Rafaela. Znajduje się w Stanza della Segnatura w Watykanie.


W górnej części fresku przedstawiony jest Kościół triumfujący, albo Kościół zbawionych, czyli apostołowie i święci otaczający Pana Jezusa Chrystusa i stojących po jego bokach Maryję i Jana Chrzciciela. Część dolna przedstawia Kościół wojujący, albo pielgrzymujący, czyli ten żyjący na ziemi. Wśród postaci można wyróżnić teologów, uczonych i papieży, ale także filantropów i pisarzy. Odnajdujemy tu takie postacie jak Girolamo Savonarola, Dante, papież Juliusz II, Sykstus IV, Donato Bramante i innych.


Centralny punkt malowidła stanowi hostia w monstrancji. Przedmiotem dysputy jest bowiem Najświętszy Sakrament i przeistoczenie, dzięki któremu Pan Chrystus jest obecny w Eucharystii. I tu musimy zadać sobie pytanie, czy nauczanie Kościoła katolickiego na temat Najświętszego Sakramentu prowadzi do zbawienia. Wielu jest takich ludzi, którzy uważają, że spożywanie Najświętszego Sakramentu jest magią (czyli obrzędem magicznym mającym za zadanie przywołanie pewnej siły albo jakiegoś bóstwa), nie źródłem zbawienia.


Myślę, że najlepiej ujął to ujął św. Tomasz z Akwinu w swoim słowie napisanym w 1263 roku i przeznaczonym na święto Bożego Ciała: „Aby zaś na zawsze trwała wśród nas pamięć o tak wielkim dobrodziejstwie, pod postacią chleba i wina pozostawił swoim wiernym Ciało swe na pokarm i Krew za napój. O zadziwiająca i wspaniała Uczto, zbawienna i pełna wszelkiej słodyczy! Cóż może być nad nią wspanialszego?”.

 

17



Dante przeszedł przez ścianę ognia i wszedł do Raju-Ziemi. Raj był wśród roślin kwitnących. Było tam bardzo pięknie. Panował spokój i cisza. Starsi i młodzi ludzie chodzili w białych szatach, z wieńcami na głowach, z pięknych kwiatów. Tutaj Dante spotkał swoją ukochaną, która umyła go w magicznej rzece. Poeta od razu poczuł przypływ siły i przypomniał sobie wszystkie swoje dobre uczynki. Dante został oczyszczony ze swoich grzechów i był gotowy do lotu ze swoją ukochaną do Niebiańskiego Raju.


Pierwsze rajskie niebo znajduje się na Księżycu.


Znaczek 200-lirowy. Dante i Beatrice na niebie księżyca. Watykan 1965 rok.

 

1

 

Chociaż Pan Jezus nauczał, że wiara, prosta dziecinna wiara, jest kluczem do drzwi królestwa, nauczał także, że wchodząc tymi drzwiami napotykamy potem coraz wyższe stopnie prawości, po których musi wchodzić każde wierzące dziecko, aby dorosnąć do pełnej pozycji silnych synów Bożych. Wiara jest tą ceną, jaką płacimy za wejście do Bożej rodziny, ale przebaczanie jest aktem Pana Boga, który akceptuje naszą wiarę jako cenę wstępu.


Nie powinniśmy, jak czynią to niektórzy, wyobrażać sobie nieba jako królestwa czysto duchowego. Niebo bowiem to miejsce ściśle określone, w którym przebywają nie tylko Pan Bóg i Jego aniołowie, ale i Pan Chrystus w swym uświęconym człowieczeństwie, i Matka Boska w swej ludzkiej postaci. Po Sądzie Ostatecznym zamieszkają tam też wszyscy błogosławieni, obleczeni we wspaniałe ciało.


Co więcej, wiemy, że po Sądzie Ostatecznym święci na własne oczy oglądać je będą, a zatem królestwo to musi być widzialne.


Ponieważ Pan Bóg stworzył niebo dla siebie i swoich wybrańców, uczynił je tak pięknym i wspaniałym, że błogosławieni, kontemplując jego uroki przez całą wieczność, ani na moment nie zaznają znużenia.


Św. Teresa tak pisze o sobie: „Błogosławiona Matka Boga dała mi klejnot i zawiesiła go na mej szyi, na złotym łańcuszku przepysznej roboty, do którego przyczepiony był krzyżyk, niebywale cenny. Tak złoto jak i drogie kamienie, które mi ofiarowała, tak dalece przewyższają te, które znamy z tego świata, że nie sposób ich nawet porównać. Piękności ich nie da się ogarnąć, a materia, z której się składają, jest nam najzupełniej nieznana. Wszak to, co zwiemy złotem i drogimi kamieniami, wydaje się przy nich tak ciemne i matowe, jak węgiel drzewny”.


W oparciu o te słowa możemy wyrobić sobie pewne pojęcie o urodzie, wyjątkowości i niezwykłej naturze kamieni, z których wzniesiono mury nieba. Możemy zatem przyjąć, że światłość niebiańska tak jest olśniewająca, iż może nie tylko zaćmić słońce i gwiazdy, ale i sprawić, że to co na ziemi zwiemy jasnością, tam wyda nam się mrokiem.


Jeżeli zaś chodzi o rozmiary królestwa niebieskiego, wiemy wszyscy, że jest ono niezmierzone i niewyobrażalnie rozległe. Rację ma prorok Baruch, wołając: „O Izraelu, jakże wielki jest dom Boga, jakże obszerne miejsce posiadłości Jego! Wielki i nie mający końca, wysoki i niezmierzony” (Ba 24-25).


Kościół, nawiązując do spraw męczenników, uczy nas, że każdy z wybranych znajdzie swoje miejsce w królestwie niebieskim.


Jednym z takich męczenników jest św. Szczepan i św. Cyprian.


Widzimy u dołu stołu, po prawej stronie, św. Cypriana, męczennika, który każe swoim bliskim dać sumę pieniędzy katowi, który miał go ściąć.


Górna część tego obrazu przedstawia św. Szczepana, diakona i pierwszego męczennika, dając nam wspaniały przykład przebaczenia wrogów. Na kolanach, z oczami wzniesionymi ku niebu, zwraca się do Pana Boga z wzruszającą modlitwą do Żydów, którzy go kamienują: Panie, nie poczytaj im tego grzechu. Nagle otwiera się przed nim niebo. Pan Bóg patrzy na niego z samozadowoleniem, wyciągając do niego ramiona. Anioł podaje mu palmę męczeństwa, a inny pokazuje mu czekającą go koronę.


Św. Cyprian jest jedną z najwybitniejszych postaci wśród świętych Kościoła afrykańskiego. Sam mówi, że „oddany był złym nałogom”, z których nawrócił go dopiero kapłan Cecyliusz. Miało to miejsce w 246 r. Wtedy też przyjął Chrzest. Odtąd postanawia zachowywać czystość i część swego majątku rozdaje ubogim. Sprzedał też swe kartagińskie ogrody.


Po śmierci cesarza Filipa Araba, który sprzyjał chrześcijanom, a przynajmniej zostawiał ich w spokoju, jego następca Decjusz (249-251), ledwie wstąpił na tron, a już daje nakaz wszystkim obywatelom składania ofiar cesarzowi – żyjącemu bogu. Usiłuje w ten sposób wzmocnić jedność Cesarstwa i przyciągnąć życzliwość bóstw, wierny w tym tradycji cesarskiej.


Ci, którzy składają ofiarę, otrzymują poświadczenie, zwane libellusem. Odrzucenie wykonania tego prawa oznacza skazanie siebie na śmierć. Chrześcijanie masowo dopuszczają się odstępstwa, choć wewnętrznie nie wyrzekają się wiary. Podejmują gest składania ofiary czasem w sercu wzywając imienia Jezusa. Są pośród nich nawet kapłani i biskupi. Świeccy bowiem są karani torturami i więzieniem, a biskupi mają za nieposłuszeństwo od razu ponosić karę śmierci. Jest też liczna grupa sprytnych, która unika konsekwencji po prostu kupując sobie libellus!


Cypriana napełniała radość Pana Chrystusa, którego miał ujrzeć twarzą w twarz w swoim widzeniu, dniu narodzin do życia wiecznego. 14 września 258 r., kiedy słońce wzeszło nad Kartaginą, niezliczony tłum chrześcijan zgromadził się na polach Sekstusa. Sam prokonsul przewodniczył trybunałowi. Kazał przyprowadzić biskupa, zbuntowanego wobec świętego nakazu cesarza.


Galeriusz Maksymus naradza się z sędziami. Potem ogłasza wyrok, wyraźnie poruszony:


– Żyłeś długo w sposób świętokradzki. Gorzej, wciągnąłeś wielu przestępców do twego spisku. W ten sposób stałeś się wrogiem rzymskich bogów i ich świętego kultu. Pobożni i najjaśniejsi synowie cesarscy Walerian i Gallienus, jak i najszlachetniejszy Cesarz Walerian nie zdołali przywołać cię do podporządkowania się ich ceremoniom religijnym. I dlatego, z chwilą gdy zostałeś uznany za twórcę i podżegacza do tej straszliwej zbrodni, ty sam będziesz przykładem dla tych, których pociągnąłeś ku złu. Twoja krew potwierdzi szacunek dla praw.

 

3

 

4