Gościmy

Odwiedza nas 15 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

 

 

 

 

Cierpienia czyścowe są prawdą, o której poucza nas Kościół, zaś pomaganie duszom na te cierpienia skazanym jest nie mniejszym obowiązkiem wierzących niż uczynki miłosierdzia wobec żyjących.


Kościół odnosi się z wielką ostrożnością do wszelkich zjawisk „nie z tego świata”. Ważnym powodem tej ostrożności jest również nowoczesna wiedza, która powiada nam, że w naturze człowieka jest wiele tajemnic i stąd różne zjawiska, pozornie nadprzyrodzone, mogą takimi nie być. Dopiero po gruntownym zbadaniu przez władze kościelne będzie można kiedyś uzyskać podstawę do miarodajnego orzeczenia w tej sprawie.


Dusze zjawiają się w różny sposób i w różnej postaci. Jedne pukają, inne ukazują się nagle. Niektóre zjawiają się w ludzkiej postaci jasno i wyraźnie, tak jak wyglądały za życia, inne pozostają mgliste i niejasne. Dusze z ciężkim Czyśćcem robią wrażenie przerażające.


Im więcej zostaną przez cierpienie oczyszczone, tym stają się jaśniejsze i milsze. Często opowiadają, jak grzeszyły i jak przez Miłosierdzie Boże uniknęły Piekła. Nieraz dodają pouczenia i przestrogi.


Jak można duszom czyśćcowym pomagać?


1. Przede wszystkim przez ofiarę Mszy Św., której nie można niczym zastąpić.
2. Przez cierpienie. Każde cierpienie, czy to fizyczne, czy duchowe – ofiarowane za dusze w czyśćcu – przynosi im ulgę.
3. Różaniec po Mszy Św. stanowi najskuteczniejszy środek pomocy duszom czyśćcowym. Przez modlitwę różańcową co dzień wiele dusz zostaje wybawionych, które musiałyby jeszcze długie lata cierpieć.
4. Droga Krzyżowa również może przynieść wielką ulgę.
5. Dusze czyśćcowe powiadają, że nieocenione są odpusty. Są one przyznaniem im zadośćuczynienia, które złożył Pan Jezus Chrystus Ojcu Niebieskiemu. Kto za życia często uzyskiwał odpusty dla dusz czyśćcowych, otrzyma w godzinę śmierci więcej łask niż inni ludzie, zwłaszcza uzyska odpust zupełny. Jest okrucieństwem nie używać skarbów Kościoła dla dusz czyśćcowych. Gdzieniegdzie ustaje powoli zwyczaj modlitw odpustowych. Należy ludzi zachęcać do zdobywania odpustów dla dusz czyśćcowych.
6. Jałmużny i dobre uczynki, zwłaszcza na misje.
7. Palenie świec także pomaga duszom czyśćcowym, ponieważ najpierw jest to akt pamięci i miłości, a po wtóre są one poświęcone i rozjaśniają ciemność dusz czyśćcowych.
8. Kropienie wodą święconą również łagodzi cierpienia.


Wszystkie te środki pomagają duszom czyśćcowym, choć nie w tym samym stopniu. Jeżeli ktoś za życia lekceważył Mszę Św., dla niego i w Czyśćcu nie będzie skuteczna. Kto za życia miał twarde serce dla drugich, otrzyma po śmierci mało pomocy. Ciężko muszą pokutować ci, którzy zniesławili innych. Kto miał dużo serca za życia, otrzyma wielką pomoc.


Matka Najświętsza jest dla dusz czyśćcowych Matką Miłosierdzia. Ilekroć imię Jej rozlegnie się w Czyśćcu, odczuwają dusze wielką radość. W dniu Wniebowzięcia Maryi powiedziała jedna  z dusz, że Matka Boża umierając prosiła Pana Jezusa, aby uwolnił z czyśćca wszystkie dusze, które wówczas znajdowały się tam, a Pan Chrystus wypełnił prośbę Matki w chwili wzięcia Jej do Nieba. Dusze te towarzyszyły Jej, bo wtedy została ukoronowana jako Matka Miłosierdzia i Matka Łaski Bożej. Maryja przydziela w czyśćcu łaski według woli Bożej; często przechodzi przez Czyściec.


Grafika francuska, z kolekcji „Annales du Musée et de l'école moderne des beaux-arts”, odcisk jednostronny na grubym szlachetnym papierze, ca 12 x 20 cm, oryginał 1807 rok. Madonna wyciąga ludzi z Czyśćca.

 

1

 

WYBAWIENIE DUSZ CZYŚĆCOWYCH. Najświętsza Maryja Panna najpewniejszą pomocą dla dusz!

 

22

 

Dusze czyśćcowe mówią, że wielu ludzi dostaje się do Piekła, ponieważ za mało ludzi modli się za nich.


Popełnia się straszne grzechy przeciw miłości bliźniego, zwłaszcza szkodząc drugim przez oszczerstwa i oszukaństwa. Gdzie jest tego początek? W myśli. Należy zwalczyć natychmiast myśl przeciw miłości bliźniego, a nie będziemy oceniać go bez miłości.


Każdy katolik obowiązany jest do apostolstwa, jeden przez swoje powołanie, drugi przez dobry przykład. Słychać narzekania, że wielu ulega zepsuciu przez nieskromne i wrogie wierze rozmowy. Dlaczego milczą w takich razach inni? Do tych dobrych należy stanąć w obronie swoich przekonań i przyznać się do tego, że jest się chrześcijaninem


Królestwo Boże powinno być przez wszystkich bardziej poszukiwane i popierane. Bez tego nie zdołają ludzie poznać działania Opatrzności Bożej. Troski o dusze nie wolno zepchnąć na drugi plan przez nadmierną troskę o ciało.


Dusza, aby mogła się cieszyć błogosławionym oglądaniem Pana Boga, musi być w pełni czysta. Podczas gdy winę grzechu oraz przypisaną do niej wieczną karę gładzi sakrament Pokuty, kara doczesna za grzech nie zawsze jest anulowana w całości w sakramencie Pokuty, tak jak ma to miejsce w przypadku chrztu. Ta pozostająca kara doczesna, dopóki nie zostanie anulowana, musi zostać zadośćuczyniona na tym świecie lub po śmierci – w Czyśćcu, zanim dusza będzie mogła osiągnąć Niebo. Dusze czyśćcowe bardzo pragną zaspokoić Bożą Sprawiedliwość. Ich pragnienie jest tak wielkie, że nie tylko nie odmawiają cierpienia, ale zgodziłyby się na własne unicestwienie dla większej chwały Pana Boga: wola Pana Boga jest ich wolą.


To dzięki swemu nieskończonemu miłosierdziu, ze względu na zasługi Pana Jezusa Chrystusa, Pan Bóg stworzył na drugim świecie miejsce oczyszczenia dla tych, którzy w chwili śmierci nie są całkowicie czyści. Tym miejscem jest Czyściec. Kościół na swych soborach, na przestrzeni wieków, stał zawsze na straży nauki o Czyśćcu, zatwierdzając ją na Soborze Trydenckim. Ogłaszając ten dogmat Kościół nie wymyślił nowej doktryny, lecz po prostu potwierdził i ogłosił w sposób autentyczny swą wiarę, opartą na starożytnej tradycji oraz na Piśmie Świętym. „Święta i zbawienna jest myśl: modlić się za umarłych, aby byli od grzechów uwolnieni” (2 Mch 12,46).


Kościół nigdy nie zapomina o duszach cierpiących w Czyśćcu, ponieważ wspomina się je w każdej Mszy Świętej, odprawianej gdziekolwiek na świecie.

 

2

 

20

 

21

 

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy:


„To końcowe oczyszczenie wybranych, które jest czymś całkowicie innym niż kara potępionych, Kościół nazywa Czyśćcem (art. 1031). Od najwcześniejszych czasów Kościół … zalecał modlitwy za zmarłych, a zwłaszcza ofiarę eucharystyczną…. Kościół zaleca także jałmużnę, zyskiwanie odpustów oraz umartwienie w intencji zmarłych” (art. 1032).


Uczestnictwo we Mszy Świętej oraz sakramentach nie jest przywiązywane do odpustów ze względu na „uświęcającą i oczyszczającą zdolność, jaką Msza Święta i sakramenty posiadają same w sobie”.


Święta Brygida powiedziała: „Pamiętajmy, że jedna Msza wysłuchana za życia daje duszy więcej korzyści niż wiele ofiarowanych za nią po śmierci, a także, że każda Msza będzie nam towarzyszyć na Sądzie Ostatecznym i przemawiać na rzecz naszego zbawienia, Ponadto, Msze Święte skrócą nasz Czyściec i wyjednają nam wyższy stopień chwały w Niebie”.


Dusza, która kocha Pana Boga w sposób doskonały w momencie śmierci idzie bezpośrednio do Nieba, Dusza, która nie kocha Go wcale, idzie prosto do Piekła. Zarówno Niebo, jak i Piekło trwać będą całą wieczność. Pomiędzy tymi dwoma stanami: doskonałej miłości i całkowitego braku miłości, istnieje wiele sytuacji pośrednich. Miłość może istnieć z pewną domieszką egoizmu, w takiej czy innej postaci. Czyściec jest miejscem lub stanem odbywania kary doczesnej przez tych, którzy kończąc swe życie w łasce Bożej, nie są całkowicie wolni od grzechów powszednich lub też nie w pełni zadośćuczynili za swoje występki.


Grzechy powszednie, których grzesznik nie żałował w momencie śmierci, muszą mieć jakieś konsekwencje. Nie zasługują oczywiście one na piekło. Z drugiej jednak strony splamiona dusza nie może być dopuszczona do błogosławionego widzenia Pana Boga.


Gdy bada się Tradycję kościoła, można stwierdzić, że najwcześniejsi autorzy, zarówno ze Wschodu, jak i Zachodu, wspominają o zwyczaju modlitwy za zmarłych.


Wielu ludzi umiera z grzechami powszednimi, jeszcze nie odpuszczonymi lub też z długiem kary doczesnej, jeszcze nie spłaconym. Sprawiedliwość Boża domaga się, aby ta spłata kiedyś nastąpiła, a zatem po śmierci.


Nauka Kościoła głosi, że dusze pozostające w Czyśćcu czynią pokutę poprzez cierpienie.


Wiedzą one jednak, że mają zapewnione szczęście wieczne. Kanon Mszy Świętej rzeczywiście określa je jako „spoczywające w Chrystusie” oraz „te, które zasnęły w pokoju”.


Niemniej jednak, ponieważ są one na jakiś czas oddzielone od Pana Boga, muszą cierpieć ból braku Bożej obecności. W ich przypadku jest to bardzo dojmujące, ponieważ pragną one Pana Boga całym swym jestestwem. Im większego dobra ktoś pragnie oraz im silniej go pożąda, tym większy odczuwa ból, gdy to pragnienie nie jest zaspokojone. Dusze w Czyśćcu są wolne od pokus właściwych życiu na ziemi; mają one tylko jedno pragnienie: być z Panem Bogiem w Niebie. Czasowa niemożność zaspokojenia tego pragnienia jest dla nich przyczyną ogromnego cierpienia. Wiedzą one nadto, że ich oddzielenie od Miłości Nieskończonej spowodowane zostało ich własną winą i rozumieją o ile większym szczęściem mogłyby się cieszyć, gdyby unikały grzechu lub na ziemi w większym stopniu wynagradzały za popełnione przez siebie grzechy.


Z drugiej strony dusze w Czyśćcu muszą znieść znacznie mniej od dusz potępionych w Piekle, mają bowiem świadomość, że ich męczarnie skończą się w swoim czasie, kiedy to będą mogły cieszyć się bezpośrednim oglądaniem Pana Boga. Cierpią one też cierpliwie i wielkodusznie, wiedząc dobrze, że ich obecne cierpienia są niezbędnym wstępem przed otrzymaniem chwalebnej nagrody.


Jest rzeczą pewną, że oprócz bólu wynikającego z niemożności obcowania z Panem bogiem, dusze w Czyśćcu znoszą też fizyczne udręki.


Św. Augustyn twierdzi całkiem jednoznacznie, że ból wywoływany przez ogień czyśćcowy jest bardziej nieznośny niż cokolwiek, co człowiek może ścierpieć na tym świecie.


Cierpienia wystarczające do zadośćuczynienia w tym życiu są niewielkie w porównaniu z cierpieniami Czyśćca, ponieważ tutaj jest czas miłosierdzia, po śmierci raczej jest czas sprawiedliwości. Dodatkowo, nie należy zapominać, że dusze przebywające w Czyśćcu pałają do Pana Boga wielką miłością, że nigdy nie przestaną Go kochać i że sama ta świadomość przynosi im niezmierną pociechę. Nie wiadomo nic na pewno o długości trwania Czyśćca, z wyjątkiem tego, że będzie ono proporcjonalne do grzechów oraz kary pozostającej do odpokutowania. Cierpienia Czyśćca zaczną się zaraz po śmierci, jak określa to papież Benedykt XII i Sobór Florencki i trwać będą nie dłużej niż do czasu Sądu Ostatecznego.


Ponieważ jednak Pan Bóg jest sprawiedliwością, nie może On uwolnić ich od mąk; należy bowiem dokonać pełnego zadośćuczynienia. Stąd też, gdy my dzięki Mszom Świętym, modlitwom, odpustom i dobrym uczynkom pomagamy duszom cierpiącym, umożliwiamy Panu Bogu tym samym obdarować ich szybciej bezpośrednim widzeniem Siebie, przyczyniamy się do triumfu Krzyża Chrystusowego w nich oraz pomnażamy obfity owoc cierpień Pana Chrystusa.


Modlitwa za zmarłych jest jednym z najprzedniejszych uczynków miłosiernych co do ducha.


Gdy dusze uwalniane są z Czyśćca dzięki pomocy tych, którzy są na ziemi, nie mogą zapomnieć o tych ostatnich przed tronem Pana Boga. Dlatego też pomoc udzielana duszom czyśćcowym jest pewną drogą do otrzymania specjalnego wstawiennictwa ze strony świętych.


Jeśli pomożemy duszom cierpiącym teraz, Pan Bóg niewątpliwie natchnie innych, aby pomogli nam, gdy nadejdzie nasz czas oczyszczenia.


Św. Katarzyna Sieneńska opowiedziała swemu spowiednikowi, jak – podobnie jak Dante – przeszła przez trzy królestwa tamtego świata; widziała całą grozę Piekła i męki Czyśćca oraz mgnieniem oka ujrzała bramy Nieba. Powiedziała, że gdyby biedna ludzkość choćby podejrzewała, co znaczy Czyściec i Piekło, wolałaby raczej doświadczyć dziesięć razy śmierci, gdyby to było możliwe, niż znosić te cierpienia choćby przez jeden dzień.


Dante tak pisze: Czyściec jest ogromną, składającą się z dziewięciu pięter górą. Dusze, które w nim przebywają, także cierpią, ale mają nadzieję i wierzą w Boską nieomylność i sprawiedliwość. Grzesznicy w Czyśćcu tworzą wielką wspólnotę, razem kroczą ku zbawieniu.


Znaczek 70 - lirów oparty na ilustracji Sandro Botticellego do Divina. Dante i Wergiliusz u podnóża Góry Czyściec.

 

3

 

Św. Mikołaj z Tolentino, patron dusz czyśćcowych, widział na jednym polu wielką liczbę cierpiących dusz, z których każda błagała go, by odprawił za nią Mszę Świętą. Gdy to uczynił w ciągu ośmiu dni, zdał sobie sprawę, że wszystkie dusze, które widział, zostały uwolnione z Czyśćca.


Św. Gertruda miała objawienie, że ilekroć pomagamy w uwolnieniu duszy z Czyśćca, tylekroć Pan Bóg tak się cieszy, jakby sam został przez nas uwolniony z więzienia i w odpowiednim czasie wynagrodzi nas niezwykle hojnie za naszą miłość.


Św. Łukasz mówi: „Ten sam ogień karze potępionych w Piekle i usprawiedliwionych w Czyśćcu, najmniejszy zaś ból w Czyśćcu przewyższa największy, jaki możemy doznać na ziemi”.


Św. Franciszek Salezy mówi: „Udręki Czyśćca są tak wielkie, że nie można ich porównać z największymi cierpieniami na tym świecie, natomiast ziemska szczęśliwość i radość nie mogą równać się pociesze duchowej, danej tym duszom”.


W miesiącu listopadzie Kościół, jak przystało na dobrą Matkę, wznosi liczne błagania do Pana Boga za dusze w Czyśćcu. Zaprasza nas do modlitwy na temat sensu naszego życia w perspektywie wieczności.


Liturgia przypomina nam, że dusze w Czyśćcu niecierpliwie oczekują tego czynu miłosierdzia ze strony swych braci i sióstr na ziemi. Modlitwy te mogą dopomóc w skróceniu okresu oczyszczenia duszy.


Sobór watykański II głosi:


„Uznając w pełni tę wspólnotę całego Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa, Kościół pielgrzymów od zarania religii chrześcijańskiej czcił z wielkim pietyzmem pamięć zmarłych, a <ponieważ święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów uwolnieni> (2 Mch 12,46), także modły za nich ofiarowywał”.


Pierwsi chrześcijanie tak przywykli do modlitw za zmarłych, że ta praktyka wkrótce włączona została do Mszy Świętej. W pierwszej modlitwie Eucharystycznej czytamy:


„Pamiętaj Boże, o sługach i służebnicach Swoich N. i N., którzy przed nami odeszli ze znakiem wiary. Błagamy Cię, daj tym zmarłym oraz wszystkim spoczywającym w Chrystusie udział w Twojej radości, światłości i pokoju”.


W drugiej modlitwie Eucharystycznej mamy następującą prośbę:


„Pamiętaj także o braciach naszych, którzy zasnęli z nadzieją Zmartwychwstania i o wszystkich, którzy w Twojej łasce zeszli z tego świata. Dopuść ich do oglądania Twojej światłości”.


Nasze modlitwy i dobre  uczynki mogą skrócić czas spędzony przez dusze w Czyśćcu.


Dusze czyśćcowe doświadczają wielkiego smutku, a zarazem wielkiej radości. Wiedzą one, że są utwierdzone w łasce i są w drodze do Nieba. Możemy dopomóc im poprzez nasze modlitwy, a zwłaszcza w czasie Mszy Świętej, która jest najdoskonalszą ofiarą. Kościół ustanowił Dzień Zaduszny jako środek zachęty dla wiernych, by trwali  na modlitwie za zmarłych. Przez cały miesiąc listopad Kościół przypomina nam o obowiązku modlitwy za wiernych zmarłych. Zachęca nas do zdobywania odpustów w ich intencji.


Dusze czyśćcowe modlą się za nas, a my za nie. Czynimy tak chociaż nie wiemy, czy dusze te nadal przebywają w Czyśćcu, czy też znalazły się już w Niebie. Dusze w Czyśćcu nie mogą już zasługiwać na łaski, lecz mogą wstawiać się za nami przed Panem. Mogą nam bardzo pomóc w naszym codziennym życiu, wspomagając szczególnie tych, którzy byli ich przyjaciółmi na ziemi. One naprawdę pragną, by ich przyjaciele osiągnęli zbawienie.


Objawienie Boże poucza nas, że grzechy pociągają za sobą kary, nałożone Bożą świętością i sprawiedliwością, a zmywane są czy to na tym świecie przez cierpienia, dolegliwości i trudy tego życia, a zwłaszcza śmierci (Rdz 3, 16-19; Łk 19, 41-44; Rz 2,9; 1 Kor 11,30), czy to również przez ogień i męki albo kary „oczyszczające” w przyszłym wieku (Sobór Lyoński II). Wierni przeto zawsze byli przekonani, że zła droga (życia) posiada wiele trudności i że jest ona przykra, ciernista i szkodliwa dla tych, którzy by nią kroczyli.


Tego rodzaju kary są nakładane sprawiedliwym i miłosiernym wyrokiem Pana Boga dla oczyszczenia duszy, ochrony świętości porządku moralnego i dla przywrócenia chwały Bożej w pełnym majestacie. Każdy bowiem grzech niesie ze sobą zakłócenie powszechnego porządku, który Pan Bóg ustanowił w nieomylnej swej mądrości i nieskończonej miłości.


Nauka o Czyśćcu jasno wykazuje, że obowiązek poniesienia kar lub usunięcia pozostałości grzechowych może pozostać i rzeczywiście często pozostaje, chociaż zostanie już odpuszczona wina.


Wszyscy zaś ludzie pielgrzymujący na tym świecie popełniają przynajmniej tzw. lekkie, powszednie grzechy: tak, że wszyscy potrzebują Bożego miłosierdzia dla uwolnienia się od następstw karnych za grzechy.


Czy to jest możliwe, aby umarli mogli ukazywać się żywym? Owszem, jest – dzięki Dobroci Bożej. Dlaczego Pan Bóg pozwala na tak niezwykłe zjawiska? Czyni to oczywiście nie dla zaspokojenia ciekawości ludzkiej. Jeżeli to się zdarza, leży to zawsze w Bożych planach zbawienia ludzkości. Nam, żywym, winno to przynieść duchową korzyść, zmarły zaś pociechę i wcześniejsze wybawienie.


Współczesnemu człowiekowi za dobrze powodzi się i w tym leży wielkie niebezpieczeństwo. Powinniśmy większą troską otoczyć życie pozagrobowe, bo ono jest wieczne. Nie przywiązujmy się do tego, co doczesne, bo nic z tego do wieczności nie zabierzemy. Majątek, dobra posada, piękne mieszkanie, wszystko to przemija, prędzej może nawet, niż myślimy. Do wieczności zabierzemy jedynie nasze dobre uczynki. Dobra doczesne są nam oczywiście potrzebne, aby żyć, nie należy jednak przywiązywać się do nich, To właśnie jest celem objawień czyśćcowych, jak w ogóle wszystkich prywatnych objawień.


Dusza, której Pan Bóg chce udzielić szczególnej łaski, przeczuwa to często już w dzieciństwie, czasem znacznie później. Drogi Boże są dziwne i niezgłębione. Wielki grzesznik zostać może świętym, tak jak św. Augustyn. Z Szawła stał się św. Paweł i to zupełnie nagle.


Naturalnie, łatwiej jest cierpiącego zachęcać, aby dzielnie znosił cierpienie, aniżeli samemu znosić je cierpliwie z poddaniem Woli Bożej. Wiem co to znaczy, ale właśnie dlatego, że jest ono tak trudne, posiada wielką wartość. Dróg Bożych nie można poznać bez głębokiej pokory. Tej pokory najwięcej dziś brak.


Gdyby wiedziano, jak wielką wartość dla wieczności posiada wysłuchanie jednej Mszy Św., kościoły byłyby pełne  nie tylko w święta. W chwili śmierci, za życia wysłuchane Msze Św., są dla nas wielkim skarbem i mają większą wartość od ofiarowanych Mszy Św. za dusze po śmierci.


Czy ma sens i wartość palić świece i lamki oliwne? Naturalnie, że ma, zwłaszcza jeżeli są poświęcone. A chociażby i nie były, należy pamiętać, że świece te czy oliwa są kupione z miłości dla zmarłych, a każdy akt miłości posiada wartość. Podobnie i woda święcona ma wartość, osobliwie jeżeli używamy jej z wiarą i ufnością. Obojętne jest, czy całą dłoń, czy kroplę dajemy duszom czyśćcowym, lepiej jednak kroplę wraz z aktem strzelistym. Niestety, w dzisiejszych czasach, często w ogóle nie ma przy drzwiach kropielniczki z wodą święconą. Są miejsca, gdzie wchodzący do domu czy wychodzący żegnają się wodą święconą, zaś resztkę kropli z palca strzepują na ziemię  z aktem strzelistym za dusze czyśćcowe. Nazywa się to dać duszom czyśćcowym wodę święconą.


Ten obraz przedstawia komunię świętych: widzimy tam zgromadzenie aniołów i świętych, którzy są w niebie, wiernych na ziemi i dusze w czyśćcu.


Na górze aniołowie i święci wielbią trzy Osoby Trójcy Świętej i modlą się do nich za wiernych, którzy nadal żyją na ziemi.


W środku wierni ziemi uczestniczą w Najświętszej Ofierze Mszy, podczas której wzywają Świętych w niebie, modlą się za siebie nawzajem i proszą o wyzwolenie dusz z czyśćca.


Od spodu stołu przedstawia dusze czyśćca. Orzeźwiająca woda, którą wylewają na nich dwa anioły, symbolizuje ulgę, jaką daje im Święta Ofiara Mszy.

 

17

 

Najbardziej karane w Czyśćcu są grzechy przeciwko miłości, oszczerstwo, zniesławienie, brak pojednania się, kłótnie z powodu chciwości i zazdrości.  Strzeżmy się przed potępieniem takich ludzi czy wyśmiewaniem się  z kogokolwiek, bo szkodzi to naszej duszy.


Słowo może zabić – może uzdrowić. Miłość potrafi zrównoważyć wiele grzechów. Obdarzajmy miłością naszych nieprzyjaciół, bo dobrym być dla tych, którzy są dobrzy i poganie potrafią, jak mówi Pan Chrystus, ale czynić dobrze tym, którzy nas nienawidzą, to jest właściwie chrześcijańska postawa i tego Pan Chrystus żąda od nas. Takim postępowaniem niejednego wroga zamienimy w przyjaciela i w ten sposób możemy zaoszczędzić sobie dużo kary czyśćcowej.


„Co? Mam mu przebaczyć tyle ciężkich krzywd, które mi wyrządził, aby mógł dostać się do Nieba? Nie, o nie niech pokutuje za swoje grzechy”. Ten człowiek potrzebuje przebaczenie i dlatego może nas niepokoić. Dlatego nie idzie do Nieba, bo musi ponieść karę za grzechy i nie da nam spokoju, dopóki mu z serca nie przebaczymy. Jeśli nie możemy tego pojąć to musimy przypomnieć sobie jak się modlimy w pacierzu „…i odpuść nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…” i jeżeli nie odpuścimy bliźniemu to mówimy do Pana Boga w takim razie: „Nie możesz mi, Panie Boże, przebaczyć moich grzechów, bo i ja nie przebaczam bliźniemu”. Jeżeli to zrozumiemy, możemy śmiało powiedzieć, że „W Imię przebaczam mu, aby i mnie Pan Bóg darował grzechy”.


A najlepszym sposobem, aby nie dostać się do Piekła jest pokora. Pyszny jest w niebezpieczeństwie potępienia wiecznego.


Nie zawsze dopatrujemy się w cierpieniu kary, bo może być ona pokutą i to nie tylko za siebie, ale przede wszystkim za innych. Pan Jezus był najniewinniejszy, a przecież cierpiał bardzo, przyjąwszy to dobrowolnie jako pokutę za nasze grzechy. Powinniśmy i my nasze cierpienia ofiarować dla ratowania grzeszników. Dopiero w Niebie dowiemy się, co osiągnęliśmy przez nasze pokornie znoszone cierpienia w łączności z cierpieniami Chrystusa Pana. Najskuteczniejszym sposobem ofiarowania ich jest złożyć je Matce Najświętszej, aby pomogła nimi, komu chce.


W wieczności przykazania Kościelne maja taką samą wagę, jak i przykazania Boże, różnica polega na tym, że Kościół może zmieniać swoje przykazania, ale nie może tych, które od Pana Boga pochodzą.


Pan Bóg karze nieprzyjaźń, bo ona jest zaprzeczeniem miłości. Zdarza się nieraz w życiu, że dochodzi do kłótni, ale starajmy się wtedy jak najprędzej załatwić to i przebaczyć. Nigdy dość powtarzania, że miłość jest ponad wszystko.


Słowa Pana Jezusa skierowane do księdza prałata Don Ottavio Micheliniego, zmarłego w opinii świętości w dniu 15.10.1979 r. Wielotomowa pozycja książkowa uważana jest za arcydzieło mistyki i teologii katolickiej.


„Kapłani, z których wielu prawie wyłącznie mówi o kwestiach społecznych, żaląc się słusznie nad popełnionymi niesprawiedliwościami, by współczuć swym braciom walczącym, prawie zawsze zapominają o większych niesprawiedliwościach popełnionych z krzywdą dla braci cierpiących w Czyśćcu. By zapomnieć o tym, trzeba albo nie wierzyć w Czyściec, albo w straszliwie znoszone tam cierpienia.


Trzeba pomocy dla tych dusz jest o wiele większa niż dla najbardziej cierpiących ludzi na ziemi.


Synu, trzeba wyraźnie wiedzieć o tym, że poza grobem życie trwa nadal. Ci wszyscy, którzy wyprzedzili nas ze znakiem wiary, czy są w Czyśćcu, czy w Niebie, kochają nas nadal miłością czystszą, żywszą i większą.


Oni bardzo pragną pomóc wam w znoszeniu ciężkich prób życiowych, byście osiągnąć mogli, tak jak oni już osiągnęli, wielki cel waszego życia.


Oni dobrze znają wszelkie niebezpieczeństwo i zasadzki grożące waszym duszom. Jednak ich pomoc dla was jest mocno uwarunkowana waszą wiarą i waszą dobrą wolą podążania za nimi z modlitwą i ufnością w ich skuteczne wstawiennictwo u Pana Boga i Najświętszej Maryi Panny.


Cień wiary, który jeszcze pozostał w sercach, bardzo często ulega interesom ludzkim, egoizmowi i pysze i to właśnie w chwili krytycznej dla Kościoła, w której czeka go czołowe starcie z wszystkimi ciemnymi mocami zła i Piekła.


Oczekują was żałoby, głód i pragnienie, przelew krwi, epidemie i inne nieszczęścia.


Czyż więc ta trwożna zapowiedź nie jest aktem miłości i braterskim wezwaniem, abyście się zwrócili do tych, którzy mogą i chcą wam pomóc?


Nie odkładajcie zwrócenia się do nas na chwilę rozpaczy! Niech wszyscy wiedzą, że chwila strasznego oczyszczenia nie jest z woli Bożej ani przez Niego wywołana, lecz spowodowaną będzie przez wasze grzechy i moce złego”


„Bracie Don Ottavio


Jestem Archanioł Michał, Książę Wojsk Niebieskich, który chciał tego spotkania z tobą. Nasze milczenie nie oznacza zapomnienia lub braku zainteresowania, wzywałeś mnie codziennie a ja zawsze odpowiadałem ci pomocą.


Po ludzku mówiąc, nie powodzi ci się bracie tak, jak byś tego chciał, bo z jednej strony jest ukryta moc zła, a z drugiej wyższa jest moc Woli Bożej. Jesteś więc między tymi dwoma mocami i dla tego przeżywasz ciągle konflikt wewnętrzny, bo życie człowieka na ziemi jest ciągłą walką, wielką walką, a nawet największa walką na ziemi, która decyduje o całej wieczności.


Lecz trudność jest w tym, że żadnej bitwy nie można prowadzić i wygrać bez poznania nie tylko nieprzyjaciela, ale również jego chytrości, zasadzek strategii oraz intencji, jakie ma względem przeciwnika.


Drogi Don Ottavio, największym nieszczęściem dla Kościoła i dla dzisiejszych dusz jest niewiara w istnienie nieprzyjaciela. On sam podtrzymuję tę niewiarę i w całej ludzkości rozszerza.


Ale jeszcze poważniejszym złem jest to, że tę niewiarę rozszerzają w Kościele ci, którzy winni być czujnymi strażnikami i uważać na każdą zasadzkę zastawioną przez nieprzyjaciela dusz. Najbardziej bolesne jest to, że ci, których Bóg wybrał na przewodników i chorążych wielkiego wojska żołnierzy Chrystusowych, nie tylko nie wierzą, ale ciebie uważają za wariata, jeśli odważysz się mówić o diable i o trzykroć świętym obowiązku zwalczania go wszelkimi środkami jakie Dobroć Boża daje wam do rozporządzenia.


Jedynym prawdziwym powodem śmierci Chrystusa na Krzyżu było pragnienie wyrwania dusz zuchwałemu wrogowi, który zdawał się nie znać tej rzeczywistości, o czym świadczy jego wstrętne dręczenia za pomocą oszustw i kłamstwa.


Bracie Don Ottavio, łamiesz sobie głowę, by zrozumieć, jak osoby Bogu poświęcone mogły – zawsze są tu wyjątki, co trzeba podkreślić – mogły wyprowadzić Kościół poza jego naturalną oś, wywołując wielkie zachwianie i krzywdę. Jak to się stało? – pytasz. I tu też  już kilkakrotnie miałeś odpowiedź: pycha, pycha – mniej lub więcej ukryta – sprowadziła tę ciemność otaczającą cały Kościół.

 

Jak obszedł się z tobą pasterz diecezji? Dlaczego oburzył się tak na ciebie? To sprawiła ciemność otaczająca jego duszę. Gdyby miał światło, nie zachowałby się tak. Dziś rano Lorenzo wskazał ci prawdę – nie wierzą i wszystko biorą po ludzku.


Bracie, ta postawa tylu osób będzie dla ciebie i dla Stowarzyszenie Nadziei przyczyną innych jeszcze cierpień, ale Lorenzo powiedział słusznie, że byłoby tchórzostwem, cofnąć się, a więc naprzód! Walka trwa i wciąż będzie się wzmagała, lecz wynik jest postanowiony i znacie go, a więc naprzód bez obawy!


Błogosławię cię, bracie, a z tobą błogosławię przewodniczącego, radę i wszystkich członków dobrej woli Stowarzyszenia.


Bóg jest z wami, z wami jesteśmy wszyscy z Kościoła Triumfującego, czegoż więc się obawiać?


Święty Michał Archanioł”.


W dalszym ciągu do prałata Don Ottavio Michelini, Pan Jezus przez włoskiego duchownego katolickiego założyciela zgromadzenia Małego Dzieła Boskiej Opatrzności, Alojzy Jan Orione mówi:


„Aniołowie, bardziej od nas, stworzeń ludzkich, uczynionych na obraz i podobieństwo Boże, promieniują tymże Bożym podobieństwem w wyższym stopniu. Jako duchy czyste, wolne od materii, nie są tak jak nasze dusze, uwiązane ani ograniczone przestrzenią. Poruszają się z szybkością myśli, toteż w dobrym i złym mogą o wiele więcej, niż wy jesteście zdolni. Wolni od materii mogą działać na materię w zadziwiający sposób.


Jako istoty duchowe nie są widzialne, więc mogą być przy tobie w wielkiej ilości, ale ty tego nie odczuwasz, chociaż wiele dokoła ciebie działają.


Gdy chodzi o aniołów czarnych, łatwo pojmuje się ich nieustanną czynność, lecz teraz pod ich względem panuje w Kościele prawie zupełna ciemność. Te ciemne moce zła do takiego stopnia wpłynęły na umysły i serca sług Bożych oraz w ogóle ludzi, że sposób ich przemawiania ujawnia nieświadomość i przesądy, bo czyż nie mówią, że diabeł jest „tabu”, przesądem średniowiecznym?


Don Ottavio, pierwszą waszą wadą, która stawia was niżej wobec nieprzyjaciela – to brak przekonania. Wielu wierzy tylko  w to, co widzi, ale wobec rzeczywistości niewidzialnych stają się niepewni i wahający, jakby te rzeczywistości nie istniały.


Diabeł pokory nie znosi, akt pokory wstrząsa nim do tego stopnia, że wbrew swej woli prawie zawsze porzuca swą zdobycz”.


Różne są cierpienia na ziemi, ale do najboleśniejszych należy strata drogich osób.


Święty Paweł naucza wiernych, aby po zgonie swych najdroższych nie poddawali się smutkowi, jak poganie, którzy nie mają nadziei połączenia się z umarłymi. My wierzymy, że ci, którzy nas poprzedzili w śmierci, zasnęli tylko, lecz kiedyś powstaną wszyscy złączeni miłością w sercu Zbawiciela, zgromadzą się w jedno i nigdy się nie rozłączą. „Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie” – mówi Zbawiciel (J 11,25).


Gdzie przebywają tam w zaświatach, nasi drodzy zmarli? Odpowiedź na to dręczące pytania daje Pan Jezus: „Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz aż do ostatniego pieniążka” (ŁK 12,59). Z niezmiernych cierpień czyśćcowych największym jest pozbawienie duszy widoku Pana Boga, najwyższego Dobra i szczęścia. Póki dusza jest w powłoce ciała, pragnienie wiecznego szczęścia odzywa się w niej słabo, bo zagłusza je ciężar ciała, przytłumiona zmysłowa pogoń za uciechami doczesnymi i skłonność do ustawicznych roztargnień. Z chwilą porzucenia ciała duch odzyskuje swobodę i wyraźnie odczuwa głód szczęścia; całą mocą miłości już nie ziemskiej, lecz czystej, niezachwianej rwie się do Pana Boga. To pragnienie posiadania Pana Boga tak pali duszę, że wytwarza w niej jakby ogień, który ja pożera, a zaspokoić go nie może, bo za życia swego ziemskiego utworzyła zaporę między sobą a źródłem szczęścia przez ustawiczne odwracanie się od Pana Boga, a szukanie siebie.


Prócz tego straszliwego cierpienia duchowego, tej męki miłości, jest jeszcze w Czyśćcu cierpienie fizyczne, które ma usunąć drugą zaporę, jaka powstała między duszą a Panem Bogiem dlatego, że nie spełniała należycie przykazania miłości bliźniego. Choć grzesznik umiera pojednany z Panem Bogiem, ma jednak na duszy jakieś resztki plam z dawnych grzechów. Nadto naleganie choć w rzeczach lekkich, ale często złym podszeptom miłości własnej i miłości świata, które nie jest wprawdzie grzechem, ale szpeci duszę, tworząc na niej skazy, nie mogące podobać się Panu Bogu.


O ile za życia te plamy i skazy nie zostały zgładzone, spala je ogień czyśćcowy. Ta męka nie pochodzi z Boskiej surowości, przeciwnie, ten ogień czyśćcowy to dzieło dobroci, miłości i Miłosierdzia Bożego, on tylko może oczyścić duszę i dlatego go Pan Bóg dopuszcza.


Pociechą dla nas, którzy mamy drogie osoby w czyśćcu jest myśl, że prócz wielkich cierpień doznają one nie mniejszych radości. Cieszą się, że Pana Boga kochają, że Go obrazić więcej nie mogą i że cierpiąc, spełniają wolę Bożą, co jest źródłem ich pokoju. Dlatego modlitwy za zmarłych kończymy słowami: „Niech odpoczywają w pokoju”.


Pociechą dla zmarłych jest również obcowanie z duszami czyśćcowymi, świętymi jak i one, oraz odwiedziny Aniołów Stróżów, którzy jeszcze w Czyśćcu oddają im przysługi, będąc pośrednikami między nimi a Niebem i ziemią. Oni też żyjącym poddają myśl modlenia się za zmarłych lub spieszenia im z pomocą w inny sposób.


Śmierć nie zrywa słodkich stosunków z umarłymi – zostają na zawsze związki krwi, miłości, przyjaźni, wdzięczności, które nas za życia z nimi łączyły, bo wierzymy, że drodzy nasi tylko odeszli, a nie zginęli, że zawsze żyją, kochają nas, pamiętają o nas i oczekują przybycia. Nie zaniedbujmy więc natchnień dobrych Aniołów-Stróżów i spieszmy z pomocą naszym ukochanym zmarłym.


Nie poprzestawajmy na codziennym polecaniu dusz czyśćcowych w rannych i wieczornych pacierzach, oraz przy odmawianiu „Anioł Pański”, lecz inne jeszcze odmawiajmy za nie modlitwy.


„Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi. I poczęła z Ducha Świętego……. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, A światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen”.

 

Obraz olejny autorstwa francuskiego malarza Jean-François Milleta.


Obraz przedstawia parę wieśniaków pochylonych w modlitwie nad koszem z ziemniakami. Modlitwa Anioł Pański i dźwięk dzwonu z widocznego na horyzoncie kościoła wyznaczały długo oczekiwany koniec dnia ciężkiej pracy na roli. Scena rozgrywa się w Barbizon. W oddali widać dzwonnicę kościoła w Chailly-en-Bière. Na ziemi leży mały kosz ziemniaków, po lewej stronie wbite w ziemię widły, po prawej za kobietą taczka.


Salvador Dalí był przekonany, że jest to scena żałobna. Para miała modlić się nad zwłokami zmarłego niemowlęcia. Chociaż wielu krytykowało taką interpretację, po naciskach Dalego Luwr prześwietlił obraz w 1963. Okazało się, że pod namalowanym koszem rzeczywiście ukrywał się zarys małej trumienki.

 

4